POZAMIATANE

Trzeba być geniuszem żeby zrobić taką produkcję. Spektakularne widowisko

71
  • No, bo to Pixara. :P Choć filmu jeszcze nie widziałem, to jestem na 200% pewny, że to studio nas nie zawiedzie. ;)

  • My thoughts exactly...
    I najlepsze jest to, że Pixar zawsze jest w stanie cię zaskoczyć i podążyć tam, gdzie jeszcze nikt nie zawędrował. Widać, że te animacje są robione z czystej pasji do opowiadania niezwykłych historii.

    https://www.youtube.com/watch?v=59ttbv0nTeo

    • Ja sam i tak uwielbiam filmy Pixara: Toy Story (cała trylogia) ,W głowie się nie mieści, Ratatuj itp.

    • A gdzie Pixar podążył tym razem, żeby przetrzeć szlaki? Temat meksykańskiego święta zmarłych wyczerpała Księga życia. Pixar zrobił dobrą robotę, ale tym razem nie było oryginalnie.

      • A oglądałeś już Coco?
        Nie oglądałam Księgi życia, ale możliwe, że Dia de Muertos to jedyne, co łączy te dwa filmy. Chodzi mi o sposób opowiadania i to dokąd ostatecznie podąża ta historia. Czy serio jest sens się obrażać na Pixara, że zaczerpnął inspirację z tego samego święta? Praca nad Coco trwała niemal 7 lat, więc też nie jest tak, że Lee Unkrich (reżyser i pomysłodawca Coco) zobaczył Księgę i stwierdził: Ooooo kradnę!
        Jeżeli podobała ci się Księga życia to pewnie też ci się spodoba Coco.
        Ja z kolei chętnie obejrzę Księgę życia i będzie po równo;)

        • "Ksiega zycia" swietna polecam. Skoro ta animacja ma tak wysokie oceny to moze jest podobna do tego filmu ale jeszcze lepiej dopracowana :-)

        • Oglądałem Coco tydzień temu na pokazie przedpremierowym, dlatego napisałem ten komentarz. Nie obrażam się na Pixara, ale pisanie "zawsze jest w stanie cię zaskoczyć i podążyć tam, gdzie jeszcze nikt nie zawędrował" to trochę na wyrosty tym razem.

          • Ja oglądałam Coco też na pokazie przedpremierowym i uważam, że jedyną zeczą którą łączą te filmy jest czerpanie z tego samego święta. Zupełnie inna historia, ale ja może inaczej myślę i widzę. Nie bedę sie produkować który film był lepszy, powiem tylko że Coco poruszyło mnie bardziej i miałam po seansie więcej przemyśleń. Mam 34 lata także nie jestem jakimś dzieciakiem. A muszę zaznaczyć również, ze kultura latynoska, meksykańska nigdy nie była czymś co mnie interesowało. Po pierwszym pokazie dalam 8 ale idę na pewno jeszcze raz wiec mozliwe że jednak dziewieć bo wacham się.


            A i dla osoby która pisała o Zwierzogrodzie, to jest samodzizelna produkcja Disney'a a nie Disney-Pixar. Świetny film, ale właśnie pixar w swoich filmach potrawi dotrzeć w głąb twojej duszy. Disney'a kocham ale oni jednak skupiają sie na opowiedzeniu bajki nie koniecznie i nie zawsze znajdzie sie tam cos dla dorosłych. Pixar robi filmy które zawsze dają do myślenia.

          • Mnie tam zaskoczyli:) .Bywa ze mnie kawał wrednej baby i nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam na filmie. Chyba w słodkich nastoletnich czasach (oj a trochę czasu już minęło). A wczoraj dużo nie brakowało żebym zaczęła smarkać w rękaw;). Podejrzewam jedynie, że tylko w odrobinę innym momencie wystartowałam z wodotryskami niż reszta widowni;). W każdym bądź razie zaskoczenie było niemałe bo szłam jak na ścięcie a po krótkometrażówce z Olafem moim największym marzeniem było wyjść już z tego kina. Jedynie fakt, że byłam z córką mnie przed ucieczką powstrzymał. I kurcze dobrze:).

            • Miałem to samo zazwyczaj spóźniamy sie specyjalnie aby nie pombardowaly nas przez 20min reklamy jak Polsacie...a tu wtf kraina lodu ?....
              No ale film był świeży zwroty akcji fajny główny bohater i to przesłanie żeby pamiętać o tych co odeszli i opowiadać dziatwie....bo umrą po raz drugi przez zapomnienie
              Syndrom 40_stki tez mnie dopadł jak ciebie i łezkę jak nikt nie patrzył otarlem

  • Prędzej nadczłowiekiem, bo nad takimi filmami siedzą całe sztaby ciężko pracujących ludzi, a nie jeden anonimowy geniusz :P

  • Nie mogę się pozbyć wrażenia, że ten chłopak - Miguel - bardzo przypomina Marco ze ''Star Butterfly kontra siły zła''... :D

  • Byłem dzisiaj jako opiekun, myślałem, że będę się nudził przez 2h, ale dawno nie widziałem tak dobrej animacji. Pies nie był przesadnie śmieszny, był w punkt (btw porównajcie sobie psa z hieną z Króla Lwa , Ed konkretnie), główny bohater to dobry balans między "ja wiem najlepiej", a "rodzina jest najważniejsza", historia spójna, zamknięta,mały plot twist na końcu nawet, ciekawie przedstawiona kultura meksykańska, szczególna pochwała tłumaczom za to, że nie przesadzili z meksykanizacją piosenek i przy okazji całej treści animacji, śmieszny akcent z Fridą Kahlo. Ma wzruszające momenty, bez sztampy, tak więc podsumowując: jako rodzic/dziadek/ktoś z rodziny bierz dziecko i idź do kina, a nie będziecie się nudzić. (malutki minus za prawie końcówkę bo straszny cliche, ale napisany w nawiasie i na końcu tam gdzie jego miejsce)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: