W twarz?

Bareja to niestety karta historii polskiego kina której nigdy nie przerobiłem. I może popełniam duży błąd, bo w tym momencie kiedy mam już w 100% ukształtowane poczucie humoru i gust filmowy niestety ten film wypada dość blado, nawet jeżeli patrzeć na niego z różnych perspektyw. To zbiór średnio powiązanych ze sobą gagów, których chaotyczne rozstawienie irytuje. Na domiar złego większość jest niestety szalenie prosta, a wyśmiewanie PRLu jest zbyt dosłownie przedstawione, liczyłem na jakąś mocno zakamuflowaną satyrę.
Owszem nie mogę zaprzeczyć- kilka razy głośno wybuchłem śmiechem, kilka dialogów dobrze zapamiętałem. Nie przeczę też że zamysł filmu jest w niektórych momentach całkiem niezły, bo mamy tu masę zabawy konwencją (komedia, kryminał, kino familijne) tyle tylko że szkielet fabularny opiera się na masie niezamierzonych niedorzeczności. Skoro Roman wierzy że zabije w mieszkaniu "bruneta" to czemu do niego wraca? Spoliczkowanie jako bodziec do niekończącego się pościgu jakoś mnie nie przekonuje. Rozgryzienie całej sprawy w kilka sekund też nie bardzo.
Nie mówię że to zły film. Mnóstwo tu celnych puent, zdarzają się piętrowe żarty, ale całość to nie do końca konsekwentnie ze sobą powiązane gagi i nie wszystkie są na poziomie. Co nie zmienia faktu że warto film zobaczyć, choćby ze względu na kultowy status, a także dla kilku świetnych scen.

2
  • Roman wraca do mieszkania poniewaz byl w kinie na amerykanskim filmie w którym to głowny bohater został oszukany i obrobiony, pomyślał wtedy że z tą cyganką to był przekręt i wtedy kiedy on jest poza domem bandyci wtargną do jego domu i go okradną, kiedy wrócił to zauważył że pieniądze nie zginęły i nikt się nie włamał czyli jednak wg niego nie było przekrętu

  • Jeśli humor Barei do Ciebie nie przemawia, to znaczy że go po prostu nie rozumiesz. A żeby go zrozumieć, to trzeba było żyć w realiach głębokiego PRL-u. Jeśli Twoje zdjęcie w avatarze jest prawdziwe to znaczy, że urodziłeś się pod koniec PRL-u lub poza nim. A to z kolei oznacza, że nie znasz tamtych czasów.

    • Ja w PRLu chodziłem tylko do przedszkola, a mimo to uważam Bareję za geniusza. Może dzięki temu, że oglądało się te filmy zawsze w towarzystwie starszych członków rodziny, którzy tłumaczyli zawiłości tamtego systemu. Założyciel tematu po prostu nie czuje tego klimatu lub obejrzał film tylko raz w samotności. Od czasów dzieciństwa widziałem każdy z filmów Barei wielokrotnie i za każdym razem odkrywam coś nowego, bo te filmy są wprost nafaszerowane aluzjami i różnymi smaczkami, które ciężko zrozumieć nie znając realiów PRLu. Te luźno "niepowiązane" ze sobą scenki to właśnie znak rozpoznawczy Barei. Świetnie ilustrują rozmaite absurdy PRLu i jeśli obejrzałbyś te filmy kilkukrotnie, to zauważyłbyś że jednak składają się one w przemyślaną całość.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: