Agenor Agenor
ocena: 8

Pierwsze wrażenie, jako katolik, miałem 'mocno mieszane' uczucia - bezczelne nabijanie się z Kościoła, niewybredne żarty na temat religii plus wyjeżdżanie z typowo postmodernistycznym 'religia - tak, Kościół - nie'. I tak sobie ten kwas we mnie narastał, gdybym miał oceniać w tym momencie - oceniłbym dużo gorzej.

Na korzyść tego obrazu przemawia po prostu Smith ze swoim stałym zestawem filmowym: aktorzy ze 'Sprzedawców'; absurdalne, wulgarne, niewybredne, a jednak niesamowicie inteligentne i błyskotliwe żarty. Fantastyczna - dowcipna i zadziorna - kreacja świata. Znakomite sceny.
Zwyczajnie kocham ten styl i wystawiam mu bez wahania wysoką ocenę.

Jednak, jak wspomniałem, pierwsze wrażenie ocenę zaniża - treść i przekaz mi nie odpowiada, mógłbym uważać je za obraźliwe.

Jednak, gdy się nieco uspokoiłem, zacząłem zauważać drugą warstwę tego obrazu. Może się mylę, ale mam nieodparte wrażenie, że pod warstwą wygłupów i naśmiewania się jest coś więcej. Tak samo, jak w 'Sprzedawcach', gdy przestajemy się śmiać, przychodzi refleksja. I zaczynamy zauważać mądre, głębokie przesłanie.

Może to moja nadinterpretacja, ale 'Dogma' pod całym swoim szyderstwem niesie głębokie przesłanie - w kilku krótkich słowach mówi o poszukiwaniu wiary, poczuciu pustki, buncie, samotności. I, tak naprawdę, potrzebie Boga, której w końcu niczym przykryć się nie da. I, wręcz dosłownie, powtarza wiele prawd wiary chrześcijańskiej oraz biblijnych historii wręcz dosłownie!
Ostatnie sceny można np. odebrać jako bezczelne naśmiewanie się z chrześcijańskiego Boga, ale paradoksalnie - nie ma tam absolutnie nic, co kłóciłoby się z katolickimi dogmatami! Wręcz, w sposób lekki i ludzki, przybliżane są te prawdziwe Jego przymioty.

I gdy lecą napisy, w głowie pojawia się kilka naprawdę ciepłych i krzepiących myśli. Co podkreślone jest piosenką, która jest w tle.

Zaznaczam od razu, że może to być moja nadinterpretacja. Jednakże - mam takie samo wrażenie, jak po obejrzeniu dwóch części 'Sprzedawców'.
A dwa - wydaje mi się, że do tego filmu trzeba mieć naprawdę otwarty umysł i trochę mądrości:)

W każdym razie - film naprawdę godny polecenia, ale co bardziej wrażliwi religijnie powinni mocno zaciskać zęby i czekać do końca. I próbować się uspokoić.

Bo warto:)

  • WhiteDemon WhiteDemon
    ocena: 9

    To mi się podoba.
    Wreszcie jakieś pozytywy ktoś w "dogmy szaleństwie" dostrzegł ;)
    I z kolegą się zgadzam w 100%.

    • dragoonkiler dragoonkiler
      ocena: 6

      A dla mnie to tylko wykorzystywanie skandalu do szukania jakiejś tam prawdy. Film ogólnie nie jest zły, posiada kilka śmiesznych chwil, ale nie posiada żadnych mocnych stron, które mogłyby w jakichś sposób podnieść wrażenie ogólne. Ot taki zlepek scen, które mają pokazać wszystko o katolicyźmie, a jednocześnie nie pokazują nic wartego uwagi.

  • Franio Franio

    Całkowicie się zgadzam. Wbrew pozorom ten film robi więcej dla religii, niż tradycyjne kaznodziejstwo. Uważam, że lepiej przemawia do współczesnych ludzi na korzyść religii, a na korzyść katolicyzmu w szczególności. Duże brawa dla twórców tego filmu! 8/10

  • Hillbilly_Cat Hillbilly_Cat

    ten film zawiera niesamowite przesłanie, w którym totalnie się odnalazłam.
    minusem faktycznie może wydawać się dość specyficzna forma w jakiej zostało to wszystko zawarte...
    teraz już nie dziwie się tym wszystkim negatywnym komentarzom jakie wcześniej czytałam.
    podczas oglądania bywały momenty, że byłam mocno... zdegustowana...
    nawet zaczęłam zastanawiać się co na brodę Merlina Alan Rickman robi w tym filmie.
    ale cóż, żeby trafić do dzisiejszego świata, trzeba sięgać po dość... specyficzne środki.
    jaki świat, taka forma wypowiedzi twórcy.
    myślę, że tylko w ten sposób faktycznie można trafić do odbiorcy i zmusić go do myślenia.
    podczas oglądania dochodzi do sieczki mózgu, z której jednak formułuje się bardzo ważne wnioski.
    jeśli się chce oczywiście. jeśli ma się dystans do siebie i świata. jeśli chce się ten świat zrozumieć.
    zrozumiałam dlaczego Alan Rickman wziął w tym udział i jestem mu za to wdzięczna (jako wielka fanka
    podążam za jego filmografią bardzo uważnie), zwrócił moją uwagę na bardzo istotny temat i pomógł mi to wszystko sobie poukładać.
    film wart polecenia, nie każdemu, to prawda, ale wart.

    • Agenor Agenor
      ocena: 8

      To chyba właśnie kwestia podejścia: jeżeli ktoś poważnie podchodzi do religii - film na początku może nieźle uderzać. Ale dla osoby inteligentnej i wykształconej filmowo (i ogólnie) stanie się naprawdę ciekawy.
      Naprawdę - zaskakujące wnioski:)

  • ogoo ogoo

    Fakt, film dobry - nie przekonała mnie tylko jedna rzecz - Aniołowie tracą skrzydła - stają się ludźmi - OK, Affleck zabił Daymona, gdyż ten nie miał skrzydeł - świat się nie skończył, co dalej, gdy Jay odstrzelił Affleckowi skrzydła - dlaczego Apostoł i Muza i Jay nie zabili Afflecka od razu, skoro mieli taką możliwość ? Ot na siłę przeciągnięcie fabuły.

    • Agenor Agenor
      ocena: 8

      Bo Affleck był tym złym (w tamtym momencie), który robił zadymę. Apostoł i Muza nie chcieli go zabijać. Poza tym to bardzo pasuje do fabuły i zakończenie (z Bogiem w roli głównej) jest super:)

  • Abraxus Abraxus
    ocena: 9

    szukacie drugiego dna a ten film po prostu wysmiewa religie jako totalna bzdure:) prawda lezy blizej niz wam sie wydaje

    • Agenor Agenor
      ocena: 8

      Problem w tym, że tak się wydaje. Ale jak znam Smitha i jego filmy, to taka interpretacja odpada. Jego filmy nigdy nie są tak naprawdę tym, co widać. Właściwa treść przechodzi trochę bokiem, gdzieś między słowami, w jednej, dwóch scenach.

      Nie sądzę, żeby tym razem miało być inaczej:)

    • soglif3 soglif3

      zgadza sie..przypomnę scenę z okazaniem płci anioła..hahaha..

  • Agness_92 Agness_92

    Moje odczucia są podobne :) Tego filmu nie należy brać dosłownie :) Podobnie jest z "Żywotem Briana". Trzeba mieć trochę poczucia humoru i dystansu do świata, żeby zrozumieć co autor miał na myśli :)

  • Pola42 Pola42

    Zgadzam się jak najbardziej.Film wbrew pozorom nie ma na celu dyskredytacji religii.

    • Abraxus Abraxus
      ocena: 9

      oj katole katole. Napluć wam w twarz a mowicie ze deszcze pada

      • Pola42 Pola42

        Jeśli to do mnie,to kula w płot.
        Nie jestem "katolem".A Ty obejrzyj ten film,może go zrozumiesz.

        • Abraxus Abraxus
          ocena: 9

          zrozumialem go i jest on filemem wysmiewajacym istnienie boga. Po prostu. Z wami zawsze tak jest ze jak ktos zrobi film ktory smieje sie z religi jako wymyslonej bzdury to doszukujecie sie ukrytej glebi ktora ma chwalic imie pana.

          • Agenor Agenor
            ocena: 8

            Widzisz, w tej chwili to Ty na siłę przypisujesz dość dosłowne i, za przeproszeniem, prostackie znaczenie temu filmowi. Jak sam na początku zaznaczałem - wyśmiewanie religii wydaje się oczywiste, ale jest 'Dogmie' kilka scen, które mają bardziej złożone znaczenie. I porównywałem to z innymi filmami Smitha, które również wydają się oczywiste, a takie nie są. Poza tym - nie uważam się za nieomylnego: odniosłem takie wrażenie, napisałem o tym, a kilka osób (niekoniecznie wierzących) się z tym zgodziło.

            Czytając inne Twoje posty można dojść natomiast do wniosku, że Ty prowadzisz jakąś nieco zabawną batalię negowania istnienia Boga, wyśmiewania i krytykowania cudzych przekonań, odrywając się przy tym od jakiejś logiki i kultury rozmowy. Sprowadzając wszystko do miażdżącego argumentu 'Boga nie ma, bo go nie widać, wiara w niego to ciemnota i głupota, a kto jest oświecony to nie wierzy. A reszta jest gupia':P

            • Abraxus Abraxus
              ocena: 9

              bo boga nie ma:) a dlaczego wasza wiare mam traktowac inaczej? nalezy wam sie jakis specjalny czacunek? dla mnie kazdy wierzacy jest tak samo smieszny. Czy wierzysz w "boga", modlisz sie do slonca, wyjesz do ksiezyca, wierzysz w Wisznu, Swiatowida czy cos innego dla mnie wciaz pozostajesz smiesznym czlowiekiem! jak to sie mowi "w chwili gdy pierwszy kłamca spotkał pierwszego idiotę". Moj argument "nie ma boga" jest miazdzacy. Udowodnienie czegos zawsze stoi po stronie osoby ktora w cos wierzy. Dopoki nie macie racjonalnego dowodu jestesci banda doroslych ludzi wierzacych w basnie

              • Agenor Agenor
                ocena: 8

                No, widzisz, tu jest problem z Twoim wnioskowaniem: jak mawiali starożytni Rzymianie 'eius incubit probatio qui dicit non qui negat' - 'ten przeprowadza dowód, kto twierdzi, nie ten, kot zaprzecza': i to jest ogólnie przyjęta zasada (w raczej całym cywilizowanym świecie). Skoro w dyskusji na temat wiary wysuwasz argument 'Boga nie ma' - musisz go jakoś udowodnić lub chociaż logicznie uzasadnić. Idąc Twoim tokiem rozumowania jakakolwiek dyskusja w ogóle byłaby bez sensu, bo każda strona wygłaszałby tylko swoje twierdzenia.
                Mam nadzieję, że tak żarty sobie stroisz, bo w innym przypadku chyba cienko u Ciebie z logicznym myśleniem;P

                Dwa: jasne, demokracja gwarantuje Ci prawo do własnego zdania i jego publicznego wyrażania. Jednakże kultura nakazuje, by swoje to zdanie wyrażać w sposób stonowany, respektujący uczucia innych. Jeśli to olewasz - wychodzisz na buraka. Pomyśl, co by było, gdyby wszyscy wierzący ludzie uznali niewierzących za śmiesznych, głupich, itp. Zostałbyś zamknięty w psychiatryku albo więzieniu, gdyż 90% ludzi w coś tam wierzy. Dlatego - nie nadużywaj cierpliwości innych, bo to nieładnie i może się zemścić.

                Trzy: wszedłem z Tobą w dyskusję, bo już któryś raz zauważyłem, że każdą rozmowę zmieniasz w swoją krytykę religii. Co jest trochę dziwne, gdyż, jak choćby w tym przypadku, rozmawiamy sobie o filmie, w którym doszukiwać się można wielu znaczeń. A Ty wpadasz i krzyczysz, że Boga nie ma, a kto wierzy to jest gupi. Człowieku, o co Ci chodzi?
                Zdajesz sobie sprawę, że przez takie zachowanie nikogo do niczego nie przekonasz, a wręcz przeciwnie? Rozsądny człowiek uzna Cię za oszołoma i przestanie słuchać w ogóle.

                Dlatego, postaraj się odnosić do głównego wątku, a swoją antyreligijną opcję zostaw na miejsca i tematy do tego przeznaczone.

                Pozdro

                • Abraxus Abraxus
                  ocena: 9

                  Kolego to ty masz problem z logicznym mysleniem. Jesli twierdzisz ze cos jest, to po twojej stronie jest obowiazek udowodnienia ze mowisz prawde! Jak mam udowadniac ze nie ma czegos czego twierdze ze nie ma! przeciez to jest absolutnie nielogiczne!
                  Wierze w latajacego nadbobra ktory mieszka po ciemnej stronie ksiezyca. Pomimo tego ze wlasnie go wymyslilem to jak mi udowodnisz ze sie myle?

                  Wiecej nie wdaje sie w dyskusje bo wmawiajac mi ze to ja mam udowadniac brak boga robisz z siebie idiote a ja nie prowadze dyskusji z idiotami bo z gory sa skazane na kleske

                  • Agenor Agenor
                    ocena: 8

                    Ok:P

                    • Polishmnie Polishmnie

                      @Agenor, podpisuję się rękami i nogami.

                      @Abraxus, wiara nie jest kwestią logiki, czy inteligencji, tylko właśnie... wiary. Ja na przykład nigdy nie widziałem prądu elektromagnetycznego, ale wierzę że gdzieś tam jest. Nie jestem osobą wierzącą i raczej stronię od kościoła, ale ten film jak dla mnie nie wyśmiewa religii, a bardziej jej zinstytucjonalizowaną, "zabetonowaną" część. Podoba mi się pomysł obsadzenia Carlina w roli biskupa i przewrotna idea uwolnienia Boga przez akt eutanazji, ale Smith jasno podkreśla swoje stanowisko co do religii. Pokazuje, że religia nie ma koloru czy płci, optuje za wyzwoleniem wiary z dogmatów i bezmyślnego klepania formułek. No a już scena rozmowy Afflecka z Damonem o tym, że Bóg ukochał ludzi i dał im wolny wybór, a oni nie chcą już w niego nawet wierzyć ( nasuwa się na myśl "Stalker" Tarkowskiego) jest już jak najbardziej serio, nie ma tu miejsca na nabijanie się. Na koniec błagam Cię- ostentacyjny ateizm, wyśmiewanie ludzi religijnych na każdym kroku i traktowanie jako głupszych od siebie jest tak samo żałosny jak religijny fundamentalizm. Zachowanie jak "moherowe berety", tylko z drugiej strony barykady.

                      • Agenor Agenor
                        ocena: 8

                        Celnie: 'czarny moher':P

                        • soglif3 soglif3

                          wy mozecie pluc ale na was juz nie wolno..tak? ... stado głupich owieczek zapatrzone w zwykłych oszustów i złodzieji...a wracajac do filmu to czyż nie można tego traktować jako zwykłe sf ?

              • soglif3 soglif3

                piona...czarni na stos.

                • MoDEddie MoDEddie
                  ocena: 9

                  A może czas przerzucić na bok uprzedzenia, że każdy najeżdża na religie? :> Dystans do siebie i do religi panowie, bez spin. Film zajebisty, Jay wymiatał, z resztą jak zawsze. Aktorstwo bardzo dobre i fabuła niebanalna. Czego chcieć więcej?

                  • soglif3 soglif3

                    własnie..czego chciec wiecej? ..ale panom wyzej to nie wystarcza,musza dołozyc swoja religijna ideologie..

                  • Polishmnie Polishmnie

                    Dobra, może trochę się zbytnio obruszyłem;) Cały czas jednak jestem zdania, że ten film interpretować należy przez pryzmat religii (bo jakżeby inaczej?), przy czym bynajmniej mi nie przeszkadza "najeżdżanie na religię". Nie chciałbym być przy tym źle zrozumiany; nigdzie nie dokładam SWOJEJ religijnej ideologii (bardziej tą IMHO prezentowaną przez reżysera), gdyż jest ona daleka od tej prezentowanej w filmie.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: