Całkiem zjadliwa ta ryba.

Uniwersalna historia o miłości i poświęceniu ubrana w szaty chińskich mitów i wierzeń. Wizualne cudeńko, niektóre sceny dosłownie wgniatają w fotel. Chwilami może wydawać się nieco ciężkostrawna dla europejskiego widza ale spokojnie da się obejrzeć nawet nie mając bladego pojęcia o chińskich wierzeniach. Muzyka też świetnie komponuje się z obrazem więc seans potrafi momentami naprawdę urzec a końcówka to i nawet wzruszyć. Czuć tu też dość mocno ducha studia Ghibli, ale co tam, jak się uczyć to od najlepszych.

1

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: