mihura mihura
ocena: 7

o co chodziło w tej scenie z Polką?

  • milka_500

    No, chyba o to, że w Pradze są tylko 3 linie metra ;-) A, B i C

    • mihura mihura
      ocena: 7

      Czyli pocisneli z głupiutkiej Polki?

      • milka_500

        Hm, w sumie już dobrze nie pamiętam, ale miała prawo nie wiedzieć :)

        • harkie
          ocena: 8

          Parabola

          Polka pytała się o drogę (Polską drogę), to jej brat Czech podpowiedział, że może jednak wybrać jeszcze inny wariant niż znane dotychczas. Chodzi przecież o rozliczenie naszego lokalnego komunizmu, bo o tym jest film, czyż nie?

          Strasznie zdziwiłem się tym fragmentem, po polsku!
          Może trochę nachalnie to zrobiono!

          • mihura mihura
            ocena: 7

            Dokładnie te same odczucia.
            Oglądam,a tu nagle...Cios w ryj.

  • etheret

    Nie chcę głosić wydumanych teorii na ten temat, ale scena z Polką nawiązuje do teorii myśli politycznej. W skrócie, Polce proponuje jazdę linią metra, która nie istnieje. Wydaje mi się, że widzimy tutaj nawiązanie do założeń neomarksizmu. dokładnie do idei trzeciej drogi (w tym przypadku to czwarta linia metra) czyli do "socjalizmu z ludzką twarzą"- zainteresowanych odsyłam do Kołakowskiego (rewizjonisty)..

    • mihura mihura
      ocena: 7

      To rozwiń ten wpis?

      • etheret

        Dobrze,ale i tak wolałabym żebyś poczytał/ a we własnym zakresie. Tak dokładnie podstawy trzeciej drogi stworzył Immanuel Kant.To miało być coś pomiędzy liberalizmem,a komunizmem tzw. jak wcześniej wspomniałam : "socjalizm z ludzką twarzą". Za taką postawę, Kołakowski został wydalony z kraju: W jednej ze swojej książek napisał" Karol Marks był filozofem niemieckim'- za to został wydalony z kraju. Dlaczego? wystarczy przeanalizować każdą część tego zdania. To jest temat, rzeka, z całym szacunkiem dla mihury, tego nie da się tu wyłożyć, ja tylko zasygnalizowałam, że być może jest to wyjaśnieniem tej sceny z filmu

        • mihura mihura
          ocena: 7

          Dwojako można tę scenę interpretować.
          Raz za nalot w 68.
          A raz za stolicę w Pradze "kiedyś tam"

          • Abdadon
            ocena: 8

            Dla mnie to była świetna scena, nie zastanawiałem się nad jej głębią, pamiętam ten film jako ciąg delikatnych rozgrywek emocjonalnych między Czechami w ich przemiłym języku. I nagle słyszę swój język pełen pragmatyzmu, bez emocji wypełniających cały film, dla mnie to porównanie naszych narodów.

          • pan_dziejaszek pan_dziejaszek
            ocena: 8

            I zajęcie Zaolzia w 1938.

            • mihura mihura
              ocena: 7

              Czesi i Słowacy nigdy nie wybaczą Polakom przeszłości.
              I choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów.............

  • Melomanka

    Jak dla mnie scena pokazuje odcięcie Borka od rodzinnego miasta po przymusowej emigracji - niby jest znów u siebie, a kiedy chce pomóc turystce, to okazuje się, że wie niewiele więcej od niej.

    • mihura mihura
      ocena: 7

      I w tym jest sens.

  • deadwood
    ocena: 8

    Jak to reżyser przy spotkaniu wyjaśnił, nie chodzi o nic. W scenariuszu było tylko, że Borzek wychodzi przed budynek. Spontanicznie wyszło, żeby z kimś porozmawiał, z jakimś turystą, a pod ręką była na planie studentka bohemistyki, przebywająca na stażu w Pradze, która wcześniej poznała reżysera tłumacząc mu podczas wizyty w Polsce. Paradoksem jest to, że Kratochvil nie mieszkając od 40 lat w Czechach nie wiedział ile jest tych linii metra i odpowiedział strzałem w D, Polka mieszkając w Pradze znała dokładnie praską komunikację i dlatego powtórzyła pytanie. Wyszło to spontanicznie, ale pozostało w filmie pokazując to odcięcie od realiów czeskich emigranta.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: