Geniusz

Nie jestem wstanie odnaleźć choćby jednej wady tego filmu. Coppolla stworzył 3 godzinny film chociaż słowo film wydaje się zbyt miałkie przy tym geniuszu w którym wszystko co powinno się znaleźć się znalazło. Począwszy od genialnych ról kończąc na zdjęciach. To co zrobił w tym filmie Sheen powinno być pokazywane w każdej szkole filmowej jako przykład stania się postacią. Od pierwszy minut miałem wrażenie, że nie oglądam aktora, ale moim oczom ukazał się kapitan Willard we własnej osobie. Pomijam już szereg genialnych ról takich jak Kurtz, szalony dziennikarz, surfer który kompletnie postradał zmysły, gościa który spala kilkaset osób i delektuje się zapachem napalmu, Karaluch itd. Zdjęcia gdzie znalazły się zarówno ujęcia pięknej, nietkniętej przez człowieka wietnamskiej przyrody, pole bitwy, pokryta mgłą osada w środku dżungli czy przypominającą trip na lsd ataku na most gdzie wszystko mieni się w kolorach ognia, flar i wybuchów. Fabuła gdzie Coppola bierze nas ze sobą na podróż wgłąb ludzkiej duszy pochłoniętej przez zło. Zaczynamy od pijackich wybryków żołnierza po podpułkownika który jest blisko do dotarcia do swojego punktu, broniącą się wioskę gdzie żołnierze pozbawieni wsparcia dowództwa i ciągłemu narażeniu życia stali się kupą mięsa i kości pozbawioną duszy. Kończymy naszą podróż na człowieku który dotarł do kresu swojego humanitaryzmu i przeszedł na drugą stronę stając się kimś w rodzaju Boga wojny chociaż jak pokazuje końcówka gdzieś nadal tliła się w nim iskierka dobrego człowieka która chciała by to wszystko się już skończyło. No i te słowa "groza ... groza" tak jakby Kurtz tuż przed śmiercią pozbył się na chwilę szaleństwa które opętał jego umysł i zrobił to czego chyba najbardziej się bał - osądził swoje czyny czystym umysłem co przeraziło go do cna.

Takie filmy wpędzają mnie w coś na kształt depresji, przestaję widzieć sens w oglądaniu filmów bo czy obejrzę kiedyś jeszcze w swoim życiu coś tak genialnego? 10/10

27
  • j.w.

  • Zgadzam się z Twoją opinią. Film genialny.

  • Oglądając film, stale nasuwało mi się określenie "mroczny". I to tak mroczny, że aż stający się psychodelicznym obłędem, z każdą chwilą zbliżającym się do najgorszego ludzkiego szaleństwa. Wszystkie "dłużyzny" zostały przemyślane, cała droga z Sajgonu do wioski Kurtza jest stopniowym osuwaniem się w obłęd ludzki spowodowany wojną. Pewne przeżycia powodują nieodwracalne zmiany u ludzi, powodując coś jeszcze gorszego niż zezwierzęcenie - pomieszanie zmysłów oraz brak możliwości normalnego życia po powrocie z wojny. Reżyser stara się uświadomić, jak wojna wpływa na ludzi, choć moim zdaniem jest to film uniwersalny, opisujący zło drzemiące w człowieku, które może się ujawnić pod wpływem odpowiednich przeżyć. Czysty film psychologiczny, ciężki do oglądania, ciężki w odbiorze. Ostrzega przed mroczną stroną nas samych. Dzięki niemu doceniłem wszystkie przejawy dobra, którymi żyjemy i dzięki którym nie osuwamy się stopniowo w obłęd.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: