Brunet wieczorową porą :)

ostatnia wypowiedź: babytronique
mikesz mikesz

MICHAŁ ROMAN
No mógłby pan chociaż powiedzieć przepraszam!

PASAŻER
Przepraszam!

MICHAŁ ROMAN
Przepraszam! No widzi pani, co za cham!?

PASAŻERKA
Widzę.

PASAŻER
Powiedziałem przepraszam? Powiedziałem przepraszam?

MICHAŁ ROMAN
Co? Ja?

KOBIETA 1
Słuchaj Baśka, ja to bym tego nigdy nie włożyła.

BAŚKA
Na głowę?

KOBIETA 1
Coś ty? Głupia?

TAKSÓWKARZ
Od Zygmunta ukłony i różne wyrazy!

OBIE PANIE
Od jakiego Zygmunta?

TAKSÓWKARZ
Od III Wazy!

PIJAK 1
Pij!

PIJAK 2
Nie piję!

PIJAK 1
No pij!

PIJAK 2
No nie piję, no!

MILICJANT DROGÓWKI
Obywatel w skórzanej czapce proszony o przejście na zebry! O tak, prawidłowo. Przechodniu trzymaj się zebry! Nie do was mówię!

MICHAŁ ROMAN
Nie ja? Nie? Dobrze.

NAUCZYCIELKA
A tu widzicie, budujemy teraz nową tradycję, na włoskiej licencji zresztą. Jak ktoś wrzuci pieniążek, to tutaj wróci. Macie wszyscy pieniążki? Ty masz? Proszę. Proszę. Wszyscy mają? Wszyscy mają pieniążki? I wrzucamy teraz! Trzy, cztery! Pieniążki wrzucamy i wszyscy tutaj wrócimy. O! Widzicie jak ładnie lecą?

JANEK
A ty dlaczego nie wrzuciłeś?

UCZEŃ
Bo ja tu więcej nie chcę wrócić.

JANEK
Głupek! ... Jedno piwo.

BARMANKA
Co tak marnie, panie Janku?

JANEK
Wie pani, cholera jeszcze licencja się nie przyjęła!

Scena 1

IRENA KOWALCZYK
A, Zygmunt! To nie ty, to Michał.

ANNA ROMAN
Zapakowałaś tam wszystkie rzeczy?

IRENA KOWALCZYK
Wszystko.

MICHAŁ ROMAN
Dzień dobry, jak się macie.

ANNA ROMAN
Tak,jak się macie...najpierw czekaj tyle godzin...

MICHAŁ ROMAN
Nawet tu musicie szaleć cały dzień? Beatka! Masz tu dychę...

MARCIN
Mamo! Marek się kopie pod stołem!

ANNA ROMAN
Ty go nie kop, tylko jedz! To jest kapusta, proszę cię bardzo. Dlaczego na schodach zostawiasz teczkę, co?

IRENA KOWALCZYK
Ha! Wykapany Zygmuś!

MICHAŁ ROMAN
Mam jutro korektę.

ANNA ROMAN
A na to w domu nie ma innego miejsca, tylko schody?

MAREK
Marcin mi napluł w talerz!

MICHAŁ ROMAN
Mam tego dosyć, tam...

ANNA ROMAN
Rodziny zawsze ma się dosyć. Lepsza już blondynka z Ciechocinka.

MICHAŁ ROMAN
Jaka blondynka?

ANNA ROMAN
Ta, do której bez przerwy dzwonisz.

MICHAŁ ROMAN
Ja nie dzwonię do żadnej...

ANNA ROMAN
Ciekawe, już dwa rachunki przyszły na rozmowy z Ciechocinkiem.

IRENA KOWALCZYK
Ja tam nie jestem zapiekła, ale jakbym pojechała do tego Ciechocinka, jakbym chwyciła za kudełki, to bym wszystkie wyrwała.

MICHAŁ ROMAN
Nie mam nic lepszego do roboty niż wydzwaniać do Ciechocinka do jakiejś landry.

IRENA KOWALCZYK
Wiesz, ja jestem za nowoczesnością w małżeństwie,no ale chłopa to bym samego na dwa dni nie wypuściła. Chłop dwie godziny sam, to tak, jakby już nie był sam. Prawda, Michaś? O, Zygmunt! A nie, to ty, Kaziu.

MALINOWSKI
Nie, nie, Zygmunt będzie za dziesięć minut

IRENA KOWALCZYK
Jak to? Mówił ci?

MALINOWSKI
No sama zobacz.

IRENA KOWALCZYK
Aaa. Marek, uważaj! No już, daj daj te walizy.

MICHAŁ ROMAN
Cześć Kaziu.

KAZIMERZ MALINOWSKI
Cześć.

ANNA ROMAN
Już wychodzimy, już wychodzimy. Proszę się pospieszyć. Kaziu, pamiętaj, opiekuj się nim. No jak ty wychodzisz? Przecież jesteś w ogóle nie ubrany. Chcesz się przeziębić, albo reumatyzmu się nabawić? Proszę się w tej chwili ubrać!

MICHAŁ ROMAN
Pojadę do Ciechocinka, to się wyleczę.

ANNA ROMAN
Ja ci pojadę do Ciechocinka, ja cię chyba sama wyleczę!

IRENA KOWALCZYK
O popatrz jak on stanął. I wiecznie dłubie w tym samochodzie. Ja nie wiem, co to jest za samochód!? Wiecznie dłubie i dłubie, no naprawdę. O! Ty musisz na wieś w najlepszych spodniach jechać, ja nie rozumiem napra...

KOWALSKI
Proszę?

IRENA KOWALCZYK
To nie ty?

KOWALSKI
Nie, to ja.

IRENA KOWALCZYK
Ja bardzo pana przepraszam, ja byłam pewna, że to mąż, he he he! Ja chyba jakaś idiotka jestem! He he he!

KOWALSKI
Kowalski, bardzo mi przyjemnie.

IRENA KOWALCZYK
Kowalczyk Irena! Wie pan, bo my też mamy syrenkę!

KOWALSKI
Bardzo mi przykro! Przepraszam, że nie podaję ręki, ale...

IRENA KOWALCZYK
Ależ oczywiście! Ale ja mogę panu podać, bo ja mam czystą!

KOWALSKI
Dzień dobry!

IRENA KOWALCZYK
Ja, pomyślałam sobie, że pan ma brudną, za to ja mam czystą, więc mogę ją panu podać. He he he!

KOWALSKI
He he he...

IRENA KOWALCZYK
Ja, ja chyba jakaś idiotka jestem, he he he!

KOWALSKI
Kowalski, bardzo mi...

IRENA KOWALCZYK
Zygmunt!

STARA JĘDZA
Co to? Na wolną sobotę rodzinkę pan wysyła? Nie boi się pan zostać sam? Ha ha ha!

ANNA ROMAN
Bez przerwy coś się dzieje w tym samochodzie.

IRENA KOWALCZYK
Ja nie wiem! Jak nie urok to wydymaczka! W zeszłym miesiącu w wolną sobotę przez tę twoją linkę też nie pojechaliśmy! Ty nie możesz mieć zapasowej? Ja nie wiem Zygmunt, ale ty chyba jakiś idiota jesteś, no!

MICHAŁ ROMAN
Kaziu, ja zwariuję! Jeżeli oni znów nie pojadą, nie zrobię tej korekty. Szlag mnie trafia, cholery dostaję!

MALINOWSKI
Mmm...ty się o to nie martw. Linkę to ja ci sam załatwię.

MICHAŁ ROMAN
Ale Zygmunt mówi, że nigdzie nie ma!

MALINOWSKI
Dla niego nie ma, dla mnie jest. Pojadą! A ty rób swoją korektę. Cześć!

MICHAŁ ROMAN
Cześć! Kaziu, wpadnij do mnie jutro!

MALINOWSKI
Wieczorem!

MICHAŁ ROMAN
Dobra!

MALINOWSKI
Proszę pana, niech pan...nie...tego nie rusza!

KOWALSKI
Co?

MALINOWSKI
Podwiezie pan nas do śródmieścia, ja to wszystko załatwię!

KOWALSKI
Co...pan...załatwi?

MALINOWSKI
Zobaczy pan!

Scena 2

SPRZEDAWCA
Dzień dobry!

MALINOWSKI
Cześć!

KIEROWNIK
Cześć! A to pan! Dzień dobry! To co, schabik czy polędwiczka?

MALINOWSKI
Nie nie nie...nie ma pan linki?

KIEROWNIK
Jakiej linki?

MALINOWSKI
Od sprzęgła, do syrenki?

KIEROWNIK
A mam, jest, jest!

MALINOWSKI
No!

KIEROWNIK
Proszę, proszę bardzo!

MALINOWSKI
Ile jestem winien?

KIEROWNIK
Nie ma o czym mówić, ale wie pan co...mamy... zmartwienie.

MALINOWSKI
A o co?

KIEROWNIK
Widzi pan tego na wadze?

MALINOWSKI
No widzę, a co?

KIEROWNIK
Szczęście w nieszczęściu: został ojcem i urodziły mu się dwojaczki!

MALINOWSKI
Ale o co chodzi?

KIEROWNIK
Królu kochany, a podwójny wózek skąd wziąć?

MALINOWSKI
Zaraz, zaraz...weź pan coś do pisania i pisz pan...

KIEROWNIK
Tak słucham...

MALINOWSKI
Yyy...ulica Wolska 84...

KIEROWNIK
Tak...

MALINOWSKI
Kwiaciarnia ...tak, pan kierownik Banasiak...powoła sie pan na mnie i wszystko będzie załatwione!

KIEROWNIK
Dziękujemy!

MALINOWSKI
Do widzenia!

KIEROWNIK
Do widzenia!

SPRZEDAWCA
Cześć!


Scena 3

MICHAŁ ROMAN
Halo? Halo! (do telefonu)

JAN SUZIN
Minęła godzina 20:40. W oczekiwaniu na dalszy ciąg programu nadawać będziemy muzykę. Przepraszam państwa, minęła godzina 20:20.

PREZENTERKA
Dobry wieczór państwu. Minęła godzina 20:53. Za chwilę przedstawimy ostatni odcinek serialu "Poprzez prerię Arizony". Ze względu na ogromne zainteresowanie serialem prosimy telewidzów o wyłączenie telewizorów, ponieważ podwyższony pobór mocy może spowodować częściową awarię w podstacji.

KOWALSKI
Idź złodziejko jedna, nie potrzebuję żadnego wróżenia! Jazda stąd!

CYGANKA
Wpuść mnie, dobry człowieku, otwórz!...Popatrz no tylko!

MICHAŁ ROMAN
O rany! Zaraz...zaraz...zaraz.

CYGANKA
Jak Cyganka to już i pchnąć można i uderzyć i skaleczyć. Sam złodziej, to w każdym złodzieja widzi! Ale przyjdzie na niego nieszczęście niespodziewane. A ty dobry człowiek, ty masz żonę i dzieci, twoje szczęśliwe numery ja tobie powiem: to są sześć, siedem, osiem, dwie dwójki, dwie trójki i dwie czwórki. Ty zaraz załatw, bo będzie za późno. Pospiesz się, postaw na grę liczbową, postaw, tak. Co u ciebie tak ciemno jak w piekle?

MICHAŁ ROMAN
Aaa, to przez "Prerię Arizony".

CYGANKA
Poszczęści ci się w życiu twoim i tych co kochasz i zdrowie przy tobie długie lata. Ale na mnie już pora, godzina pewnie późna się zrobiła?

MICHAŁ ROMAN
Aaa, właśnie nie wiem, która, zegarka od dwóch dni nie mogę znaleźć!

CYGANKA
A czekaj no! Jutro ranną porą pierwszy człowiek zgubę ci twoją przyniesie. Ooo!

MICHAŁ ROMAN
Co? Co się stało!?

CYGANKA
Jutro, kiedy słońce się schowa, brunet wieczorową porą do ciebie zapuka...krew widzę! Ty go zabijesz!

MICHAŁ ROMAN
Ja?

CYGANKA
Nie chcesz, a zabijesz! Ukryj go!

MICHAŁ ROMAN
Co!?

CYGANKA
Nikomu nie mów! Nie dowie się nikt! Zakop!

MICHAŁ ROMAN
Jak!?

CYGANKA
Nie dowie się nikt!

EKSPERT 1
...moim zdaniem, w szczytowych swoich punktach, dochodzi do zenitu.

EKSPERT 2
Tak, moim zdaniem kolega ma rację, że konwencja westernu przeżyła samą siebie, i to, że jeszcze społeczeństwo ogląda, ogląda westerny, to jest to jeszcze jeden przykład na bezwład percepcji. Western w swojej formie musi być...musi być obdarty ze stylistyki osiemnastowiecznej...społeczeństwo, społeczeństwo po prostu tyle musi przystawać do percepcji społeczeństwa dwudziestego, a nawet dwudziestegodrugiego wieku.

EKSPERT 1
...dwudziestegodrugiego czy czterdziestegoczwartego to już naprawdę nie ma znaczenia. Tak, tylko że percepcja westernu idzie drogą inercjii...

EKSPERT 2
Właśnie, czy moglibyśmy się pokusić o pewną próbę futurologii...

EKSPERT 1
...jutro...jutro...

MICHAŁ ROMAN
A jutro, gdy słońce się schowa, do moich drzwi zapuka brunet wieczorową porą, a ja go zabiję...a ona jest idiotka...a ja debil.

Scena 4

MLECZARZ
Dzień dobry! Wie pan, ja zwykle nie pukam, bo właściwie to nie chciałem pana budzić.

MICHAŁ ROMAN
Znowu butelkę ukradli?

MLECZARZ
Zegarek.

MICHAŁ ROMAN
Mnie też. Nie wiem, która jest.

MLECZARZ
Na pasku. Jakim?

MICHAŁ ROMAN
Brązowym. Z kompasem.

MLECZARZ
Ten?

MICHAŁ ROMAN
Gdzie był?

MLECZARZ
Na pustej wisiał. Wie pan, jak sobie człowiek za dużo da w gaz, to potem nie wie, gdzie zapiął, no nie? Do widzenia!

Scena 5

MICHAŁ ROMAN
Dzień dobry sąsiadom!

SASIADKA 1
Dzień dobry! Dzień dobry!

MICHAŁ ROMAN
Proszę, witam!

SĄSIAD 1
Dzień dobry panu, przynieśliśmy właśnie to radio.

MICHAŁ ROMAN
Radio?

SĄSIADKA 1
Przecież pan dzwonił do nas przed chwilą.

MICHAŁ ROMAN
Ja?

SĄSIADKA 1
Telefonował pan, z pytaniem, czy nie moglibyśmy mu przynieść radia, bo pan źle się czuje i nie może wychodzić, a radio jest mu potrzebne.

MICHAŁ ROMAN
Ehe...to jakieś nieporozumienie, przecież ja mam radio.

SĄSIADKA 1
Ale przecież pan powiedział, ze sznur jest...no...przetarty i dlatego.

MICHAŁ ROMAN
Nie no nie no, proszę bardzo, o proszę...

SĄSIADKA 1
Aaa, ooo, sam pan widzi. Proszę pana, tu zawsze tak jest, że ile razy ktoś z właścicieli tego domku zadzwoni do sąsiadów z prośbą o coś, to potem w niedługim czasie zostaje zaaresztowany bo znajdują u niego nieboszczyka.

SĄSIAD 1
Nie znajdują, nie znajdują, on sam się zgłosił na milicję i powiedział, że u niego w domu nieboszczyk jest.

SĄSIADKA 1
Ale też radio pożyczał! Szkoda go, wysoki wyrok dostał. I bronił się tak głupio...

SĄSIAD 1
Głupio...to już nie było głupio! On sam się wsadził do więzienia i mówił, że to mu i tak nic nie pomoże, bo to wszystko mu wywróżyła cyganka.

SĄSIADKA 1
Aaa...była już u pana może...cyganka?

SĄSIAD 1
Ooo! Cyganka, była?

MICHAŁ ROMAN
Cyganka? Nie! Nie było żadnej Cyganki. Tak, tak, ja prosiłem o radio. Teraz sobie przypomniałem, rzeczywiście, bardzo dziękuję, przepraszam, mam bardzo dużo pracy, kolega czeka na dole...dziękuję bardzo za radio.

SĄSIAD 1
Yyy..no to..do widzenia. Aaa...zaraz...radio przecież! Do widzenia! Chodź, chodź!

SĄSIADKA 1
Do widzenia!

Scena 6

SĄSIAD 2
Rafał! Staraj się trafić w okienko! Gool, ha ha ha ha ha! No, a teraz tak, jak Dejna!

MICHAŁ ROMAN
Wstydziłby się pan!

SĄSIAD 2
Co!?

MICHAŁ ROMAN
Ładnych rzeczy pan dziecko uczy!

SĄSIAD 2
O co panu chodzi!?

MICHAŁ ROMAN
Niech pan nie udaje głupiego! Kto stłukł szybę!?

SĄSIAD 2
Szybę? Jaką szybę?

MICHAŁ ROMAN
Jak to jaką szybę!? Przed chwilą pański syn u mnie w domu stłukł szybę!

SĄSIAD 2
Czym?

MICHAŁ ROMAN
Jak to czym? Piłką!

SĄSIAD 2
Piłką? Jaką piłką?

MICHAŁ ROMAN
Jak to jaką pilką, tą pilką! Co pan tu ze mnie, głupiego robi!? Co ja bym piłki nie poznał!? Przecież ta piłka leży u mnie na werandzie!

SĄSIAD 2
To interesujące co pan mówi. A co mówią lekarze?

MICHAŁ ROMAN
To znaczy ta piłka...no piłka jak piłka...to jaaa...Przepraszam, ale mam ważny międzynarodowy telefon.

SĄSIAD 2
No Rafał, a teraz jak...Szarmach!

Scena 7

RADIO
W specjalnym olimpijskim losowaniu totolotka wylosowano następujące liczby: sześć, siedem, osiem...

MICHAŁ ROMAN
Dwadzieścia dwa!

RADIO
...dwadzieścia dwa....

MICHAŁ ROMAN
Trzydzieści trzy!

RADIO
...trzydzieści trzy....

MICHAŁ ROMAN
Dwie czwórki!

RADIO
...i czterdzieści cztery.

MICHAŁ ROMAN
Och! Ty!...Cholera! Cholera jasna!

KOWALSKI
Halo! Jest tam kto!? He he he, drzwi były otwarte i chciałem tylko sprawdzić, czy ktoś jest.

MICHAŁ ROMAN
Nie, nie, wszystko w porządku, chociaż...właściwie...straciłem kupę forsy.

KOWALSKI
No co, okradli pana!?

MICHAŁ ROMAN
Nieee, ale mogłem wygrać...

KOWALSKI
No móc to każdy może. Cóż, pan stracił, inny zyskał. W przyrodzie nic nie ginie, wie pan. Przepraszam.

Scena 8

FACET Z CENTRALI
Przeczytał kartę chorobową, no i zdrową nerkę mu, rozumiesz, wyciął. Zresztą pomyłkowo, jak się okazuje.

DRUGI FACET Z CENTRALI
Jak tak można?

FACET Z CENTRALI
Aaa, nie, nie, to nie lekarza wina. Lekarz wiedział, że, że lewą, tylko pielęgniarka, zamiast chorego na brzuchu, to na plecach ułożyła. No i lewa zrobiła się prawa, a prawa - lewa.

DRUGI FACET Z CENTRALI
No i co?

FACET Z CENTRALI
No i co? I musieli mu potem wyleczyć tę chorą, bo zdrowej już nie było.

JOLA
Halo, słucham.

MICHAŁ ROMAN
Halo, Kazik?

JOLA
Nie, nie Kazik! Jola!

MICHAŁ ROMAN
Przepraszam, pomyłka.

JOLA
No to po co pan dzwonił?

MICHAŁ ROMAN
To po co pani podnosi słuchawkę?

JOLA
Bo zadzwonił telefon!

MICHAŁ ROMAN
Halo, Kazik?...Nie, Kazik, nie wygłupiaj się, ja poważnie się pytam: czy przyszłość można, no wiesz, przepowiedzieć?

MALINOWSKI
No zależy w jakim sensie.

MICHAŁ ROMAN
No na przykład żeby przepowiedzieć jakieś liczby.

MALINOWSKI
No liczby to najłatwiej.

MICHAŁ ROMAN
Słuchaj, ja pytam poważnie, czy można przewidzieć jakieś konkretne liczby, no, i to dokładnie , no wiesz, żeby radio podało potem i prasa.

MALINOWSKI
Powiem ci krótko: można dokładnie, ale to w ogóle nie jest rozmowa na telefon. Przyjdę do ciebie, to pogadamy.

MICHAŁ ROMAN
Nie, błagam cię, nie przychodź. Nie, dzisiaj nie! Ty jesteś brunet przecież?

MALINOWSKI
No może i brunet, no. A dlaczego?

MICHAŁ ROMAN
Nie! Nie przychodź! Źle się czuję! Czekaj...w ogóle mnie nie będzie w domu, wychodzę!

MALINOWSKI
Ale...

MICHAŁ ROMAN
Nie nie! To jest...to nie jest rozmowa na telefon! Nie! Cześć!

MALINOWSKI
Hej!

Scena 9

WACEK
Proszę, może pan siądzie?

MICHAŁ ROMAN
Dziękuję, postoję.

WACEK
Aaa, skoro tak, to ja też...Człowieka się pan boisz!?

MICHAŁ ROMAN
Ale o co panu chodzi!?

WACEK
Jakiego pana? Możemy zaraz wypić brudzia, Wacek jestem, a ty?

MILICJANT
Dajcie spokój temu obywatelowi, żaden brudzio!

MICHAŁ ROMAN
Ten pan chciał mi ustąpić miejsce.

WACEK
O!

MILICJANT
Proszę, siadajcie.

MICHAŁ ROMAN
Dziękuję, postoję.

MILICJANT
Wysiadamy.

WACEK
Nie!

MILICJANT
Upór na nic wam się nie zda, wysiadamy!

WACEK
Nie, nie puszczę, żebym miał skonać, nie puszczę!

Scena 10

MICHAŁ ROMAN
Przecież pan wie, że ja tutaj pracuję.

WARTOWNIK
Panie Roman, gdyby to ode mnie zależało, to wie pan...

MICHAŁ ROMAN
No ale ja przecież tę korektę robię dla wydawnictwa przecież.

WARTOWNIK
Ale czy to warto? Pan się namęczy, a oni i tak z błędami wydrukują.

MICHAŁ ROMAN
Nooo, ale już z innymi!

WARTOWNIK
Taki czy inny błąd jest zawsze błąd, pan wie, nie mogę...

MICHAŁ ROMAN
Taaak, no to do widzenia!

WARTOWNIK
Och!

Scena 11

NAUCZYCIELKA
Do mnie proszę! Powiedziałam: cisza! W muzeum trzeba się cicho zachowywać! Słuchajcie,to jest butelka, z siedemnastego wieku, do której dziedzic nalewał wódkę. I rozpijał tą wódką pańszczyźnianych chłopów. Proszę idziemy dalej. Nie ruszać tego proszę, nie wolno! To jest butelka z...osiemnastego wieku, w której podawano gorzałkę, bo wódkę nazywano gorzałką albo okowitą. Do takich butelek nalewano wódkę i rozpijano tą wódką pańszczyźnianych chłopów. Proszę, dalej, proszę. Proszę, przesunąć się, proszę. Michał mi powie, co to jest.

MICHAŁ
Butelka. To jest butelka...mmm...stymiankowa.

NAUCZYCIELKA
To nie jest szklana butelka, prawda? Do której nalewano wódkę...

MICHAŁ
Wódkę?

NAUCZYCIELKA
No i co?

MICHAŁ
Www...dziewiętnastym wieku.

NAUCZYCIELKA
Tak, i rozpijano chłopów. Proszę bardzo idziemy dalej, proszę, idziemy dalej, proszę, proszę, szybciej, szybciej, szybciej, nie ma czasu. A to jest butelka...Michał, gdzie jest ta karteczka!?

MICHAŁ
Proszę pani, ja nie schowałem karteczki.

NAUCZYCIELKA
Gdzie jest ta karteczka ja się pytam!?

MICHAŁ
Ja jej nie schowałem, mnie tu wcześniej nie było!

NAUCZYCIELKA
Więc to jest butelka...

UCZEŃ
Pani widzi? Zostawili jedną pańszczyźnianą, na pokaz do muzeum.

NAUCZYCIELKA
Chodźcie, zobaczymy teraz kosyniera! Nie ociągać się, nie ślizgać się. Będzie z tego klasówka.

Scena 12

MICHAŁ ROMAN
No co pani oszalała!? No tak, ja jestem mokry, a pani wody w usta nabrała!

STASIAKOWA
Paprotki muszą mieć wilgoć! A co pan tu w ogóle porabia, co pan tu, co pan tu robi? Co to jest? Pan se tu czytelnię urządził!? Co to jest? To jest muzeum, nie klubokawiarnia, proszę pana! Tu ludzie płacą za bileta, a przychodzą wycieczki całe! Co to jest, hotel!? Co to jest, proszę pana!? Każden by se tu, może pan jeszcze przylezie z wózkiem, co, co!?

KAROL
Yyy...pójdziesz teraz tak: na lewo, potem w dół, potem na lewo i na prawo. No nie potrzebuję cię odprowadzać, prawda?

DZIEWCZYNA
Nie. Hej!

KAROL
Hej!...Pani Stasiakowa! Tyle razy mówiłem, żeby mąż...naoliwił zamki! Co to, muzeum czy...Michał?

MICHAŁ ROMAN
Karol?...Mam taką pilną robotę: korektę muszę na poniedziałek oddać i nie mam gdzie jej zrobić. Więc myślałem, że może...

KAROL
A nie możesz pójść do biblioteki?

MICHAŁ ROMAN
Wolna sobota.

KAROL
A w domu?

MICHAŁ ROMAN
Nie mogę. Żona, dzieci, wiesz.

KAROL
No tak.

MICHAŁ ROMAN
Szósta?

KAROL
Eksponat robię.

MICHAŁ ROMAN
Jak to: robisz?

KAROL
Chodzi o to, że musi być przeciwwaga: z jednej strony dziedzice rozpijali naród, a zdrowe jądro chłopstwa nie dawało się rozpijać. Właśnie jeden z takich wymyślił ten zegar.

MICHAŁ ROMAN
To znaczy, ty wymyśliłeś.

KAROL
Nieee, ja wymyśliłem chłopa, a on zegar wymyślił on. No co, mogę być chłopem - samoukiem? Ale, cholera, muszę go przerabiać.

MICHAŁ ROMAN
Grochu nie ma?

KAROL
Groch jest. Ale widzisz, ja go zrobiłem na dawny wymiar czasu: na zdrowaśki. I muszę go przerabiać, bo jest zalecenie, że taki właśnie zegar musi być świecki. Jasne?

PANIENKA
Hej! Przepraszam pana magistra, to ja po...

KAROL
Ależ proszę, proszę bardzo.

MICHAŁ ROMAN
To ja może...

KAROL
Daj spokój!

PANIENKA
Nie...może ja...potem.

KAROL
Ależ nie, proszę proszę proszę.

MICHAŁ ROMAN
Ja...ja muszę lecieć. Za pół godziny mam samolot...hej!

KAROL
Hej!

MICHAŁ ROMAN
Aaaa...hej.

KAROL
Hej hej, hej hej!

Scena 13

KONIK
Szefuniu, ostatni bilecik. Pięć dych.

MICHAŁ ROMAN
Ile?

KONIK
Amerykański film, nie pożałuje pan. Merci!

MICHAŁ ROMAN
Co tutaj się dzieje?

BILETER
Co? Z czym?

MICHAŁ ROMAN
No z ludźmi. Z widzami znaczy.

BILETER
Aaaa. No wie pan, amerykański film.

BILETERKA
Pani Andrzeju? Zdaje się, że coś jest niedobrze chyba.

BILETER
Nie, wszystko dobrze jest. Dla mnie tam ogólnie wszystko w porządku.

BILETERKA
Ale u nas w kinie. Bo wie pan, zdaje się, że na dziewiętnastą sprzedałam podwójne bilety.

BILETER
Aaa, na które miejsca?

BILETERKA
Wszystkie chyba. No, ja chyba rzuce te robote, ja, ja nie mogę się tak denerwować!

KOBIETA
Co on tak wolno jedzie?

MĘŻCZYZNA
Zaraz zobaczysz.

KOBIETA
Nawliło mu coś?

MĘŻCZYZNA
Gdzie?

KOBIETA
No, tam w środku, w motorze.

MĘŻCZYZNA
Ależ ty jesteś głupia. Jakby mu coś nawaliło, to by nie jechał, a jak jedzie, to znaczy że mu nie nawaliło.

MICHAŁ ROMAN
Wystarczy, że mu linka od sprzęgła pękła, i już wolno jedzie.

MĘŻCZYZNA
Co!?

MICHAŁ ROMAN
Linka od sprzęgła pójdzie i już wolno jedzie. Pani ma rację.

KOBIETA
No widzisz!

MĘŻCZYZNA
Nie słuchaj go, to jest amerykański wóz, nic nie pękło.

KOBIETA
To on?

MĘŻCZYZNA
Gdzie? To ten, co dzwonił do niego i powiedział mu, że jego żona ma...

KOBIETA
Aaa, romans?

MĘŻCZYZNA
Romans! A ten baran się dał się wypuścic i szuka żony po górach, bo myśli, że ma romans z jednym miliarderem...

KOBIETA
Ty masz głowę!

MĘŻCZYZNA
A jak! Cztery razy widziałem to wiem! A on...ze sztucerem po górach...a oni mu...wtedy...całe mieszkanie...całą chałupę mu obrobią. A zobacz gdzie schował.

KOBIETA
Nie!

MĘŻCZYZNA
Wyciagnęli go z domu... patrzcie!

MICHAŁ ROMAN
O nie!

BILETERKA
Panie Andrzeju, pan jest cudowny!

BILETER
Nieee, to życie jest cudowne!

Scena 14

MICHAŁ ROMAN
Wolny?

TAKSÓWKARZ
Wolny. No gdzie...

MICHAŁ ROMAN
Na Słoneczną 5.

TAKSÓWKARZ
Nie pytam, gdzie mam jechać, tylko gdzie pan się ładuje?

MICHAŁ ROMAN
A powiedział pan, że jest pan wolny?

TAKSÓWKARZ
A jak. Wolna sobota to i wolny jestem. Nie robię.

MICHAŁ ROMAN
Proszę pana, ja się bardzo spieszę.

TAKSÓWKARZ
A czy ja pana zatrzymuję!?

Scena 15

GRUBAS
Jasne, że się da zawieźć! Jak się da, to się da!

MICHAŁ ROMAN
Widzi pan, człowiek taki...zalatany.

GRUBAS
Jeden, widzisz pan, był...pilotem na samolotach. Ten to był dopiero zalatany.

MICHAŁ ROMAN
Pilot..przy samolotach...zalatany...świetne!

GRUBAS
Wie pan, jak człowiek siedzi za tym kółkiem, to mu takie różne rzeczy, panie. Ja to, wiesz pan, mam łeb do satyry!

MICHAŁ ROMAN
Hehehe! Prosto, prosto.

GRUBAS
Nie, nie, tu na chwilę, do kolegi wpadnę, na Szczyglą, reduktorek podrzucę. Idę na taras i wracam zaraz.

Scena 16

GŁOS Z MELINY
Wacek, wracaj, nie zostawiaj nas!

WACEK
Co tu robisz?

MICHAŁ ROMAN
Siedzę.

WACEK
A kto cię tu wpuścił? Coś ty, grzebał w stacyjce?

MICHAŁ ROMAN
Ja?

WACEK
A kto? Wacek! Wacek! Zaraz... Mnie chcieli barany zmylić!

MICHAŁ ROMAN
Słucham!?

Scena 17

MECHANIK
No i co, sprała go, sprała?

GRUBAS
Najpierw ją sprała. Ty, mówi, jak do cudzego łóżka włazisz, to se przedtem nogi umyj!

MECHANIK
Hahahahaha!

GRUBAS
A potem do Ryśka mówi: odprowadź swoją koleżankie do taksówki, bo widać, że jest ze wsi, i się w mieście zgubić może!

MECHANIK
No no, no.

GRUBAS
A potem do Ryśka mówi: a ty szybko wracaj, żeby mnie złość nie przeszła, bo przy tej pani nie będę cię lać!

MECHANIK
No, Danka jaka jest, taka jest, ale jest tolerancyjna!

GRUBAS
No, tolerancyjna jest!

MECHANIK
Taaa...

WANDZIA
Czy jestem jeszcze poczebna?

MECHANIK
Nie nie, maluj, maluj! No?

GRUBAS
Co to za jedna!?

MECHANIK
Moment! Już, jaki ciekaw! Lakiernika przyjąłem, a to jego narzeczona, numery maluje.

GRUBAS
Ach tak...a dobrze maluje, co?

MECHANIK
Daj spokój, facet strasznie narwany jest!

GRUBAS
Ale każdy jest narwany, kochany... Hehe, można?

JANEK
Dzień dobry, panie Jurku!

MECHANIK
Co jest?

JANEK
Mam świeży towar dla pana.

MECHANIK
Panie Jasiu kochany, ja dzisiaj nie potrzebuję żadnych migaczy, mnie wszystko dzisiaj miga, kochany, jutro.

JANEK
Za stówę!

MECHANIK
Ale błagam, kochany, ale jutro.

JANEK
Za stówę! Za pięćdziesiąt!

MECHANIK
Dobrze dobrze, ale jutro, kochany. Na dzisiaj nic...

JANEK
To ja lecę do pana taki kawał drogi.

MECHANIK
Naprawdę panie Jasiu , mnie wszystko dzisiaj miga! Naprawdę...

JANEK
Dwadzieścia!

MECHANIK
Kochany...

JANEK
Dziesięć!

MECHANIK
...dobra, niech będzie dwadzieścia...

JANEK
Niech będzie dwadzieścia!

MECHANIK
...ale jutro...

JANEK
Kochany!

MECHANIK
...ale jutro, naprawdę, ja będę o panu pamiętał, ja pana bardzo lubię, panie Jasiu, jutro, jutro...

MICHAŁ ROMAN
Proszę pana...

MECHANIK
Niestety kochany. Nie przyjmujemy dzisiaj: już po godzinach a w dodatku wolna sobota jest.

MICHAŁ ROMAN
Nieee, ale ja tylko...

MECHANIK
Ale kochany! Nie ma żadne "tylko"! Nic! Żadnej roboty nie wezmę, nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!

MICHAŁ ROMAN
Ale ja chciałem tylko...

MECHANIK
Kochany! Chyba ja wyraźnie po polsku mówię: do końca roku nic nie biorę! Ja chcę wreszcie spokojnie zjeść!

MICHAŁ ROMAN
Ale do końca roku pan będzie jadł?

MECHANIK
A co, nie starczy?

MICHAŁ ROMAN
Ale proszę pana, ja tu przyjechałem z facetem niebieskim, niebieskim fiatem.

MECHANIK
Aaaaa, już, natychmiast, było tak od razu mówić. Ot! Hihihi! Zajęty! Ale zaraz będzie wolny!

MICHAŁ ROMAN
No to jaaa...

MECHANIK
Rany boskie, panie Lucku, co pan tu robi!?

PAN LUCEK
Jak to: co? Wandzia u siebie?

MECHANIK
Rrrrany boskie, panie Lucku, przecież w tamtym fiacie trzeba cały dach zrobić!

PAN LUCEK
Jaki dach? W jakim fiacie?

MECHANIK
Nie wiem, nie wiem, kochany, wszystko je...je...jedno! Czy we fiacie, czy we warszawie, panie Lucku, niech, niech, niech pan robi! Wszystko, wszystko jak leci, wszystko jedno kochany!

PAN LUCEK
No dobra dobra, ale Wandzia...

MECHANIK
Wandzia tam maluje numer do tego fiata! Kochany, niech ja już te robotę mam za sobą, dobrze? Panie Lucku kochany, na czerwono, czy na biało, dach!

PAN LUCEK
To pana będziemy malować? Na biały kolor?

MICHAŁ ROMAN
Na biały!

PAN LUCEK
Może być i na biały!

MECHANIK
Idź już, idź, bo zdechnę przez ciebie, jakby co to gdzie ja lakiernika znajdę!

MICHAŁ ROMAN
No panie!

GRUBAS
No co? No ile było? Pięć minut! Wsiadaj pan!

WACEK
No i co!? Ja nie dostanę!? Ja nie dostanę!?

Scena 18

MICHAŁ ROMAN
Przez ten pański reduktorek ta mi już pewnie całe mieszkanie obrobili!

GRUBAS
Aaa, nie ma mowy. He he! Patrz pan, jakie te kobity są: człowiek wpadnie na chwilę...

MICHAŁ ROMAN
Ale proszę pana, ja się tak spieszę, pan nerwów nie ma!

GRUBAS
Nerwy? Kochany! Ja to już takie numery miałem... He! Przychodziłem...kran w kuchni naprawić, to panie było tak: mąż w pokoju kolację wsuwał, a żona mu w kuchni smażyła, to ja panie, i... i kran... zdążyłem... zreperować, panie i taaaaak. Ja to całe życie na farcie lecę, wie pan? I nigdy jeszcze nie wpadłem... O, jaka lala!... I nie wpadnę!
[Samochód wpada na budkie telefoniczną]
Panie! Panie! Panie weź pan to, idź pan stąd, idź pan stąd...
[Dzwoni z rozbitej budki]
Madziu? Tak, tak, Madziu, ja... ja dzisiaj trochę później przyjdę. Tak, mam tu małą... małą rozmowę!

WACEK
Panowie! Pijcie dalej sami! Ja już widzę białe samochody!

Scena 19

KOLĘDNICY
Przybieżeli do Betlejem pasterze! Grają dzieciąteczku na lirze!

MICHAŁ ROMAN
Dziękuję, dziękuję, wystarczy...

KOLĘDNIK
Należy się dwadzieścia złotych.

MICHAŁ ROMAN
...yy... pięćdziesiąt to jest!

KOLĘDNIK
Może być. Chodź Heniek, idziemy!

KRĘPAK
To ja: Krępak, że tak powiem!

MICHAŁ ROMAN
Aaaa, to pan?

KRĘPAK
Aa, to ja! Brat powiedział, że pan jest...raczej nieufny.

MICHAŁ ROMAN
Brat? Czyj brat? Jaki brat?

KRĘPAK
Pański brat.

MICHAŁ ROMAN
Mój brat? Ja nie mam żadnego brata! Nie znam pana, proszę stąd wyjść!

KRĘPAK
Hehehe, świetnie pana opisał.

MICHAŁ ROMAN
Kto?

KRĘPAK
Brat.

MICHAŁ ROMAN
O... o... o co panu chodzi?

KRĘPAK
Miałem być u pana w sobotę, to znaczy dzisiaj. Wieczorem. Bo takie sprawy najlepiej załatwia się po zachodzie słońca.

MICHAŁ ROMAN
Jak!?

KRĘPAK
Co? Przecież to są pańskie słowa!

MICHAŁ ROMAN
Nie! Nic z tego! Proszę stąd wyjść! Pan sobie zdaję sprawę, że ja mogę pana zamordować?

KRĘPAK
Oczywiście! Yyy...niech pan pozwoli, że ja coś powiem, że tak powiem. Proszę pana, po pierwsze: czy ma pan szklankę wody?

MICHAŁ ROMAN
Wody? Wody. A wody!

KRĘPAK
Dziękuję!

MICHAŁ ROMAN
Zaraz!!! ... Proszę!

KRĘPAK
A po drugie: to po co pan gada takie głupstwa? No i po co te wszystkie korowody? Eee, przystąpmy panie do rzeczy! Tam... Nie mam zdrowia, wie pan... Hehe...A ma pan, z Franklinem?

MICHAŁ ROMAN
Co mam z Franklinem? Proszę natychmiast to zabrać, tym pan mnie nie skusi! Nie nie, do widzenia, żadnego morderstwa, nic z tego!

KRĘPAK
Proszę pana, tak szczerze mówiąc, to niech mnie pan nie straszy, przecież mnie włos z głowy spaść nie może, proszę pana. Ja się nie boję. Jeżeli ja dzisiaj w nocy nie wrócę, nocnym pociągiem do domu, do Ciechocinka, to jutro rano moja żona będzie u pana.

MICHAŁ ROMAN
No no no, tylko bez szantażu. Proszę natychmiast stąd wyjść, bo inaczej zawiadomię milicję!

KRĘPAK
Czy pan nie przesadza aby...?

MICHAŁ ROMAN
Wyjdź... nie, zadzwonię na milicję!

KRĘPAK
Ja rozumiem panie, że tego rodzaju transakcje...

MICHAŁ ROMAN
Ale proszę natychmiast stąd wyjść, ale już! Już!

KRĘPAK
Większego idioty to nie widziałem jak żyję!

MICHAŁ ROMAN
Zatem opłacało się przyjechać z Ciechocinka! Proszę natychmiast stąd wyjść!

KRĘPAK
Ale ja...

MICHAŁ ROMAN
Już! Już! ... Ojej! Nie za-bi-łem go! Nie zabiłem go! Nie zabiłem go! Nie zabiłem go! Nie! Nie! Nie! Halo? Halo? Nie zabiłem go! [Śpiewa] Nie zabiłem go, nie zabiłem go, nie zabiłem go, nie zabi... No masz!

KRĘPAK
No, namyślił się pan? Że tak powiem...

MICHAŁ ROMAN
Jest tam kto? O Jezu!

GŁOS CYGANKI
Ukryj go, nikomu nie mów! Nie dowie się nikt! Zakop! Nie dowie się nikt!

MICHAŁ ROMAN
Kto tam?

MALINOWSKI
To jjja...

MICHAŁ ROMAN
Co ty tu robisz?

MALINOWSKI
Aaaa... ty co?

MICHAŁ ROMAN
Kaziu? Coś ci powiem.

MALINOWSKI
No?

Scena 20

MICHAŁ ROMAN
... I kiedy myślałem, że już się nic nie stanie, zgasło światło, on wszedł i wtedy zrzuciłem mu na głowę całe to żelastwo.

MALINOWSKI
A... zawiadomiłeś milicje?

MICHAŁ ROMAN
Nie, no kto by mi uwierzył?

MALINOWSKI
No, jeden tylko idiota może ci uwierzyć.

MICHAŁ ROMAN
Kto?

MALINOWSKI
Ja!

MICHAŁ ROMAN
Aaa.

MALINOWSKI
Hmm... słuchaj, wiesz co? Wyobraź sobie faceta.

MICHAŁ ROMAN
Jakiego faceta? Gdzie?

MALINOWSKI
No to nie ważne gdzie, na ulicy. Widzisz tą ulicę?

MICHAŁ ROMAN
Morze widzę.

MALINOWSKI
Co?

MICHAŁ ROMAN
Ten czajnik szumi...

MALINOWSKI
A jak... a jak teraz?

MICHAŁ ROMAN
Noooo taaak, teraz to jest spokojne.

MALINOWSKI
Michasiu błagam cię, daj ty spokój! Wyobraź sobie faceta.

MICHAŁ ROMAN
Ale o co ci chodzi? Jakiego faceta?

MALINOWSKI
Wszystko...

MICHAŁ ROMAN
Nad morzem?

MALINOWSKI
Ale wszystko jedno, może być i w górach no!

MICHAŁ ROMAN
Ooo...jest...

MALINOWSKI
Jest?

MICHAŁ ROMAN
...idzie jakieś...

MALINOWSKI
Jak... jak wygląda?

MICHAŁ ROMAN
No normalnie, jak góral!

MALINOWSKI
O Boże! Daj ty spokój z tymi góralami, no! Wyobraź sobie cywila!

MICHAŁ ROMAN
Jest, idzie...

MALINOWSKI
Jest? Jak wygląda?

MICHAŁ ROMAN
Noooo, ma czerwony kapelusz...

MALINOWSKI
No no no...

MICHAŁ ROMAN
...i zaraz, coś ma na twarzy.

MALINOWSKI
No no.

MICHAŁ ROMAN
Kaziu?

MALINOWSKI
Hmm?

MICHAŁ ROMAN
A co z góralem?

MALINOWSKI
Co? Co? Góral? A niech go gdzieś tam zrzuci!

MICHAŁ ROMAN
A choroba, nie daje się, nie daje się... Nooo, zrzucił go!

MALINOWSKI
Ale Michasiu, błagam cię, skup się, skup no!

MICHAŁ ROMAN
Dobrze, dobrze...

MALINOWSKI
Wyobraź sobie, że ten facet nie jest w górach.

MICHAŁ ROMAN
Tak...

MALINOWSKI
Rozumiesz?

MICHAŁ ROMAN
A gdzie jest?

MALINOWSKI
No... no jest jednym z twoich sąsiadów.

MICHAŁ ROMAN
Tak?

MALINOWSKI
Tak. Teraz uważaj: ten sąsiad to przestępca, który posiada umiejętność naśladowania ludzkich glosów.

GŁOS KRĘPAKA
No, namyślił się pan? Że tak powiem...

MALINOWSKI
Ma dokładnie wybraną zamożną ofiarę, ma również wybraną drugą ofiarę, która uwierzy, że to ona zamordowała... tę pierwszą, rozumiesz? Teraz uważaj: Czerwony Kapelusz poznał Krępaka w Ciechocinku.

MICHAŁ ROMAN
Kapelusz w łaźni?

MALINOWSKI
A dlaczego w łaźni?

MICHAŁ ROMAN
No bo tam są albo tężnie, albo łaźnie.

MALINOWSKI
No dobrze, dobrze w łaźni. No, z grubsza omówił z nim korzystny interes. Rano, gdy wszyscy jesteście w pracy, a dzieci w szkole, składa ci wizytę.

MICHAŁ ROMAN
To ja już wiem, skąd te rachunki za Ciechocinek!

MALINOWSKI
No i przez ten czas zawiadamia Krępaka, że brat czeka w sobotę wieczorem, i ma tyle a tyle banknotów studolarowych.

MICHAŁ ROMAN
A skąd wiesz, że studolarowych?

MALINOWSKI
Franklin jest na studolarówkach.

MICHAŁ ROMAN
Ciekawe czy Amerykanie wiedzą, że u nas na setkach jest Waryński.

MALINOWSKI
To... nie myśl o tym. Następnego dnia ginie ci zegarek a potem w czasie "Prerii Arizony" gaśnie swiatło.

MICHAŁ ROMAN
No, nawet w telewizji zapowiadali.

MALINOWSKI
No, no właśnie. Czerwony Kapelusz przebiera się za Cygankę i przychodzi ci wywróżyć, że zamordujesz faceta.

MICHAŁ ROMAN
Ale wróżyła mi jeszcze o zegarku i totolotku!

MALINOWSKI
No, no co miał zrobić?

MICHAŁ ROMAN
Aaaa to cwaniak!

MALINOWSKI
Mmm.

MICHAŁ ROMAN
I on po to mi wróżył zegarek i totolotka, żebym uwierzył, że co wywróżone, to się spełni!

MALINOWSKI
Ha!

MICHAŁ ROMAN
Aaach! I... i mleczarz go znalazł! Ale komunikat totolotka słyszałem przez radio.

MALINOWSKI
No, w czasie twojej kłótni z małym Dejną zatrzasnął drzwi od wewnątrz, rozumiesz?

MICHAŁ ROMAN
A po co ten lejek?

MALINOWSKI
No radio najlepiej udawać przez lejek.

CZERWONY KAPELUSZ UDAJĄC RADIO
W specjalnym olimpijskim losowaniu totolotka wylosowano następujące liczby: 6...

MALINOWSKI
I Czerwony Kapelusz wiedział, że teraz ma cię w ręku, rozumiesz? Że będziesz tak tańczył, jak on ci zagra. A gdy wyrzuciłeś Krępaka reszta była dziecinnie prosta...

KRĘPAK
A to pan, że tak powiem!

CZERWONY KAPELUSZ
Pan pomylił drzwi. Brat czeka obok. Chodźmy.

KRĘPAK
A tak, dobrze.

CZERWONY KAPELUSZ
Niech pan tu chwilę zaczeka, a ja pójdę po brata.

KRĘPAK
Tylko szybko, że tak powiem!

CZERWONY KAPELUSZ GŁOSEM KRĘPAKA
No, namyślił się pan? Że tak powiem...

MICHAŁ ROMAN
Ale sytuacja...no to co robić?

MALINOWSKI
No na razie niestety nie możemy wezwać milicji: ruszając trupa, jak ci kazała ta Cyganka skierowałeś wszystko... wszystkie poszlaki na siebie. On jest chytry... a my bedziemy bardziej! On musi zrobić błąd... Słuchaj: nikt z sąsiadów ani cały ten w czerwonym kapeluszu nie wie, że ja tu jestem! Pomóż mi to... Więc zrobimy tak: ja się schowam za drzwiami, ty wyjdziesz z domu, zgasisz światło i pójdziesz po kolei do każdego z sąsiadów i poprosisz, że przepraszam, czy mogłbym skorzystać z telefonu, że przyszedł znajomy i spadł ze schodów, no i musisz wezwać pogotowie. A bo twój telefon jest nieczynny. No daj pościel.

MICHAŁ ROMAN
Pościel? Ach pościel!

MALINOWSKI
No, morderca słysząc to będzie przekonany, że jednak nie zabił Krępaka, a zatem gdy tylko ranny Krępak odzyska przytomność to on wszystko opowie, kto go tak urządził, co? No co zatem zrobiłby morderca, co?

MICHAŁ ROMAN
Aaa ja ja rozumiem, rozumiem... by postara się wrócić i po... naprawić to, co spartolił!

MALINOWSKI
Jesteś genialny! Hehehe! On tu wejdzie przekonany, że jest bezkarny, bo przecież ty stoisz i czekasz na pogotowie!

MICHAŁ ROMAN
Tak...

MALINOWSKI
Ach... mam cię, ptaszku!

MICHAŁ ROMAN
Nie Kaziu puść, puść, rozumiem, rozumiem!

MALINOWSKI
Cześć!

MICHAŁ ROMAN
Cześć! Kaziu, jak ja zadzwonię na pogotowie, to ono przyjedzie!

MALINOWSKI
Nie dzwoń na pogotowie tylko dzwoń do siebie!

MICHAŁ ROMAN
Aha, aha. Gdzie jest czapka?

MALINOWSKI
Tu.

MICHAŁ ROMAN
Ach jest!

MALINOWSKI
Cześć.

MICHAŁ ROMAN
Cześć. Tak...tak...

Scena 21

MICHAŁ ROMAN
Przepraszam bardzo...bardzo panią przepraszam, ale u mnie w domu zepsuł się telefon. Czy mogłbym zadzwonić od pani na pogotowie?

STARA BABA
Tak dziękuję, już się zorientowałam, zamieniłam butelki, dziękuję!

MICHAŁ ROMAN
Nie, nie, telefon! Telefon! Czy mogłbym od pani zadzwonić!?

STARA BABA
Niech pan tak nie krzyczy, ja i tak nic nie słyszę! Może pan przyjdzie jak będzie syn?

MICHAŁ ROMAN
Syn?

STARA BABA
Syn wyjechał na stypendium, ale właśnie pisał, że wraca. Młody i taki utalentowany! Hehehe!

MICHAŁ ROMAN
No tak, tak... Dobry wieczór!!!

SĄSIADKA 2
Jezu! A czemu pan tak krzyczy!?

MICHAŁ ROMAN
Przepraszam, zasugerowałem się butelką. Mój telefon się zepsuł.

SĄSIADKA 2
Niech pan wejdzie.

MICHAŁ ROMAN
Dobry wieczór!

CHÓR SĄSIADÓW
Dobry wieczór.

MICHAŁ ROMAN
Ja muszę wezwać pogotowie, wie pani, kolega tak nieszczęśliwie szedł, że wbił sobie nóż w plecy...

SĄSIADKA 2
Nóż?

MICHAŁ ROMAN
...przy obiedzie.

SĄSIADKA 2
Przy obiedzie?

MICHAŁ ROMAN
Tak.

SĄSIADKA 2
Tam.

MICHAŁ ROMAN
Dziękuję bardzo.

SĄSIAD 2
To ten?

SĄSIADKA 2
Tak to ten. Przy obiedzie.

MICHAŁ ROMAN
Halo, czy to pogotowie?

MALINOWSKI
Jeżeli możesz, to obserwuj jak zachowują się obecni. Czy ranny rusza sie? No odpowiadaj: tak, rusza się, tylko nic nie może mówić.

MICHAŁ ROMAN
Tak tak tak tak tak, bardzo dobrze rusza się. Tylko mówi, że nic nie może mówić. To znaczy nie mówi nic. Tylko w ogóle nic nie mówi.

MALINOWSKI
Hmmmm.

MICHAŁ ROMAN
Tak dziękuję, to ja czekam. [ODKŁADA SŁUCHAWKĘ I PONOWNIE PODNOSI] Słoneczna 5... Dobranoc, dziękuję.

SĄSIADKA 2
Chyba wiesz, co masz robić, co?

SĄSIAD 2
Wiem!

MICHAŁ ROMAN
Właśnie tak nieszczęśliwie wbił sobie ... dobry wieczór.

SĄSIAD 1
Dobry wieczór panu.

MICHAŁ ROMAN
Wbił sobie nóż w plecy... a u mnie telefon nie działa. Czy mogę skorzystać tutaj z telefonu?

SĄSIADKA 1
Oczywiście!

SĄSIAD 1
Pokaż panu tam... tam jest telefon.

MICHAŁ ROMAN
Aha tam, dziękuję.

SĄSIAD 1
Tam. Tam proszę pana.

MICHAŁ ROMAN
Aha tak.

SĄSIAD 1
No proszę bardzo, tam.

MICHAŁ ROMAN
Aha tak.

SĄSIADKA 1
Nie będziemy przeszkadzać.

SĄSIAD 1
No proszę pana tam, tam jest telefon!

MICHAŁ ROMAN
Aha tam jest.

SĄSIAD 1
Tu tu tu tak tak.

MICHAŁ ROMAN
Czy to pogotowie?

FACIO
Co!? Dzwoni twój gach. Wiedziałem, że zadzwoni!

KOBITKA
Ależ...ja nie mam żadnego gacha!

MICHAŁ ROMAN
Halo, czy to pogotowie?

FACIO
Mów! Ale tak, jakby mnie tu nie było!

KOBITKA
Nie nie, nie nie.

FACIO
Hmm. Tak, coś w tym rodzaju.

MICHAŁ ROMAN
Proszę pani, chciałbym zgłosić, że znajomy mnie odwiedził i... znaczy źle się poczuł. Ale przewrócił się i upadł na plecy. Tak akurat... tak szczęśliwie, że jest nieprzytomny. Znaczy tak nieszczęśliwie, że jest nieprzytomny.

SĄSIAD 1
To już trzeci.

SĄSIADKA 1
Ciii!

MICHAŁ ROMAN
Tak, więc gdyby pani zechciała przyjechać...

FACIO
Cwaniak! Szyfrem mówi! ... Pod jaki adres? Bo ja jestem koleżanka.

MICHAŁ ROMAN
Proszę pani, to jest Słoneczna 5.

FACIO
Mhm, Słone... Słoneczna 5, dobrze.

MICHAŁ ROMAN
Tak. Dziękuję. ... Dziękuję, do widzenia.

SĄSIADKA 1
Do widzenia.

SĄSIAD 1
Do widzenia.

MICHAŁ ROMAN
Aha, zapomniałem im powiedzieć, że będę czekać na ulicy, ale to chyba...

SĄSIADKA 1
Oczywiście na ulicy! Zawsze będą krócej szukać!

SĄSIAD 1
Na ulicy, tak.

MICHAŁ ROMAN
Tak, do widzenia

SĄSIAD 1
Do widzenia.

SĄSIADKA 1
Wiesz, co masz zrobić?

SĄSIAD 1
Oczywiście!

MICHAŁ ROMAN
Przepraszam bardzo, ale..

KOWALSKI
Proszę, niech pan wejdzie.

MICHAŁ ROMAN
Dziękuję.

MALINOWSKI
Aaa, mam cię, ptaszku!

MILICJANT
Ręce do góry!

KOWALSKI
O! Sąsiedzie, niech pan się już nie fatyguje z tym telefonem.

MICHAŁ ROMAN
Słucham? A dlaczego, co?

KOWALSKI
Niech pan tylko spojrzy! ... Bardzo mi przykro sąsiedzie, ale ja już muszę iść.

MICHAŁ ROMAN
Tak tak, rozumiem... To pana?

KOWALSKI
Mój.. to znaczy nie wiem... tak mój, bo co?

MICHAŁ ROMAN
Aha. Tak. A więc to pan!

KOWALSKI
Co ja?

MICHAŁ ROMAN
To pan to wszystko wymyslił. I dzwonił ode mne do Ciechocinka. I jako cyganka wróżył.

KOWALSKI
Co pan!?

MICHAŁ ROMAN
To pan dzwonił po radio a potem to radio udawał. Ale kapelusz pana zdradził - to pan go zamordował.

KOWALSKI
Co pan? Co pan? Co pan zwariował? O co panu chodzi!?

MICHAŁ ROMAN
To pan!? To pan uradł mój nóż i wbił go w plecy!?

KOWALSKI
Co pan!?

MICHAŁ ROMAN
A przedtem ukradł walizeczkę!?

KOWALSKI
Co pan? Czego pan chce ode mnie!? Niech pan się ode mnie odczepi!

MICHAŁ ROMAN
Nie, nigdy! Mam cię, mam cię!

KOWALSKI
Puść mnie!

MICHAŁ ROMAN
Czekaj no bydlaku... w twarz!? Czekaj no, w twarz!? W twarz!?

KOWALSKI
W twarz!

SĄSIAD 1
Trzeba chyba będzie znowu zawiadomić milicję!

SĄSIAD 2
Żeby nas po sądach ciągali? Za świadków?

SĄSIADKA 2
Myśmy już dzisiaj raz swój obywatelski obowiązek spełnili!

SĄSIAD 1
Fakt.

STARUCHA
He he he! Co to? Sąsiedzi na spacerek? Nie za późno? He he he!

Scena 22

ZDZICHU
Taxi! Ej, taxi! Taxi...

PIJAK
Popatrz Zdzichu jakie pijane jeżdżą!

ZDZICHU
Zobacz: drugi artysta! Bez świateł jedzie!

MICHAŁ ROMAN
W twarz!? W twarz!? W twarz!?

ROBOTNIK 1
Rozumisz wchodzę, światełko przyciemnione, kanapka miękka, ona na kanapce, podrywa się do mnie, mówi: "My się skądś znamy!".

ROBOTNIK 2
Ja widzę, że on cuś pęka, więc ja mu tak: "Pamiętaj Rysiu, tylko niech cię... niech cię ktoś ruszy, to cała Kwiatowa i pół Mokotowa pójdzie za tobą!

DZIADEK
Widzisz wnusiu? I znów jeden pracuje, a reszta się gapi!

CHŁOPAK
Dziadziusiu, a się już w szkole wierszyka nauczyłem.

DZIADEK
Nie mów tych świństw!

CHŁOPAK
Hula, hula wiatr zimowy! Wicher duje w twarz!

MICHAŁ ROMAN
W twarz!?

CHŁOPAK
...uje do połowy...

DZIADEK
Yyy...dosyć, dosyć!

KOWALSKI
Odjazd!

MICHAŁ ROMAN
Dokąd pojechała ta wywrotka?

ROBOTNIK 1
A tu zaraz, ja panu wszystko zaraz wytłumaczę.

ROBOTNIK 2
Zaraz! Zaraz! Zaraz! Chwileczkę! Pan skąd?

MICHAŁ ROMAN
To ja się tutaj pytam!

ROBOTNIK 2
Aaa, pan redaktor! Do Wisły się zruca. A poza tym mamy trzy miejsca:

ROBOTNIK 1
Szekierki, Praga...

ROBOTNIK 2
Wola...

ROBOTNIK 1
...Wola.

Scena 23

PRAKTYTANT
Szefie! Po co tu stajemy?

KIEROWCA
Jasiu! Jasiu, jako praktykant na nauce musisz wiedzieć, że w pracy ważne jest: primo - wydajność, secundo - ...no?

PRAKTYTANT
Oszczędność!

KIEROWCA
Tak jest! Tak jest! Brawo! Skoro więc tak, to wiele kosztuje jeden litr benzyny?

PRAKTYTANT
U pana?

KIEROWCA
Nie, tak zwanie oficjalnie!

PRAKTYTANT
Yyy...dziewięć złotych.

KIEROWCA
To przemnóż to przez kilometry od Wisły i z powrotem, od bazy i nazad, to ile ci wyjdzie? Nie tera, w domu se przemnożysz, zostaw! Dużo ci wyjdzie! To co zrobić, żeby wyszło mniej?

PRAKTYTANT
Yyy...

KIEROWCA
No! Nie yyy, tylko no?

PRAKTYTANT
Wisłę przybliżyć!

KIEROWCA
Dobrze kombinujesz, dobrze. Tak więc śnieg trzeba zrzucać nie do Wisły, tylko...rozumisz...

PRAKTYTANT
Jak słońce wyjdzie to i tak śnieg stopi, i on spłynie!

KIEROWCA
Tak jest! Siły przyrody w służbie człowieka! Widzisz tę wajchę? No, no to ciąg, łeee!

Scena 24

ZOCHA
Karteczka spadła?

MICHAŁ ROMAN
Gdzie?

ZOCHA
A czytać pan umie?

MICHAŁ ROMAN
Aaa...aaa...yyy...booo..yyy.

ZOCHA
Co za ludzie, jak rany, to oszaleć można. Pisać im grzecznie, że przyjęcie towaru, to nie i nie, tylko sterczą!

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Co tam jest Zocha, no? Przecież na drzwiach wisi, nie!? I nie przyjęcie, tylko renament jest, i po co ta mowa? Przecież stoi napisane, że przepraszamy, a jak chamstwo grzecznie nie rozumi, to gaś światło i w porządku! Zocha!

ZOCHA
Mmm...Aaaach!!!

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Aaaa...jest!

KOWALSKI
Ale ja...

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Ach ty! No!

KOWALSKI
Widzi pan...

ZOCHA
A widzisz, mówiłam, że coś trzasło!?

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Wynoś się stąd, ty złodzieju, żebym cię więcej na oczy nie widział!

ZOCHA
To świnia jakaś zboczona, on mnie od tyłu podglądał!

KOWALSKI
Nie, proszę pani...

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Ach to tak!?

KOWALSKI
W twarz!?

ZOCHA
A w co!?

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
A w co!? I wynoś się stąd, ty łobuzie, bo na takich jak ty to się milicję woła!

ZOCHA
Ooch, ależ się zdenerwowałam, aż mi serce bije!

MĘŻCZYZNA ZE SKLEPU
Nic się Zocha nie przejmuj, w końcu nie chciałem mu zrobić krzywdy!

Scena 25

MICHAŁ ROMAN
W twarz!?

KOWALSKI
To idiota!

KOBIETA
No co pan?

KOWALSKI
Przepraszam! Ja proszę pana miałbym dla pana tego typu informację: otóż wali tu do pana inspektor. To jest kawał łobuza i świnii! Nazywa się Michał Roman!

KIEROWNIK
Dziękuję panu bardzo!

KOWALSKI
Proszę.

KIEROWNIK
Słyszałeś Stefan? Wszystkie lewe koniaki do Wisły, żadnych niedolewek. Gramatura pełna, obsługa uprzejma!

KOWALSKI
Proszę pana, czy tu nie ma żadnego zapasowego wyjścia?

KIEROWNIK
Mmm...niestety żadnego. Praktycznie, mianowicie, tu wyjścia tyłem teoretycznie nie ma!

KOWALSKI
Cholera!

KIEROWNIK
Musi pan poczekać, aż ta menda wyjdzie!

KOWALSKI
Bo wie pan, gdyby mnie tu zobaczył, że ja, prawda, jestem...

KIEROWNIK
Mmm...rozumiem, kochany, rozumiem.

PORTIER
Chwileczkę proszę pana, nie wolno!

MICHAŁ ROMAN
Ale ja muszę wejść, bo...

PORTIER
Ale nie wolno proszę pana...proszę pana bez krawata, bez marynarki...

MICHAŁ ROMAN
Ale niech pan mnie...

PORTIER
Powiedziałem: nie wolno!

MICHAŁ ROMAN
Ale ja...

PORTIER
Nie wolno!

KELNER
Dobry wieczór panu, pan pozwoli. Proszę, proszę...Ty głupku!

PORTIER
...ale skąd mogłem wiedzieć?

KELNER
Proszę bardzo, proszę uprzejmie.

JANEK
Dzień dobry panu! Poproszę dwa piwa albo nawet trzy!

KELNER
Proszę. Czym mogę panu służyć?

MICHAŁ ROMAN
Poproszę dwóch milicjantów, albo nawet trzech!

KELNER
Tak jest, proszę pana!

KIEROWNIK
Hmm. Jak to się rozgląda! Ale nie przyjdzie, mianowicie niestety legitymacji nie pokaże. Na incognito chce mnie wziąć! Ale widzisz synku, są jeszcze porządni ludzie na tym łez padole!

KOWALSKI
No wie pan, nie ma o czym mówić.

KELNER
Tu są dwaj...

KELNER 2
...a nawet trzeci! [W TYM MOMENCIE ROMAN RZUCA TALERZEM]

ZDZISŁAW
Pudło!

KOBIETA ZDZISŁAWA
Zdzisiu, nie wyrażaj się!

MICHAŁ ROMAN
No i co? Jestem niepoczytalny. Milicja!

KELNER
Cóż za poczucie humoru!

GŁOS ZE STOLIKA
Po maluchu. [A TERAZ ROMAN UDERZA KOGOŚ TALERZEM Z KREMEM]

UDERZONY
Nic nie szkodzi...

KIEROWNIK
o skubany! Chce mnie sprawdzić, czy zareaguję! Stary numer...

KOWALSKI
He he he!

KIEROWNIK
Kierownika na mordę się wylewa, że milicji nie sprowadza jak klient zaczyna burdę!

KOWALSKI
Tak jest... nie nie nie nie nie niech pan lepiej nie dzwoni, w końcu to nie jest takie ważne, on na pewno niedługo sam wyjdzie!

KIEROWNIK
Wiem, co robię! Milicja?

UDERZONY
Widzisz Marysiu... może mnie przedstawisz swojemu tatusiowi... właśnie my z Marysią zamówiliśmy lemoniadkę, może pan z nami siądzie... proszę... i właśnie tak korzystając z wolnej chwili wpadliśmy na tę oranżadkę... bo to jest taka wyjątkowa sytuacja, że pańska córka...

MICHAŁ ROMAN
Michał Roman. Dziękuję.

UDERZONY
...no i właśnie wpadliśmy na tę oranżadkę, może się pan ze mną napije zdrowia?

Scena 26

MICHAŁ ROMAN
Panie poruczniku, ja zrobiłem to specjalnie. On tu jest na sali. Zamordował obywatela Krępaka i chciał zwalić na mnie.

PORUCZNIK MO
Zaraz, za chwilę się dowiemy obywatelu, czy macie rację.

MICHAŁ ROMAN
Dobrze.

KTOŚ Z SALI
Co się stało? Co się stało?

KELNER
Zaraz do państwa podejdziemy, proszę wrócić.

MICHAŁ ROMAN
To on zamordował.

MILICJANT
Dobrze, wyjaśnimy.

PORUCZNIK MO
24 DO 125

125
Tu 125, słucham.

PORUCZNIK MO
Słuchajcie, co wiecie na temat morderstwa obywatela Krępaka?

MECHANIK Z WARSZTATU (PIJANY)
Czy...czy pan wie, jakie są numery totolotka?

125
...to Kazimierz Malinowski, którego zatrzymano do dyspozycji prokuratora po udowodnieniu mu winy.

PORUCZNIK MO
Zrozumiałem, dziękuję. Dziękuję, rozumiem.

MECHANIK Z WARSZTATU (PIJANY)
Proszę, proszę bardzo!

MICHAŁ ROMAN
Kazik jest niewinny! To ten w czerwonym kapeluszu zamordował!

PORUCZNIK MO
Bredzi! Zabrać go!

MICHAŁ ROMAN
Ale panowie...

MILICJANT
Stać! Stać!

MICHAŁ ROMAN
No? No? No?

PORUCZNIK MO
A to co?

KOWALSKI
Lubię mieć przy sobie trochę pieniędzyyy...

PORUCZNIK MO
Ja rozumiem dwa tysiące.

MILICJANT 2
No trzy.

MILICJANT
Trzy i pół. Ale tyle?

Scena 27

PORUCZNIK MO
No to wiecie... przepraszam was bardzo... jest nam przykro.

MICHAŁ ROMAN
To bardzo...bardzo panu dziękujemy.

PORUCZNIK MO
Słuchajcie, to w zasadzie... jak żeście na to wpadli, że to Kowalski jest właśnie tym, który was w to wszystko wrobił, że to on jest prawdziwym mordercą?

MICHAŁ ROMAN
Bo...jemu z szafy wyleciał czerwony kapelusz.

PORUCZNIK MO
Czerwony kapelusz? No to co?

MICHAŁ ROMAN
A niby nic, ale... jest taka zasada, że czerwony kapelusz jest właśnie... znakiem rozpoznawczym. Czerwony kapelusz jest właściwie zawsze podejrzany, proszę pana. Niech pan pamięta.

KRĘPAKOWA
Przepraszam, który z panów jest pan Michał Roman?

MICHAŁ ROMAN
To ja, słucham panią.

KRĘPAKOWA
Nazywam się Liliana Krępakowa.

MICHAŁ ROMAN
Aaaa...

KRĘPAKOWA
Chciałabym się dowiedzieć, gdzie jest mój mąż?

MICHAŁ ROMAN
Tak, tak, rozumiem pani pytanie.

MALINOWSKI
No, no poproś panią do środka.

MICHAŁ ROMAN
Proszę, tak... tak... tak...

KRĘPAKOWA
Ha ha ha!

MICHAŁ ROMAN
Proszę... proszę do środka. Więc... proszę pani, zanim... po kieliszeczku może?

KRĘPAKOWA
Mhm... hi hi hi!

MICHAŁ ROMAN
Proszę bardzo.

KRĘPAKOWA
Hi hi hi!

MALINOWSKI
Mnie nie nalewaj.

MICHAŁ ROMAN
Proszę.

KRĘPAKOWA
Ha ha ha ha!

ANNA ROMAN
Pani jest z Ciechocinka?

KRĘPAKOWA
Tak.

MICHAŁ ROMAN
Ja ci zaraz Anno to wszystko wyjaśnię!

ANNA ROMAN
Widzisz? Zdążyłam tylko wyjechać, to ty zaraz sprowadzasz sobie jakieś... Przecież ty nie dbasz... ani o dom, ani o rodzinę, ani o dzieci... urządzasz tu jakieś orgietki...

FACIO (TEN OD GACHA)
Aaaa, więc jednak orgietka. No to żeśmy się nie spóźnili!

KONIEC

  • Ming_the_Merciless Ming_the_Merciless

    Jakby ktoś szukał napisów

    • bruce1940 bruce1940
      ocena: 8

      ha-ha-ha!!!

      • sab1970 sab1970
        ocena: 9

        Wymiękłem... naprawdę. ;)

  • Lucynica Lucynica
    ocena: 9

    jesteście boscy:D

  • shittysushi shittysushi
    ocena: 9

    przyda się : )
    "! CZERWONY KAPELUSZ UDAJĄC RADIO !
    W specjalnym olimpijskim losowaniu totolotka wylosowano następujące liczby: 6..."

    • babytronique babytronique
      ocena: 10

      Chwyleczke :-)
      Odkryłam ostatnio, że tu jest nawet więcej kultowych tekstów niż w Misiu!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true