Dekalog, 1

panna_J_ panna_J_
ocena: 8

Niesamowita historia o... chyba nas samych zwłaszcza w ostatnim czasie. Historia jednego człowieka, który może być przedstawicielem całej rasy ludzkiej, która jest stara się byc tak logiczna, tak rzeczywista, że zapomina o tym co najwazniejsze...

  • izaak_aplestein izaak_aplestein

    Nie nie zgodzę się z tobą. Główny bohater nie zapomniał w zyciu o niczym, a jesli tak było w istocie, proszę o odpowiedź co to takiego było. Ta najważniejsza rzezc.

    • sylwunia_77 sylwunia_77

      Może nie zapomniał, ale jako profesor przyzwyczaił się do życia w świecie matematyki, fizyki, logiki, racjonalnego wytłumaczenia wszystkich zjawisk. Nawet jak jego syn się pyta co to jest śmierć wyjaśnia on mu w sposób czysto naukowy. Widać jednak, że syn oczekuje nieco innej odpowiedzi...
      Rewelacyjny film pokazujący zagubienie człowieka we współczsnym świecie. Nie zawsze nauka ma rację, nawet jeśli tezy są udowodnione mogą nastąpić zbiegi okoliczności w których teza się nie sprawdzi. Może to nam właśnie chce pokazać Kieślowski - że nauka i technika to nie są jedyne rzeczy na tym świecie, że istnieje jeszcze coś niematerialnego, coś duchowego i o to trzeba dbać.

      • dohaze dohaze
        ocena: 7

        Co było złego w tym, że świat próbował opisać w sposób czystko naukowy? Przecież nie da się przewidzieć przypadku, zbiegu okoliczności. Żadna duchowość i pamiętanie o "czymś niematerialnym" w tym nie pomoże.

        • sylwunia_77 sylwunia_77

          A może ten przypadek, czy zbieg okoliczności ma wiele wspólnego z duchowością, wiarą, "czymś niematerialnym"? Może jest coś nad tym światem naukowym, może coś musi się stać mimo tego ze nauka mówi inaczej...i może powinniśmy o tym pamiętać? Nie napisałam jasno, że amo podejście profesora było stricte złe. To był sposób na życie tego człowieka, który gdzieś chyba za bardzo utopił się w swoich przekonaniach - dlatego że jak się okazuje stało się coś co było sprzeczne z jego podejściem. Zauważ że w scenie rozmowy o śmierci syn pytał sie jego nie o to czym jest śmierć biologiczna ale co jest po drugiej stronie i jak to wygląda w sposób duchowy. Ojciec nie potrafi mu odpowiedzieć. Dopiero ciocia odpowiada na pytania chłopca, po czym zapisuje go na lekcje religii widząc zainteresowanie chłopca osobowością Boga.

          Patrząc z punktu widzenia głównego bohatera poprzez to tragiczne wydarzenie uległo w gruzach całe jego zaufanie do świata nauki, ale co najważniejsze i nieodwracalne stracił on ukochanego syna. Wydaje mi się że Kieślowski nie chciał pokazać że był on nieudacznikiem i coś źle policzył czy czegoś nie przewidział, ale po prostu że taki zbieg wydarzeń był wynikiem siły wyższej...idąc za pierwszym przykazaniem, który nota bene według Kieślowskiego był inspiracją do filmu.

          • BUNCH BUNCH

            Nie nieudacznikiem i coś źle policzył. Komputer jest dla naszego bohatera jakby Bogiem. Nie dosłownie, chodzi o to, by ślepo nie ufać cyferkom i pojmować wszystko racjonalnie, czasem trzeba uwierzyć, zobaczyć to, co niewidzialne jest dla oczu i tak dalej i tak dalej...

            Tutaj ojciec chłopaka wszystko policzył dobrze, jednak nie przewidział, że w nocy temperatura może wzrosnąć, cieplejsze prądy napłynąć do jeziorka i wszystkie inne rzeczy tego typu. Zaufał komputerowi i się na tym przejechał.

            Co ciekawe, sam jestem racjonalistą, nie wierzę w Boga i bardzo blisko jest mi do tego ojca, którego oglądaliśmy w pierwszym dekalogu. Aczkowliek ten film jest świetny, niosący ze sobą bardzo mądre przesłanie. Świetna parafraza 10-ciu przykazań Bożych.


            "Krzysztof jest naukowcem, który zaufał fenomenowi komputera i racjonalnemu oglądowi świata. Wychowuje swojego syna Pawła w przekonaniu o niezwykłych możliwościach współczesnej nauki, która daje pewność i porządkuje świat. Naukowiec przeprowadza precyzyjne wyliczenia wytrzymałości lodu na zamarzniętym osiedlowym jeziorku i, przyjmując duży margines bezpieczeństwa, przeprowadza eksperyment. Następnie zezwala swojemu synowi na przetestowanie nowych łyżew na tafli jeziorka. Jednak splot niekorzystnych okoliczności obraca w proch światopogląd mężczyzny, zabierając mu dotychczasową wiarę. Cykl otwiera pełna melancholii opowieść, ilustrująca pierwsze przykazanie: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Siła tego odcinka koncentruje się głównie na przejmującym wrażeniu narastającego zagrożenia. To, co zapada w pamięć, to szczególnego rodzaju martwota i smutek dojrzałych bohaterów opowiadających o życiu rezolutnemu i dociekliwemu dziecku, rozbieżność celów mężczyzny i kobiety, a potem ich bezradność wobec nieobliczalnego przypadku. Według mnie jest to jeden z najlepszych odcinków "Dekalogu". - KMF

            • $user użytkownik usunięty

              Właśnie dziś obejrzałam "Dekalog I"... Przygotowuję na ten temat prace maturalną ustną, dlatego też Wasze wypowiedzi bardzo mi pomogą:) Jeśli ktoś czuje się mocny w problematyce tych filmów i mógłby mi pomóc, byłabym bardzo wdzięczna... :) pozdrawiam

              • sylwunia_77 sylwunia_77

                Czy Twoja praca będzie tylko z Dekalogu I czy ogólnie z wszystkich części? Jak można Ci pomóc? Podesłać namiar na materiały? Ankietę wypełnić? :)

                • $user użytkownik usunięty

                  Dziękuję za tak szybki odzew:) Moja praca ma się opierać na wszystkich częściach, a dokładnie mam przedstawić "Dekalog człowieka czasów zagrożenia"... Dziś obejrzałam "Dekalog II" i coraz bardziej uświadamiam sobie, że wybrałam ciężki temat... :/ Na razie nie myślę o ankiecie - oglądam, czytam recenzje na różnych stronach oraz w książkach. Ale każda informacja na pewno mi się przyda! Z góry bardzo dziękuję i w razie czego podaję mój adres e-mail: ewelinus07@gmail.com Pozdrawiam!

                  • zdrojek zdrojek
                    ocena: 9

                    Wracając do poprzedniej debaty.
                    W moim odczuciu pierwsza część Dekalou nie jest jednoznacznym potępieniem racjonalnego sposobu postrzegania świata, czy ludzi wierzących jedynie w chłodne kalkulacje i obliczenia.
                    Film urządzony, poukładany jest w formę debaty, którą mamy przeprowadzić sami w naszych umysłach. Reżyser jedynie przeciwstawia sobie drobne fakty (z jednej strony złe, może nieudolne obliczenia, z drugiej zadowolony chłopiec obliczający zadanie czy z satysfakcją pokazujący sceptycznej mamie możliwości sprzętu).
                    To przede wszystkim debata.

                    POZDRAWIAM !!!

                    • sylwunia_77 sylwunia_77

                      To co piszesz zgadzałoby się z tym co sam Kieślowski sądzi na temat swoich deklaogów. Kiedyś, w jednym z wywiadów jakiś dziennikarz zarzucił mu że jest on kaznodzieją i moralnym nauczycielem i w jego filmie można doszukać się zasad jak należy postępować. Kieślowski stanowczo zaprzeczył. Powiedział wówczas, że jego filmy mają charakter rozważań, a ponieważ on sam nie jest niczego pewny niczego nie może nakazywać innym ludziom. Bardzo mi się spodobało to co powiedział - on też jest (był) człowiekiem ze swoimi troskami, swoim rozumem i swoją wiarą w którą napewno zdarzyło mu się wąptpić nie jeden raz. Zatem może być to jak najbardziej debata. Ja po tym filmie miałam mieszane uczucia, doszłam do wniosku że poza sprawami ziemskimi jest jeszcze coś czego nie widzimy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jak dla mnie Kieślowski był człowiekiem niesamowicie wrażliwym na otaczający świat. To chyba jedna z najważniejszych cech dobrego reżysera.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true