Obraz pozornie prosty w odbiorze, trudny w zrozumieniu

Zawiedzie się każdy kto potraktuje ten film jako kryminał czy nawet thriller a nawet jako tylko film z epoki. W rzeczywistości to rozprawa filozoficzna o dysfunkcjach społecznych. Tak naprawdę jest to film o młodym człowieku, który był "najlepszy w Krakowie" a chyba chciał w całym kraju. O młodym chłopaku, który tak bardzo chciał uciec od własnej ale obcej, zimnej i dysfunkcyjnej rodziny, że uciekł od niej na tamten świat. Z fanfarami a może tylko z katem..

Ten film trzeba oglądać jak myśliwy, który poluje na drobne niuanse, znajduje tropy pozostawiane przez reżysera w różnych miejscach filmu, dostrzega luźno wypowiedziane słowa, czasem gesty. Pomimo słabego, wizualnie ładnego ale nieangażującego początku film z czasem buduje coraz bardziej ponury nastrój ocierający się nawet o lęk. W pewnym sensie istotą filmu są przekazy a właściwie własne przemyślenia widza. I to przemyślenia na poziomie przekazów jak z Dekalogu Kieślowskiego. Zrozumienie przychodzi z czasem.

Co ciekawe film pomimo filmowej mocy nie może poszczycić się wybitną grą aktorską (można powiedzieć, że dominują '6' i '7') Za sam film najchętniej dałbym ocenę "7,5" chociaż przekazy psychologiczno-filozoficzne oceniam znacznie wyżej. Tak więc niechaj to będzie "ósemka".

22
  • Swoistym majstersztykiem jest też to, że wątek seryjnego zabójcy, który przecież stanowi realny fundament tej historii staje się z czasem wątkiem tylko pobocznym a jedynym głównym bohaterem zostają ciemne zakamarki duszy Karola Kremera.

  • Nareszcie prawdziwe słowa o tym wybitnym filmie. Uczta dla oczy i ból dla duszy. Wspaniały film.

  • Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden niuansik. A mianowicie obraz PRL-owskiej, szarej rzeczywistości. Te wszystkie brudne budynki, odrapane ściany, śmierdzące autobusy. Ten klimat został po mistrzowsku oddany.

  • Cieszę się, że są ludzie, którzy doceniają ten (moim zdaniem) jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat.

  • i wszytko byłoby fajnie gdyby producenci nie oszukiwali ludzi. chcą kręcić smętne pseudo-artystyczne kino dla wybrańców (tzn. że obejrzy je w sumie 3 osoby) to niech sobie kręcą ale niech nie reklamują tego szajsu jako thrillera-niemalże akcyjniaka czy sensacji o seryjnym mordercy. niech napiszą uczciwie, że film "czerwony pająk" to "rozprawa filozoficzna o dysfunkcjach społecznych". mogą dodać słowa typu super, hiper fajna (ta rozprawa). ale niech nie udają że film jest z zupełnie innej bajki. nie będą się potem dziwić oburzeniu ludzi którym się wmówiło że idą na kino komercyjne a okazało się że trafili w sam środek bardzo niszowego kina artystycznego.

    • Kurde nawet było gadane wcześniej o tym filmie . Film o Karolu Kocie powstaje ja się czuje oszukany

      • - - - możliwy SPOILER - - -

        Właśnie, to jest największe przegięcie z tym reklamowaniem tego za pomocą Karola Kota. Sama idea, że ktoś sobie tak pomyślał czytając o Kocie "a gdyby to tak było, że to jednak nie on zabijał, tylko udawał" - to jest w sumie nawet ciekawe - sama ta myśl. Tylko problem w tym, że kiedy kojarzy się postać Kota i zaczyna oglądać ten film to człowiek staje się zirytowany. Nie twierdzę, że koniecznie chciałam zobaczyć film o Kocie, choć fakt, że byłoby ciekawie, ale nienawidzę robienia filmów o ludziach wymyślonych i reklamowania ich popularnymi prawdziwymi postaciami, co kończy się i dezorientacją ludzi niezorientowanych co do prawdy, i tym, że ci zorientowani odruchowo zestawiają historię z filmu z historią z życia, przez co psuje to im seans.

        Klimat PRL jest świetnie oddany. Scenografia na 10. Film w sumie niby niezły, ale gubi się w momencie początkowym relacji Karol - morderca. Przestaje być wiadomo o co właściwie chodzi z tą dziewczyną. Czy on chciał ją zabić, a nie potrafił? Po co o niej rozmawiał z tym mordercą? A skoro już to robił, to dlaczego potem tak rozpacza nad jej śmiercią?

        Nie zgadzam się co do pomysłu, że rodzina Karola jest dysfunkcyjna. To jest jakaś plaga w tym usilnym widzeniu patologii gdzie jej nie ma. Choć Koszałka to lubi, bo przecież spłodził paszkwil na własnych rodziców, których raczej należy podziwiać za to, że go nie ukatrupili, bo człowiek jest po prostu nie do zniesienia. Powinni go przynajmniej oskarżyć o stalking i zdobyć zakaz zbliżania się.

        Wracając jednak do filmu, pod którym jesteśmy, film bardzo bardzo starający się oddać klimaty produkcji PRLowskich, ale nadal wolę oryginalne filmy z PRL. Faktycznie ciężkie klimatycznie i treściwe. Gdyby odjąć od tego filmu to wszystko, co daje sama ta maniera kina PRLowskiego, to obawiam się, że w sumie nic ciekawego by nie zostało, więc jest to takie trochę cwaniackie staranie się robienie wielkiego kina bazując jedynie na pomyśle podrobienia kina PRLu.

  • Ja jestem rozczarowany tym filmem nastawiałem na historie o Karolu Kocie i jego zbrodniach 1 do 1

  • Kiedyś we Francji zrobili test. W dużej sali rozłożyli na podłodze płótna, obok nich postawili wiadra z farbami i pędzlami, wpuścili kilka małp, pokazali jak tego używać i zostawili małpy na jakiś czas, a potem tak powstałe "obrazy" wystawili w galerii. Podziwiający "dzieła" znawcy sztuki, wypowiadali się o nich tak samo, jak Ty o tym filmie. Oni też doszukiwali się drugiego i trzeciego dna w mazajach, podczas gdy to były tylko mazaje.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: