Kończę czytać książkę, film obejrzany po raz drugi

i po raz drugi stwierdzam, że jest bardzo fajny. Oddaje klimat książki choć - jak to zazwyczaj bywa - rozjeżdża się fabularnie z opowieścią autorki.... Patrzę na historię Andy i widzę "korporacyjny mordor". W 2006 miałam inne odczucia i zupełnie inną wiedzę. Dzisiaj ten film odbieram także inaczej. Poza właściwą opowieścią dostrzegam bardzo aktualne przesłanie dotyczące młodych ludzi tak zdesperowanych, że robiących niemal wszystko dla kariery w korpo. Wystarczy się rozejrzeć. Filmowa Andy ostatecznie się otrząsa ale w prawdziwym życiu, dzieje się tak niezmiernie rzadko.

2

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o