Przede wszystkim patrząc na twoja fotografię można zasnąć. Susan Bier to reżyserka i scenarzystka arcydzieł, która nie koloryzuje sztucznie świata. Jej filmy są szczere, pełne emocji, zasad, jakimi powinien kierować się człowiek, a co wynika gdy ich nie stosuje. Filmy z podpowiedzią co jest w życiu ważne, istotne a do czego prowadzi głupota, lekceważenie ... . Proponuję resocjalizację dla twojej osobowości, abyś doceniał wartości a nie ulotną i marną tandetę.
/topic/1802434/reply/7094149/edit/forum/reply/7094149/canEditw odpowiedzi na post:Turek69
masz oko w awatarze i myslisz ze znasz sie na sztuce górnych lotów haha, film jest słaby i taka jest prawda pozatym nie tylko ja tak mysle nie oceniam susan bier tylko film , ale ktos jest krótko zwroczny albo jednozwroczny haha to juz tak jest pozdrawiam
/topic/1802434/reply/7097865/edit/forum/reply/7097865/canEditw odpowiedzi na post:1vinga
Wdowa z dwójką dzieci, z wypasionym domem i ogrodem, bez źródła utrzymania, za to dysponująca nieograniczonym czasem wolnym - tia, tak wygląda rzeczywisty świat. - tak wg ciebie reżyserka nie koloruje sztucznie świata. I jeszcze rozwiń myśl, co wynika, jak się nie stosuje zasad? Ba jakoś odczucia mam wręcz odwrotne. Facet, jakby się nie bawił w szeryfa, to dalej prowadziłby nierealne sielankowe życie.
/topic/1802434/reply/7139922/edit/forum/reply/7139922/canEditw odpowiedzi na post:1vinga
Zgodziłeś się przed chwilą ze mną w innym miejscu i wychodzi na to, że ja teraz przytaknę Tobie. Oceniłem film Susanne Bier - reżyserki którą bardzo wysoko cenię, na 6 pkt. Uważam, że odstaje on poziomem od tego co zrobiła dotychczas. Nie zmienia to faktu, że Turek przesadza z tym zaśnięciem.
/topic/1802434/reply/7140200/edit/forum/reply/7140200/canEditw odpowiedzi na post:marlett_1
Ja dałam 4 (nie wiem, dlaczego się nie wyświetla), tylko ze względu na grę Benicio Del Toro. Co do reżyserki, nie mam wyjścia, znowu muszę się zgodzić, a "Druga szansa" do "Braci" się nie umywa.
/topic/1802434/reply/7145420/edit/forum/reply/7145420/canEditw odpowiedzi na post:AbuKamil
Apropo wdowy z wypasionym domem, w filmie było wyraźnie powiedziane, że mąż był zdolnym przedsiębiorcą i inwestorem i zdążył zbudować dom i zabezpieczyć finansowo żonę i dzieci, dlatego mogła ona poświęcić się ich wychowaniu i swojemu hobby. Jakbym już się miała czepiać to wychowanie dzieci jest PRACĄ a nie czasem wolnym, ale to tak na marginesie. No i nie widzę w tej sytuacji nic nierealistycznego i wymagającego kolorowania. Wprost przeciwnie znam wiele par rodzin funkcjonujących w ten sposób. A film, moim zdaniem jest przepiękny, wzruszający. Szczególnie podobały mi się zdjęcia, zbliżenia na szczegółach, spowolniające akcję i dodające klimatu. Takie filmy lubię :)
/topic/1802434/reply/7141389/edit/forum/reply/7141389/canEditw odpowiedzi na post:marlett_1
Twoje wyobrażenie o dostatniej Ameryce jest mocno przesadzone. A i w filmie sytuacja nie wygląda za różowo, skoro wdowa napomyka o kredytach do spłacenia. Chodziło mi o prace zawodowa, bo w niczym nie zamierzam umniejszać pracy gospodyni domowej obarczonej dziećmi. Zgadzam się natomiast w kwestii urzekającej oprawy plastycznej.
/topic/1802434/reply/7145500/edit/forum/reply/7145500/canEditw odpowiedzi na post:goosik007
Postać skłamała mówiąc o kredytach do spłacenia, co jest później wykazane i stąd pytanie Jerry'ego do Audrey "Po co tu jestem?". Ten motyw sielanki został użyty specjalnie. Niektórzy epatują krwią i przemocą (mp. Tarantino) wykorzystują to jako środek wyrazu artystycznego. Tutaj odsunięte zostały kłopoty finansowe, by zmniejszyć liczbę zmiennych. W normalnym życiu naprawdę byłoby ciężej się zajmować jeszcze osobą doświadczoną uzależnieniem niszczącym jej życie...oo zaraz przecież osoba, która zginęła to robiła :-) Dla mnie niesamowicie dobrze pokazana jest Jerry'ego i słynny pocałunek Boga, niektórzy sobie z tym nie radzą i albo stają się czyści albo niszczą sobie życie albo kompletnie niszczą sobie życie. Sam mam pewne doświadczenie z "trawą" i mam kolegów z doświadczeniem w mocniejszych narkotykach i jak ktoś sobie nie radzi to naprawdę ciężko jest rzucić, szczególnie takie bomby atomowe jak koka i hera. Piękno tego filmu jest w zdaniu postaci Duchovny'ego "On nie tylko bierze on również daje". Tutaj takie relacje wymiany są bardzo popularne. Widać, że Audrey dostaje więcej od ćpuna w pewnym momencie niż ona mu daje: za kąt do spania, jakiego nie używa, dostaje "protezę" męża/przyjaciela/opiekuna/kogoś kim może się opiekować. Zarówno córka, jak i syn również uzyskują wiele od Jerry'ego, Przecież kumpel Briana też zatrudnia Jerry'ego, żeby coś uzyskać. Jerry, najśmieszniejsze najwięcej zyskuje dając - polecam depresję + narkotyki wtedy człowiek takie niuanse zauważa :-)
/topic/1802434/reply/7159014/edit/forum/reply/7159014/canEditw odpowiedzi na post:marlett_1
Wystarczy rozwinięty intelekt okmarku i trochę empatii by zauważać niuanse. Nie trzeba depresji i uzależnienia. Zgadzam się z tym co napisałeś, ale te przygody z trawką, jako potwierdzenie rzetelności w tym co napisałeś, mogłeś sobie podarować. Narkotyki są różne i nic nie jest podobne w trawie czy speedzie do uzależnienia od hery.
/topic/1802434/reply/7465036/edit/forum/reply/7465036/canEditw odpowiedzi na post:okmarek