Wielki Piątek.

Film sam w sobie niezły. Ale myślę, że emitowanie go w Wielki Piątek jest lekkim nieporozumieniem ze strony TV Polsat. Jak myslicie?

6
  • myślę że nie jest to strasznie zły pomysł ludzie, którzy są bardzo religijni nie muszą przecież oglądać komedii w Wielki Piątek, a jest przecież wielu ateistów i ludzi innych wyznań którzy z chęcią sobie obejrzą ten film:)

  • Właśnie też miałem to napisać. Oczywiście nic nie mam do ludzi którzy są innego wyznania, czy są ateistami, ale jednak dla kilkunastu milionów Polaków jest to dzień szczególny i nie wiem czy będą mieli ochotę na komedię. Ale na szczęście mamy duży wybór kanałów i każdy znajdzie coś dla siebie.

    • Jeśli to jest taki szczególny dzień, to dlaczego W OGÓLE spędzają go przed telewizorem? Myślę, że tych kilkanaście milionów Polaków w tak smutny dzień jak Wielki Piątek powinno pójść do kościoła niż narzekać na program telewizyjny :]

      • Obejrzenie filmu to wg Ciebie spędzenie dnia przed telewizorem? Byłam na nabożeństwie i w niczym nie przeszkodziło mi to później obejrzeć "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" na TVNie. :) Nie ma o co robić afery, ale wieczorna ramówka Polsatu była wczoraj dosyc niefortunna moim zdaniem. Wielki Piątek to jednak dzień wyciszenia i zadumy, nikomu nie stałaby się krzywda, gdyby puścili inny, mniej komediowy megahit zamiast Bruce'a.

    • A od kiedy Polska to katolickie państwo, zaś telewizja to narzędzie propagowania urojeń religijnych? Telewizja wyświetla filmy takie, a nie inne, ponieważ ten wasz Wielki Piątek to dla wielu ludzi święto zwane pod nazwą Dzień Wolny Od Pracy. Katol nie chce oglądać filmu, no to wiśta wio do kościoła na klęczkach błagać swych bożków o przebaczenie.

      • Wal się od religii katolickiej. Polska to katolickie państwo a wiesz dlaczego? Jeżeli nie to zaznaczę, że w ostatnich latach katolicy w Polsce to 94% społeczeństwa. To chyba o czymś świadczy Nie? Zaś telewizja to nie żadne narzędzie propagandowe urojeń religijnych WEź... A urojenia to ty masz niedowiarku. Wielki Piątek to min. Dzień Wolny od pracy. Jak wam się nie podoba to zapiep...ć do roboty na piechotę. Niedowar będzie pyskował i pluł jadem jak ty. Lepiej by było. jakbyś rzeczywiście poszedł do roboty i nie plótł bzdur na forach.

        • Ciekawe dane.... Szkoda tylko, że sam Kościół katolicki w Polsce mówi o 89% katolików, w tym tylko niecałe 50% aktywnie uczestniczące w życiu społecznym. W Polsce mamy 6% ateistów i agnostyków, 89% pseudo-katolików, oraz 5% innych denominacji, oraz religii. Polecam zapoznać się z danymi uzyskanymi w ostatnim spisie powszechnym, oraz z badaniami Kościoła.

          Wyobraź sobie, że ja chętnie bym poszedł na uczelnię zamiast siedzieć w domu. Wyobraź sobie jednak, że ten dzień jest mi narzucony jako wolny i cokolwiek bym nie robił, to nie mogę iść na uczelnię. Na szczęście mogę w domu popracować i toteż robię.
          Poza tym Twoje słowa tak pięknie się gryzą z tym, co mówił Chrystus i jaką postawę wykazywał : D Bezcenne jest oglądanie katolskiej hipokryzji ^^

          • Nie pouczaj mnie filozofii katolickiej. Widzę, że ja o niebie a ty o chlebie. Ale zadam ci teraz proste pytanie: Dlaczego w twoim awatarze jest swastyka? Nie wiem czy wiesz ale to jeden z okultystycznych znaków. Szatan jest i istnieje. Działa na ciebie, nie ważne czy wierzysz w niego czy nie. Dla niego lepiej jest nawet jeśli nie wierzysz, bo wtedy ma ułatwione zadanie.

            • A jakieś dowody na jego istnienie? ; )
              W takim razie okultystyczna była III Rzesza, II Pułk Strzelców Podhalańskich, lotnictwo fińskie, dżiniści, Grecy... Ba, w ogóle to Szatan stworzył całą masę odznaczeń wojskowych! O, a co to?
              http://swastyki.pl/wp-content/uploads/2011/09/Poland_Przemy%...
              Nie, to nie świątynia Szatana, tylko katedra w Przemyślu ; )

              http://www.swastika.cba.pl/polska.htm - polecam zapoznać się z informacjami tu zawartymi, zanim zaczniesz chrzanić bajki warte osoby z amputowanym mózgiem.

              • Wiara katolicka nie potrzebuje dowodów potrzebuje tylko wiary.

                • Zresztą dowody przedstawiłem Ci wcześniej

                • Wiara zawsze istnieje tam gdzie nie ma dowodów. A te statystki co do ilości wiernych są z dupy, gdyż nawet jeśli poddałbym się aktowi apostazji (a byłbym skłonny) to dalej widnieje na liście wiernych i jedyne co się zmienia to wizyty klechów w grudniu i nie żebrają o kasę. Więc jak widać kościół to instytucja totalitarna i nie szanuje decyzji ludzi - zresztą ich indoktronizuje od najmłodszych lat (co widać idealnie na twoim przykładzie).

                • Musimy pamiętać, że również apostołowie – w obliczu zagrożenia i strachu – byli gotowi odejść od Jezusa. Tyle, że w końcu przyszła refleksja: „Panie do kogóż pójdziemy?”
                  Nie żeby mnie to specjalnie martwiło. A nawet powiem więcej szczerze cieszę się, że publiczni apostaci pozostają w Kościele. I to nawet, gdy rzecz dotyczy kandydatów do parlamentu z list Ruchu Poparcia Palikota.

                  owa oczywiście, o prywatnie bardzo sympatycznym dziennikarzu muzycznym Robercie Leszczyńskim. Zapowiedział on, jakoś w lutym, że zamierza publicznie wystąpić z Kościoła, by pokazać wszystkim, jak to jest proste i konieczne. Krótko potem udał się do swojej parafii na Domaniewskiej i oznajmił wikariuszowi, że zamierza wypisać się z Kościoła. Ten ostatni – spokojnie – wyjaśnił mu, jakie warunki trzeba spełnić. I zaczęły się schody. Okazało się bowiem, że konieczne jest do tego świadectwo chrztu, a celebrycie nie chce gnać się na Mazury po tej dokument.
                  Problemem miało być też spotkanie z proboszczem i złożenie świadectwa woli, w obecności dwóch świadków. I o ile pierwszy argument jest jeszcze jakoś zrozumiały, to drugiego nie rozumiem już zupełnie. Czyżby Robert był aż tak nieśmiały, że zawstydził się księdza proboszcza? A może nie udało mu się znaleźć dwóch świadków? Nie mam pojęcia, ale mniejsza z tym. Ważne jest co innego. Cztery dni później Leszczyński udał się na plebanię ponownie i usłyszał to samo od proboszcza parafii. Lekko zawiedziony opuścił więc budynek parafii i... okazało się, że nie czeka tam na niego żadna telewizja (za pierwszym razem było).
                  A potem zapadła cisza. Robert nagle przestał mówić o apostazji, skończyły się wizyty w parafii, do Olecka też Leszczyński nie dotarł (a przynajmniej nie było z nim tam kamer). Wszystko wskazuje na to, że Robert w Kościele pozostał, a skupiony obecnie na kampanii nie ma czasu na głupoty... Akcja apostazja przemieniła się w więc w akcję wyborczą. I w sumie dobrze. Z Kościoła i tak nie da się uciec, chrzest zawsze będzie wyryty w duszy Leszczyńskiego, a łatwiej będzie mu wrócić do wspólnoty wiary, gdy apostazji nie dokona.

              • użytkownik usunięty

                niepodoba mi się twój hakenkreuz "oriflamme"..... albo jesteś nieukiem, albo jesteś debilem.

            • Hmmm... 13 dni temu to sporo, ale muszę skomentować: Okultyzm nie ma nic wspólnego z Szatanem. Kościół katolicki po prostu jest trochę przewrażliwiony... Żaden Okultysta nie powie cie nic o "ciemnych mocach" i "Szatanie". Będą mówili o "nadprzyrodzonych mocach" i niczego nie powiedzą o "Szatanie". Poza tym piszesz całkiem mądre rzeczy, ale zachowaj więcej dystansu do wiary. Zwłaszcza jeżeli biega o takich ignorantów jak Orriflamme.

              • Dzięki za dobre rady.
                Co do tego okultyzmu, to jednak coś mi się wydaje, że ma coś wspólnego z szatanem.
                Zauważ, że większość długo praktykujących okultyzm kończy na opętaniu. Nie całkowitym, czasami nawet małym, ale zawsze jednak szatan działa w takich sprawach.
                Magowie i wróżki nie odwołują się do Jezusa, ani do szatana, ale jest takie przysłowie, które mówi, że jeżeli nie jesteś z Bogiem, to jesteś z szatanem.
                Nie ma nic pomiędzy tymi dwoma, jeśli nie działamy z Bogiem, to działamy z szatanem i taka jest prawda. Co do przewrażliwienia kościoła katolickiego, to może masz trochę racji, jednak ja wolę trzymać się z daleka od okultyzmu i od takich praktyk. Nieważne, czy ma tutaj udział szatan, czy nie.

                • "Nie ma nic pomiędzy tymi dwoma, jeśli nie działamy z Bogiem, to działamy z szatanem" - no mam inne zdanie, według mnie "Trzymać z Bogiem" to być po prostu dobrym człowiekiem, okultyści też mogą być dobrymi ludźmi, mimo to też trzymam się z dala od okultyzmu, bo po prostu w niego nie wierzę, więc nie praktykuję. Nie spotkałem w życiu żadnego okultysty, a już na pewno okultysty opętanego, tylko czytałem o nich i słyszałem od przyjaciół, więc tutaj też nie mogę się wypowiedzieć ;).

          • Tak jak wyżej: 13 dni to sporo, ale co tam. Człowieku ty nie pieprz głupot, że jest 89% pseudo-katolików. Niektórzy naprawdę w to wierzą i to wyznają, więc nie są pseudo-katolikami. Jeżeli nie wierzysz, to nie wież, ale nie zarzucaj nam tego że my nie wierzymy. "Pseudo-katolik" oznacza bowiem osobę, która ma się za katolika, ale nie przestrzega zasad biblijnych. Ja natomiast jak najbardziej przestrzegam. Właśnie przez takie a nie inne "poglądy" nie jesteś żadnym "ateistą" tylko "ignorantem".

            • Masz problemy z czytaniem pajacu? Piszę że w Polsce jest 89% katolików, w tym badania Kościoła wskazują, że tylko 45% aktywnie bierze udział w życiu wspólnoty.
              Jeżeli jesteś katolikiem, to nie przestrzegasz nakazów Biblii, chociażby tutaj przykazanie II, lub IV, zawarte w 2 Moj (a nie w Katechizmie).

              • "W Polsce mamy 6% ateistów i agnostyków, 89% pseudo-katolików,"

                "niecałe 50% aktywnie uczestniczące"

                To cytaty z twojej wypowiedzi. Nie pamiętasz własnych tekstów "pajacu"? Nie wiem po co ta agresja. Mówisz że moja religia jest bzdurna, to ja mogę nazywać ci ignorantem. Koniec kropka. Zero agresji, po prostu wymienne nazewnictwo. A ty nazywasz mnie "pajacem" z czego "pajac" jest osobą która publicznie ośmiesza siebie samą, dla radochy, mając przy tym naprawdę dużo dystansu do własnej osoby. "Pajac" to także taki koleś w kolorowym ubraniu, albo zwykła pacynka. Nie widzę tutaj nic co sugerowałoby że "pajac" nie umie czytać :P. I tutaj twoje "definiowanie" swastyki obraca się przeciwko tobie, bo sam używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz.

                • Owszem, to moje słowa. Napisałem je w dwu wiadomościach (45% to niecałe 50% gdybyś chciał się czepiać rozbieżności). Co w związku z tym?
                  Owszem, robisz w tym momencie z siebie pajaca, ponieważ jako katolik nie przestrzegasz nakazów biblijnych, a nakazów katechizmu. A to są dwie różne sprawy.

                • Co ma "pajac"? Do wiary? Już podałem ci definicję. Dodam że "pajac" to była osoba często wykształcona, nawet bardziej niż król. Musiał być obeznany ze światem, musiał umieć czytać i pisać, by potrafić ułożyć inteligentne kawały, które były na czasie i trafiłyby do wszystkich. A rozweselić plebs i szlachtę NA RAZ, nie było łatwym zadaniem, wymagającym często DUŻEGO ilorazu inteligencji. Gdzie tu religia? Biblia katolicka, to nie katechizm. Katechizm jest zbiorem pytań i odpowiedzi na pewne pytania. Jest to objaśnienie poglądów religijnych, używane często do nauki w szkołach, lub innych ludzi chcących uczyć się o Bogu. Katolicy przestrzegają zasad SWOJEJ Biblii, czyli Starego i Nowego testamentu. To nie "katechizm". Żydowska biblia (Tanach) to tylko Stary Testament. Co ty mi człowieku chrzanisz...?

                • Nie przestrzegacie Starego Testamentu, bowiem gdybyście to robili, to wiedzielibyście, że jest tam prawo, mówiące, że jeżeli Twoja córka zostanie zgwałcona i nie będzie chciała poślubić swego gwałciciela, to masz prawo ją ukamienować.
                  Katechizm Spirago tłumaczy idealnie zmiany poczynione w Dekalogu w sposób dosłowny. I w jego wersję wierzycie, a nie w tę, co podał Bóg na górze Synaj.

                • Powiem tylko tyle bo ta rozmowa zaczyna mieć dziwny obrót: Uważam że nie powinieneś nazywać kłamstwem i ułudą czegoś, w co wierzą miliardy osób na świecie. Zanim przyjąłem filozofię: "Jeden Bóg, wiele imion" to zwykłem mawiać: "Allah istnieję. Bo jeżeli wierzy w niego miliony muzułmanów, to nie może być nie prawdziwy, dla nich istnieję, więc est to prawda". Nie narzucam nikomu swojej wiary, myślę tylko że powinieneś zaakceptować to w co wierzymy, za NASZĄ prawdę. A cudza prawda, też jest prawdą. A konkretnie, to uważam za dziwne dyskutowanie na takie tematy... W komentarzach o filmie "Bruce Wszechmogący"... To nawet brzmi śmiesznie jak się to mówi...

                • To, że ktoś w coś wierzy nie znaczy, że nie może to być prawdą. Równie dobrze można powiedzieć że dziesiątki milionów ateistów nie może się mylić, tym bardziej że ateizm jest tak stary, jak sama religia.

                  Teoria "jeden Bóg, wiele imion" stoi w sprzeczności z I przykazaniem. Jest jeden Bóg i prowadzi do niego tylko jedna droga.

                  Ależ ja to akceptuje. Nie akceptuje jednak tego, że TYLKO katolicyzm ma prawo już od samego przedszkola indoktrynować małe dzieci, oraz ma prawo uczyć w placówkach oświatowych. Czemu nie wpuszczamy do przedszkola jakieś jednej tylko partii politycznej? Np tak jak w III Rzeszy - jedna partia - NSDAP była wtłaczana już od najmniejszego dziecka. My to nazywamy dzisiaj totalitaryzmem, a co innego robi religia? W ten sam sposób indoktrynuje!
                  Nie zgadzam się też z tym, by religia była utrzymywana ze skarbu państwa. Jeżeli komuś zależy na swojej wspólnocie, to niech indywidualnie przeznacza na nią pieniądze, tak jak to ma miejsce w Zachodniej Europie.
                  Niech religia wyniesie się z sektora publicznego, a przestanie mi jakkolwiek zawadzać.

                • Chodzi ci o publikę!? O Boże...

                  Indoktrynuję? Nie nazwałbym tego tak. Jak widać wiele osób w Polsce i tak zostaję ateistami (bądź ignorantami, na twoim przykładzie) mimo iż ta religia jest im "wpajana" od małego. Dorosły człowiek ma własny rozum i jak widać to całe "wpajanie" ma niewielki wpływ, na ludzkie poglądy.

                  "Teoria "jeden Bóg, wiele imion" stoi w sprzeczności z I przykazaniem. Jest jeden Bóg i prowadzi do niego tylko jedna droga."

                  Wcale nie. Nawet księża mi mówią, że Allah to w rzeczywistości Bóg i niewiele więcej. Tak jak powiedziałem: Wierzę w wiarę indywidualną. Ja inaczej patrzę na I przykazanie i moim zdaniem w ogóle się nie kłóci, z moją filozofią. Buddyści mawiają: "To tylko różne kolory nici, tego samego materiału". Dajmy tacy poganie: Wierzyli w ducha drzewa i składali mu cześć. Przecież Bóg jest obecny także w drzewie no nie? Tak więc, składając cześć drzewu, składali cześć Bogu, a raczej jego owocowi. Albo takie plemię murzynów z lasów tropikalnych: Bóg był dla nich lasem, gdyż las jest tym, co dostarcza wszystkiego dobrego. Jedynie wiara naturalnie zła, która karze być złym, nie oddaję czci mojemu Bogu. "Tylko jedna droga" jest moim zdaniem drogą dobrą. Bez jakichś specjalnych obrzędów, modlitw, lub etykiety. Wystarczy byś był dobry, a wierzysz w tego samego Boga co ja, nieważne jak go nazywasz.

                • Jest to indoktrynacja, ponieważ polega ona na narzuceniu danego poglądu całemu narodowi i w żaden sposób nie uczy wątpliwości. Nauka uczy, że trzeba wątpić i żądać dowodów. Religia z kolei zakazuje wątpić i tym bardziej nie szukać dowodów.
                  W neutralnym państwie żadna religia nie ma prawa bycia nauczaną. Jest to niezgodne z konstytucją, oraz z samą wolnością światopoglądową.

                  Ehm... może dlatego, że Allah to Bóg? Bóg, God, Dios, Allah, Dieu - to wszystko to jeden bóg, o imieniu Jahwe. Allah to nie imię, tylko arabskie słowo oznaczające właśnie "Boga", tak samo jak "God" w angielskim oznacza "Boga". Nie mniej jednak judaizm, chrześcijaństwo i islam wyznają tego samego boga. Lecz nie jest to jedyny bóg na Ziemi - mamy całą masę innych bogów poli- i monoteistycznych.
                  Tak, mówmy o buddyzmie, który jest religią bez boga...
                  Więc po co - dajmy na to takich pogan - Jezus kazał nawracać? Po co w ogóle kogokolwiek nawracać, skoro wierzymy, że to jest jeden i ten sam bóg? Ta idea pasuje TYLKO do politeizmu, gdzie np Rzymianie uczynili unifikację panteonów, łącząc panteon grecki, rzymski, egipski, oraz później wprowadzając też powoli bogów galijskich. Wierzono, że grecka Afrodyta do rzymska Wenus, zaś boska Hera to odpowiednik egipskiej Izydy. Nie robiło zatem różnicy czy się modliło do Hery w greckiej, czy też egipskiej świątyni. Nikt też nikogo na nic nie nawracał, ani nie zmieniał imion bogom. To jest idea "jeden Bóg, wiele imion", a nie pomysł "jest jeden Bóg, wasze 10 bogów to tak naprawdę nasz Bóg i lepiej przyjmijcie jego imię i zniszczcie wszystkie wasze świątynie, bo inaczej będziemy musieli ogłosić przeciw wam krucjatę i zabić, a tego byśmy nie chcieli, no nie?"

                  Ciekawym jest też, że ten niby sam bóg żydom kazał mordować każdego, kto jest przeciwny judaizmowi, chrześcijanom kochać każdego, nawet jeśli jest przeciwko, zaś islamowi nakazał wymordowanie żydów i nawrócenie każdego innego. Cóż, czyżby JHWH miał schizofrenię?

                • (nie mylić pajac z błazen, tak się wtrącę ;p )

                • W takim wypadku pajac to drewniana kukiełka. Z filmu "Pinokio" można wywnioskować, że czasem bardzo mądra i uczynna.

                • Może napiszę tutaj, bo nie jestem pewien czy dochodzą do mnie Twoje wiadomości. Czy dostałeś może odpowiedź na Twoją wiadomość? Wysłałem ją przeszło tydzień temu, ale nadal nie doczekałem się odpowiedzi i nie wiem czy owa doszła,

                • Oh, wybacz. Wiadomość doszła, niestety nie mam teraz głowy, by na nią odpowiedzieć. Powinienem był to napisać, daruj.

              • BTW: IV Przykazanie: Pana Boga NADAREMNO! Czyli jak np. uderzasz się w kolano i krzyczysz "O BOŻE!". Ale w takich rozmowach religijnych, jak najbardziej można używać jego imienia. A jeżeli biega o II przykazanie: To gdzie ja je łamię?

                • II przykazanie mówi o obrazach, a IV mówi o dniu świętym.

                • Tak jak mówiłem: Przykazania w BIBLII KATOLICKIEJ (nie w KATECHIZMIE) są inne niż w Tanach, czyli Biblii Żydowskiej. Zanim zaczniesz coś mówić, to naprawdę przestudiuj to sobie. Ty myślisz że jak nie wierzysz, to wiesz więcej niż wierzący? To właśnie jeden objaw ignorancji, ignorancie. Jak pisałem: Ja przestrzegam zasad Biblii, bo jestem katolikiem. A katolicy mają swoją Biblie, którą NIE JEST KATECHIZM!

                • KAŻDA Biblia (w ogóle co to za pojęcie "Biblia żydowska"? Przecież nie ma czegoś takiego jełopie) zawiera ustęp o nieczynieniu sobie obrazów i czczeniu SOBOTY, DNIA SIÓDMEGO, a nie niedzieli. Widać Twoją znajomość Biblii...
                  Dla was biblią jest Katechizm, bo uznajecie katechizmową wersję przykazań, a nie biblijną.

                  No tak, co ja mogę wiedzieć, chodzę tylko od ponad 2 lat na spotkania Koła Inteligencji Katolickiej i od ok. roku na biblijny kurs adwentystów...

                • "w ogóle co to za pojęcie "Biblia żydowska"? Przecież nie ma czegoś takiego jełopie"

                  No przesz piszę: TANACH (Biblia Żydowska, albo Żydowskie Pismo Święte, jedno i to samo). Po co ta agresja (jełop)?

                  "Dla was biblią jest Katechizm, bo uznajecie katechizmową wersję przykazań, a nie biblijną."

                  To nie znaczy że Katechizm jest naszą BIBLIĄ! Katechizm to dodatkowa książka, służąca do EDUKACJI. Biblia zawiera Słowo Boże!

                  "czczeniu SOBOTY, DNIA SIÓDMEGO, a nie niedzieli. Widać Twoją znajomość Biblii..."

                  Co... Co? Od kiedy to "DZIEŃ SIÓDMY" nie jest niedzielą...? I co to w ogóle ma do mojego postu?

                  No tak, co ja mogę wiedzieć, chodzę tylko od ponad 2 lat na spotkania Koła Inteligencji Katolickiej i od ok. roku na biblijny kurs adwentystów...

                  Skoro jesteś takim "ateistą" to po kiego czorta latasz na te spotkania? Nie wystarczy ci gnębienie wierzących na filmweb?

                • Biblia zawiera słowo boże, a Katechizm słowo ludzkie, przy czym słowo ludzkie ważyło się podnieść rękę i zmienić słowo boże. To jest dopiero coś!

                  Sobota jest dniem siódmym, zaś niedziela to dzień pierwszy. Widać jak katolik uważa na NIEDZIELNEJ mszy... A ma się to tak, że dzień SIÓDMY Bóg nakazał święcić, a nie dzień PIERWSZY. A powiedziane jest "ktokolwiek złamie choćby najmniejsze z przykazań, wszystkim będzie winien".

                  Np po to, by tacy jak Ty mi nie mogli potem powiedzieć "nie możesz się wypowiadać, bo gówno wiesz i co Ty możesz o wierze wiedzieć". Otóż mogę wiele i pogłębiam ciągle tę wiedzę.

                • "ktokolwiek złamie choćby najmniejsze z przykazań, wszystkim będzie winien" - znam to ;). Bardzo mi się podoba.

                  "nie możesz się wypowiadać, bo gówno wiesz i co Ty możesz o wierze wiedzieć" - wskaż moment w którym tak powiedziałem... -,-

                  "sobota jest dniem siódmym, zaś niedziela to dzień pierwszy." - Hmmm? Co ty pieprzysz? "Pan Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego dnia odpoczął." Tym siódmym dniem JEST WŁAŚNIE NIEDZIELA!

                  O tym że Katechizm NIE JEST Pismem Świętym katolików, jakoś nie chcę mi się już pisać... Do ciebie naprawdę nie dociera że katolicy kierują się Biblią, czyli Nowym i Starym Testamentem... Spytaj się pierwszego lepszego księdza... Albo papieża...

                • Była to przejaskrawiona parafraza Twoich słów. Zdajesz się mi być z tych, co uważają, że jak ktoś nie wierzy, to nigdy szczerze nie wierzył i że na pewno nie ma jakieś solidnej, praktycznej wiedzy z tematu wiary i religii.

                  Niedziela to pierwszy dzień, widać jak uważasz pilnie na niedzielnej mszy...

                  Pytałem księdza na Kole Inteligencji Katolickiej i rozmawiałem parę razy z diecezjalnym apologetą.

                • "Zdajesz się mi być z tych, co uważają, że jak ktoś nie wierzy, to nigdy szczerze nie wierzył i że na pewno nie ma jakieś solidnej, praktycznej wiedzy z tematu wiary i religii."

                  Uwierz mi, tak nie jest.

                  "Była to przejaskrawiona parafraza Twoich słów." - pokazuję mnie naprawdę w niezłym świetle wiesz? Mógłbyś nie pisać czegoś, czego nigdy nawet nie POMYŚLAŁEM!?

                  Niedziela to pierwszy dzień, widać jak uważasz pilnie na niedzielnej mszy...

                  Nie mój drogi :). Niedziela jest dniem SIÓDMYM. Dniem w którym pan Bóg odpoczął. Właśnie przez ten odpoczynek, mamy w niedziele "Dzień wolny od pracy". Wiesz dlaczego? Bo w dzisiejszym kalendarzu, NIEDZIELA, jest dawną SOBOTĄ. Czyli można powiedzieć, że owszem, to w SOBOTĘ Pan Bóg odpoczął. Niestety w naszym Polskim kalendarzu, jest to NIEDZIELA. Określana jako DZIEŃ SIÓDMY. Ty korzystasz z kalendarza, w którym niedziela jest dniem pierwszym? A powiedz który mamy? 1456?

                  Nadal wątpię że chodzisz na jakiekolwiek spotkania katolickie (czy co tam innego).

                • Uch, nie znoszę, gdy mi nie wyskakuje powiadomienie o komentarzu, a potem odnajduje po czasie komentarza, na który nie odpowiedziałem... Ech...

                  Polecam zatem dzisiaj na mszy uważać, gdy ksiądz będzie rozpoczynał celebrację mszy. Powie w pewnym momencie takie oto słowa: "dziś świętujemy PIERWSZY dzień tygodnia, jako pamiątkę zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa". Niezależnie od przesunięć kalendarza, niedziela jest pierwszym dniem tygodnia. Jedyne co zmieniło się po przesunięciu kalendarza, to rok, a nie dni tygodnia... Bóg ustanowił siódmy dzień jako święty dzień poświęcony odpoczynkowi, zaś niedziela jest dniem pierwszym. Sobota została zamieniona na niedzielę w 321r. przez cesarza Konstantyna. Bardzo dobitnie zostało to ujęte w "Katechizmie Ludowym" ks. Spirago. Można go jeszcze dostać w antykwariatach i czasem na Allegro.

                  Akurat na Twojej wierze mi nie zależy. Wiadomym jest bowiem, że poddaje się we wszelaką wątpliwość słowa kogoś, kto się z nami nie zgadza. Bo przecież jak to możliwe poznawać Biblię i nie wierzyć? Przecież to jest ze sobą koherentne...

                • Człowieku. Szatan z dużo większą łatwością działa i opętuje ateistów... Największym sukcesem szatana jest przekonanie ludzi, że Bóg i on nie istnieje, kto ma uszy niechaj słucha, kto ma oczy niechaj patrzy. Ty masz wszystkie potrzebne rzeczy, ale jesteś ślepy i głuchy! Nie potrafisz myśleć szerzej, tkwisz w gnijącym świecie, ale najlepsze jest to, że pozostaniesz bez perspektyw. Dla ciebie życie kończy się po śmierci, i musisz się z tym pogodzić. Jesteś bardzo biedny!...

                • W Twoim przypadku Szatan też wykonał świetną robotę - sprawił, że odciągnął Cię od jedynej świętej wiary w Ahura Mazdę, Pana wszelkiej światłości. Uwierzyłeś w fałszywego boga, który tak naprawdę jest nieudolną próbą skopiowania wiary w świętego Ahura Mazdę.
                  "Piątym z miejsc i krain najlepszych ja, Ahura Mazda, uczyniłem Nisaya, które leży pomiędzy Mouru i Bakhdhi. A w przeciwieństwie do tego, śmiercionośny Angra Mainyu, stworzył grzech niewiary" [Fargard 1:7]
                  Uległeś temu grzechowi i Ty, biedny człowieku... Gdy Angra Mainyu zarazi owym grzechem cały świat, wtedy nadejdzie jego koniec, zaś Ahura Mazda zejdzie na ziemię, by oddzielić sprawiedliwych od niesprawiedliwych i ześle ich w czeluści piekielne, zaś szczęśliwą wieczność obiecał tym, którzy w niego wierzą.
                  Żal mi Ciebie, że tego nie uświadczysz...

                • Człowieku, nawet nie chce mi się doczytać twojego głupiego postu do końca! Żal mi takich jak ty! Jesteś pseudointeligentem! I przestań się już kompromitować!

                • Rozumiem Twój bunt, prawda jest czasem straszna, tym bardziej gdy coś w co fanatycznie wierzymy okazuje się jedną, wielką kopią zerżniętą z kogoś innego...

                • Niestety, nawet nie wiesz, w jakim błędzie jesteś, ty mały i nieszczęsny człowieczku ateisto!

                • PS nie mam bladego pojęcia co chciałeś pokazać tym swoim żenującym komentarzem, który nijak się ma do tego, co napisałem...

                • Nijak do tego co napisałeś, ale ma się do ciebie samego i do twego nastawienia do wiary!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: