_B_a_r_t_ _B_a_r_t_
ocena: 6

Sztuczne to wszystko jakoś, ta poetyckość wywołuje tylko ironiczny uśmieszek a historia raczej nudzi, tym bardziej, że z góry właściwie wiadomo jak się zakończy.

Bardzo lubię stare polskie kino, ale ten film kompletnie do mnie nie przemówił, natomiast z podobnych klimatów oglądałem niedawno "Ostatni dzień lata", który uważam za zdecydowanie bardziej udany i ciekawszy.

  • niepogoda niepogoda
    ocena: 7

    Niestety się zgadzam, daję siódemkę tylko ze względu na Komedę (muzyka jak zwykle wspaniała), Polańskiego (epizod z tańcem i wygląd 15-latka) i Cybulskiego (ma jednak jakiś urok w sobie). Mimo tych nazwisk film do mnie nie trafił, nie urzekł mnie tak jak inne dzieła z tej epoki, np. właśnie "Ostatni dzień lata", "Niewinni czarodzieje" czy "Pociąg". Nie potrafię jasno powiedzieć, na czym rzecz polega, po prostu nie czuję w tym filmie klimatu. To co rzuca mi się w oczy to niestety głównie banał, egzaltacja i tani liryzm, a zmanierowany, irytujący polsko-angielsko-francuski Margueritte jest dla mnie po prostu nie do wytrzymania. Powtarzam ciągle "niestety" bo spodziewałam się po tym filmie czegoś więcej.

    • kyle_reese kyle_reese
      ocena: 3

      "To co rzuca mi się w oczy to niestety głównie banał, egzaltacja i tani liryzm, a zmanierowany, irytujący polsko-angielsko-francuski Margueritte jest dla mnie po prostu nie do wytrzymania" Miałem podobne odczucie. Gdzie tam temu filmowi np. do "Człowieka na torze" czy "Rękopis znaleziony w Saragossie" . Tłumy po prostu przyciąga magia Cybulskiego (choć jak dla mnie on gra na jedno kopyto) i piękna Tyszkiewicz (ale tylko z wyglądu).
      Ten film to dla jakieś panienki egzaltowanej której nogi robią się miękkie gdy widzą Cybulskiego.
      Żadne wielkie kino, ot taka mydlana opera na dużym ekranie, z może 3'ma dobrymi dialogami - refleksjami.

      • coco29 coco29
        ocena: 10

        Tyszkiewicz?:)
        Nie jest to wielkie kino, ale mnie urzekł. Myślę, że to zależy od osoby. Z kolei mnie irytowała Krystyna Stypułkowska w niewinnych Czarodziejach i całkowicie odebrała mi jakiekolwiek zainteresowanie filmem. Ot, kwestia gustu. A co do Margueritte to ja dubbingowała francuzka wiec nie wiem czy można tu mówić o zmanierowaniu...

        • helena89

          Głosu Margueritte użyczyła Amerykanka (żona Z. Kałużyńskiego, Eleonora). Ot, taka ciekawostka ;)

          • coco29 coco29
            ocena: 10

            W takim razie dostałam złą informację:)

  • nephilim_718 nephilim_718
    ocena: 6

    polska szkoła filmowa dodatkowo znana była z tego, że filmy kończyły się unhappy-endem

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: