krótkie podsumowanie i morał

Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
-dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
-bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć
Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:
-czy tu tylko 5 diabłów wystarczy?
-tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy
Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie:
-czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła?
-tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy
Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:
-dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
-bo w nim znajdują się Polacy
-Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
-ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na dół.

nosz qoorwa nie wierzę, że ojciec jeździł 20 lat do Holandii i podwórka nie wybrukował

52
  • das ist polsza

  • Jak długo jeszcze będzie to aktualne?

  • nosz qoorwa nie wierzę, że ojciec jeździł 20 lat do Holandii i podwórka nie wybrukował
    Możesz to rozwinąc ???? Nie widziałam filmu , a to zdanie mnie zaintrygowało???? Co przrz nie masz na myśli

    • Tego się nie da rozwinąć. To trzeba po prostu zobaczyć.

    • To nie żadna refleksja filozoficzna. To też moje pierwsza konstatacja bo kilkunastu minutach filmu. Obejrzyj sobie ten film. Jak lubisz patrzeć na ludzką degrengoladę.

      • Też zwróciłem na to uwagę... Ale jakoś mocno mnie to nie zdziwiło, może dlatego, że też ze wsi jestem? :/

        • Ja powiem że jestem z miasta ale też znam dokładnie ten sam typ ludzki, mieszkałem tak 2 lata: obrzeża dużego miasta, obsrane przez ptactwo podwórko, klepisko z resztkami trawy, ojciec wyjeżdżał za pracą dobrze zarabiał, ale brak jakichkolwiek potrzeb estetycznych + potrzeba picia, powodowały że żyli w takim syfie i im to nie przeszkadzało. Tu jednak ojciec wracał z innego świata, wiedział że można inaczej, a chwalił się czym, jakimś kaseciakiem za 80 dojczemarek? Nic dziwnego że taką świadomością życie się tak układa, mocno przewidywalny ten film i idący na łatwiznę takich stereotypów, dlatego dla mnie po tylu nagrodach jednak rozczarowanie.

          • Bardzo trafne podsumowanie.
            Film jest niedopracowany, brakuje kilku wątków między innymi wyjaśnienia dlaczego ojciec, który jexdził 20 lat do pracy w Holandii nie zmienił punktu widzenia na estetykę i wygodę życia.
            Film jest o alkoholizmie i o tym dlaczego niektórzy nie mogą z tej choroby wyjść.
            Nie mogą bo rodzina i przyjaciele nie pozwolą na to aby zacząć patrzeć na świat "holenderskim spojrzeniem". Jedyne wyjście to zerwać kontakt i wyjechać na zawsze.

            • Poszłam na ten film z wielką nadzieją, bo oglądałam recenzję, że to "najlepszy polski film tego roku". Ale po obejrzeniu "Najlepszego", który wg mnie był świetny, "Cichą nocą" bardzo się zwiodłam. Film jest strasznie depresyjny. Ja wiem, taka wizja reżysera=scenarzysty. I nie jest tak, że smutnych filmów nie lubię, ale lubię te dobrze zbalansowane. A tutaj wszystko jest przechylone na jedną szalę i to w dodatku przerysowane, aż źle się patrzy - rodzina biedna, ojciec alkoholik, siostra kasjerka w dodatku mąż ją bije, chłopaka dziewczyna zdradziła. Mogła chociaż ta jego mała siostra ładnie zagrać na skrzypcach, żeby dodać jakiś otuchy, światełka w tunelu, że jednak komuś w tej rodzinie wychodzi, ale nie, młoda rzępoli jak na prześcieradle. W dodatku wątków jest za dużo. Mogli się skupić na jednym, dwóch, a tu taka karuzela trochę tego, trochę siamtego. Puenty też nie zauważam żadnej i niczego odkrywczego podczas tej opowieści nie odkryli. Oczekiwałam od tego filmu dużo więcej. Może gdzieś tam we Wszechświecie taka historia miała miejsce, ale po co ją było filmować? Jak dla mnie ten film jest zbędny, obejrzałam i szybko zapomnę.

              • Masz rację.
                Brak jakiegokolwiek jasnego punktu na mapie ludzkiej patologii wpisuje się w nurt filmów Smarzowskiego i innych twórców nurzających się w bagnie ludzi z marginesu.
                Brak puenty podkreśla samobiczowanie się reżysera dla którego jest to nie jest debiut i który powinien się czegoś nauczyć odnośnie tzw "magii kina" która ma swoje korzenie w wierze w dobro u każdego człowieka.
                Dlaczego główny bohater nie odbierał telefonów od narzeczonej w ciąży? Dlaczego brat ani narzeczona nie powiedzieli mu prawdy? Dlaczego nie skopali męża siostry za to, że przyniósł 5 litrów wódy do teścia na odwyku? itd...
                Brak pokazania zachowania głównych bohaterów wynikającego z pozytywnych motywacji, z troski o dobro drugiego człowieka.

                • Tego nieodbierania telefonów też nie rozumiem, chociaż wynikało z innej bezsensownej rzeczy, a mianowicie tego, że pojechał na tę Wigilię sam. Dlaczego jej tam nie zabrał tylko okłamywał ją cały dzień, że do niej jedzie? W tej historii nie ma to sensu, inaczej by było gdyby np. reżyser dawał nam do zrozumienia, że bohater domyśla się, że ona i jej brat mają się ku sobie i boi się z nią spotkać, żeby nie dowiedzieć się prawdy. To byłoby ciekawsze od tego jak ta historia została poprowadzona, poza tym już od pierwszej sceny z bratem wiedziałam, że to się tak skończy (to grzebanie w telefonie), więc mogłoby to być jakoś inaczej rozwiązane.

                • Ciekawa sprawa wiąże się z przed-ostatnią sceną filmu.
                  -uwaga spoiler-
                  Adam wchodzi do mieszkania gdzie jest jego narzeczona i jak się okazuje również młodszy brat.
                  Mieszkanie wygląda na nowe, jest w nim porządek, dziewczyna jest zadbana, w sypialni porządek czyli całkowite przeciwieństwo domu rodzinnego. Są to przesłanki aby sądzić, że dziewczyna jest z "lepszej" sfery społecznej ludzi dbających o siebie i swoje otoczenie. W filmie nie padło stwierdzenie, że mieszkanie wynajmuje Adam dla ciężarnej dziewczyny, więc jest to mieszkanie jej rodziny.
                  Dlaczego związała się z taką patologią?
                  Druga sprawa rozstają się bez słowa ale Adam patrząc na narzeczoną ma minę jakby mu ulżyło i sytuacja rozwiązała się tak jak on oczekiwał lub tak jak on chciałby aby się rozwiązała.
                  Dziewczyna z małym dzieckiem byłaby dużym obciążeniem dla Adama w robieniu kariery i budowie sukcesu zawodowego. Tym niemniej Adam mógłby powiedzieć jedno zdanie chociaż. np: "cieszyłem się, że zostanę ojcem naprawdę".
                  Gdyby film był zbudowany wokół tej historii byłby ciekawszy i bardziej prawdziwy.

                • No mi film bardzo mi sie podobal, ale dla mnie wlasnie pewna wada jest to, ze nie rozwineli bardziej watku Adama i jego dziewczyny. Mysle ze lepiej gdyby go rozwineli, gdyby bylo tu mniej niedopowiedzien. Wtedy mozna by to mocniej analizowac i jeszcze lepiej bysmy mogli scharakteryzowac postac Adama. Ja mysle tak domyslam sie ze Adam nie sadzil, ze oni maja romans (choc kto wie), ale nie sadze by on jakos szczegolnie z ta dziewczyna chcial byc. Tu myslal o byciu razem bo myslal ze bedzie tata ale nie widac milosci do dziewczyny. No ani do niej nie jedzie, unika odbierania telefonow od niej, nie jedzie do niej lub przynajmniej z tym zwleka. Wiadomo zakochany facet raczej inaczej by postapil :-) Cos w relacji obojga musialo sie juz dawno zepsuc i byc na sile. On juz za bardzo nie chcial z nia byc, a ona zwiazala sie z jego bratem.

                • Adam mial klucze do mieszkania wiec mozna wnioskowac ze to bylo mieszkanie w którym mieszkal z ta dziewczyna gdy wracal do Polski. Zwroc uwage na 3 rzeczy - gdy wchodzi do tego mieszkania nie ma tam jej rodziców, po drugie on w swoim domu mowi ze Asia jest sama dzisiaj (w wigilie w domu rodziców sama? Nie bardzo chyba) mozna nawet stwierdzic ze pochodzi z patolgii gorszej od Adama bo A) jest sama w swieta B) sypia z jego bratem gdy on zapier...na ich wspolna przyszlosc! To dopiero patologia.. I trzeci argument - w domu rodzinnym Adama nie pada ani jedno slowo I ani jedna scena na temat pokoju Adama...

                • Wydaje mi się, że po prostu byli ze sobą, "bo tak trzeba". Zaszła z nim w ciążę i mimo, iż nie była to miłość na śmierć i życie, to z przyzwoitości z nią został. Uznał, że skoro będzie miał dziecko, to przynajmniej zapewni mu taki dom, jakiego on sam nie miał - dostatni i oczyszczony z patologii. Dostrzegał, że z jego rodziną jest nie tak i nie chciał powielić błędów swojego ojca. Poza tym myślę, że właśnie myśl o dziecku, którym będzie mógł się opiekować, nadała sens jego życiu i zmotywowała go do tego, żeby wziął się w garść (stąd chęć założenia firmy, a nie pracowania dla kogoś).
                  Podsumowując, schemat jest prosty - nie kochamy się, ale (wstaw dowolny przykład: mamy dziecko, jesteśmy ze sobą z przyzwyczajenia, jestem od ciebie uzależniona psychicznie czy finansowo itd., itd.).

                • Uważam, że zdrada dziewczyny wynikała z zaniedbania tej relacji przez Adama. Nie uusprawiedliwiam jej, ona i brat bohatera powielili pewien schemat. Ona czuła się zaniedbana, "zdradzana" z zagranicą, a jego brat był tym prowincjonalnym chłopcem w cieniu w brata światowca, który się nim opiekuje. Zapewne to ich zbliżyło do siebie- to uczucie bycia lekcewazonym, bycia poza podium itp. Zapewne Adama zabolala podwójna zdrada, gdyż ucierpiał na tym jego wizerunek. Facet wraca do domu , obwieszcza wszystkim, że zostanie ojcem, że ma pomysł na siebie, wychodzi ze skóry, aby przejąć dom po dziadku, pracuje za granicą, aby odrobić etat po bracie uciekinierze, a ostatecznie zostaje wyciulany. Jak teraz wytłumaczyć rodzinie że dziecko które nosi jego narzeczona jest jego brata, że chłopak zachował się odpowiedzialnie wracając do ciężarnej, że obil mordę szwagrowi za dom którego już nie potrzebuje.

                • Brak odbierania telefonow ma sens, jest scena w ktorej glowny bohater rozmawia z bratem I jego brat pyta czy Aska (jego dziewczyna o tym wie) po czym glowny bohater mowi ze zloscia "nie bedziesz mnie kur... Uczyl jak mam rozmawiac ze swoja dziewczyna" wydaje mi sie oczywistym ze sprzedaz domu dziadka I rozkrecenie wlasnej firmy mialo byc dla tej dziewczyny niespodzianka a on caly film dopinal ta sprawe.

                • Brak puenty ma byc minusem? Kino jako dziedzina sztuki ma stawiac pytania, odpowiedzi niech szuka widz po sensie. Na tym polega pobudzanie dyskusji miedzy ludzmi. Tak mi sie wydaje... Oczywiscie nie twierdze, ze do kazdego filmu powinna byc taka regula.

              • Ta mala dziewczynka na koniec filmu zagrala ladnie na skrzypcach...

                • nie jestem pewna czy ona faktycznie ładnie zagrała, czy to było bardziej wyobrażenie Adama - ona grała fatalnie, ale on słyszał (bo chciał usłyszeć albo był już po prostu pijany) ładną muzyką. mało prawdopodobne, by dziewczynka która tak strasznie rzępoliła parę chwil wcześniej nagle zagrała pięknie i czysto ;)

            • "dlaczego ojciec, który jexdził 20 lat do pracy w Holandii nie zmienił punktu widzenia na estetykę i wygodę życia"

              Powiem ci tak. Ponad 10 lat mieszkam poza Polską i mi podejście do życia się zmieniło, wielu Polakom, których tu poznałem, też. Ale są i tacy, którzy mentalnie nie zmienili się wcale. W kraju, w którym mieszkają tyle co ja (a czasami dłużej, niektórzy trochę krócej, ale też większość mieszka już ponad 5 lat) interesuje ich tylko miejsce pracy, polski sklep i flaszka w domu na weekend. NIe wyjdą nawet do knajpy. Nigdzie nie pojadą, żeby coś zobaczyć, przeżyć coś pozytywnego, tylko tkwią w takim maraźmie. Do tego cały czas narzekają na kraj, w którym żyją (jak nie narzekać, jak się wegetuje i nic z życia nie ma), a co gorsza narzekają na wszystko, co jest inne niż w Polsce. Gdyby tak ich życzenia się spełniły, to ten kraj stałby się drugą Polską jeśli chodzi o poziom życia i warunki pracy, choć sami tego paradoksu nie dostrzegają, a mówienie im tego zwykle nie ma większego sensu, bo można co najwyżej w mordę dostać, a i tak nie zrozumieją. No i widocznie taki był ojciec głównego bohatera. Jeździł tylko, żeby zarabiać kasę, ale jego światopogląd został ten sam. Nie chciał się niczego nauczyć, porównywać, dlaczego w Niemczech czy Holandii żyje się na wyższym poziomie, czy może coś w ich podejściu do życia sprawia, że tam jest inaczej. A po tylu latach na emigracji mogę z całą pewnością stwierdzić, że właśnie takie różnice między konkretnymi społeczeństwami są bardzo ważne. Czasami wręcz kluczowe.

    • no ale za to miał paska w TDIku

  • Ten argument jest troche kulawy, facet mial 6 dzieci I zone ktora z pewnoscia nie pracowala. Oprocz tego byl alkoholikiem mysle ze taka sytuacja materialna nie jest komfortowa gdy ktos chce sobie ladnie podworko kosteczka wylozyc. Nie wspomne juz o tym, ze ten gosc nie pracowal tam za biurkiem. Zreszta kto powiedzial ze ktos kto pracuje tyle lat w Holandi musi miec zmysl estetyczny? Wielu Polakow nigdy go nie bedzie mialo chocby mieszkali w Wersalu.

    • Widać że nigdy nie byłeś w kraju o protestanckich korzeniach, niewiedza jak wygląda prowincja takiego kraju bije z twojego postu.
      Do tego mógłbyś się pohamować od obrzydliwej antypolskiej propagandy. To jest forum filmowe i dyskutujemy o filmie a nie twoich socjologicznych teoriach.
      Robiłeś jakieś poważne badania odnośnie jak "wielu Polaków" nigdy nie będzie "maiło" zmysłu estetycznego?

      • Niezwykle bawi mnie Twój brak atgumentacji I to jaki jestes rzeczowy. Tak uwazam ze nie wszyscy polacy maja zmysl estetyki nawet jesli sie jej naogladaja w innym miejscu. I jesli jestem przez to dla Ciebie antypolski to niech tak zostanie miec taki obraz siebie wobec kogos kto wady naszego narodu widzi jako atak...mi to schlebia i Swiadczy o Twojej pustej glowie. A teraz cos bardziej na temat. Czy obraz jego domu nie jest tym samym czym jest jego wizytowka przed domem? A to jak wyglada ich zycie? Bardziej realne bedzie gdy przed domem wyrosnie kosteczka a w srodku bedzie "zapchany kibel" Brawo...

    • Dokładnie tak. Dodatkowo dwójka z nich skończyła studia na wyjeździe co jest potężnym kosztem dla rodziców.

  • Bruk został przepity :/

  • Mam rodzinę, co przepiła 10 ha pola i traktor, a mieszka w ruinie. Wszystko poszło na wódę, serio.

  • Inny ciekawy morał: "You know why I was afraid of going abroad? Because when I went... I thought I could... be a human being over there, and not some... Polack. Only years later I realized... that's exactly... what I was. And only in Poland I can be a human being. That's what this country is for. So that we can feel human."

    • Przekładając na język polski, w Polsce akceptacja dla pijaków i nierobów jest nadal większa niż taka sama akceptacja na "starym" zachodzie.
      Co dzień widzę w centrum Warszawy zuli śpiących na ławkach przystanków, nawet mieszkających tam, szczających i srających pod siebie i nikt z tym nic nie robi.

      • Niestety, ale w Polsce normalnym jest to, że pijesz. Jeśli zaś tego nie robisz, to prawie każdy traktuje Cię jak odmieńca. Wystarczy spojrzeć już na klasy gimnazjalne / licealne - wszystkie wycieczki kończą się chlaniem. Później jest już tylko gorzej - wystarczy, że na weselu powiesz, że nie pijesz, to nagle milion pytań dlaczego, a i tak na końcu padnie standardowy tekst "ze mną się nie napijesz"? W dodatku kultura picia jest żadna - nawalić się maksymalnie, aż wszystkiego się nie zwróci górą..

        Mój wuja również miał problemy z alkoholem. W pewnym momencie było już tak źle, że stwierdził iż musi z tym skończyć. By nie kusić losu po prostu przestał jeździć na imprezy rodzinne, bo tam lało się najwięcej alkoholu. Niestety i tak skończyło się na tym, że przyszedł do niego kolega, wyciągnął na seteczkę, a skończyło się tak, że jak wracał po pijaku, to w pewnym momencie się przewrócił i zmarł..

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: