sten44 sten44
ocena: 7

czeskie kino ma to do siebie, że zazwyczaj czas szybko na nim upływa, tak jest i z tym filmem. natomiast o ile do mistrzostwa opanowali komediodramaty, komedie obyczajowe czy czarne komedie to z taką konwencją sąsiadom wychodzi raz lepiej raz gorzej. "Kawasakiho ruze" (czy też jak chce nasz dystrybutor "Czeski błąd" - kompletnie z dupy tytuł nawiasem mówiąc) to film nawiązaujący do inwigilacji tajnych służb, tajnych wspołpracowników, donosów raportów i wszystkiego co stąd wynikało i wynika jeszcze do dzisiaj. film uważam, że mało zaangażowany, postaci spłaszczone, fabuła powierzchowna nieco i emocje dość sztuczne. takie podejście może się sprawdzić w w zdystansowanym komediodramacie, ale tutaj potrzeba by troszkę więcej realizmu. jeden z najgorszych filmów w dorobku Jana Hrebejka (dla mnie osobiście wręcz najgorszy), niestety. jeśli doszukiwać się jakichś pozytywów to chyba takich, że w tematyce agenturalnej to polskie kino jest lepsze, bo zarówno "Różyczka" Jana Kidawy-Błońskiego jak i "Rysa" Michała Rosy prezentują tę tematykę w sposób ciekawszy i bardziej przekonywający...

  • papryka79

    Zgadzam się w zupełności ze wszystkim co piszesz:) Już się przestraszyłam, że ze mną jest coś nie tak, że się nie zachwycam, a przecież to Hrebejk, bo przecież taka tematyka ujęta w taki lekki sposób i że Polacy się powinni od Czechów uczyć. Ogólnie tak, ale filmów o takiej tematyce nie potrafią robić. Miało być lekko a wyszło nieprzekonująco i papierowo. Nie biorę tej stylistyki.
    Mój ulubiony film Hrebejka to "Pod jednym dachem" znany także po tytułem "Przytulne gniazdko"
    Pozdrawiam.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: