Nie mogę się z tym zgodzić. Kino czarne to nie tylko warstwa estetyczna filmu ,ale też fabuła. Mamy tu zagadkę pt. ,,kto zabił?" ,mamy famme fatale , bohaterowie nie są prości , czyli nie są jednoznacznie źli ani jednoznacznie dobrzy , dobro i zło występuje w nich jednocześnie więc widz może jednocześnie potępiać ich i lubić , ich działania są umotywowane psychologicznie , mamy też elementy zaskoczenia (postaci ,które wydawały się niewinne okazują się złoczyńcami), oczywiście jest zbrodnia , jest proces , jest mroczny , niepokojący nastrój , narracja spoza kadru no i mamy też ikonę kina czarnego - Ritę Hayworth. To prawda ,że jest dużo bieli , ale są widoczne eksperymenty ze światłem i cieniem , większość akcji nie toczy się w mieście jak to zwykle bywa w filmach noir. Jednak jak wiadomo Welles lubił eksperymentować z formą filmową i odchodzić od pewnych utartych schematów , myślę jednak że film można śmiało zaliczyć do czarnego kina, tymbardziej z uwagi na rok w którym film powstał 1947- noir był wtedy głównym nurtem w kinie amerykańskim . W każdym razie na pewno jest tutaj COŚ co by wskazywało na to ,że jest to film noir :)
/topic/1399732/reply/6981631/edit/forum/reply/6981631/canEditw odpowiedzi na post:MatiBanas