Porównanie do filmu Zanussiego

Na początku lat 90. Zanussi nakręcił film o tym zakonniku pt. "Życie za życie. Maksymilian Kolbe", który był nie do końca udany, ale za to ścieżka dźwiękowa Wojciecha Kilara bez szwanku przetrwała próbę czasu. Jak myślicie, czy tym razem pójdzie lepiej? Obsada wydaje się wiele obiecywać - Adam Woronowicz zdobywał doświadczenie gry w filmie hagiograficznym jako inny z naszych wielkich błogosławionych - ksiądz Jerzy Popiełuszko, zaś Artur Barciś wystąpił jako jeden z braci zakonnych w filmie wyżej wymienionym filmie Zanussiego.

Z wielką chęcią bym obejrzał, choć nie jestem przekonany do polskich filmów hagiograficznych (jestem świeżo po seansie niezbyt udanej "Faustyny").

1
  • Film Zanussiego uważam za bardzo udany, choć postać Kolbe jest tu na dalekim tle, a punktem wyjścia jest pytanie i historia więźnia, który przypadkiem podczas prac ucieka wykorzystując sytuację, to za niego idą na śmierć więźniowie i Kolbe - sama postać Kolbego i jego ofiara - ocena - historia jest budowana na tle wywiadów z kolejnymi osobami, które mają do tego różny stosunek. Dla mnie jest to jeden z najlepszych filmów Zanussiego, a przynajmniej najbardziej komunikatywny, dwa na plus zapisuje, także głos krytyczny wobec Kolbego wyrażony przez jednego z bohaterów, który przypomina jego mało chwalebną działalność w II RP, szacunek tym większy, że Zanussi nie jest przecież antyklerykałem, czy człowiekiem związanym z lewicą.
    Jest to więc film, ciekawy, uczciwy, ważny - paradoksalnie dużo ciekawszy, niż zapowiadana tępa hagiografia - a przynajmniej taki obraz wyłania się z trailera - Dwie korony - choć mogę się oczywiście mylić, bo filmu jeszcze nie widziałem.

    • Ech, dopiero teraz zauważyłem, że to fabularyzowany dokument... a więc nie ma co porównywać do filmu Zanussiego, choć może będzie sukces. Nie mam nic przeciwko fabularyzowanym dokumentom (nie licząc tych, co lecą non-stop w TV), ale wolałbym obejrzeć fabułę z prawdziwego zdarzenia...

      • Dokument - fabuła jest dla mnie rzeczą wtórną w stosunku do pewnej uczciwości, a Kolbe był jedną z najbardziej nikczemnych postaci II RP i dzisiejsza lektura jego pism byłaby dla czytelników raczej wstrząsem, niż powodem do dumy i zachwytu. Robienie na jego temat hagiografii - a na to się zanosi - jest dla mnie kuriozum.

        • @hagen_filmweb - byłbyś może zainteresowany lekturą recenzji filmu "Życie za życie. Maksymilian Kolbe"? Bo jak przeczytałem twoją małą recenzję z 11 czerwca, to zauważyłem, że... wnioski są zupełnie inne niż w przypadku autora "poliszmuwi". Lubię ten blog, ale od jakiegoś czasu jest niestety martwy (podobnie jak mój), więc muszę zadowolić się recenzjami archiwalnymi. Znalazłem zabawną zbieżność: podczas gdy ty cenisz scenę, w której powojenny pisarz wspomina o antysemityzmie Kolbego, autor "poliszmuwi"... uważa to za utrwalanie stereotypu, według którego postać stalinowskiego literata musiała być skrajnie lewicowa i antykościelna.

          http://poliszmuwi.blogspot.com/2014/02/zycie-za-zycie-maksym...

          • Dla mnie to większy popis grafomanii, niż recenzja Spectre - którą do tej pory uważałem za szczyt osiągnięć w tym gatunku. Ten głos krytyczny jest zaletą filmu, a jest on ostry nie bez przyczyny i pisanie tu o Albańskim Komitecie KC - świadczy chyba tylko o tym, że autor recenzji nie ma świadomości jak skrajne były pisma Kolbego - gdzie na jego tle ojciec Rydzyk mógłby uchodzić za symbol tolerancji, ekumenizmu i humanizmu.
            Nie zgadzam się z taką oceną filmu - nie wydał mi się on drętwy, czy nudny, choć temat nie jest rozrywkowy, a kino Zanussiego nie jest dla każdego.

      • Otóż to, zwiastun nie podpowiada, że tak duzo będzie gadających głów. Liczyłam na bardziej dociekliwą biografie, bo to co pokazane to przeciętny Polak wie, Myslę, ze Kolbe wart jest wnikliwszej biografii. I czy Cezary pazura nawet jako zakonnik musi błaznować...?

  • Faustynę nie była taka zła szczególnie w wykonaniu Doroty Segdy

    • Może nie była szczególnie zła, ale z pewnością strasznie przeciętna. Jedyne, co się w tym filmie broni, to moim zdaniem muzyka Wojciecha Kilara - ja ją słyszałem przed obejrzeniem "Faustyny" i to właśnie ona zachęciła mnie do obejrzenia tego filmu. Dorota Segda zagrała dobrze, ale ja bardziej zwróciłem uwagę na grę ś.p. Danuty Szaflarskiej. Film o tematyce chrześcijańskiej wcale nie musi być nudnawym streszczeniem życiorysu świętego. Z biegiem czasu zacząłem np. doceniać "Życie za życie. Maksymilian Kolbe", który spowodował u mnie mieszane uczucia, ale teraz myślę, że był to jednak film wybitny, w którym opowiedziano historię w sposób zdecydowanie bardziej poruszający niż w "Faustynie".

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: