po czym poznaje się dobry film?

po tym, że po jego obejrzeniu nie możesz zasnąć przez całą noc a przez następne kilka dni ciągle wracasz myślami do obrazu który widziałaś. Oglądałem go może mająć 14-15 lat, i od tego czasu mineło pewnie drugie tyle lat, mimo to pamietam go doskonale do dziś i pewnie pamiętać będę go długo. To film niezwykle uniwersalny. Tu nie chodzi o tragedię J. Merricka, bo oczywiście sytuacja jest absolutnie skrajna i nikt z nas nie chciałby w jego położeniu. To film o wszechogarniającej nietolerancji. Widzianej każdego dnia, w kazdym miejscu - może teraz bardziej subtelnie ukrywanej ale obecnej tu i teraz. Zarówno w XIX w. jak i wieku XXI "każdy inny - nie znaczy równy". Dla mnie absolutna klasyka, bo niewiele filmów, zapadło mi tak głęboko w pamięci, i nie wiele spowodowało ukształtowanie mojego sposobu życia i bycia. Pomijając wszelkie walory artystyczne, techniczne itd. subiektywnym arcydziełem filmowym jest te film, który, wpływa na to, jakim jesteś człowikiem, bo "człowiekiem słoniem" kiedyś może stać się każdy z nas...

33
  • Pięknie napisane :-)

  • Popieram, że pięknie :) Film godny polecenia.

  • Właśnie obejrzałam i już wiem, że będę do niego wracać. Pomimo tego, że jest to film o człowieku, którego uznawano za potwora, jest to chyba najpiękniejsza historia, z jaką się zetknęłam.
    Tylko Lynch mógł w tak cudowny sposób opowiedzieć o losie Merricka; surrealizm na ziemi.

    Zpablo, popieram przedmówców ;)

    • Dzięki za miłe słowa :) Z medycznego punktu widzenia, prawdopodobnie mamy tu do czynienia z neurofibromatozą, rzadką i ciężką chorobą genetyczną, tylko że problem medyczny nie ma tu większego znaczenia, gdyż tak naprawdę, problemem jest postrzeganie "wszelkich innych" poprzez pryzmat ich inności. Nie dostrzega się w tych osobach istoty ludzkiej i szeroko pojętego człowieczeństwa, łacznie z uczuciami i emocjami, a zdecydowanie widzi się klowna, "rzecz" z której można się pośmiać, a także w jakiś sposób przenieść na tę osobę własnej frustracji, niepowodzeń i agresji, dzięki czemu można poczuć się lepiej "bo mnie to nie dotyczy". Jeśli jakość twojego życia jest mizerna, bardzo szybko znajdziesz sobie ofiarę, na której będziesz mógł się wyładować.
      Czy nieszczęsciem J. Merricka było to, że żył w XIX w ? Z punktu możliwości medycznych - tak, z psychologicznego punktu widzenia - nie! Gdyż nasza mentalność w stosunku do osób "innych" nie uległa zmianie. Widok osoby z ciężką odmianą NF nadal szokuje i nic się pod tym względem nie zmieniło. Współcześnie żyje dużo "ludzi słoni" a to, że nie są zamykani w klatkach, wcale nie oznacza, że akceptowani są społecznie.

      • Masz rację, aczkolwiek wydaję mi się, że nieszczęście tkwiło również w problemie mentalności tamtego społeczeństwa; weź pod uwagę choćby powszechnie gorsze wykształcenie- ludzie w XIX wieku nie zdawali sobie sprawy z tego, że jest to schorzenie, a mogli uwierzyć w bzdurną historyjkę o dziecku kobiety i słonia. To były czasy, w których w kara za nieestetyczny, czy też nieprzyswajalny dla społeczeństwa wygląd była zjawiskiem powszechnym. Dziś traktowanie takiej osoby, jaką był Merrick uznano by za godne surowej kary.
        Choć faktycznie, ta choroba dalej szokuje i przeraża... Niestety... Sama jestem ciekawa, jak bym zareagowała na takiego człowieka.

        • Oczywiście. Czasy są inne, ludzie bardziej wykształcenie, światli itd. Tylko mi się jednak często wydaje, że im bardziej jesteśmy nowocześni, tym więcej w nas hipokryzji. Spójrz, takie slogany jak "tolerancja", "poprawność polityczna" cóż one znaczą? W większości są puste. Najczęsciej toleruję się tę drugą stronę, póki ta strona nie zakłuci czyjegoś komfortu psychicznego. Mówimy: tak, trzeba pomagać osobom uzależnionym, ale już nie chcemy ośrodka dla narkomanów na swojej dzielnicy, tak - nie mam nic do gejów, ale gej-sąsiad czy nauczyciel. to już nie dla mnie, tak - jestem za kosmopolityzmem, ale nie chcę by moja córka wyszła za mąż za ciemnoskórego itd itd. Wiesz, dla mnie ten film, to nie tylko opis medycznego przypadku, ale piękna przypowieść o wszechogarniającej nietolerancji, obecnej tu i teraz, w nas i obok nas.

        • Czy ja wiem, wydaje mi się się że w dzisiejszych czasach tacy ludzie mają lepiej. Jakiś czas temu spotkałem w tramwaju taką niesamowitą kobietę. Miała całą fioletową twarz, i taki ogromny nos i usta i podbródek (trudno było ją opisać może trochę jakby buka) i nie widziałem żeby ktokolwiek poza mną ją zauważył bo wszyscy byli wpatrzeni w swoje smartfony i zajęci sobą. Niestety dokładnie się jej nie przyjrzałem bo odwróciłem wzrok kiedy na mnie spojrzała. Swoją drogą może wiecie co za choroba? Oczywiście nie wykluczam że nie istniała naprawdę albo była kosmitą (mam nadzieje że nie miała mi ważnej informacji do przekazania dla ziemian), ale to na pewno nie przez narkotyki (też tak od razu pomyślałem), bo od dawna byłem wtedy czysty. Może ktoś z was wie co to była za choroba bo jestem naprawdę ciekawy?

      • To nie jest kwestia psychologi, wychowania czy szeroko pojętego człowieczeństwa. Człowiek ma wbudowany mechanizm ktory odrzuca go od jednostek chorych taka wstrętna natura. To tak samo naturalne jest nie wkladanie rąk do ognia i czegos co bylo w cudzych ustach do swoich.

        • Wspaniałe wytłumaczenie :) czyli pracując w szpitalu i mając do czynienia z różnymi schorzeniami, powinienem odrzucać pacjentów, wszak ich widok często jest niemiły dla oka. Ale chyba coś ze mną jest nie tak, bo tego nie robię. Jakiś dewiant ze mnie :)

          • Niektorzy lubia tez skakac na spadochronie i przeskakiwac przez plonace obrecze co nie znaczy ze wiekszosc ludzi o tym marzy

            • Nie porównuj skoku na spadochronie do pracy z człowiekiem chorym. To nieporozumienie. Rozumiem że jeśli ktoś z Twoich bliskich zachoruje to Ty mając cyt. "wbudowany mechanizm który odrzuca go od jednostek chorych" odwrócisz się od nich i nie będziesz zabiegać o ich leczenie (wszak zakłócać będą Twój komfort psychiczny). Na szczęście ja, jak i setki moich kolegów po fachu, urodziliśmy się bez tego mechanizmu, dzięki temu jakoś ta medycyna funkcjonuje :) Strach pomyśleć, że mogłoby być inaczej. Pozdrawiam i zdrowia życzę, zwłaszcza unikania wszelakich chorób genetycznych czy dermatologicznych. Oby Twój komfort psychiczny pozostał nienaruszony :)

  • użytkownik usunięty

    dobre słowa o dobrym filmie

  • użytkownik usunięty

    ja ten film pamiętam jeszcze z lat 80tych, pamiętam jak sie panicznie go bałam, to był jedyny film w moim życiu, którego tak naprawde sie bałam oglądać a moja mama sie na mnie wściekała, że chce za każdym razem wyłączać tv i w gruncie rzeczy nie miałam wyboru i mimowolnie chyba ze 2 razy obejrzałam to dzieło :) ale teraz już rozumiem dlaczego bo poruszający jest i jakąś głębie ma

  • Mądre słowa. Brawo.

  • Mam tak samo jak film jest dobry to pozostaje w pamięci na dłużej

  • Znam to uczucie gdy dzieło filmowe zachodzi tak w pamięć, że nie można przestać o nim myśleć, analizując i interpretując każdy szczegół wielokrotnie. Takie wrażenie wywarły na mnie choćby Chungking Express, Last life in the universe oraz Bittersweat life.

    Człowieka słonia od dłuższego czasu mam zamiar obejrzeć.

  • Wczoraj w Poznaniu film można było obejrzeć w Starym Browarze za darmo w ramach kina letniego i nie żałuję. Zapamiętam na długo wytknięcie ówczesnemu społeczeństwu (a także dzisiejszemu) hipokryzji, nietolerancji, chęci zysku na wszystkim co przynosi pieniądz, szukaniu sensacji tam gdzie jej nie ma i o braku empatii w stosunku do drugiego człowieka. Również spodobały mi się ukazane elementy industrializacji: kominy fabryk, pociąg, operowany pacjent który uległ mechanicznemu wypadkowi oraz to, że wszystko dzieje się za czasów królowej Wiktorii po raz pierwszy dowiadujemy się z jej portretu wiszącego w szpitalu gdzieś z boku na ścianie.

  • True. Dlatego ten film to arcydzieło, ale działa również na wyobraźnię od strony technicznej. Lynch w tamtym czasie to mistrz od tej strony. Również oglądałem w młodym wieku ten film. I minęło jakieś 20 lat od tamtego czasu. Pamiętam ze jakiś czas temu (2lata?) leciał gdzieś, po bardzo długim czasie go odświeżyłem trochę - i powiem wprost: nie zestarzał się, uniwersalny, wciąga, świetna stylówa i aktorstwo.
    10/10 zasłużone.

  • ta zasada w ogóle sie nie sprawdza, bo zdarzaja sie filmy tak zle, że nie jest łatwo o nich zapomnieć albo przecietne z glupotami w srodku, które mozna tez dlugo rozpamietywac

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: