W twarz?

Bareja to niestety karta historii polskiego kina której nigdy nie przerobiłem. I może popełniam duży błąd, bo w tym momencie kiedy mam już w 100% ukształtowane poczucie humoru i gust filmowy niestety ten film wypada dość blado, nawet jeżeli patrzeć na niego z różnych perspektyw. To zbiór średnio powiązanych ze sobą gagów, których chaotyczne rozstawienie irytuje. Na domiar złego większość jest niestety szalenie prosta, a wyśmiewanie PRLu jest zbyt dosłownie przedstawione, liczyłem na jakąś mocno zakamuflowaną satyrę.
Owszem nie mogę zaprzeczyć- kilka razy głośno wybuchłem śmiechem, kilka dialogów dobrze zapamiętałem. Nie przeczę też że zamysł filmu jest w niektórych momentach całkiem niezły, bo mamy tu masę zabawy konwencją (komedia, kryminał, kino familijne) tyle tylko że szkielet fabularny opiera się na masie niezamierzonych niedorzeczności. Skoro Roman wierzy że zabije w mieszkaniu "bruneta" to czemu do niego wraca? Spoliczkowanie jako bodziec do niekończącego się pościgu jakoś mnie nie przekonuje. Rozgryzienie całej sprawy w kilka sekund też nie bardzo.
Nie mówię że to zły film. Mnóstwo tu celnych puent, zdarzają się piętrowe żarty, ale całość to nie do końca konsekwentnie ze sobą powiązane gagi i nie wszystkie są na poziomie. Co nie zmienia faktu że warto film zobaczyć, choćby ze względu na kultowy status, a także dla kilku świetnych scen.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o