greenman_3 greenman_3
ocena: 4

Nudny, wtórny i przerysowany! ...

Oscar, nie wiem za co? .. za głosik bez jaj chyba, Hofman, robi niezłą kreacje ale tylko na kilka pierwszych minut, odkrywa zbyt szybko karty i im więcej go widac tym mamy go bardziej dośc .. jako Capote jest zmanierowanym, smętnym, artystokratycznym dziwakiem, ... dziwka estradowa, prowadząca rozmowy o niczym, mająca siebie za pępek swiata .. kreacja nie podobał mi się po prostu, momętami była odpychająca ...
Film, jest bardzo prosty w przekazie i nie przemawia za nim zabyt wiele .. niezłe są wprawdzie zdjęcia, ale muzyka jest tragiczna kika nutek na pianinie to zdecydowanie za mało, ... ten film to pseudoartystyczny bełkot .. źle wyreżyserowany, i bardzo przerysowany ...

  • Vesper_Lynd Vesper_Lynd
    ocena: 3

    Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • doorshlaq doorshlaq

      A gdzie widziałeś w filmie "Capote" zahukaną ciotę?

  • shish_kabob shish_kabob
    ocena: 10

    "jako Capote jest zmanierowanym, smętnym, artystokratycznym dziwakiem, ... dziwka estradowa, prowadząca rozmowy o niczym, mająca siebie za pępek swiata .. kreacja nie podobał mi się po prostu, momętami była odpychająca ... "

    A wpadło ci mędrcze do głowy, że odgrywany przez niego bohater mógł właśnie taki być? Czy filmy powinno się wg ciebie kręcić tylko o "przyjemnych" ludziach? Czy też może aktorzy powinni wygładzać i upiększać swoje postaci, aby widz się przypadkiem nie poirytował przy wieczornym piwku i popcornie?

  • decym decym
    ocena: 3

    odpowiem krótko: zgadzam się w pełni z oceną greeman_3.
    i dodam: Infamous (Bez Skrupułów) był genialny ;-)

  • Sub_Zero Sub_Zero

    Ale ty oceniłeś postać jaką gra, a nie aktorstwo Hoffmana, widzisz różnicę?

  • Odudu Odudu

    "jako Capote jest zmanierowanym, smętnym, artystokratycznym dziwakiem, ... dziwka estradowa, prowadząca rozmowy o niczym, mająca siebie za pępek swiata ."

    hehe :D, boskie :)
    niesamowicie nudny film, oglądanie go to cierpienie, wyłaczyłem w połowie. chyba pomyliłem ten film z jakimś innym który chciałem / powinienem obejrzeć w tym czasie. Nie ocenię go bo nie obejrzałem całego, pozatym postać Capote nie jest mi znana na tyle dobrze żeby odnieść się jakoś do tego filmu.

    • vladdyboy vladdyboy
      ocena: 9

      6 dni temu ocenił(a) na:7/10 a to co to jest?? podobno filmu nawet nie obejrzales...

  • doorshlaq doorshlaq

    muzyka jest właśnie świetna, minimalistyczna. Hoffman zaś pokazuje swoją wirtuozerię - co za mnogość emocji prezentuje, co jest tym trudniejsze, że musi cały czas trzymać się pewnych ram! Jeśli uważasz, że wszystko ukazuje w pierwszych minutach, to znaczy, że nie dostrzegasz tych subtelności w jego grze, które - one, a nie sam kapitalnie przerysowany i przeszarżowany szkielet postaci - przyniosły mu Oscara. Przypominam zresztą, że trudno mieć do niego pretensje, że przypomina tego, którego gra.

  • doorshlaq doorshlaq

    a... poza... tym... stawiaj... więcej... wielokropków... i... to.... błędnie... czyli... po... spacji...

    • przynadziei przynadziei

      a dla mnie naprawdę ciekawy obraz i kapitalna rola... może dlatego że znałem wczęsniej książkę?
      http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/03/capote-czyli-...

      • esforty
        ocena: 8

        ... na chwałę egocentrycznych indywidualistów, którzy wiedzą jak postawić na swoim. Wyjątkowy nastrój i dbałość o detale.
        I jeszcze ta Harper Lee jako kontrapunkt.Obejrzałem z satysfakcją.
        Good night and good luck, esforty.
        8/10

  • Krolik_Pudding Krolik_Pudding
    ocena: 6

    Szczerzę mówiąc bardziej podobał mi się "Infamous", ale to chyba też kwestia tego co się obejrzy pierwsze.

  • kinoman0 kinoman0
    ocena: 10

    http://www.youtube.com/watch?v=H4KrxQSGd3E

    • plnddk plnddk

      gra Seymoura była dość dobra, choć odnoszę wrażenie, że nieco przerysowana. A w filmie zabrakło moim zdaniem emocji... Mimo to 7/10, bo całość zrobiła na mnie spore wrażenie

      • avosette avosette

        W tym filmie gra Phillipa Seymoura Hoffmana to jedyny punkt,który przykuwa uwagę..Całość lekko bez wyrazu,rzeczywiście brakowało emocji i mniejwięcej w połowie seansu zaczęłam się lekko nudzić. Jednak to nie zmienia faktu,że Hoffman jako,jak ktoś już tu wczesniej napisał, egocentryczny indywidualista(lepiej bym tego nie ujęła) wypadł bardzo przekonywująco.Może i postać Capote sama w sobie jest dziwna,momentami odpychająca,ale czyż właśnie nie za to kochamy artystów,że są tacy pokręceni i nietuzinkowi?;)

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: