Film o niczym specjalnym... (uwaga: spojlery)

... jakby zrobiony od niechcenia, wręcz z nudy...

Bo i cóż w tym specjalnego. Ano nic i chyba na tym polega cały urok. Historia mówi językiem potocznym, przyziemnym, szarym i codziennym, ale między frazami wyraża coś wyjątkowego, uniwersalnego, o czym tak rzadko się słyszy i co jeszcze rzadziej przyjmuje się do wiadomości. We współczesnych społeczeństwach to już niemal język martwy, zapomniany, zatracony w komercji, konsumpcjonizmie, taniej rozrywce. A przecież takim językiem powinniśmy się jako ludzie porozumiewać, bo to słowa i milczenie absolutnie wymowne i zrozumiałe dla nas wszystkich. To wyraz prostoduszności, pierwotnego doświadczania drugiej osoby, istota prostej, międzyludzkiej przyjaźni i zrozumienia. Dosłownie - nic specjalnego, wyszukanego, niepotrzebnie skomplikowanego...

Niewiele jest w kinie takich fabuł, które uśmiercają swych bohaterów zaraz na początku filmu. Ale ta śmierć ma sekretne znaczenie, bowiem M. nie jest żadnym bohaterem, ale najzwyklejszym człowiekiem. Pozbawiony pamięci, zresetowany, bez dokumentów i tożsamości, w swym nowym wcieleniu odwołuje się intuicyjnie do elementarnych wartości i podstawowego systemu znaczeń. Nie ma przeszłości, więc nie ma także bagażu doświadczeń, uprzedzeń, nie odczuwa zawiści; nie ma pieniędzy i znaczącego mienia, więc nie musi się obawiać złodziei, nie ma powodów do nieufności, nie musi oszukiwać, zwodzić, zdradzać... M. jest pozbawiony wszystkiego i ten brak jest właśnie tym, czego człowiek naprawdę potrzebuje, aby być czystym - jest fundamentem humanistycznym, który we współczesnym świecie tak łatwo jest zapomnieć, pogrzebać pod stosami biurokratycznych papierków, kruczków cywilnego prawa, odgórnych regulacji, pod kulturowo-socjalizacyjną nadbudową.

I jak w tym świecie mamy być szczęśliwi, kiedy to właściwe szczęście można budować tylko na tych głęboko ukrytych fundamentach? Czy musi nas ktoś dotkliwie pobić, byśmy zatrzymali się i choć przez chwilę zastanowili nad tym, skąd przychodzimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Szczęście jest najprostszym i jednocześnie najwspanialszym stanem ludzkiej duszy, a wdzięczność to naturalny odruch wobec dobroci drugiego człowieka. Szczera przyjaźń, bliskość zrozumienia, ciepło wspólnoty, oto najtańsze spośród wszystkich rzeczy na świecie, i dlatego chyba najcenniejsze - są dostępne za darmo, więc nie można ich kupić za pieniądze.

1
  • użytkownik usunięty

    pięknie napisane :)
    to właśnie było to: za przecietnymi ("brzydkimi" w ujęciu potocznej estetyki) postaciami były te emocje i wartości dla których człowiek wie że żyje.
    no i jeszcze ciekawie zagrana ( i przedstawiona) rola strażnika z Hannibalem :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: