nie potrafie zrozumiec związku filmu z IV przykazaniem. Dlaczego Anna okłamała Ojca? Co chciała osiągnąc? Czy można w filmie dostrzec elementy nawiązujące do poszanowania rodziców, czyli tej najprościej rozumianej interpretacji 4 przykazania?
Oczywiście, że można... dekalog IV ogladalem dość dawno i szczerze mowiąc nie pamietam gdzie moglbys znalezc to klamstwo. Pamietam natomiast przepiekna i ponadprzecietna gre Adrianny Biedrzynskiej oraz Janusza Gajosa. Jesli chodzi i tresc to wg mnie jest to jasna wskazowka na temat pojecia "ojciec" "matka". Kim oni są? Otoz ojcem i matka sa osoby ktore zapewniaja twoje wychowanie, zycie codzienne, daja ci milosc i poswiecaja ci zycie. Moim zdaniem film daje jasne przeslanie, ze Twoim ojcem i matka sa osoby, ktore opiekuje sie toba od poczatku twojego zycia, okazuja swoja milosc oraz opieke w codziennej męce. Nie jest w takiej sytuacji wazne kto jest biologicznym ojcem czy matka. Rodzicem staje sie osoba, ktoa Ciebie wychowala, wstawala w nocy zeby zmienic pieluche, wyslala cie do szkoly i zadbala zebys nie byl glodny ani chory. Film odbieram troche jako hołd zlozony rodzinom zastepczym i ludziom wychowujacym dzieci, ktorych biologiczni rodzice nie chca znac swoich dzieci.
Pamietaj "Czcij ojca swego i matke swoja" - jesli nie wiesz kto jest Twoim ojcem i matka, ten film pomoze ci ich znalezc.
Takie jest moje zdanie. Jestem ciekaw Waszego.
/topic/1181776/reply/3470718/edit/forum/reply/3470718/canEditw odpowiedzi na post:usmiechnij__sie
kłamstwo Anny - skłamała, że przeczytała list. owszem, na lotnisku 'recytowała' treść listu, ale był to jej autorski, zmyślony list. oboje nie przeczytali listu, spalili go. nie chcieli znać prawdy? bali się tego, co w nim jest zawarte? coś, co mogłoby zniszczyć ich relacje? czasem wygodniej i bezpieczniej jest nie wiedzieć. nie rozumiem natomiast ojca, jak mógł swoją córkę traktować jako kobietę? i czekać na nią? nie perswaduję przez to, że mógłby być pedofilem, ale coś musi być nie tak - skoro do swojej córki (nie ważne czy biologicznej czy adoptowanej - w myśl powyższej wypowiedzi - opiekował się nią, więc jest jej ojcem, a ona jego córką) czuje miłość. miłość zapewne i ojcowską, ale na pierwszy plan wchodzi miłość do kobiety...
/topic/1181776/reply/3478262/edit/forum/reply/3478262/canEditw odpowiedzi na post:grabsoon
Myślę, że jednak nie zwycięża tu miłość mężczyzny do kobiety. Mimo, że Michał domyślał się treści listu (chociaż była ona wymyślona,ale podejrzewam, że fikcja literacka Anny pokrywała się z prawdą) traktował ją jak córkę. Do mnie przemówiła scena, gdy okrywa ją swetrem, czy kocem i przytula. Taki symbol, że nie traktuje jej jak obiektu pożądania, mimo że rzeczywiście jej pożąda. Michał to bardzo dojrzały i poważny mężczyzna, dlatego tak postępuje. Albo jednak nie wierzył do końca temu, że nie jest jej ojcem... On ją chyba kochał jednocześnie jak córkę i jak kobietę, może przypominała mu jej matkę, którą być może kochał. Mimo wszystko, pozwolił jej na każdym kroku na podejmowanie własnych decyzji i nie ingerował w jej życie. Dziwię się tylko, dlaczego nie przeczytali oryginalnego listu. Dla mnie to trochę nie fair w stosunku do zmarłej matki Anny. Wydaje mi się, że nie chcieli znać prawdy, bo może tą prawdę, którą chcieli poznać już usłyszeli w swoich wyznaniach.
/topic/1181776/reply/3820680/edit/forum/reply/3820680/canEditw odpowiedzi na post:nata_a
Czy to, że Anna nie przeczytała listu, było rzeczywiście nie fair wobec jej zmarłej matki? Pozornie tak - można to traktować jako zlekceważenie jej ostatniej woli. Ale przecież każda matka chce szczęścia córki, a skoro tak - to na pewno by zrozumiała decyzję Anny. Dała jej możliwośc poznania prawdy, bo tylko ona ją znała i nie chciała zabierać jej do grobu. Była w porządku wobec Anny - każdy ma prawo wiedzieć, kto jest jego biologicznym ojcem, ale dziecko może też z poznawania tej prawdy zrezygnować - i Anna dokonała takiego wyboru. Słusznie, bo szło o zbyt wysoką stawkę - lektura tego listu, jeśli treść byłaby zbieżna z przypuszczeniami Anny i Michała, zrujnowałaby ich relacje. Piękna i wymowna scena ze swetrem, którym Michał okrywa obnażoną Annę, pokazała im obojgu, że jednak nie są w stanie nawiązać damsko-męskiej relacji. Choć wcześniej oboje nie byli tego pewni. Ojciec bał się od lat samego siebie i tego, co może między nimi nastąpić, dlatego dawał Annie daleko idącą swobodę - chciał, by wydarzyło się coś nieodwracalnego: najpierw myślał, że będzie to pierwszy chłopak, pierwszy seks córki, potem, że ciąża i dziecko...
Ta historia sugestywnie pokazuje, jak destrukcyjna może być prawda. Uważa się powszechnie, że wyzwala i oczyszcza, ale tylko wtedy, gdy szukamy jej w sobie, gdy pomaga nam uporać się z własnymi demonami. A prawda "dostarczana z zewnątrz" (nawet w dobrych intencjach, bo tak było w tym przypadku) może być niszcząca: z jej poznania nie wyniknęłoby przecież dla nikogo nic dobrego. Lepiej, że strawił ją ogień.
/topic/1181776/reply/3860585/edit/forum/reply/3860585/canEditw odpowiedzi na post:mirellcia
Wymyślając treść listu Anna niejako "zabawiła się" ojcem. Moim zdaniem przekroczyła granice dobrego smaku dla zaspokojenia własnej ciekawości. Wykazała brak "czci". Taki właśnie jest według mnie związek filmu z IV przykazaniem.
/topic/1181776/reply/4038431/edit/forum/reply/4038431/canEditw odpowiedzi na post:usmiechnij__sie
tak, "czcij" to zapewne ma związek z tym, abyśmy nie składali fałszywego świadectwa, a już w szczególności ojcu swemu i swej matce. Anna zmanipulowała Michała, co pociągnęło za sobą resztę niechcianych wydarzeń. Bardzo prawdopodobne, że Michał naprawdę nie był ojcem Anny, on to podejrzewał, ona też, list ( później początek listu taki sam jak ten napisany przez Annę?) jak i zdjęcia dały kolejne sugestie. Brak czci to być może również pociąg do rodzica, burzący relacje, destruujący... Jednego dnia pewność, że wszystko się zmieniło (zburzyło), następnego wątpliwość, niewiedza, na pewno wciąż strach, ale i DECYZJA... Aby powrócić do tego co było kiedyś jest tylko jedno rozwiązanie, zamazać ślady odpowiedzi...
/topic/1181776/reply/6991059/edit/forum/reply/6991059/canEditw odpowiedzi na post:sofia
Na końcu filmu Anna spaliła fałszywy list. Na kopercie litery były napisane czarnym atramentem. Przekazała ojcu list prawdziwego listu. Widząc, że tata nie będzie jej kochankiem zdecydowała się na udawane spalanie prawdziwego nie otwartego listu.
/topic/1181776/reply/7020937/edit/forum/reply/7020937/canEditw odpowiedzi na post:usmiechnij__sie
No właśnie ja tez tak myślałem bo to wiele dla mnie tłumaczyło ale niestety na końcu palą prawdziwy list jeśli się przyjrzeć to hmn.. jak by to ująć... litera A składa się jakby z takiego daszku i poprzeczki i w prawdziwym liście w literze A w słowie Anny trójkąt stworzony przez tą poprzeczkę i górną cześć daszku ma w sobie trochę wolnej przestrzeni no jest większy niż w podrobionym podpisie gdzie trzy boki owego ala trójkąta są prawie że styczne... takie małe spostrzeżenie
/topic/1181776/reply/7480069/edit/forum/reply/7480069/canEditw odpowiedzi na post:krzyzakwlkp