ulisseska1989 ulisseska1989

I wcale mi go nie żal,nikt nie kazał mu brać heroiny.Zrobił to na własne
życzenie i na własne zycznie zmarł.Był jak dla mnie pozerem,wszyscy brali
więc i on nie chciał być gorszy.Jakby został przy trawce to nic by mu nie
było.Tak to się kończy,chłopak przecenił swoje możliwości.Skoro tak
wspaniale pisał na trzezwo,to czemu brał?Tylko słabi ludzie,sięgają po
używki....i się doigrał

  • Lap Lap
    ocena: 9

    No właśnie igrać z życiem ciekawa przecz ciągle o niej pisał czyż nie?

    • Patologia546 Patologia546

      No właśnie to samo można powiedzieć o Cobainie bo wcale lepszy od niego nie był.

      • ulisseska1989 ulisseska1989

        No napewno Kurt i Morrison,mają wiele wspólnego.Ale zauważ że Kurta mnóstwo
        osób po prostu ''lubi'',''bo ładny,bo żona go zabiła,bo nieszczęśliwy
        był''.

        • Salo Concorde SaloConcorde

          "Lubi"? A skąd wiesz? ;)

          • ulisseska1989 ulisseska1989

            Napisałam ''mnóstwo osób a nie wszyscy,Nirvana ma wciąż mnóstwo fanów,i z tego co wiem ich ulubioną osobą w zespole był właśnie Kurcik ; )
            Myśle ze on wzbudza w wiele osobach empatię i współczucie.Ja też go lubię,choć zdaję sobie sprawę że Morrison był lepszym wokalistą.

            • Salo Concorde SaloConcorde

              Ja się wychowałam na muzyce The Doors i ją po prostu lubię i cenię. Ale to Kobaina nie mam nic; w końcu również był wielkim artystą.

            • rodzyniak rodzyniak
              ocena: 7

              eeeee.... morrison lepszym wokalista? technicznie rzecz biorac - nigdy w zyciu. morrison z calym dla niego szacunkiem nie jest zadnym muzykiem. po prostu mial fajna barwe glosu a umiejetnosci wokalne z czysto technicznego punktu widzenia na poziomie "matki spiewajacej przy myciu naczyn".

              • TyskiDaro TyskiDaro

                No jeśli Morrison nie był dobrym wokalistą, to Cobain tym bardziej nim nie był. Tak w ogóle, to pod względem umiejętności grania na gitarze Kurt też nie miał się czym pochwalić. Nie nazwałbym go dobrym muzykiem.

            • musicmovie musicmovie

              Nie porównywałbym Cobaina do Morrisona czy nawet Staleya bo przy tych dwóch panach miał słabe zasługi,choć muzykę robił dobrą to i tak nie nie dorastał im do pięt pod żadnym względem.

  • wrzos09 wrzos09
    ocena: 8

    A niby dlaczego miało by być żal Morrisona?? bo nie umarł śmiercią naturalną w wieku 70 czy 80 lat...?
    Nie był żadnym pozerem, najlepszą odpowiedzią na ten zarzut jest sama nazwa zespołu: The Doors (zresztą było wytłumaczone w filmie dlaczego taka nazwa). Dla Morrisona ważne było pszerzanie świadomości, doświadczenia co niby miały mu dawać narkotyki. Życie nie było dla niego ważne, i to też kilkakrotnie było podkreślone w filmie, a nawet wyszło z ust odtwórcy Morrisona. Żył jak chciał, ćpał i wiedział co to powoduje i do czego może doprowadzić, i to ma być powód by było go żal...? aha. Chyba musisz ten film jeszcze raz obejrzeć, żeby cokolwiek zrozumieć.

    • EatTheRainbow EatTheRainbow
      ocena: 8

      dokładnie, zgadzam się w 100%.
      może dzięki temu Morrison został zapamiętany, bo nie żył jak inni, bo nie umarł w wieku 80 lat i nie zestarzał się jak inni. pomyślcie o gwiazdach tamtej epoki - Janis Joplin, Jimi Hendrix, Morrison, później Sid Vicious i Kurt Cobain. prawdziwy rock'n'roll rzadzi się swoimi prawami, to nie jest zabawa dla grzecznych dzieci i opowieść na dobranoc.

    • Efrel89 Efrel89
      ocena: 1

      Tak naprawde to Morrison nie cpał duzo , napewno nie tyle żeby od tego umrzeć. On był alkohilkiem , pił na umór, pod koniec zycia był juz opuchnięty od picia , chciał se strzelić w zyle i serce nie wytrzymało , chociaz tak naprawde niewiadomo czy wzial ta heroine czy nie, to mogl byc po prostu zawał.

      • wrzos09 wrzos09
        ocena: 8

        Może i masz rację, nie wiem czy bardziej przeginał z narkotykami czy z alkoholem i w sumie w ogóle mnie to nie obchodzi. Dla mnie w muzyce ważna jest tylko muzyka, a nie jaki muzyk ma stosunek do używek, to wyłącznie jego sprawa.

        • Efrel89 Efrel89
          ocena: 1

          Tak ale to jak sie prowadzi muzyk ma zazwyczaj wpływ na jego muzykę ;-)

          • wrzos09 wrzos09
            ocena: 8

            Zgadzam się ma wpływ, ale chodzi mi o to, że nienawidzę kiedy o genialnym muzyku mówi się wyłącznie jako o narkomanie, alkoholiku itp jak np. o Ryszardzie Riedlu. I jak w związku z tym ktoś taki może być idolem, przecież to narkoman, dla mnie to głupota.

            • Efrel89 Efrel89
              ocena: 1

              Rzeczywiście, wiele osób ma takie podejście ale to już są tacy co im słoń na ucho nadepnął albo moherki :).. a takie filmy jak The Doors tylko je rozszerzają i dają złe wyobrażenie o artystach... ale wlasciwie nie ma sie co tym przejmowac... jak komuś zalezy na byciu fanem to sam dojdzie do prawdy... :)

  • Trish_ Trish_
    ocena: 8

    Jim Morrison nawet nie uważał siebie za muzyka, sam o sobie mówił ,że jest poetą, a czy poeci są pozerami? No nie wiem... Co do prochów, cóż w latach 60 zaczęły wzbudzać największe zainteresowanie, hipisi brali by być wolnym, mimo że ta wolność była tylko złudzeniem. A Kurt Cobain, mimo że osiągnął dużo ze swoją Nirvaną, był pozerem i chorym psychicznie człowiekiem, gitarzysta i wokalista z niego mierny, ale wypromować się umiał, mimo to fajnie czasem posłuchać sobie ich utworów.

    • paulina_traumerin paulina_traumerin
      ocena: 4

      Wg jakiegoś profesora Fitzgeralda miał ADHD. Swoją drogą nie wiedziałam O.O

      • paulina_traumerin paulina_traumerin
        ocena: 4

        To było a propos Cobaina.

    • użytkownik usunięty

      "Jim Morrison nawet nie uważał siebie za muzyka, sam o sobie mówił ,że jest poetą, a czy poeci są pozerami?" - czy poeci są pozerami? Cóż... to chyba zależy od tego, JAKIM jest się poetą. A Morrison był poetą beznadziejnym. Jego wiersze to bełkot, który każdy mógłby z odpowiednim stężeniem alkoholu we krwi stworzyć. O tyle, o ile teksty piosenek Doorsów są całkiem niezłe (z paroma wyjątkami), o tyle "poezja" Morrisona to prawdziwe gówno, którym nikt by się nie zainteresował, gdyby nie fakt, że to właśnie Jim ją płodził.

      • highersense highersense

        No chyba Cię......... Może trochę zrzynał z Blake'a ale i tak przesadziłaś w swojej ocenie.

      • Horwat

        boże, aż trudno mi to czytać. Jestem wielkim fanem The Doors, Morrisona również. Był bardzo inteligentny, rozmawiał z profesorami z uniwersytetu, którzy byli pod wrażeniem jego intelektu. Miał w życiu cel. Chciał dotrzeć do granicy. Sam powiedział, że interesują go jedynie najwyzszy i najniższy punkt, poniewaz reszta jest po środku. Pisał świetne wiersze, jego poezja jest naprawdę niesamowita, mroczna i dająca do myślenia. Jeżeli nie rozumiesz jego spuścizny nie powinieneś się na ten temat wypowiadać. Na twój język, zamknij się i idź oglądać TVN.
        Szanuję Twoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam.

    • rodzyniak rodzyniak
      ocena: 7

      "A Morrison był poetą beznadziejnym. Jego wiersze to bełkot, który każdy mógłby z odpowiednim stężeniem alkoholu we krwi stworzyć. O tyle, o ile teksty piosenek Doorsów są całkiem niezłe (z paroma wyjątkami), o tyle "poezja" Morrisona to prawdziwe gówno, którym nikt by się nie zainteresował, gdyby nie fakt, że to właśnie Jim ją płodził." tu sie zgadzam
      jesli chodzi o cobaina to jako wokalista garazowej kapeli grajacy na paru instrumentach nie zgodze sie ze byl mierny. jego wokal nie byl jakims tam kolejnym wyszlifowanym technicznie schematycznym rzemioslem. byl naturalny, prawdziwy, troche brudny i za razem bardzo trudny. wiekszosc wokalistow po szkolach muzycznych powie ze nie umial spiewac i ze to nie jest spiewanie, ale dlaczego? bo w szkolach muzycznych tego nie ucza i sami nie sa w stanie tego nawet miernie nasladowac. jesli chodzi o gre na gitarze to wystarczy siegnac glebej zeby dowiedziec sie ze cobain jak malo ktory muzyk zachowywal w swej tworczosci maksimum pokory. to co pokazywal na scenie czy na nagraniach to nie jest nawet 10% jego umiejetnosci - jak dobrze poszperacie w internecie to moze uda wam sie znalezc amatorskie nagrania z pierwszysch prob nirvany na ktorych wymiata gitarowo, mozna tez znalezc filmiki z okresu w ktorym cobain gral na perkusji i spiewal. cobain jest muzykiem i to nie najgorszym - wbrew pozorom oczywiscie, a morrison to po prostu koles ktory ze swoja osobowoscia i zeszytem wypocin trafil w odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie.

  • Grellenort Grellenort
    ocena: 5

    Jim Morrison nie brał, bo inni brali. Jest to wielokrotnie podkreślone w filmie. Ponadto można to wywnioskować z tekstów jego piosenek. Dla przykładu w Break on Through mówi o "przebiciu się na drugą stronę" (jak w tytule). Dotyczy to przebicia się na drugą stronę świadomości za pomocą narkotyków. Jim traktował je jak "drzwi" (co też podkreśla w nazwie zespołu) do lepszego stanu. Ponadto według jednej z hipotez na temat śmierci Morrisona, heroina wziął, myląc ja z dotychczas zażywaną kokainą.

    • rodzyniak rodzyniak
      ocena: 7

      "Ponadto według jednej z hipotez na temat śmierci Morrisona, heroina wziął, myląc ja z dotychczas zażywaną kokainą." ostatnio pomylilem jajka z jablkami robiac nalesniki - wyszlo dziwnie.
      co to za bzdura?

  • Badim Badim

    Rozumiem, można nie lubić Morrisona i Doorsów. Fakt, nie są dla każdego. Ale nie rozumiem, dlaczego oceniłaś film na 1. Naprawdę, w Twoim mniemaniu, był aż tak zły?

    • Morgoth_Edain Morgoth_Edain
      ocena: 3

      Lubię Doorsów, lubię ich muzykę, lubię teksty. Znam ich historię - i dlatego właśnie oceniłem to coś na 3 - bo film owszem, byłby niezły, ale gdyby bohaterowie nie nazywali się tak, jak się nazywają w filmie. Zwyczajnie, nie jest filmem o Doorsach i ukazuje zafałszowaną historię; a wielu stawia ów obraz jako autorytet w kwestii zespołu i Jima.

      • rodzyniak rodzyniak
        ocena: 7

        znalas ich osobiscie ze masz taka wiedze? biografia morrisona ktora czytalem i wszelkie inne zrodla mojej wiedzy na temat jego zycia w zaden sposob nie sa sprzeczne z jakimkolwiek fragmentem filmu. tak to jednak bywa zawsze w przypadku smierci artysty bedzie tak ze wersje fanow, fanatykow, wrogow, rodziny, reszty zespolu, prawda itd beda zupelnie inne

  • Sebehiel Sebehiel
    ocena: 7

    Nie masz prawa go oceniać, nie znałaś go i tylko niepotrzebnie się wypowiadasz. To tak jakby powiedzieć, że jesteś głupia tylko na podstawie Twoich głupich wypowiedzi na forum. Oceniłaś nisko film bo nie lubisz Jima, dla mnie to nienormalne.

    • ZozolToJa

      Ja też nie lubię Morrisona, był idiotą. Muza The Doors jest fajna, ale Morrison był ćpunem i idiotą, tak samo zresztą jak Kurt Cobain, Rychu Riedel, Heath Ledger, Majkel Dżekson aka Biały mudżin i cała reszta waszych supergwiazdek, które zaczęliście czcić dopiero po śmierci.

      • Ulisseska Ulisseska

        No coś w tym jest.

        • wrzos09 wrzos09
          ocena: 8

          Nie ma w tym kompletnie nic. Ćpanie ma definiować człowieka jako idiotę? miał powód, chciał, coś mu dawały - cokolwiek, co za różnica dlaczego on i inni ludzie brali/biorą. Was mogę nazwać idiotami sugerując się waszym stylem wypowiedzi (który pokazuje wasz brak szacunku typowy dla gówniarzy i zerową znajomość tematu) i jej sensem (a raczej brakiem sensu), bo to określa człowieka bardziej niż jakieś uzależnienie.

      • rodzyniak rodzyniak
        ocena: 7

        trudno byloby mi czcic morrisona przed jego smiercia. urodzilem sie troche za pozno. jedyny z tych artystow ktorego znalem przed smiercia to jackson ktorego mimo tego iz siedze w innych klimatach niezmiernie cenilem odkad zaczalem szserzej interesowac sie muzyka, uczyc grac na instrumentach, tworzyc swoje utwory, koncertowac z zespolem itd. po prostu byl niesamowitym koompozytorem i szolmenem. mialem do niego szacunek oolbrzymi zanim umarl. jesli chodzi o pozostalych to jedyne co w moich oczach zmienila ich smierc to to ze juz nie zyja. niestety nie splodza nic wiecej. szkoda.

  • Accattone
    ocena: 8

    A skąd wiesz, że brał heroinę? Gdzie to widziałaś/wyczytałaś?

  • MrsMojoRisin MrsMojoRisin

    Jim nigdy nie brał narkotyków dożylnie (heroina jest podawana dożylnie, przez strzykawkę, nie inaczej). Dziewczyno, przed daniem tutaj takiego tematu najpierw się dobrze zastanów, zbierz więcej informacji. Jimowi na pewno też nie byłoby siebie żal. Śmierć go pociągała. "Pozer"-może Ty, Jim nigdy. Jim był tak naprawdę poetą, to że śpiewał w The Doors i robił takie furory na koncertach zrobiło z niego wielkiego rockmana, że to pokochał. Ale w głębi duszy zawsze był wielkim poetą. Wracając do narkotyków i alkoholu to on to brał, aby się wyluzować. Tak naprawdę był bardzo inteligentnym, oczytanym, młodym człowiekiem. Przecież Ray był bardzo zainspirowany tekstami Jima. Dziewczyno, jak już mówiłam. Najpierw poczytaj o tym, dopiero później się udzielaj.
    Pozdrawiam,
    MrsMojoRisin

    • kijek23

      1. Heroinę można wciągać nosem, Morrison bał się podobno igieł.
      2. Nie, nie, nie, on nie brał dla wyluzowania, a dla "poszerzenia horyzontów".

  • highersense highersense

    Tak,tez pierwsze słyszę... Może jeszcze umarł z przedawkowania heroiny? Widzę że ktoś tu gada bez podstawowego przygotowania do tematu ,Ulisseska. I tak masz rację wszyscy obecni fani Nirvany lubią ją tylko i jedynie za to ża Kurt wyglądał jak aniołeczek. I czy Morrison był lepszym wokalistą? Sprawa gustu.Proszę - nie odpisuj na moją odpowiedź,już więcej nie zniosę.

    • Schizofrenik_XXI_wieku Schizofrenik_XXI_wieku

      "Tylko słabi ludzie,sięgają po
      używki....i się doigrał"
      zgadzam się w zupełności, myślę tak samo TYLKO SŁABI LUDZIE BIORĄ!!!!

  • użytkownik usunięty

    O co chodzi z tym ocenianiem? Morrison żył SWOIM życiem, krzywdy nikomu nie zrobił i nie wiem po co ta dyskusja.
    Osobiście uwielbiam Jima, przeczytałam na jego temat masę książek i wg mnie był piekielnie inteligentny, wrażliwy i autodestrukcyjny. Nie był słaby. Świadomie eksperymentował z różnymi substancjami. Kurt natomiast ewidentnie miał coś z garem. Był czas gdy nałogowo wyszukiwałam informacji o Cobainie i nie szło wywnioskować z tego niczego innego. Niestety Kurt był ćpunem i to raczej jego historia, nie Jima, jest smutna. Nie można porównywać Morrisona z Kurtem tylko dlatego że ćpali czy zmarli w wieku 27 lat.

    • kijek23

      "krzywdy nikomu nie zrobił"
      Nie byłbym tego taki pewien.

      • marta070 marta070

        ulisseska1989 nie martw sie Ciebie też nie będzie nam żal. Nie oceniaj człowieka jeśli go nie znasz. Nie wiesz czemu brał, nie znałaś go osobiście. Myślę, że wypadałoby pisać z szacunkiem - to do wszytskich osób które piszą że Jim to 'idiota'. Pisząc w taki sposób że pokazujecie, że jesteście niewychowani i reprezentujecie grupe osób z niską inteligencją i kulturą.

        • Schizofrenik_XXI_wieku Schizofrenik_XXI_wieku

          chodzi nam wszytkim że był wspaniałym cżłowiekiem, ale po co brał narkotyki? PO CO? by poszerzać swoje horyzonty? dla mnie kazdy człowiek biorący narkotyki to skończony debil, nie mający do siebie i innych szacunku, Jim był inteligentnym człowiekiem to dlaczego brał? Wielu największych muzyków pogineło od dragów CZEMU!?

          W gwoli ścisłości: Ubóstwiam The Doors, La Woman bym mógł słuchać godzinami :)

          • wrzos09 wrzos09
            ocena: 8

            Masz za wąskie horyzonty, żeby to zrozumieć :D

            • Schizofrenik_XXI_wieku Schizofrenik_XXI_wieku

              do mnie ta mowa? wtf?

              jeżeli nie ogarnąłeś moich słów, czytałem że niektórym wykonawcą najlepsze kawałki wychodziły właśnie po narkotykach, tylko jaka jest tego cena

              z twojej wypowiedzi można opacznie zrozumieć ze lubisz sobie zajarać jointa :):):)

      • użytkownik usunięty

        Tobie zrobił? Bo nie bardzo rozumiem o co chodzi : ) Chyba że któraś z jego ofiar była Ci się poskarżyć...

        • kijek23

          Swoją śmiercią skrzywdził fanów zespołu, bo o ile Other Voices nie było takie złe, to o Full Circle raczej nie można tego powiedzieć. Chociaż z drugiej strony może to i lepiej, że kariera zespołu tak szybko się skończyła.

          • użytkownik usunięty

            Nie można uszczęśliwiać innych kosztem siebie.
            Unikatowość dwóch pierwszych płyt The Doors brała się stąd, że na bierząco i bez pośpiechu dopracowywali kawałki. Występowali w barach za drobne pieniądze, mieli niewielkie potrzeby finansowe. Po podpisaniu umowy z wytwórnią mieli co roku oddawać nowy materiał, do tego koncerty. Płyty powstawały w studiu, nie było czasu na improwizacje. Wbrew tutejszym 'ekspertom' nikt się nie uzależnia bo jest mu miło i przyjemnie.

  • BON BON
    ocena: 8

    Radzę zwrócić uwagę że gdyby nie pozostali członkowie,nikt Morrisona by nie znał.Pierwszy singel Break on Through nie cieszył się popularnością, drugi natomiast Light My Fire który,notabene nie został stworzony przez Morrisona,tylko przez Robbiego Kriegera,dzięki wyglądowi i niesamowitemu głosowi Morrisona,wspaniałym klawiszowym solówkom Manzarka i prostemu teksowi Kreigera-dał popularność grupie.Nie Morrison był ojcem sukcesu Doorsów ,tylko Doorsi- Morrisona.
    A co do śmierci....jasne daje popularność,czasem niezasłużoną.....sukcesem jest trzymać poziom całe(długie)życie...jak choćby Bob Dylan,Joe Cocker,czy Deep Purple.
    A z Jimem....jeśli by prowadził dalej swój nędzny żywot,było by coraz gorzej,sukcesywnie niszczył by swój image...i nikt by teraz o nim nie chciał pamiętać.

    • Platton Platton
      ocena: 8

      Patrz niżej, kolego.

  • Platton Platton
    ocena: 8

    Wypada tu zacytować Raya Manzarka: "Ten film był okropny! (...) Co prawda "The Doors" to dobry film, ale to zupełnie nie jest Morrison". Jim Morrison był zupełnie inną postacią niż w filmie, który z resztą mogę nazwać tylko i wyłącznie "wizją artystyczną" (choć znakomitą) Stone'a. Film jest świetny jako film, za to jest bardzo przekłamany (np. wątek nazizmu).

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: