Zdecydowanie bardziej niż spoko...

Pixar po raz kolejny zrobił to co potrafi najlepiej – sprawił, że zbierałem szczękę z podłogi płacząc przy tym jak małe dziecko. Studio mające w swoim portfolio tak kultowe animacje jak „Toy Story”, „WALL-E” czy „W głowie się nie mieści”, dobrze wie w jakie struny uderzyć, jak podejść widza, sponiewierać go emocjonalnie, ale jednocześnie nie grając przy tym na banale, pozostawić w pewnej refleksji i zadumie. Coco, jako jedna z najlepszych animacji Pixara dotychczas, jest tego doskonałym przykładem. To pełna treści i emocji historia, która opowiada o przemijaniu, więzach rodzinnych, pogoni za marzeniami, ale i doskonale eksploruje temat śmierci, pamięci o zmarłych, a dodatkowo przybliża widzowi pełen kolorów meksykański folklor. Czego chcieć więcej?! Wciąż się zastanawiacie czy warto? Ja się pytam – czemu jeszcze nie kupiliście biletu do kina?! Żałuje tylko, że nie zrobili tego w animacji poklatkowej...

Cała recenzja: http://okiemfilmoholika.pl/filmy/coco-recenzja-filmu-2017-pi...

23

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: