zupełne przeciwieństwo większości recenzji

W większości recenzji czytałam, że to historia dająca nadzieję. Ja tej nadziei nie widziałam nawet przez chwilę. A nie, może widziałam. Własną nadzieję na to, że z Mateuszem stanie się cokolwiek dobrego. No ale się nie stało.

Największą zaletą filmu jest gra aktorska głównego bohatera, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, to musiało być niesamowicie wycieńczające fizycznie przede wszystkim. Drugą zaletą jest ukazanie trudów życia osoby niepełnosprawnej.

Ale dalej jest tylko gorzej. Tytuł mówi "chce się żyć". Ja w filmie czytam tyle, że żyć się nie chce, że życie jest okrutne, że nie ma sensu, nie ma boga, nie ma sprawiedliwości, jest tylko cierpienie i bezsilność. Nie było w tym filmie żadnej pointy, żadnego dowodu na to, że rzeczywiście warto żyć, nie było żadnego jasnego punktu, na który czekałam od początku filmu. Zawiodłam się, bo czekałam na ten moment, w którym udowadnia się, że życie niepełnosprawnego też ma sens.

Poczytałam sobie też o losach Mateusza po nakręceniu tego filmu i zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno. Bo dalej jest biedny, dalej samotny, a ekipa filmowa nie zrobiła dla niego nic, poza wykorzystaniem historii i zapłaceniem mu za to jakiejś jałmużny. Przykre.

35
  • Bardzo dobra ocena filmu. Faktycznie film jest bardzo smutny i nie dający żadnej nadziei, taka szara marna egzystencja. Niestety mam wrażenie ze polskie współczesne dobre kino nie istnieje. A jak kręcą dramat to obowiązkowo musi być przytłaczająco, nudno i bez żadnej fabuły. I ta gra aktorska jak z serialu. Ale również doceniam grę głównego bohatera, jego mimikę, grę ciałem itp. Ale to jest jedyna zaleta tego filmu.

  • Dokładnie.
    Co do losów chłopca nie ma kogoś takiego jak Mateusz. Historia pokazana w filmie była inspirowana historią niepełnosprawnego chłopaka, ale nie do końca odzwierciedla jak naprawdę było . Film "Jak motyl" jest dokumentem o Nim i ten także warto obejrzeć. Co do ekipy filmowej to nie opierałabym się na tym co piszą gazety w 100%. Z resztą prawda jest smutna, ale co mogłaby zrobić, jak polepszyć Jego życie? Żadne pieniądze tego nie zmienią, że jest chory i nigdy nie będzie miał szansy na normalne życie- nie pójdzie na spacer, nie założy rodziny, nie skorzysta sam z toalety. A jak będzie Mu sztywniało ciało od leżenia, nie będzie w stanie powiedzieć komuś, żeby Go przekręcił na drugi bok. Ile by filmów o tym nie nakręcili i ile by pieniędzy nie dali nic nie zmieni Jego cierpienia.
    W domu pomocy, w którym przebywa jest cały jeden oddział takich osób. Których nie czeka nic, poza wegetacją... X lat miałam z Nimi styczność i najgorsza jest ta bezsilność, że co by się nie zrobiło, nie jesteś w stanie Im polepszyć tego życia . Ktoś napisał tu gdzieś na forum niezwykle życie zwykłego czlowieka- ale co w tym niezwyklego? To dramat. My na co dzień mamy problem ze złamaną ręką- a jak masz niesprawne całe ciało i żadnego leku na to- to jest naprawdę straszne;(

  • A czego oczekiwałaś? Że na końcu Mateusz wstanie i pójdzie? Że zacznie mówić, pisać i śpiewać? Przecież to dopiero byłaby bzdura. To miał być film prawdziwy. A takie jest właśnie życie niepełnosprawnych. Spodziewałaś się amerykańskiego happy endu, a sama piszesz, że w pierwowzorze Mateusza takiego happy endu nie ma. Ta choroba jest nieuleczalna, a film miał nam jedynie pokazać, to co "powiedział" Mateusz "nie jestem rośliną". I nie powinniśmy ludzi z takich schorzeniem traktować jak rośliny. Przepiękny, mądry film. Bez naiwności i zbędnego sentymentalizmu. Jeden z najlepszych polskich filmów.
    A co do ekipy filmowej to skąd wiesz ile wyniosła ta jałmużna? Co jeszcze miał zrobić reżyser? To, że ktoś zrobił film na taki temat - temat nie poruszany wcześniej w polskim kinie, temat trudny, odrzucany - to juz jest wiele. Do tego film piękny, świetnie zagrany, cudownie zobrazowany muzyką.

    • W swojej wypowiedzi związanej z tytułem filmu odniosłam się do licznych recenzji, które mówiły, że ten film daje nadzieję. Nie czytałaś dokładnie. Zwróć uwagę na tytuł mojego wątku. Mówi o RECENZJACH i że przez te recenzje zawiodłam się na filmie, bo nie tego się spodziewałam - film nie dał mi żadnej nadziei. I tyle.

      • To fakt, nadziei w nim nie ma. Nie wiem kto pisał tak bzdurne recenzje, że ten film daje nadzieję, bo niby na co? W ostatniej scenie jest pokazany prawdziwy pierwowzór Mateusza i widać tam wyraźnie, że to choroba, która nadziei nie daje.
        Ten film jest raczej wołaniem o traktowanie tak poważnie chorych ludzi jak ludzi właśnie, a nie jak nic nierozumiejące rośliny.

        • Nie chcę nikogo krytykować, ale według mnie to właśnie nadzieja trzymała przez 26 lat chłopaka przy życiu, bo niby co innego? Bliscy którzy się od niego odwrócili, ludzie którzy go ranili? Film daje nam nadzieję, bo jeżeli ktoś będący w takiej sytuacji dał radę, znalazł sposób i pokazał po latach, że nie jest obojętny na otoczenie, to dlaczego my mamy nie dać sobie rady z, często dużo bardzie błahymi, problemami. Tym bardziej daje nadzieję osobą, które całym sercem wierzą, że ich własne dzieci, rodzeństwo, czy rodzice mają z nimi kontakt, a ich wysiłek, aby stworzyć bliskim normalne życie nie idzie na marne.

      • Jak w tym popularnym stwierdzeniu o szklance wody wypełnionej do połowy, kazdy widzi to co chce widziec, ty widzisz ja do połowy pusta, a ja do połowy pełną.
        Obawiam się ze duża częśc ludzi krytykujacych ten film nie ma zielonego pojęcia o empatii. Świat nie jest idealny, a ludzie niestety szukaja tylko tego co zaspokoi ich ego. Boją się brzydoty, trudności, tego co inne, nikt nie chce byc odmieńcem i obiektem do drwin. Ale to tylko okładka książki, a najważniejsza jest jej zawartość. Mateusz żyje, kocha, ma rodzine, ludzi którzy go podziwiaja za jego wysiłek i wytrwałośc. Ok, nie może chodzic, tańczyć czy śpiewać, ale to nie pozbawia go godności bycia człowiekiem. On przeżywa świat po swojemu, lepiej czy gorzej nie nam to oceniać. Kiedyś wszyscy umrzemy, a po śmierci może się okazać, że on miał lepsze zycie od niektórych z nas. Ja wierze w istnienie Boga i pewną celowość w życiu, wierze że po śmierci odejdziemy do innego świata, a tam Mateusz juz nie będzie "tylka kaleka" jak go niektórzy widzą teraz.

        p.s odnośnie nadzieji to jest tam jej całe multum, problem jest tylko taki, że ludzie patrzą oczami i chcą widzieć to co dla nich jest miłe, a nie umieja patrzeć sercem.

        • Uważam, że empatia to również zrozumienie tego jak ludziom jest ciężko i że czasami mają dosyć. Każdy na siłę chce w tym filmie znaleźć nadzieję i budujące przesłanie oraz to jaki Mateusz jest mimo to przeszczęśliwy. A to m.in. film o ludzkim cierpieniu, o tym, że takie osoby są wśród nas i czują się nieszczęśliwe, bo nie mogą nic zrobić ze swoim życiem. Są zdani na innych. Nie każmy dostrzegać w tym każdemu "szklanki do połowy pełnej", empatia to też dostrzeganie ludzkiego nieszczęścia, a nie każdy potrzebuje porady, nadziei i podbudowania- niektórzy chorzy potrzebują po prostu tego, żeby ich wysłuchać.

          • "niektórzy chorzy potrzebują po prostu tego, żeby ich wysłuchać."

            A do czego tego potrzebują? Ano do tego, żeby świadomość, że ktoś ich rozumie, że rozumie ich emocje, choć trochę ulżyła im w cierpieniu, czyli dała choć trochę szczęścia. Na tym polega ta nadzieja. W przypadku Mateusza problemem jest samo wysłuchanie, bo przecież nie mówi, a jednak z filmu dowiadujemy się, że nawet wtedy są sposoby nawiązania kontaktu i to o złożonym przekazie.

      • a tutaj dwa wiersze Przemka Chrzanowskiego, to o nim opowiada ten film

        MIŁOŚĆ
        Kwiaty radują się życiem w słońcu,
        całują życie o zmierzchu
        Twoje włosy targa sztorm wieczorem.
        Ja cierpliwie czekam na miłość.
        Nie przesyłaj mi pocałunków o świcie.
        Chcę jak kwiaty kochać nocą.

        MAMO
        Ty jestes moją poezją
        i moją nadzieją
        dla ciebie mam
        słońce, gwiazdy i niebo.
        Dla ciebie kwitną kwiaty
        i śpiewają ptaki.
        Jestem kaleką, ty płaczesz
        i kochasz mnie.
        Nie płacz, dam ci uśmiech,
        kwaity i miłość Mamo.

      • zawiodłaś sie na recenzjaach a nie na filmie, prze recenzje oceniłaś film nie sprawiedliwie.
        Ja przed seansem filmu(tylko TV) nie czytam żadnych recenzji , nie wchodzę na filmweb na temat filmu, tylko siadam i oglądam i nikt mi nie zaburza odbioru filmu, po seansie wiem jaką dam ocene, i wtedy dopiero filmweb i ocena, i tam dopiero jest zdziwienie lub radość że jednak nie jestem odosobniony , i że coś tam jednak wiem o filmach..

    • tak jest! (trzeba krzyknąć czasami, dobrze robisz) gówniarze! serca w film też czasma trzeba a nie tylko drewno z V Dieslem

  • A ja mam odwrotność twojej opinii mino ze miałem pewnie podobne myśli zauważyłem pente.

  • ten film absolutnie nie jest o nadziei! obejrzałam ten film już drugi raz, i cały czas mam to samo odczucie - ten film jest niesamowity, bo daje siłę! Bohater nie mówił przez cały film "będzie dobrze, mam w sobie tyle wiary..." tylko mówił "dobrze jest - jakby mówił do siebie "ok, muszę sobie jakoś poradzić, z tym wszystkim się pogodzić". On się nauczył tego od swojego ojca. Jego ojciec dał mu siłę. Dlatego ta ostatnia scena jest tak ważna, tak mocna. Ten film nie ma głaskać o główce. To jest zrozumiałe, że matka nie mogła się nim dłużej opiekować. I nawet jestem w stanie zrozumieć rodzeństwo Mateusza. Jestem pod wrażeniem cały cas tego filmu. Niektórzy ludzie np się wściekają, bo autobus im ucieknie, bo nie ma akurat w sklepie tego co chcieli kupić - są zawiedzeni. I taki film wprost nakłania się do zastanowienia - pokazuje rzeczywistość, tak ciężką, trudną, bolesną. Mnie ten film daje siłę :) po prostu

    • Mam podobne zdanie, ten film jest bardzo pozytywny, bo to coś więcej niż historia sparaliżowanego człowieka. Nie przypadkiem w filmie występuje data 4 czerwca 89. Mateusz jest alegorią polskiego "niepełnosprawnego" społeczeństwa, które niby 26 lat temu odzyskało wolność, ale tak naprawdę do dziś jest szmacone i gnębione przez kolejne tzw. demokratyczne rządy, ale przecież skoro człowiek sparaliżowany widzi sens życia, to tym bardziej zdrowy (fizycznie) polski obywatel jest w stanie dokonać prywatnej rewolucji i żyć na przekór rudym europejczykom, dla których polskość to nienormalność.

    • zgadzam się :)
      ale dopowiem że nadzieją jest (jako ze już tak wszyscy się uparli że film o niepełnosprawnym musi być o nadziei ) na to że on nie będzie postrzegany jako roślina, tylko jako człowiek w pełni umysłu, o tym co sie wo okuł niego dzieje ..!

      #kocham ten film nie tylko za historie ale także od strony technicznej

  • No... niestety. Tytuł nieadekwatny, chociaż film piękny. I bardzo smutny

  • Naprawdę świetna recenzja elvis ! Zgadzam się z tobą że film nie daje nadziei, a tylko dołuje, ale dziwi mnie że tak dosłownie bierzecie ten tytuł, czyż nie mówimy czasem "piękna pogoda" gdy leje jak z cebra, tak na przekór, ironicznie?
    Elvis co będzie twoim następnym krokiem? Napiszesz pod filmem "Życie jest Piękne" Begniniego, że tytuł to bzdura? że jak życie może być piękne, skoro jego syn głównego bohatera spędza najmłodsze lata w obozie koncentracyjnym, a główna postać grana przez Roberto ginie? pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję dobrej opinii, która jest niebo lepsza od recenzji niektórych znafcuf ;)

  • Chce się żyć... żeby zobaczyć te gwiazdy
    bez względu na to gdzie
    w domu, przez okno, czy w ośrodku przez lunetę
    nie dlatego że ma być w tym sens, nadzieja... chociaż nie sens w "byciu"
    nie w bogu, nie w ludziach
    w tym że dla siebie, wbrew chorobie i wbrew ludziom
    jestem i trwam
    do śmierci
    choć jak twierdzisz że nie ma w tym nadziei i sensu

    jest
    i nie dlatego że bóg, religia itp.
    jest
    bo każdy jest człowiekiem
    tyle i aż tyle

  • przecież on walczył o to żeby go zrozumieli od małego gdy chciał pierścionek spod łóżka wyciągnąć
    chciał pokazać że rozumie! że nie jest rośliną!
    ..strasznie cię zgubiły recenzje koleżanko, żal..

  • Dokładie to samo pomyślałam o tym filmie. W 100% mamy identyczne przemyślenia...choć smutne...

  • Przeczytałem Twoją wypowiedź bardzo uważnie i powiem tak:

    Do filmu mam dwie uwagi. Tytuł, który jest nie adekwatny do losów bohatera, tych filmowych i tych znanych z gazet. Drugą nieprzekonującą mnie kwestią jest fakt poziomu intelektualnego kogoś z kim nikt nie pracował, kogoś kogo nawet najbliżsi traktowali albo jako maskotkę albo jako strupa. Tutaj powinien wypowiedzieć się jakiś pedagog rozwojowy.

    Nie mniej ja o takim filmie marzyłem od połowy lat 70tych, odkąd dotarły do mnie różnice między mną a innymi dziećmi. Chciałem filmu o uwięzieniu sprawnego umysłu w niesprawnym ciele, o tym jak sobie radzić mimo przeszkód które inni nie zauważają.

    Ludzie chcieliby heppy endu tym czasem wartością tego filmu jest właśnie brak koloryzowania. Pokazuje szarość życia, jego beznadzieje i codzienne trudy.

  • Dzięki za spoiler....

  • masz rację, ale przecież...ludzka egzystencja, każdego... czy to zdrowy, czy niepełnosprawny, tak naprawdę jest ogólnie mówiąc ....taka sama! Niczym się nie różni. Chyba wszystko zależy od tego, jakie ma się podjeście do życia. Jeżeli je kochasz, nieważne w jakim stanie cielesnym się znajdujesz, zawsze znajdziesz plusy życia. Wcale nie jest tak do końca, że osoba niepełnorpawna ma przesrane i koniec. Może on wewnętrznie być bardzo szczęśliwy, tego nie wiemy. Wszystko siedzi w głowie! W naszych głowach. znam bogaczy, ludzi w pełni zdrowych, mają depresję i marzą o śmierci, a wydawałoby się, że "mają wszystko", co potrzebne, by czerpać radość z życia. Film mi się podobał, mocny, dobitny, prawdziwy. Cudów nie ma, w sensie, że nagle ktoś zechciał mu pomóc, no takie jest właśnei życie i ten film genialnie to pokazał, choć nie tego się pewnie spodziewaliśmy. Otwiera oczy, może ktoś coś zrozumiał i o to chodziło!

    • Ależ bzdury. Niestety nie wszystko jest od nas zależne. Rzadko piszę komentarze tutaj ale się zbulwerosowałam. Pisząc, że tylko nasze nastawienie się liczy jeśli chodzi o poczucie szczęścia jesteś w błędzie. Po prostu jeśli nie masz szans na normalne życie, to coś znaczy. Jest to obiektywnie trudna sytuacja. No odrobinę empatii by się przydało, doprawdy.

      • Nie widzisz tu empatii? Może osoby na wózku, choćby ja, jej nie mają. Empatii mam aż nadto
        Uwierz mi. Określ bliżej swój bulwers, bo ciężko mi go zrozumieć. Siedząc na wózku od ponad 20lat jestem szczęśliwa, choć o niczym innym nie marzę jak znowu móc biegać... A nie mam zbytnio wyjścia. Czy mimo to powinnam cierpieć? Nie moja wina, że ludzie wiedzą, że on ma i miał po prostu przesrane. Ja widzę mnóstwo plusów, sorry...

      • Zrozumiałam Twoją wypowiedź w ten sposób, że "wszystko jest w głowie" i że szczęście to tylko wybór, niezależnie od okoliczności. Tymczasem uważam, że komuś takiemu jak chłopakowi z filmu jest obiektywnie trudniej. Nie twierdzę, że niepełnosprawność przekreśla szansę na szczęście. Pewnie nie. Ale często niepelsprawni są samotni, opuszczeni i nieslyszani. I wtedy po prostu trudniej znaleźć radość życia w sobie.

  • Myślę, że pozytywnym wybrzmieniem filmu - dla innych oczywiście - było pokazanie możliwości komunikacji osób niepełnosprawnych ze światem. Trzeba szukac tej możliwości i nie przekreślać człowieka z dysfunkcjami, bo pozory mylą. Broszka jest super przykładem niezrozumienia!

  • nie od dziś wiadomo,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: