litwosxd litwosxd
ocena: 2

Obejrzałem ten film ze względu na to, że to podobno najlepszy film z Jamesem Deanem, a "Na wschód od Edenu" to dla mnie arcydzieło. Niestety, bardzo się rozczarowałem. Sam jestem nastolatkiem i wiem, że nie takie są nasze problemy. Wszystko tutaj wypadło bardzo sztucznie. Dorośli sobie pomyślą: "Aaaa, pierwszy film o tematyce młodzieżowej, arcydzieło!", ale to nie prawda, dorośli nic nie wiedzą o młodych ludziach i dlatego ten film raczej nie miał szansy być dobry. Niestety, ale 2/10.

  • Nibynuszka Nibynuszka
    ocena: 5

    Też mnie ten film rozczarował. 'Na wschód od Edenu' było znacznie lepsze. Zupełnie się z Tobą zgadzam.

    • mrs robinson mrsrobinson
      ocena: 5

      również jestem rozczarowana.

      • mrs robinson mrsrobinson
        ocena: 5

        A i mam wrażenie, ze przyjaciel Starka był gejem. Świadczy o tym jego różowy pokoik.

  • addam23 addam23
    ocena: 8

    Ale to jest film o młodych ludziach sprzed 50 lat i to jeszcze z USA.
    A dorosli cos tam o młodych ludziach wiedzą, bo w końcu sami byli młodzi. Tylko, że - wiedzą o młodych ludziach ze swojego pokolenia, a nie o obecnie młodych.

    • litwosxd litwosxd
      ocena: 2

      Ojciec nie jest tak potrzebny, jak to pokazano w tym filmie. Nastolatki żyją bez ojca i jest im dobrze, nie muszą go szukać u starszych kolegów.

      • iacob iacob
        ocena: 7

        Albo, skoro sam jesteś nastolatkiem, tak Ci się tylko wydaje.

  • Tarantinka19 Tarantinka19
    ocena: 4

    Również się zgadzam. Rola Deana jak najbardziej na plus, ale sam film jak dla mnie bardzo przeciętny.

  • plumbum666 plumbum666
    ocena: 4

    Film fabularnie wypada dosyć słabo. W tamtych czasach może i był przełomowy, ale dziś co najwyżej może śmieszyć. Gdzie tu logika, gdy zaraz po scenie w której ginie rówieśnik głównych bohaterów, widzimy ich radośnie baraszkujących w opuszczonym domu?

    • szczalka szczalka
      ocena: 8

      uciekli do tego domu, by skrasc sobie kilka chwil ulgi od swoich (poniekad blahych) problemow z rodzina, chcieli na chwile oderwac sie od rzeczywistosci.

    • Spirralka Spirralka

      Mnie właśnie najbardziej poruszyła ta scena - dopiero co otarli się o śmierć, a teraz bawią się jak małe dzieci. Może dokonuję nadinterpretacji, ale zobaczyłam tam ich niedojrzałość i zagubienie. Mocne.

      ps. Nie jestem jakąś starą psycholożką tylko ich rówieśniczką ;)

  • BlackShit BlackShit

    film jest średni na jeża ale to nie ma znaczenia, chodzi o to, ze Dean grał tu buntownika, zaraz po premierze zginął, wybuchła wrzawa i zrobiono z tego filmu kult, który przeszedł do historii razem Deanem i jego czerwoną kurtką

    • diana6echo diana6echo
      ocena: 8

      i wielu chciało i chce być jak Dean i tu leży pies pogrzebany

  • elanor_jk elanor_jk

    film rzeczywiście nie był zbyt dobrze zrobiony - jednak mimo wszystko aktorstwo mi się podobało.
    co do kurtki: przerażające jest to że na koniec stała się podobna do worka na zwłoki... scena niezapomniana jak dla mnie

  • Bruce_Lee Bruce_Lee

    Niestety, to jest racja. Niech nikt nie tłumaczy niechlujstwa tego filmu tym, że 'wtedy było inaczej', albo 'wtedy były inne wymogi aktorstwa' bo lata 50 ukazywane w filmach późniejszych epok dobitnie pokazywały, że młodzież była wtedy taka sama jak teraz. I chłopak z dziewczyną zamknięci w opuszczonym domu NA PEWNO nie bawiliby się w jakieś żałosne ceremoniały z tym dzieciakiem w kolorowych skarpetkach.
    Film skupia się na strasznie prymitywnych i idiotycznych rzeczach, m.in. zabawka albo źle ubrane skarpetki. Trzech bandziorów nie może dać sobie rady z dzieciakiem, który popisowo bije ich rurą i rzuca kołem ratunkowym. Wiadomo, że Plato jest źle, ale jak biega z tą spluwą i prosi się o kulę w łeb to jest to nic tylko za głowy się chwytać.
    Fajnie, że niby jest tam jakiś wątek greaserów, ciekawy jest ten wyścig etc. ale film totalnie odrealniony. Za te elementy, które wprowadziły innowacje do kina (młodzież jako indywidualiści i wszystko skupiające się wokół ich problemów), dam nieco wyższą ocenę, bo 5/10. Ale prawda, że ten film jest kultowy raczej przez wrzawę związaną ze śmiercią Deana. A nie oszukujmy się, on tu tak dobrze znowu nie zagrał - zwłaszcza sztuczny był jego pokaz po śmierci Johna.
    'Na wschód od Edenu' jest o wiele lepszym filmem, lepiej zagranym, skupiającym się bardziej na jakichś konkretnych problemach, a nie pierdołach.

    • diana6echo diana6echo
      ocena: 8

      skąd wiesz jak było w latach 50tych XX wieku? nie bez znaczenia jest przecież fakt różnica pokoleń, różnica w wychowaniu i światopoglądzie. nastolatki od zawsze się buntowały, ale w porównywać to co dzisiaj wyrabiają "dzieci" z tym co było kiedyś, to tak jak przyrównywać bydło do salonów angielskich

      • Bruce_Lee Bruce_Lee

        Twój argument jest bardzo logiczny. Trzeba jednak zauważyć, że są pewne cechy uniwersalne dla młodych (temperament, rozpaczliwa chęć bycia dorosłym, kierowanie się uczuciami i popędami a nie rozumem, popisywanie się przed znajomymi, bunt przeciw rodzicom, etc.). Tak jest teraz i było zawsze (chyba odkąd powstała cywilizacja i jej normy).
        Racja jednak, że co młodsze pokolenie, jest wygodniejsze, bardziej rozpieszczone przez technikę, ogłupione przez mass media i jednostajną, robiącą siarę z mózgu 'muzykę'.
        Jednak ten film jest naprawdę słaby i sztuczny... Nie tłumaczy go nawet epoka, bo w latach 30 były lepiej zagrane filmy. O wiele bardziej polecam 'Dzikiego' z Marlonem Brando.

        • annikhonore annikhonore

          Dokładnie, choć "Dziki" trochę nie oparł się próbie czasu to, moim zdaniem, ma w sobie o wiele więcej z naturalności przedstawienia sytuacji/ problemów/ zagubienia/ poszukiwania własnej tożsamości przez młodzież. Jak ktoś widział "Dzikiego" (a filmy powstały prawie w tym samym czasie) to "Buntownik..." wypada przy nim naprawdę słabo....
          Polecam zobaczyć i samemu wyrobić sobie zdanie.

          • Bruce_Lee Bruce_Lee

            Zastanawiam się czy Dean nie czerpał inspiracji z Toshiro Mifune - polecam obejrzeć 'Pijanego Anioła' Kurosawy a będziesz wiedzieć o czym mówię :) oczywiście 'Anioł...' jest lepszy niż 'Dziki' i 'Buntownik' zebrane do kupy - tylko po prostu zaginął w cieniu innych dzieł japońskiego mistrza.

            • Ulisseska Ulisseska
              ocena: 10

              Buntownik jest świetnym filmem, o niezrozumieniu, alienacji, samotności. Mówicie że ich problemy są rozdmuchane, to młodzi ludzie, mają po 16 lat. Dla młodej osoby odrzucenie przez rówieśników to często tragedia, dla kogoś starszego błahostka. To też film o zmieniającej się obyczajowości społeczeństwa i przemianach.

              Film stał się kultowy już po premierze, jeszcze gdy James żył.

              • annikhonore annikhonore

                drętwy, niespójny, przerysowany, zbyt dosłowny. jestem w stanie wybaczyć wiele 'filmom z poprzedniej epoki', ale ten jest zwyczajnie słaby, choć kultowy.

  • deltabox3 deltabox3
    ocena: 1

    Dno... Gra aktorska boskiego Jamesa (który się notorycznie garbi) poniżej stereo braci Mroczków (a już myślałem ze nic nie ma od nich gorszego). Wiecznie nienaganna fryzura wytapirowanych włosów, łzy płynące w każdym ujęciu w innej części policzka a w co drugim ujęciu - na innym policzku. Wydumana fabuła dająca 100%-owy efekt zanudzenia widza. Ten światowy fenomen tego filmu to chyba tylko za produkcję w kolorze...
    Nie doszukuję się głębszego sensu i przesłania jaki niesie ten film, gdyż fabuła, realizacja oraz gra aktorska nie dają tej możliwości. 1,40h zniechęcenia i ogromnej męczarni przed TV.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: