Pomysł dla właścicieli kin...

Życzyłbym sobie, aby takie stwory były w każdej sali kinowej. Kiedy jakiś burak zacznie głośno jeść, lub komentować film z sąsiadem obok, to momentalnie byłby usuwany :-)

314
  • Popieram. I niech reagują przy okazji na światło z telefonów, bo sprawdzanie wiadomości na FB jest równie irytujące co rozmowy i obżeranie się popcornem

    • Można tak w nieskończoność... Paradoksalnie nigdy nie wiadomo na co się trafi. Niezależnie od rodzaju filmu i ilości widzów zawsze trafi się ktoś, kto pomylił salę kinową z pubem. Wczoraj dla przykładu na seansie filmu trwającego półtorej godziny już na pierwszych scenach słychać było otwierane paczki przekąsek... Ja pierdzielę. Niektórzy nie potrafią wytrzymać 90 minut bez jedzenia? Kolejna sytuacja na seansie "Zabicie świętego jelenia"... Kilka małolatów zaczęła się nudzić (owszem, film specyficzny) i zamiast po prostu wyjść nie przeszkadzając innym, to postanowili między sobą komentować zachowanie bohaterów (telefony też poszły w ruch).

  • Zdecydowanie dobry pomysł.

  • Są senase 3d lub z dubbingiem. Powinna być do wyboru też opcja seans bez jedzenia i telefonu.

  • Ja z takimi delikwentami robię szybko porządek.
    Głośne i dobitne zwrócenie uwagi daje zawsze rezultat.
    Tez mam alergię na takie zachowania.

  • Gdyby tak się dało...to bym znowu zaczął chodzić do kina. A tak to odpuściłem całe lata temu i wszystko oglądam w domu.

    • Przykre to, nieprawdaż? Niektóre tytuły można 'poczuć' tylko na sali kinowej a z powodu garstki wieśniaków sale kinowe powoli pustoszeją. Oczywiście można narzekać na ceny biletów, ale uważam, że gdyby były niższe, to na salach w ogóle byłaby jedna chołota. W temacie cen biletów, to osobiście jestem użytkownikiem karty Unlimited i ta forma płatności wydaje mi się najkorzystniejsza dla osób, które odwiedzają kino przynajmniej dwa, trzy razy w miesiącu.

      • Hmm... Ja tydzień temu byłam z kolei na nowym "Tomb Raider" - i oczywiście musiałam siedzieć koło pary, która żre czipsy... I to spokojnie przez godzinę seansu... Niestety, takie sytuacje sprawiają, że coraz mniej mi się chce chodzić do kina...

        • Jak dla mnie rozwiązanie jest jedno - kontrola wnoszonych na salę toreb. Ewentualnie wypraszanie takich osób z sali przez obsługę. Regulamin mówi jasno,że nie wolno wnosić do kina produktów zakupionych poza kawiarenką kinową. Tylko jak to miałoby wyglądać? Jeden z widzów ma w trakcie seansu wyjść i naskarżyć? Błędne koło... Chyba problem będzie trwał tak długo,dopóki sami nie nauczymy się kultury (a przynajmniej część osób).

          • Zrobić kina premium dla kulturalnych i tanie sieciówki dla hołoty :)

            • Tylko dlaczego osoby, które potrafią się zachować kulturalnie mają płacić więcej?
              Mam rozwiązanie! Idąc wzorem zakazów stadionowych wprowadzić bilety imienne i 'zakazy kinowe' :-D
              Ktoś podpadnie, to dostanie bana na pół roku i w ten oto sposób w kinach zacznie panować ład i porządek! Brawo ja! :-D

              • Niewykonalne, z 70% ludzi by dostało takie zakazy a jak wiadomo kasa się musi zgadzać. Kino ma gdzieś to czy ktoś mlaska, szeleści, siorbie, beka, chrapie, gada przez telefon, gada sam do siebie bo jest pijany, gada z kolegami / koleżankami siedzącymi obok, wychodzi co 10 minuta zapalić albo donieść więcej prowiantu. Tak tak, wszystko to przerobiłem jak jeszcze chadzałem na filmy. Teraz uznałem że szkoda kasy, mam płacić za bilet i liczyć na szczęście że tym razem takie typy nie przyjdą. Dziękuję, oglądam sobie spokojnie w domu. Nie tak szybko jak w kinie ale wolę poświęcić te parę miesięcy i oglądać tak jak lubię. Kina patrzą tylko na zysk, można robić co się chce byle zapłacić za bilet. Dlatego teraz ciągle mamy takie hity kasowe bo przestały obowiązywać jakiekolwiek zasady dobrego wychowania i wszyscy latają do kina tak ja się lata do marketu czy "maka".

  • Oskarzacie innych o niestosowne zachowanie, ale sami siebie klapiecie po plecach jesli zachowujecie sie niekulturalnie. Rozumiem, ze do kina dine-in wzielibyscie bron automatyczna aby powystrzelac delikwentow, ktorzy osmiela sie cos zamowic. W takim kinie w dobrym tonie jest zlozenie zamowienia - a poniewaz kelnerzy chodza przez caly film podajac i zabierajac talerze, jest tam rowniez jasno (i oczywiscie bardzo halasliwie).

    Proponuje jeszcze zamknac drzwi podczas seansu i nie pozwolic nikomu wyjsc za potrzeba - bo przeciez takie przeciskanie sie przez fotele jest rowniez uciazliwe. Dozywotni zakaz wstepu dla osob, ktore musza sie wysiusiac. No i koniecznie zakaz smiania sie na komediach.













    • Przesadzasz... Nie rozumiem, jak ktoś, kto wychodzi do WC ma się do kogoś, kto wpieprza chipsy, bo nie potrafi wytrzymać bez jedzenia. Można powiedzieć, że ktoś lubi sobie coś przegryźć oglądając film w domu, więc dlaczego by nie mógł i w kinie? Ale kino, to miejsce publiczne i należy się stosować do pewnych norm i zasad. Czy jeśli ja oglądam film w domu z nogami na oparciu i bez butów z to w kinie też mogę? Człowieku, ogarnij się... Od lat interesuję się filmami i ich oglądanie zawsze traktowałem szczególnie. Jeszcze w czasach video kupowałem oryginalne kasety z serii Klub Konesera, aby film obejrzeć w angielską ścieżką dźwiękową i napisami. Przeszkadzał mi lektor. A co dopiero ktoś, kto siedząc dwa rzędy dalej gada sobie w najlepsze z sąsiadem, odbiera telefon, lub szeleści paczką 'paprykowych X-cut'. Wracając do ubikacji, to w kinach do których chodzę jest ogrom miejsca pomiędzy fotelami. Poza tym DAWNO nie byłem na filmie, gdzie sala byłaby tak zapełniona, żeby ktokolwiek musiał się przeciskać wychodząc.

      • Jakie normy i zasady? Zapewniam cie, ze kino bardziej sie cieszy z takiego klienta, ktory wykupuje pol sklepiku przed seansem niz takiego, ktory nie kupi nic. Wlasnie dlatego powstaja kina dine-in. Wlasnie dlatego kina sa usadowione w centrach handlowych w punktach gastronomicznych (przynajmniej w USA). I jakos nikomu to tutaj nie przeszkadza.
        Zyj i daj zyc innych. Jak chcesz sztuki to idz do teatru - masz pewnosc, ze nikt nie otworzy paczki z chipsami. Ale kino to rozrywka masowa. A mi taka osoba z pelnym pecherzem przepychajaca sie dwa razy w kulminacyjnych momentach filmu przeszkadza o wiele bardziej niz przegryzajacy popcorn sasiad.

        • Fakt - kino ma być rozrywką, więc nikt nie będzie tutaj przychodził pod presją, czy może otworzyć coś do zjedzenia, czy też nie. Aczkolwiek takie moje spostrzeżenie odnośnie tego, co napisałeś o normach - korzystam z sieci CinemaCity i tam w sklepikach NIE ma chipsów a skoro spożywanie produktów nie zakupionych w ich sklepiku jest zabronione, to jest to łamanie regulaminu, prawda?

          • Tu sie odnosisz do konkretnego kina - nie bylam w takim, bo nie mieszkam w Polsce. Natomiast wiem, ze tutaj chipsy sa regularnym produktem sprzedawanym w kinach - oczywiscie oprocz czekoladek, gumisiow czy pizzy. W wiekszosci kin jest rowniez bar gdzie sprzedaja alkohole - nie jestem tylko pewna czy mozna go wniesc na sale, ale w sumie nikt tego nie kontroluje.
            Panuje tutaj wieksza zyczliwosc do drugiego czlowieka, gdzie nikt nie syczy ci do ucha, ze za glosno zujesz, twoj hotdog za bardzo smierdzi, czy nie daj Boze, sprawdzasz wiadomosci na telefonie, bo jest nieciekawy film. Na premiere filmu Jurassic World o dziesiatej wieczorem
            jeden z gosci przyniosl dziecko w nosidelku - niemowlaka, ktore plakalo caly seans. I naprawde przez dwie godziny nikt mu nie zwrocil uwagi. W Polsce by juz go na taczkach wywiezli...

            • No i nie dziwię się że by go wywieźli. Sala kinowa to głównie miejsce do oglądania filmów. Nie zwracam nikomu uwagi jak sobie kanapkę, ale jak cały seans szeleści paczką chipsów już tak. Nie ogarniam jak można za przesadzoną dostępność przekąsek chwalić USA. Jeszcze trochę i pizzę tam będą wciskać w gabinecie u lekarza. A filmy to (czasem) również jest sztuka, widać w Stanach już widzom wodę z mózgu robią Transformersami itp. Kultura to nie tylko umiejętność odpowiedniego zachowania się w określonej sytuacji, ale też myślenie o komforcie innych. Jak uważasz że przychodzenie z płaczącym dzieckiem na salę to dobry pomysł to Twoja sprawa, ale duża szansa że w Polsce by Cię wyprosili. I mieliby rację.

              • Oby więcej takich kinomanów... Twoja wypowiedź, to kwintesencja tego problemu. Bo jak dla mnie (i zdecydowanej większości widzów) problem z brakiem kultury poszczególnych osób widać jest. Niektórzy płacąc za bilet chcą obejrzeć film w kinowej atmosferze, poczuć większe wrażenia, bardziej się zintegrować z bohaterem. Często te osoby mogą po prostu nie mieć możliwości obejrzenia filmu w domu (młodsze rodzeństwo, sytuacja rodzinna, brak komputera) i z pewnością nie płacą po to, żeby tracić nerwy na kogoś, kto nie potrafi uszanować tego, że w zależności od miejsca w którym się znajdujemy obowiązują nas pewne normy - czy to poczekalnia u lekarza, czy Kościół, czy klasa lekcyjna, czy kino właśnie...

              • To jest juz smieszne. Oczywiscie kina robia nam tutaj sieczke z mozgu - chociaz w zyciu nie widzialam Transformersow. Nie, po prostu my mamy wieksza cierpliwosc i jestesmy zyczliwi w stosunku do innych - nie lecimy z piana na ustach i nie wykopujemy tatusia z niemowlakiem, bo dziecko odwazylo sie zaklocic seans. Chcesz ciszy - idz do teatru.
                Na serio, nie dogadamy sie. To co dla ciebie jest kultura - miedzy innymi wyrzucanie innych za drzwi, bo nie daj Boze przyniosl popcorn, dla mnie jest jej brakiem. I zeby bylo jasne: jestem jedyna osoba na swiecie, ktora nie lubi popcornu i pizzy.

                • Może macie większą cierpliwość, a może większe przyzwolenie i tolerancję na bycie burakiem. Nie wierzę w to co czytam - "Chcesz ciszy - idz do teatru" - upadek cywilizacji po prostu. W bibliotece to samo powiesz? Ja powiem odwrotnie - chcesz oglądać rozmawiając z innymi albo pić/jeść/szeleścić podczas seansu? Proszę Cię bardzo, poczekaj na wydanie bluray. Film to medium audiowizualne: tak jak może przeszkadzać zasłonięte pół ekranu, tak samo może przeszkadzać rozmowa/płacz/ciągły szelest gdzieś obok, tu nie ma o czym dyskutować. Nikt normalny nie będzie zwracał uwagi na chrząknięcie czy krótką wymianę zdań, ale już powtarzające się przejawy braku kultury mogą skutecznie zakłócić czy nawet zepsuć seans. A płacąc za bilet możesz oczekiwać tego, że kino zapewni Ci optymalne warunki do obejrzenia filmu. Jeszcze odniosę się do prowokacji o pianie na ustach i wykopywaniu kogokolwiek. Nie wiem skąd jesteś z Polski i jak Cię wychowywano, ale to że ktoś Ci przeszkadza nie oznacza od razu że trzeba do tej osoby lecieć z ryjem i z pretensjami. Widać masz jakieś uprzedzenia, albo sama nie potrafisz się zachować i z takimi reakcjami się spotkałaś. Jak ktoś jest głośno, to na początku grzecznie zwracam uwagę. Tatę z dzieckiem też poproszę najpierw o to żeby się przesiadł, albo ewentualnie sam to zrobię (już raz tak zrobiłem, zgrzytając zębami, kiedy rodzice przyszli z dziećmi na seans bez dubbingu i uznali że to zupełnie normalne że cały film będą czytać im na głos napisy), a nie od razu kopnę gościa w dupę. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.

                • To, ze posluguje sie polskim nie czyni mnie automatycznie Polka. Jak wspomnialam wczesniej - wiekoszsc Polakow nie jest zyczliwych w stosunku do innych. Jesli mam problem w kinie to przesiadam sie, nie wolam ochrony bo ktos za glosno chrupie popcorn.
                  A pomiedzy nami - najgorzej w kinach zachowuja sie Polacy, ktorzy komentuja caly film, wyja ze smiechu na dramatach i smieca po calym kinie rozrzucajac popcorn, a mimo to nie widzialam nigdy nikogo kto by doniosl na nich do obslugi. Wyznajemy zasade - po co sie denerowac na cos na co nie masz wplywu?

            • Wiesz, Henryk Sienkiewicz włożył w usta jednego ze swoich bohaterów pamiętne słowa: "Kończ… waść!… wstydu… oszczędź!". Idealnie odnoszą się do głupot, które wypisujesz. Porównujesz kina w Polsce do zagranicznego typu dine-in, chrzanisz farmazony o wychodzeniu do toalety w trakcie seansu, czy śmianiu się na komediach i totalnie nie rozumiesz tego, że to, co w kulturze w której żyjesz jest dopuszczalne, w Polsce widzom przeszkadza. Zostań sobie za granicą i chodź do kin dine-in. Będzie jednego niekulturalnego ignoranta, który nie rozumie, że hałasem przeszkadza innym mniej w Polskich kinach.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: