8/10 Właśnie za takie rzeczy można nienawidzić tłumów

Łatwo można komuś popsuć życie, mając za sobą grono pajaców, którzy poklaskują każdej głupiej zagrywce.
Ludzka natura, w całej swej paskudnej okazałości, skonfrontowana z "paskudnym" wyglądem. Nie ma zwycięzcy, są tylko rozczarowania.

Film jest niezwykły - oszczędny w środkach, bogaty w wyrazie.
Opowiada o tym, że każdy chce być kimś szczególnym, a zarazem normalną, każdą jak inne, jednostką w społeczeństwie.

Pozostaje tylko zadać sobie pytanie: jak to by wyglądało w dzisiejszych czasach? Myślę, że bez zmian.
Niestety.

2
  • " ... Opowiada o tym, że każdy chce być kimś szczególnym, a zarazem normalną, każdą jak inne, jednostką w społeczeństwie. ..." - to prawda. Wszyscy chcemy się wyróżnić, ale na własnych warunkach.
    Za to trudno, mnie, zgodzić się, że "Człowiek - Słoń" to film oszczędny w środkach, bo począwszy od zdumiewającej charakteryzacji postaci tytułowej, scenografii przenoszącej, bez pudła, widza do Londynu w połowie XIX wieku, od precyzyjnego posłużenia się obyczajowym detalem, od muzyki użytej, której właściwie nie wyosobniamy z całego spektaklu co jednoznacznie świadczy o świadomym jej użyciu. Wreszcie o aktorstwie, wybitnym na pierwszym planie jak i dorównującym mu aktorstwie z planu drugiemu (casting wyborny) mamy szansę obcować z kinem wręcz lśniącym od użytych środków, nawet jeśli zostało zrealizowane na czarno-białej taśmie co dla opowiadanej historii znaczenie ma pierwszorzędne.
    A nie wspomniałem jeszcze o montażu Anny V. Coates wnoszącego w film rytm znaczeniowo rozbrajający melodramatyczność całości i o onirycznych sekwencjach, tej z ekspozycji filmu i tej ilustrującej sen Merricka, widz dostaje tu próbkę możliwości wizualnych wycieczek Lyncha w surrealizm, tu jeszcze kontrolowanych przez producenta Mela Brooksa(sic!).
    To także dowód na kolejne uwiarygodnienie truizmu, że sztuka spełnia się w rygorze, a sam D.Lynch był, jeszcze,komunikatywnym autorem zanim został beznadziejnym twórcą koszmarków pn. "Inland Empire".
    To jednak półka z arcydziełami! Good night, and good luck, esforty.
    10/10

  • Celnie ujęte. Niechęć do natury ludzkiej to główna emocja, jaką wyniosłam z tego filmu. Najgorsze jest poczucie, że można to tak łatwo przełożyć na dzisiejsze czasy i inne sytuacje. Oby było jak najwięcej takich empatycznych wyjątków, niczym doktor Frederick :|

  • Po obejrzeniu tego filmu przypomniała mi się sytuacja gdy byłem jeszcze w podstawówce. Otóż po lekcji w-fu, przebieraliśmy się w szatni. Szatnia miała duże okna od strony ulicy. W szatni, jak to wiadomo cały czas padały głupie teksty, wygłupy, tak jak to jest w typowej szkole. W pewnym momencie jeden z kolegów zauważył przez okno człowieka, który był chory na Heinego-Medina. Szedł totalnie powykrzywiany, i widać było, że jest mu z tym ciężko (wcześniej też go widywałem w okolicy szkoły). I ten kolego, który go zauważył, oczywiście postanowił to wykorzystać. Otworzył okno i zaczął wydzierać się do tego chorego człowieka: "ej ty tyfusie, dżumo chodząca, co tak słabo idziesz" itp. śmiejąc się z tego jak dureń, oczywiście część reszty przygłupich kolegów podchwyciła temat i wyżyła się na tym osobniku w najgorsze możliwe sposoby. Obserwowałem to nie uczestnicząc w tej akcji. Strasznie mi było żal tego człowieka, że dostaje takie manto psychiczne od durnych przygłupów, którym za dobrze w życiu było. Jak strasznie muszą się czuć tacy ludzie, gdy inni, którzy zostali obdarzeni "lepszym" życiem bezmyślnie się na nich wyżywają. Niestety święty nie jestem, raz zdarzyło mi się poddać głupiemu oddziaływaniu większości. Mam w rodzinie kuzynkę z zespołem Downa i często na zjazdach rodzinnych (w dzieciństwie) była ona obiektem kpin reszty "normalnych" kuzynów. Ja osobiście jej nigdy nie dokuczałem, oprócz tego razu gdy mi coś odbiło i złamałem swoją zasadę zdrowego i przyjaznego traktowania takich osób. Do dziś nie raz zastanawiam się jak bardzo musiałem ją zranić takim zachowaniem, tym bardziej, że jesteśmy rodziną. Od tamtego jedynego razu nigdy już nikogo podle nie potraktowałem. I choć nie powinno, to jednak naprawdę denerwuje mnie zachowanie ludzi, którzy będąc zdrowymi, kpią z tych, którzy są w jakiś sposób niedorozwinięci. To jak reagujemy na drugiego człowieka, wynosimy z domu. Właściwe wychowanie dzieci przez rodziców ma przeogromny wpływ na charakter dziecka. Dobrze wychowanych ludzi jest coraz mniej. Dziś króluje podejście, że dziecko musi się samo wielu rzeczy nauczyć. Ale jak życie pokazuje jest to porażka. Rosną kolejne pokolenia ludzi coraz mniej empatycznych, niewrażliwych na los drugiego człowieka, i nie chodzi mi tu abyśmy się wszyscy teraz zaczęli na słabszymi od nas rozczulać i bezmyślnie, dla zaspokojenia sumienia im pomagać czy coś w tym stylu. Ważne jest po prostu normalne traktowanie tych ludzi, jak równych sobie, otaczanie ich akceptacja i miłością, nieważne jak wyglądają czy się zachowują.
    Film poruszył mnie bardzo mocno, ponieważ pokazał prawdziwe oblicze dzisiejszego świata. Totalny brak wrażliwości, prawdziwej miłości i samotność "innej" jednostki w obliczu odczłowieczonych tłumów, które szukają tylko rozrywki i możliwości udowodnienia sobie, że są lepsi od innych.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: