Co to za opis?

"...ewakuowani podczas najbardziej zaciekłej bitwy II Wojny Światowej."

Ktoś napisał to na poważnie?

27
  • Właśnie! Już pomijając, jak to śmiesznie brzmi ("ewakuowani podczas zaciekłej bitwy" xD no chyba nie była taka zaciekła, skoro jedna ze stron się ewakuowała), to gdzie tam Dunkierce to najbardziej zaciekłych walk II WŚ. Stalingrad, Kursk, Bitwa o Anglię, Pacyfik, Berlin, powstanie warszawskie...

  • Brytyjczycy o dziwo jeszcze bardziej niż amerykanie nie mają pojęcia o II wojnie światowej, oni chyba myślą że to wszystko działo się w Anglii i z powodu Anglii.... albo to kwestia ignorancji albo nadętości z ich strony.

  • To przez Brytyjczyków i Francuzów II wojna Światowa urosła do tak kolosalnych rozmiarów, bo nie robiąc nic od września 1939 do maja 1940 roku pozwolili Hitlerowi się rozpędzić. A ten tak się rozpędził, że aż francuzi musieli wywiesić białą flagę, a brytole i ich BEF uciekać do Anglii.

    Ciekawy jestem jak ten film będzie próbował "wybielić" Aliantów... bo z mojej perspektywy we Francji przegrali na własne życzenie, a los się na nich zemścił za obśmianie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski.

    Krótko mówiąc: dostali za swoje.

  • Bitwa o Francję jako decydująca kampania w początkowej fazie II Wojny Światowej miała być murem nie do zdobycia, ścianą o którą napędzana sukcesami w Polsce machina Hitlera miała się roztrzaskać i rozsypać w drobny mak. Takie przynajmniej było założenie zwycięzców I Wojny Światowej, wobec którego Brytyjczycy, a zwłaszcza Francuzi byli tak pewni swojego przepisu na niemiecką armię, że doktrynę wojskową pozostawili niemalże bez zmian od czasu ostatniej wojny. Sitzkrieg – jak można było nazwać Aliancki okres przygotowawczy do walki z III Rzeszą, bardziej przypominał wakacje aniżeli przygotowania do wojny. Żołnierze zamiast po karabiny chwytali za kiecki kelnerek w paryskich lokalach, a bierność dowódców wobec piekła szalejącego na wschodzie od września 1939 roku, jeszcze bardziej pogłębiał tragizm nadchodzącego konfliktu na zachodzie. Nieróbstwo i opieszałość Aliantów doprowadziły do rozpasania armii, która w żaden sposób nie mogła powstrzymać nadchodzącej burzy. Gdy w maju 1940 roku wojna w zachodniej Europie stała się faktem, było już za późno na jakiekolwiek zmiany. Idea niemieckiego blitzkriegu systematycznie łamała zbutwiały aliancki opór, kraje Beneluxu padały jeden po drugim, aż w końcu cały impet uderzenia skupił się na Francuzach. W niespełna miesiąc Alianci zostali zepchnięci nad krawędź przepaści, a widmo nadchodzącej porażki coraz mocniej zaglądało w oczy naszym „sojusznikom”.

    Armia Francuska i Brytyjski Korpus Ekspedycyjny nie były w stanie stanąć w opozycji do Wehrmachtu, który zdobył pełne panowanie na lądzie i w powietrzu. Wojska i dowództwo Francuzów sprawiały wrażenie zamkniętych w czasoprzestrzeni, nie potrafiących dostosować się do warunków nowoczesnej wojny, a armia brytyjska na lądzie również nie stanowiła większego wyzwania dla niemieckiej machiny wojennej. Jedynie nadążające nad duchem czasu eskadry lotnicze RAFu mogły być realnym zagrożeniem dla agresora, ale przy pełnej i niepodzielnej dominacji Luftwaffe ponosiły druzgocące straty. Wojna na froncie zachodnim w żaden sposób nie przebiegała po myśli obrońców, ale gwoździem do trumny Aliantów miał się okazać górski przesmyk francuskich Ardenów. Albowiem jeszcze przed samą operacją Fall Gleb, Niemcy najprawdopodobniej zastosowali fortel umieszczając fałszywe plany inwazji w rozbitym samolocie na terytorium Belgii. Miałoby to mieć na celu dezinformację Aliantów, aby rozproszyli swoje formacje defensywne możliwie jak najdalej od najważniejszego punktu uderzenia, którym były francuskie Ardeny i pobliskie miasteczko Sedan. Dzięki temu zabiegowi niemieckie oddziały mogły ominąć problematyczne belgijskie fortyfikacje nad Mozą i francuską Linię Maginota. Dodatkowo alianckie dowództwo przeprowadzając jedną z tak zwanych gier wojennych doszło do wniosku, że atak przez ten trudny i lesisty teren jest niemożliwy do przeprowadzenia i dlatego też postanowiono pozostawić na tym odcinku frontu jedynie symboliczną obronę. Ciężko sobie wyobrazić jak wielkie musiało być ich zdumienie, gdy otrzymali raport o tym, jak prawie 1/3 wojsk uderzeniowych Wehrmachtu przebiła się przez Ardeny i wkroczyła na terytorium Francji. Manewr ten doprowadził do rozczłonkowania alianckiej defensywy i wielkiego chaosu, zmuszając ostatecznie Brytyjski Korpus Ekspedycyjny i pozostałe oddziały na północy Francji do desperackiego odwrotu przez kanał La Manche.

    Wraz z biegiem wydarzeń Londyn coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że losy wojny we Francji są już przesądzone. Dalsza walka na straconej francuskiej ziemi nie miała żadnego sensu i najważniejszym teraz było to, aby jak najwięcej żołnierzy sprowadzić z powrotem na Wyspy, aby Anglia miała jakiekolwiek ręce do dalszego prowadzenia wojny. Desperacko wycofujące się oddziały sprzymierzonych zaczęły gromadzić się w nadmorskiej Dunkierce, która miała stanowić punkt ewakuacyjny i ostatnią deskę ratunku dla uciekających przed niewolą i śmiercią. Temu exodusowi nadano kryptonim Operacji Dynamo, w którą zaangażowana była nie tylko Royal Navy, ale i również ogromna ilość prywatnych okrętów, takich jak transportowce, a nawet kutry rybackie. Niemcy wiedzieli o tym przedsięwzięciu i bezlitośnie atakowali pozycje wokół Dunkierki, a Luftwaffe bombardowało i ostrzeliwało plaże pełne uciekających żołnierzy oraz zatapiało okręty próbujące ich ratować. Brytyjczycy wiedzieli, że bitwa ta może być ich „być albo nie być” w dalszych losach wojny i stawiali rozpaczliwy opór, aby możliwie jak najwięcej oddziałów mogło być ewakuowanych z Francji. Ostatecznie poświęcenie jednych uratowało życie drugim i dzięki temu Dunkierkę opuściło ponad 380 000 tysięcy alianckich żołnierzy. Wielu, bo około 80 000 tysięcy nie udało się uratować i dostali się w ręce hitlerowców, by potem trafić do niewoli, bądź pod lufy plutonów egzekucyjnych. Operacja Dynamo mimo tego, że zakończyła się sukcesem, to ma jednak swoją drugą stronę, bardziej upokarzającą i fatalną w skutkach. Przede wszystkim było to zwieńczenie fatalnej kampanii w wykonaniu Aliantów i oznaczało ucieczkę z kontynentu na prawie 3 lata. W następstwie połowa Francji trafiła w ręce Hitlera, a druga połowa stała się marionetką w jego rękach. Dodatkowo na plaży w Dunkierce, jak i w całej Francji pozostały ogromne pokłady broni, sprzętu oraz zapasów, które Wermacht ochoczo wykorzystywał na wszystkich frontach do samego końca wojny.

    Z punktu widzenia Polaka, jeśli hańbą i zdradą można nazwać brak jakichkolwiek działań w obronie naszego kraju po 1 września 1939 roku, to z punktu widzenia Europejczyka totalną miernotą można nazwać przespany okres przygotowawczy w wykonaniu Aliantów do 10 maja 1940 roku. W ciągu tych kilku miesięcy sprzymierzeni mogliby się o niebo lepiej przygotować na ofensywę Wehrmachtu, albo nawet przeprowadzić wyprzedzający atak i zakończyć tę wojnę zanim się jeszcze na dobre rozpoczęła. Gdy w 1939 roku armia Hitlera parł na wschód i atakowała Polskę, to większość jego dywizji była uwiązana w walce z Wojskiem Polskim co powodowało, że zachód III Rzeszy był niezwykle odsłonięty i wrażliwy na atak. Nie było lepszego momentu na przeprowadzenie uderzenia i zadeptania imperialistycznych zapędów Hitlera. Błąd na błędzie błędem poganiał, Alianci totalnie spartaczyli pierwsze miesiące wojny i aż ciężko jest uwierzyć, że wszystko to co wydarzyło się na zachodzie Europy w 1940 roku było wyłącznie winą ich niekompetencji.

    • Ach ta Prl-owska propaganda.
      1. Niemiecki fortel z planami niemieckiej inwazji to tak naprawę niefortunny zbieg okoliczności, który utwierdził Francuzów w swoich planach (czyli atak Niemców przez Holandię i Belgię, a nie Ardeny), a Hitlera doprowadził do wściekłości. Były aż 4 wersje planu Fall Gelb.
      2. 3 września 1939 roku Francuzi wypowiadają Niemcom wojnę, a co za tym idzie ogłaszają powszechną mobilizację. Według układów sojuszniczych Francja ma przeprowadził ofensywę 15 dni po ogłoszeniu mobilizacji. Robi to już znacznie wcześniej. 7 września rozpoczyna się ofensywa w dolinie Saary. Francuzi tracą około 2000 rannych i zabitych i 120 samolotów. Ofensywa miała na celu wcześniejsze rozpoczęcie działań wojennych i zajęcie pozycji wyjściowych do ataku na linię Zygfryda. Przez połowę września Francuzi ściągają jednostki z kolonii oraz ciężką artylerię zdolną do niszczenia celów naziemnych w tym bunkrów i schronów. Niemcy w tym czasie mają na zachodzie około 45 dywizji (niektóre pierwszorzutowe, niektóre rezerwowe, które na pewno miały pewną jakość bojową. Cóż 40-50 latkowie nadal pamiętają, jak się używa broni) i 2 floty powietrzne (2 z 4 flot powietrznych). Tymczasem Francuzi w połowie września mają około 75 dywizji. A co dzieje się w Polsce?
      Już w ciągu pierwszych trzech dni Polska przegrywa bitwę graniczną. 9 września rozpoczyna się bitwa nad Bzurą. Pierwsze dni tej bitwy były dla Polaków obiecujące, ale kolejne pokazały wyższość Wehrmachtu na Wojskiem Polskim. 17 września wkraczają Sowieci, a planowana ofensywa francuska zostaje wstrzymana. Już w Abbeville zauważono, że Polska przegrywa wojnę zbyt szybko i nawet ofensywa francuska niczego nie zmieni.
      3. Połączone siły brytyjsko-francuskie w maju 1940 r. miały mniej żołnierzy, porównywalną ilość czołgów oraz mniej samolotów niż Niemcy. Jedyna przewaga jaką mieli Alianci to prawie dwukrotna przewaga w artylerii (niestety braki w artylerii przeciwpancernej). Francuskie lotnictwo było jakościowo oraz ilościowo słabsze niż niemieckie, a znaczna większość samolotów RAF-u nie została wysłana do Francji tylko pozostawiona w południowo-wschodniej Anglii. Ta decyzja była słuszna, bo w późniejszym okresie samoloty zapewniły osłonę ewakuacji pod Dunkierką.
      4. Kwestia francuskich planów wojennych. Gdyby Francuzi naprawdę tylko stali na granicy i użyli swoich sił pancernych/zmotoryzowanych/zmechanizowanych do kontratakowania i wysyłania wsparcia do zagrożonych odcinków frontu to wyszłaby na tym lepiej niż rozpoczęcie wojny manewrowej. Francuzi zakładali, że główne niemieckie uderzenie spadnie na Francję przez Belgię i Holandię. W tym celu chcieli wejść do Belgii i zająć odpowiednie pozycje obronne. Tymczasem rząd belgijski był wrogo nastawiony do Aliantów i obawiał się wciągnięcia w wojnę. Absurdem jest fakt, że połowa belgijskich sił broniła granicy belgijsko-francuskiej... Ten incydent z samolotem tylko utwierdził francuskie dowództwo z Gamelinem na czele, że niemieckie uderzenie nie przejdzie przez Ardeny. To wydarzenie tylko pomogło Hitlerowi. Kiedy Niemcy wypowiedzieli wojnę Belgom to francuskie wojsko ruszyło w głąb kraju, żeby zająć pozycje obronne (francuska armia stoczyła wygraną bitwę pod Gembloux - ponad 33-37% strat niemieckich oddziałów pancernych). Do Belgii Francuzi rzucili połowę swoich sił zostawiając pod Sedanem bardzo skromne siły. Tymczasem Niemcy z wielkim trudem przeprawili się przez Ardeny. Niektóre niemieckie jednostki pancerne po dotarciu nad morze były uszczuplone w prawie 50% w sprzęcie i ludziach.
      5. Francuski żołnierz nie był tchórzem. Francuski żołnierz nie walczył ani lepiej ani gorzej niż żołnierz polski. W obu kampaniach zdarzały się przypadki heroizmu i tchórzostwa. Niektóre forty linii Maginota walczyły jeszcze w lipcu, bo załogi nie mogły uwierzyć w meldunki radiowe o podpisaniu rozejmu!
      6. Trzeba pamiętać, że Charles de Gaulle wraz z Komitetem Wolnej Francji stworzył ruch polityczno-wojskowy, który w założeniu nie zgadzał się na uznanie Francji Vichy i rządu z Petainem na czele i dalej chciał kontynuować walkę z Niemcami.
      7. Tak, Francja Vichy jest winna pomocy Niemcom w Holokauście. Tak, były francuskie oddziały SS. Tak, rząd Vichy został rozliczony za te zbrodnie. Petain trafił do więzienia, gdzie spędził resztę życia (de Gaulle skorzystał z prawa łaski i ułaskawił Petaina skazując go na dożywotnie więzienie). Premier rządu Vichy Pierre Laval został skazany na śmierć i rozstrzelany.

      Francuzi to dumny naród z bogatą historią, walecznymi i odważnymi ludźmi.

      Historia nie jest czarno-biała. W każdym narodzie znajdą się szuje, kolaboranci, gwałciciele, zbrodniarze. Żarty o Francuzach są śmieszne, ale nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ten opis kłuje w oczy: "ewakuowani podczas najbardziej zaciekłej bitwy II Wojny Światowej". Jest niefortunny i nie powinien się tutaj znaleźć. Możliwe, że autor sam to wymyślił albo przetłumaczył z innego języka.

      • Pełna racja, wydaje mi się, że musiałeś oglądać "Tchórzliwe żabojady, czyli kampania francuska 1940"(ten tytuł to oczywiście ironia), w każdym razie polecam to każdemu, kto uważa, że Francuzi i Brytyjczycy nie chcieli walczyć i cały czas uciekali przez wrogiem. Wszystkim "hurra-patriotom", którzy jakikolwiek polski opór stawiają dużo wyżej niż opór innych, pragnę uświadomić, że warto również doceniać innych, bo prawda jest taka, że Niemcy w czasie kampanii na zachodzie Europy ponieśli trzy razy większe straty w ludziach i sprzęcie niż wcześniej w Polsce. Podobnie jak było we wrześniu w Polsce, Francja przegrała wojnę głównie na szczeblu dowódczym, ale wbrew temu co się uważa w Polsce, stawiając na zbyt ofensywną taktykę, czyli wejście do Belgii. Również niemiecki atak przez Ardeny był uznany za działania pozorowane, które miały tylko wyciągnąć wojska alianckie z głównego kierunku uderzenia, jakim im się wydawał kierunek belgijski. Podobny błąd popełnili Niemcy(przede wszystkim Hitler) w czasie inwazji na Normandię, uważając że nie jest to jeszcze główny atak, który przyjdzie innym miejscu.

      • Opis pochodzi od dystrybutora filmu. Takie hasła słyszałem już przy pierwszym trailerze.

      • Nie byłoby tego tematu gdyby Francuzi i Brytyjczycy nie byli zobowiązani na piśmie, aby pomóc Polsce w przypadku agresji Hitlera. Złożyli podpisy i ich psim obowiązkiem było się z tego sojuszu wywiązać. Nie zrobili tego więc w mam prawo mieć o nich zdanie takie, a nie inne.

        To o co walczyli w I Wojnie Światowej oddali przed 1939 rokiem. Niemcy które pobili i zakuli w kajdany Traktatu Wersalskiego, odrodziły się pod ich nosem pod postacią pokrętnego monstrum, które żerowało na ich pacyfistycznych pobudkach, a III Rzesza urosła w taką siłę tylko dlatego, że Alianci byli tacy słabi.

        Od Kampanii Wrześniowej na którą machnęli ręką mieli niecały rok, aby się przygotować na uderzenie Hitlera. Tego też nie potrafili zrobić, więc nasi "sojusznicy" pokazali klasę na całej linii.

      • Gadasz kompletne bzdury, nie było żadnej ofensywy francuskiej. Rząd francji jasno powiedział rządowi brytyjskiemu, że nie będzie żadnej ofensywy. Śmieszne jest to jak alianci stwierdzili, że przez ardeny nic nie ma prawa przejechać, więc niema co się obawiać stamtąd ofensywy niemieckiej. :D Alianci obawiając sie wojny ze stalinem, pozwolili mu na atak na polskę. Armia francuska była wykastrowana, gdyby polscy dowódcy mieli siły jak francja, to by pokazali co to znaczy dowodzić. Powtarzam, STALIN, jak i Hitler, rozpoczeli wojnę za przyzwoleniem aliantów. Już w Monachium hitler dostał pozwolenie na robienie co mu się podoba. Rząd francji i angli dogadał się ze stalinem i co do tego nie ma wątpliwości.

      • Polska mogła się utrzymać w 1939 tylko w przypadku błyskawicznej ofensywy francuskiej. Dlatego wyznaczono taki szybki termin tej ofensywy (15 dzień wojny). Francuzi niby atakowali ale w porównaniu z tym co działo się w Polsce to była zabawa. Niemcy naprawdę na Zachodzie byli prawie bezbronni. Żeby utrzymać nasz front Francuzi musieliby związać walką połowę sił niemieckich. Nie zrobili tego.
        Polska nie mogła nie przegrać bitwy granicznej z powodu położenia geograficznego. Niemcy mogli nas atakować z północy (Prusy), południa (Czechosłowacja), lub bezpośrednio z Zachodu. Obsadzanie wojskiem i obrona granic było błędem taktycznym ale popełnionym świadomie, z przyczyn politycznych.
        Największym sk.rwysy...wem Francji było jednak nie to, że być może była za słaba aby nam pomóc, ale to że obiecała, że to zrobi. To dzięki ich gwarancjom Polska postawiła się Hitlerowi. Oni świadomie kłamali i nas oszukali bo wiedząc, że wojna jest nieunikniona, postanowili rzucić nas na pożarcie i zyskać tym samym na czasie. To dlatego Hitler tak się wściekł, bo przecież chciał zaatakować Francję, a nie Polskę. Został jednak zmuszony do zmiany planów. Stracił pół roku. Może dlatego w końcu jednak przegrał wojnę?

    • Mur_Warszawski:

      Mnie też takiej wersji uczyli w szkole, ale nie jest to prawda. Faktem jest, że Francuzi nie byli przygotowani na przyjście Polsce z odsieczą, bo przyjęta przez nich doktryna zakładała głównie działania defensywne, a jak pokazała wspomniana ofensywa w Dolinie Saary, przemyślanych wariantów na działania zaczepne właściwie nie było. Jednakże w pełni popieram wypowiedź fanatyka12, bo przy tak szybko przegranej bitwie granicznej, pomóc nam mogła chyba jedynie odsiecz rosyjska.

      Ponieważ nie było wiele o Brytyjczykach, chciałbym się jeszcze odnieść do:
      "armia brytyjska na lądzie również nie stanowiła większego wyzwania dla niemieckiej machiny wojennej"
      Oj, błąd. Akurat Brytyjczycy ze swoimi ciężkimi czołgam piechoty stanowili poważny problem, dla Niemców.

      • Problem z Brytyjczykami był taki, że nie posiadali odpowiednich sił lądowych (w kwestii liczebności, a nie jakości). Brytyjski Korpus Ekspedycyjny został przerzucony we wrześniu i stale uzupełniany. Nawet podczas Bitwy o Anglię Wielka Brytania nie posiadała odpowiednich sił lądowych. Wielka Brytania przetrwała, bo miała silne lotnictwo i marynarkę wojenną. Nawet podczas początkowych miesięcy operacji Barbarossa to rosyjskie T-34 i KW-1 były lepsze niż niemieckie odpowiedniki PzKpfw III i IV.

        • To znaczy, to był korpus ekspedycyjny - miał jedynie uzupełniać obronę Francuzów. I tak dobrze, że był na miejscu, bo były pomysły, by włączyć się do akcji dopiero po pewnym czasie, a nie brać na siebie impetu ataku Niemców.
          Anglicy mieli silne lotnictwo i marynarkę, ale nie tylko im zawdzięczają przetrwanie. Przychylam się do zdania, że mieli dużo szczęścia w tym całym nieszczęściu. Gdyby Hitler utrzymał pierwotne założenia, tj. odcinanie dostaw i bombardowanie lotnisk i innych celów strategicznych, zamiast dać się sprowokować Churchillowi do bombardowania miast, to Brytyjskie lotnictwo, przy cienko przędącej produkcji samolotów na północy kraju, miałoby duży problem z powstrzymaniem Niemców od desantu.

      • To oznacza, ze nas oszukali bo obiecali odsiecz, której nie mogli zapewnić. Rzucili nas Hitlerowi na pożarcie. Dali gwarancje, których nie mogli spełnić. A może jednak przede wszystkim nie chcieli?

  • No raczej, prawie jak lądowanie aliantów w Normandii ta Dunkierka albo na odwrót ;)

  • Mnie bardziej poraziło w tym nie nazwanie wroga po imieniu. Walczyli Anglicy, walczyli Franzuci ale z kim? Z wrogiem... Ani razu nie pada słowo Niemiec, Niemcy, naziści. Jak jest atak to wroga, jak atakuje samolot to podawana jest jego nazwa Heinkel, Me109... Pieprzona poprawność...

  • Też mnie rozwalił ten opis. Jakaś bitwa na pewno była, ale słowo zaciekła nijak nie pasuje. Zaciekła to mogła być o Stalingrad i na pewno jeszcze nie jedna by się znalazła.

  • Tak, podczas tej ewakuacji Brytyjczycy i Francuzi zadali Niemcom większe straty niż Wojsko Polskie we wrześniu 1939...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: