motyla_gicza.dla.filmweb
ocena: 1

To najsłabszy Allen w historii. „Brunet” jest już oczko wyżej, choć moim zdaniem mistrz -chwilowo mam nadzieję- stracił formę. Tylko Henry Cavill ratuje tą produkcję, ponieważ niezależnie od słabości całej historii, irytującej miałkim „przesłaniem” serwowanym na siłę (co jest zupełnie niepodobne do Allen'a, bo on za każdym razem, cokolwiek chce powiedzieć robi to z niesamowitą, wyjątkową wręcz lekkością) jego warsztat (mam na myśli całokształt, wszystko czym dysponuje) sprawia, że postać, którą gra jest urzekająca, czarująca i nie można od niej oderwać oczu. Na Cavill'a po prostu niezwykle przyjemnie się patrzy :) nawet kiedy ogląda się go w potknięciu Woody'ego Allen'a.

  • Megins Megins
    ocena: 8

    A według mnie film był genialny ;)
    Uwielbiam specyficzne poczucie humoru Allena i warte powtarzania teksty ;)
    Tak w ogóle, film trochę mi przypominał "Danny'ego Rose'a z Brodwayu" :D

  • traszka111 traszka111
    ocena: 8

    Mnie właśnie przeciwnie "Co nas kręci...." podobało się znacznie bardzie od "Bruneta...". W zasadzie, moim zdaniem, obydwa filmy są bardzo podobne, mają wiele wspólnych motywów jak. młoda kobieta szukająca namiętności, jej matka oderwana od rzeczywistości, ojciec dawniej szanowany człowiek, obecnie rozchwiany, główny bohater przez wszystkich nierozumiany itd.... Niby zupełnie o czym innym a tak naprawdę bliźniaczo podobne. Z jednym wyjątkiem, z "Bruneta..." nie zapamiętałem ani jednego miażdżącego tekstu a po "Co nas kręci..." gdzie byś się nie odwrócił, tam cisnęły się na usta teksty z filmu. Po prostu dialogi jak i monologi genialne! A najszczersza do bólu to puenta z początku filmu "Moja babcia nie miała kół... miała żylaki" :)

  • gora007

    Mam nadzieję, że nazwanie "Co nas kręci.." potknięciem Allena to cholernie mało śmieszny żart. A to że, Henry Cavill ratuje produkcje, to chyba najlepszy żart jaki zdarzyło mi się słyszeć w tym roku, widzę, że humor trzymał Ci się jeszcze od Sylwestra. Larry David cudowne alter ego Allen'a, właśnie ze względu na niego chciało się oglądać dalej, Cavill'a równie dobrze mogłoby nie być wcale. Film bardzo zabawny, teksty i gagi miażdżące jak to ujęła moja poprzedniczka. "Brunet... zdecydowanie słabszy, jak nie najsłabszy. Suma sumarum, bardzo zabawny film, Larry dał czadu, był tak niesamowitym cynikiem, powalająco zagrał, rozbawiał do łez, świetna rola, jakby to powiedział filmowy Boris Yellnikoff "czarna maso"

    • motyla_gicza.dla.filmweb
      ocena: 1

      cały pic polega na tym, że moim zdaniem tego filmu w ogóle mogłoby nie być i nikt by nie płakał ... a co do żartów... zależy kto jakie ma poczucie humoru :) z tym jak z wolnością słowa i wypowiedzi : sprawa prywatna :)

      • CanGetNoSleep CanGetNoSleep

        niewątpliwie musiało Ci coś dopiec w tym filmie, może jakieś odniesienia czy co ? bo żeby dać 1 ? lolicie pewnie też dałeś 1 ? ^^

        • motyla_gicza.dla.filmweb
          ocena: 1

          tak "dopiekło mi" to, że jest cienki. przy całym doroku Allena ten jest ... skrajnie słaby , nie umywa się do wcześniejszych i nawet poźniejszych. koniec . kropka . pozdrawiam

          • paciepna paciepna
            ocena: 9

            przy innych filmach Allena ten trzyma poziom, to Brunet jest totalnym dnem i spadkiem jego formy, w ogóle nie ma co tych dwóch filmów porównywać, bo mają zupełnie inny charakter i na co innego są nastawione...

            • lady_mademoiselle

              Baaardzo bardzo baardzo słaby jak dla mnie;/ ani trochę śmiechu... Brak wyważenia. Br! Głowne postaci były przesadnie albo aroganckie albo słodkie. a zakończenie nie moralne. Zniesmaczona byłam po obejrzeniu

  • Kinomaniaczka_tvd Kinomaniaczka_tvd

    on jest boski xd

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: