nie ma już tego brudu, slumsów, murzyńskiego getta co w jedynce... a cała historia już nie tak mroczna i sugestywna... wykonanie i aktorstwo momentami zalatuje trochę tandetą i klasą B, no i ogólnie raczej nudzi... ale przynajmniej Candyman jest wciąż tym hipnotyzującym Candymanem, a ścieżka dźwiękowa pozostała nastrojowa i buduje co nieco atmosferę grozy. No i dodatkowo wyjaśniono historię Candymana, jego pochodzenie. Ta część mogłaby się nazywać: "Candyman 2 - Geneza".
/forum/1035731/topic/1737736/edit


Ladowanie