Scenarzyści tego filmu są jak cwaniacy z bajki o nowych szatach cesarza. Licząc na naszą naiwność sprzedają nam fabułę... której nie ma!
Twórcy filmu nie potrafili się nawet zdecydować, czy tworzą paradokument, film akcji czy komedię. Filmowi kosmici choć potrafią stworzyć niesamowite przedmioty bioniczne i międzygalaktyczne statki kosmiczne są głupszą podróbką doktora Zoidberga z Futuramy.
Jedyne co może zaoferować ten film to nowe podejście do tematu obcych oraz wartką, choć pozbawioną jakiegokolwiek sensu akcją. Jedyną przekonywującą rzeczą jest (mocno spłycony) obraz ludzkich obozów uchodźców, tu (uwaga trudne słowo) sparafrazowanych jako kosmitów. Czyli jeśli ktoś lubi wartką akcję i nie lubi myśleć, choć lubi uchodzić za inteligentnego będzie zachwycony. Cała reszta odejdzie od tego filmu myśląc WTF?
PS W rasie ludzkiej jest również spore rozwastwienie: mamy konstruktorów promów kosmicznych i idiotów internetowych niewrażliwych na jakiekolwiek argumenty.
Ale nawet imigranci płynący tratwą zrobioną z ciężarówki są inteligentniejsi od wodza filmowych kosmitów. Potrafią się dostosować do otoczenia i wykorzystywać je najlepiej. To nie tylko zresztą cecha ludzi a każdego żywego organizmu: dostosuj się albo giń.
/topic/1220220/reply/3429271/edit/forum/reply/3429271/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
Trafnie podsumowane. Zwłaszcza fragment "Czyli jeśli ktoś lubi wartką akcję i nie lubi myśleć, choć lubi uchodzić za inteligentnego będzie zachwycony. " uważam za niezwykle urzekający :D
Pozwolę sobie więc jeszcze raz go podkreślić:
Czyli jeśli ktoś lubi wartką akcję i nie lubi myśleć, choć lubi uchodzić za inteligentnego będzie zachwycony.
/topic/1220220/reply/3429354/edit/forum/reply/3429354/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
Byłoby szkoda gdyby tak genialna myśl padła na tylko jeden grunt tak więc pozwolę i sobie zacytować tę głębię. "Czyli jeśli ktoś lubi wartką akcję i nie lubi myśleć, choć lubi uchodzić za inteligentnego będzie zachwycony."
/topic/1220220/reply/3429844/edit/forum/reply/3429844/canEditw odpowiedzi na post: the_boutique
Nie mam nic przeciwko filmom zawierającym wartką akcję, czy też czysto rozrywkowym, nie wymagającym od widza myślenia (np. "Who's line it is anyway" "Umbilical Brothers" czy "Jeff Duhnham"). Ale to wcale nie oznacza, że można sprzedać mi nieistniejący scenariusz wmawiając, że tylko mądrzy potrafią go dostrzec.
Choć może rzeczywiście jestem zbyt surowy? Może twórcy mieli dobre intencje i chcieli przekazać gawiedzi piekło obozów dla uchodźców, a żeby nikogo nie urazić (że biały/czarny, takiej czy innej narodowości czy wyznania) posłużyli się kosmitami. A żeby zainteresować tematem tłumy dodano wątek sensacyjny?
Jakoś sam sobie nie uwierzyłem pisząc powyższy akapit. Po prostu gdyby autorzy mieli takie intencje skupili by się oprócz na aspektach kasowych filmu na jego przekazie.
pozdrawiam
/topic/1220220/reply/3430757/edit/forum/reply/3430757/canEditw odpowiedzi na post: polishchaser1
Hahaha Brawo! ;D youzi myśli że jest inteligentny i nie zrozumiał filmu, w dodatku sam napisał że jest on dla tych co chcą uchodzić za mądrych On taki jest! haha Fabuły nie ma, a historia Wikusa który od biurowego papcia staje się bohaterem? A to że jego zmiana w obcego oddziela go od bycia człowiekiem, jego zycie które prowadził będąc człowiekiem, jego żona, rodzina - wszystko to stracił ;/ Ale nie ma fabuły. .. ;| Ładnie macie popaprane we łbach Idź sobie na jakiś film przyrodniczy
/topic/1220220/reply/3432720/edit/forum/reply/3432720/canEditw odpowiedzi na post: arek303
Jakiekolwiek argumenty na poparcie powyższej tezy?
Wg mnie: 1) Nie "od papcia biurowego do bohatera" a "od człowieka trzymającego z ludźmi po (pół)obcego trzymającego z obcymi". To tak, że teraz jesz salami ale jak byś stawał się apulejuszowym osłem uznał byś to za odrażający kanibalizm. Jakoś to potrafiłem zrozumieć, Ty nie.
2) Wątek utraty rodziny - przyznaję niby jest. Spodziewałem się jedna, że będzie próba dotarcia do bohatera przez rodzinę i konieczność odcięcia się od niej, żeby ją chronić, ale nic z tego. Sprawa sprowadza się do rozmów telefonicznych. Równie "dramatyczne" jak kończenie przez dzisiejsze nastolatki związków przez GG. Niestety większość wątków w tym filmie została podobnie okaleczona.
3) Potrafię zrozumieć, że Sci-Fi to gatunek fikcji, ale czy Ty potrafisz zrozumieć, że jeśli biegnący w zbroi bohater obrywa głównie w plecy ale zbroja jest zniszczona głównie z przodu, to mamy do czynienia z WPADKĄ FILMOWĄ? A wszystkie wpadki w tym filmie są niczym wobec pomysłu obcych w getcie. To mają być przedstawiciele rasy, która OPANOWAŁA PODRÓŻE MIĘDZYGALAKTYCZNE na miłość boską! Oni powinni umieć mp. sprzedać swoją technologię za "odpowiednią cenę" i wykupić całe miasto, zamiast robić barter z afrykanerami za karmę dla kotów. Ich przewagą nad nami powinna być nie sprawność fizyczna czy broń a intelekt!
/topic/1220220/reply/3435863/edit/forum/reply/3435863/canEditw odpowiedzi na post: razor_mw
Kosmici nie muszą być dobrzy w obczajeniu naszych wynalazków czy zwyczajów. Np. mają statki kosmiczne napedzane kryształami. A my damy im żarówkę podłączoną kabelkiem do baterii i będą podnieceni i zdziwieni jak zamknęliśmy energie w takim gówienku i jak zrobilismy tą szklaną bańkę że świeci ;P
/topic/1220220/reply/3439123/edit/forum/reply/3439123/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
Film tez jak widac nie jest dla nielubiacych myslec a chcacych uchodzic za inteligentnych. Jakbys uwaznie ogladal ewentualnie uchodzil za bardziej inteligentnego to zapewne wpadlbys na to ze obcy ktorzy siedzieli w d9 byli glupsi ( inteligencja dorownywali szarej ludzkiej masie - fakt )) bo....byli robotnikami. U nas widzisz o inteligencji nie decyduje tylko urodzenie, u obcych zapewne dzieci robotnikow byly na starcie glupsze i przeznaczone do jednego w rpzyszlosci - harowania na rzecz kolonii. Dobra dluzej nie chce mi sie o tym pisac. Next topic - mi sie akurat podobalo plynne porzejscie od paradokumentu do jak to mowisz wartkiej akcji. Elementy komediowe tez mi nie podpasowaly - wiadoko ze robione pod glupszego widza zeby go rozbawic. Jednak glupota bylo napisac "Twórcy filmu nie potrafili się nawet zdecydować, czy tworzą paradokument, film akcji czy komedię" Nie wiem czy to twoj pierwszy USA film? Od jakiegos czasu w kazdym USA gownie wstawiaja elementy komediowe. Jak juz cos krytykujesz to rob to na spokojnie bo potem Ci takie bzdury wychodza. Rozumiem ze sie napaliles , podekscytowales, powiedziales glosne WTF?! Jednak krytykiem dobrym nigdy nie zostaniesz ;)
Podsumowujac wychodzi na to ze przycztoczyles akurat najglupsze argumenty na to ze film ten zawiera jakies tam niescislosci ;) Bo zawiera ale to juz inna bajka.
/topic/1220220/reply/3431953/edit/forum/reply/3431953/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
a ja dodam ze 'Czyli jeśli ktoś lubi wartką akcję i nie lubi myśleć, choć lubi uchodzić za inteligentnego będzie zachwycony' bo chyba jeszcze nikt tego nie nawinął.. heh..
ps. tak poza tym to chyba ty chcesz uchodzić za wielkiego krytyka i wyszukanego znawce bo film akurat jest oryginalny i bardzo dobry.. ale cóż, teraz to wszyscy są najmądrzejsi...
/topic/1220220/reply/3432580/edit/forum/reply/3432580/canEditw odpowiedzi na post: Ravnos
Mając armie prawie 2 milionów kosmitów i posiadając kosmiczną broń dałbyś zamknąć się w jakimś getcie? Będąc super inteligentną rasą z kosmosu wpieprzałbyś ludzkie śmieci? Będąc silniejszy od człowieka fizycznie dałbyś się trzymać przez 25 lat pod rządami super mocarstwa Republiki Południowej Afryki, aby ci traktowali cię gorzej jak ludzi z trzeciego świata?
Będąc super agentem eksmitowałbyś po kolei prawie 2 milony kosmitów, bo przecież ich nasze prawo dotyczy? WTF. Rządząc krajem w którym wylądowali kosmici, pozwoliłbyś aby jakieś czarne gangi były panami w getcie zamieszkałym przez ufoludki. Super tajne laboratorium trzymasz w centrum miasta w podrzędnym budynku, uciec z niego bardzo łatwo, bo nie ma ochrony a jedyne schody prowadzą do wyjścia ewakuacyjnego.
Jeśli na powyższe pytania odpowiadasz tak, daj filmowi 10, jeśli masz wątpliwości to witaj w klubie. Film jest OK, ale nic więcej. 5/10
/topic/1220220/reply/3434484/edit/forum/reply/3434484/canEditw odpowiedzi na post: freeze84
"Mając armie prawie 2 milionów kosmitów i posiadając kosmiczną broń dałbyś zamknąć się w jakimś getcie?"
A w polsce żyje kilkadziesiąt milionów ludzi. Mamy największą armię na świecie!!! Takie jest twoje rozumowanie? Żaden Ufol nie wylazł by stamtąd, bo zostałaby z niego papka, zresztą ludzie dają im jakiś dom i żywność. Lepsze to niż umieranie z głodu w statku-matce.
Dla krewetek Dystrykt 9 był zbawieniem, nie więzieniem.
/topic/1220220/reply/3434998/edit/forum/reply/3434998/canEditw odpowiedzi na post: PyramidHead
"A w polsce żyje kilkadziesiąt milionów ludzi. Mamy największą armię na świecie!!! Takie jest twoje rozumowanie? Żaden Ufol nie wylazł by stamtąd, bo zostałaby z niego papka, zresztą ludzie dają im jakiś dom i żywność. Lepsze to niż umieranie z głodu w statku-matce."
Insurekcja kościuszkowska, listopadowe, styczniowe, wielkopolskie, śląskie, warszawskie... parę powstań tośmy w historii zorganizowali. Niemal zawsze przeciwko przeważającym siłom wroga. Szło się nieraz na armaty z kosą. Żadnej kosmicznej, przerabiającej wroga na papkę mega-broni...
/topic/1220220/reply/3435809/edit/forum/reply/3435809/canEditw odpowiedzi na post: slavia9
No tak, ale 2 miliony Obcych na 6 miliardów ludzi? No way... nawet z super bronią. No i jeszcze ta rzekoma zaraza, która zrobiła krewetkom whiskas z mózgu.
/topic/1220220/reply/3435906/edit/forum/reply/3435906/canEditw odpowiedzi na post: Kagan
Tak jakby wszyscy się garnęli, żeby z obcymi walczyć na śmierć i życie... Średnio rozgarnięty przywódca alienów, dysponując tym czym dysponuje (czyli całkiem pokaźną armią i przewagą w uzbrojeniu) wynegocjowałby przyzwoite warunki koegzystencji, bez konieczności uciekania się do użycia przemocy.
/topic/1220220/reply/3437794/edit/forum/reply/3437794/canEditw odpowiedzi na post: slavia9
- owe zdobycie "podpisu" absolutnie każdego z 2 mln kosmitów odbyło się w ciągu JEDNEJ dniówki! No chyba że 24h trwa kilka tygodni :-) - do supertajnego laboratorium równie łatwo się dostać co z niego uciec (wystarczy natrzaskać kilku medykom, lub wysadzić jedną ścianę) - rządząc krajem pozwoliłbyś, aby gangi ludożerców, (zamiast Twojego wojska i naukowców)kupowały super broń od ufoludków? - zbroja z głównym bohaterem w środku obrywała głównie z tyłu a była zniszczona z przodu
Wpadek filmowych jest dużo więcej. No i w sumie OK niech se będzie tyle wpadek ile się da, ale nie mówmy wtedy, że to "najlepsze S-F dekady". Ot po prostu dynamiczny film z ufokami w tle. Wizualnie film jest udany, dynamiczny ciągle coś się dzieje ale nic poza tym. Żadnego drugiego dna.
6/10
/topic/1220220/reply/3436020/edit/forum/reply/3436020/canEditw odpowiedzi na post: PyramidHead
Czytalem pare twoich komentarzy i jedyne co moge ztwierdzic to to ze uwazasz sie za "inteligetnego" krytyka ktory mysli ze uzywajac madrych slow zgasi innych. Mysle ze do konca nie zrozumiales tego filmu a sam zgrywasz experta i tlumaczysz o co w nim chodzi innym.
Teraz pozwol ze ci cos zacytuje:
"2) Wątek utraty rodziny - przyznaję niby jest. Spodziewałem się jedna, że będzie próba dotarcia do bohatera przez rodzinę i konieczność odcięcia się od niej, żeby ją chronić, ale nic z tego. Sprawa sprowadza się do rozmów telefonicznych."
Tak zwana "próba dotarcia do bohatera przez rodzinę i konieczność odcięcia się od niej, żeby ją chronić" to zwykle Amerykanskie kino, taka sytuacje mozesz zobaczyc nie mal w kazdym filmie. Tak wiec nie mow innym ze oczekiwales od tego filmu czegos wiecej bo po prostu chciales zobaczyc kozaka ktory: zmienia sie w obcego, rozpier... cale MNU bo chca go zlapac, ratuje wszystkich obcych odlatujac z nimi na rowerze, rozwala wszystko wokol bo wsiadl do robota. A watek rozmow telefonicznych jest znacznie lepszy niz tak zwana ochrona rodziny poniewaz jest bardziej realistyczny. Postaw sie na miejscu bohatera, facet zmienia sie w potwora i jest scigany przez rzad, nie wie co robic, jest zdesperowany wiec dzwoni do swojej zony bo jest oszolomiony cala ta sytuacja. Zaloze sie ze wszyscy ci ktozy ogladali ten film, w sytuacji Wikusa poplakaliby sie i uciekliby do mamusi "no matter what".
I TYLE MIALEM DO POWIEDZENIA ZYCZE CI PRZYJEMNEGO OGLADNIA DOBRANOCKI.
/topic/1220220/reply/3436781/edit/forum/reply/3436781/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
PS. Wpadek owszem mozna sie dopatrzec ale czego ty oczekiwales po budzecie wysokosci $30000000. O fabule nawet nie wspominaj bo to ona jest najmocniejsza strona tego filmu, trzeba ja po prostu w pelni zrozumievc, nie mozna sie do niej przyczepic bo jest na swoj sposob inna, jedyna w swoim rodzaju a zarazem piekna.
/topic/1220220/reply/3436795/edit/forum/reply/3436795/canEditw odpowiedzi na post: mintajero
"rządząc krajem pozwoliłbyś, aby gangi ludożerców, (zamiast Twojego wojska i naukowców)kupowały super broń od ufoludków? "
Myślę że nie chciałby do tego dopuścić jednak tak samo nie chcą rządzący aby w ich państwie ludzie kradli, zabijali itp. jednak nie potrafią (władze państwa) ich powstrzymać przed tym tak samo jest w tym filmie.
/topic/1220220/reply/3436389/edit/forum/reply/3436389/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
No i co z tego, że mają broń, skoro dla ludzi to tylko nic nie warta kupa złomu? Ja bym pozwolił, z tej broni mogliby co najwyżej zrobic sobie otwieracze do konserw...
/topic/1220220/reply/3436487/edit/forum/reply/3436487/canEditw odpowiedzi na post: olaa156
Jak ktoś nie rozumie filmu na nazywa go płytkim oraz nie pamięta lub umknęły mu pewne fakty niech oglądnie jeszcze raz. Przecież nie wiadomo po co i dlaczego obcy zostawili swoich ziomali na pastwę losu. Broń została im zabrana przez ludzi więc mieli może kilka karabinów czy jak to nazwać ale tym rewolucji nie da się zrobić. Poza tym to byli kosmici i o to chodzi, że miel zupełnie inną mentalność. I to mi się podoba. Nie zachowywali się jak ludzie! Mój ulubiony film! Ostatnim który tak mi się podobał był chyba Terminator 2.
/topic/1220220/reply/3436907/edit/forum/reply/3436907/canEditw odpowiedzi na post: slavia9
YouzeQ - w swoim ostatnim poscie piszesz, ze film zasluguje na ocene 6/10 a dales 2/10 - WTF?
Oczywiscie to taki zart bo zamierzam wypowiedziec sie INTELIGENTNIE albo chociaz sprawic takie wrazenie tudziez wrazenie czlowieka probujacego sprawiac wrazenie inteligetne. Co nie zawsze wychodzi mimo szczerych checi :P
Doszukujac sie nielogicznosci w Dystrykcie 9 czy jakimkolwiek innym obrazie nalezy przede wszystkim podejsc do rzeczy logicznie i rzetelnie. Przedstawic solidne argumenty w oparciu o panujaca lub wymyslona rzeczywistosc bo twierdzenie "pokazali bzdure, powinno to wygladac tak i tak" bez zadnego uzasadnienia pozostaje tylko pustym twierdzeniem. Wiekszosc "wpadek" podawanych w tym i innych tematach znajduje wyjasnienie w samym filmie - wystarczy uwaznie go obejrzec. Reszte, przy odrobinie dobrej woli, mozna wytlumaczyc sobie samemu, w wiekszosci bardzo prosto i na wiele sposobow.
Podstawowym bledem jest traktowanie zachowania "krewetek" z ludzkiego punktu widzenia. Nasz wlasny gatunek jest tak gleboko zroznicowany, ze ludzie z roznych kregow kulturowych i spolecznych nie potrafia sie wzajemnie zrozumiec. O krewetkach wiemy jedynie to, ze ich spolecznosc oparta jest na strukturze podobnej do owadzich - ula lub mrowiska i ze sa na tyle inteligetni, zeby stworzyc zaawansowana biotechnologie. W tym miejscu rozumiem, ze kazdy krytykujacy Dystrykt 9 za debilne zachowanie krewetek jest entymologiem i w dodatku wie, jak w skajnych sytuajach powinny reagowac mrowki obdarzone inteligencja porownywalna z ludzka.
Drugim bledem prowadzacym do nieporozumien jest twierdzenie, ze inteligencja (lub jej brak) determinuje kazde dzialanie. Wzorce zachowan, motywacja, mentalnosc - maja nieporownywalnie wieksze znaczenie niz poziom inteligencji. A podstawowy "cel" kazdego zywego organizmu to wlasnie "dostosuj sie lub gin" czyli instyknt samozachowawczy, ktory czesto nijak sie ma do logicznej, chlodnej kalkulacji. W obliczu smierci glodowej moze i powinien oznaczac wymiane karabinu na cos, co zapelni kurczacy sie zoladek.
Odpowiadac na "dlaczego?" moglbym bardzo dlugo ale niestety musze zmienic dziecku pieluche ;) Zamiast tego proponuje symulacje odwrotnej niz w Dystrykcie 9 sytuacji. Ludzkosc doszla do momentu, w ktorym podroze miedzygwiezdne sa na porzadku dziennym. Przyszlosciowy Shell wysyla na odlegla, bogata w zloza kopalne planete 2 mln gornikow. W wyniku awarii statek wchodzi w atmosfere nieznanej planety - jest zamieszkala przez owadopodobne inteligetne stwory. Na oko cywilizacja zacofana technologicznie w stosunku do ludzi ale na tyle zaawansowana, by stwory budowaly miasta i latajace maszyny. W dodatku jest ich calkiem sporo - moze i z 6 miliardow. Zapewne nie kupia bajki o bogach spadajacych z nieba - predzej zezra wszystkich ze statku bo ich przysmakiem jest surowe mieso. Ludzki statek przewozil gornikow wiec sa na nim... nie, nie space marines tylko gornicy :D Oczywiscie paru pilotow, obsluga techniczna, kucharze, sprzatacze i na 2 mln glow pewnie z 5 tysiecy policjantow czy porzadkowych. Panowie z firmy "Zubrzycki" maja zapasik niszczycielskich zabawek, jakies pojazdy itd. ale cala reszta to sprzet gorniczy i srodki czystosci. W sam raz na podboj obcej planety. Napedu nie da sie naprawic, konczy sie zywnosc, ludzie tysiacami zaczynaja chorowac. Kapitan obstawia wlazy ochrona - ciagle wierzy, ze naprawi statek a obcy stanowia zagrozenie. Wybuchaja zamieszki, gina ludzie. Do glosu dochodza najbardziej prymitywne instynkty - najesc sie, nie zachorowac, przezyc. Wsrod 2 milionowej spolecznosci rozpoczyna sie apokalipsa. Jeden z wlazow zostaje otworzony od zewnatrz. Do statku wchodza obcy i nie rzucaja sie na ludzi by wyrwac im wszystkie konczyny. Wynosza pierwszych chorych, daja zywnosc, pokazuja miejsce, w ktorym ludzie moga zamieszkac. Bez watpienia sa to slumsy ale z dachem nad glowa, pomoca medyczna i jedzeniem. Konfliskuja bron, nadaja numery ale wyglada na to, ze rozbitkom uda sie przezyc.
Dlaczego ludzie z uszkodzonego statku przez 20 lat mieszkaja w slumsach zamisat wymordowac 6 miliardow obcych i zostac wladcami wszechswiata?
b182 - rozwinalem troche Twoja wypowiedz ale widze, ze chodzilo nam o to samo :)
/topic/1220220/reply/3437765/edit/forum/reply/3437765/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
1. O krewetkach nie wiemy, że tworzą strukturę ula - to jeden z naukowców tak podejrzewa. Jeśli nawet - owady w rojach się tak nie zachowują i nie trzeba być entomologiem, żeby to stwierdzić. Poza tym obcy zachowują się w bardzo ludzki sposób ("tatuś" i "synuś" zwłaszcza).
2. Ale krewetki dopuściły do tego, że giną. Trudno uwierzyć, żeby tak frajerska rasa osiągnęła taki stopień rozwoju (jednocześnie tego poziomu nie wykazując). Sam popełniasz błąd - gdyby ludzie nie zdecydowali się wejść siłą na pokład statku, to OBCY UMARLIBY Z GŁODU. To jest ten twój instynkt samozachowawczy? To nie powinny być przestraszone robaki, bo w końcu chyba świadomie wyruszyły w kosmos, prawda? Zamiast czekać na śmierć wystarczyło wyjść i nawiązać normalne stosunki z tubylcami, zamiast dać się zapakować do bydlęcych wagonów i przewieźć do obór, gdzie znowu bezczynnie czekali na to, co z nimi zrobią rzeźnicy. To nie jest dostosowanie się. Można tu wykorzystać ten często przytaczany przykład z Żydami, który w tym akurat przypadku jak raz odpowiada sytuacji - idąc twoim tokiem myślenia, Żydzi, dając się pakować do wagonów i zwozić do obozów, gdzie następnie siedzieli i czekali na śmierć, "dostosowali się". Świetny pomysł to był.
Kolejny błąd, niestety standardowy, to hiperbola i myślenie zero-jedynkowe. Jeśli nie poddanie się, to wymordowanie całej planety. Nic pomiędzy. A żadnych ludzi nie musiały krewetki mordować, tym bardziej całej planety, nawet jeśli były na statku w kiepskiej sytuacji. Przykładowo: wysyłasz "ambasadora", nawiązujesz kontakty itd.
"Napedu nie da sie naprawic"
Nie da się naprawić napędu (tzn. zebrać tego czarnego płynu, jak rozumiem) na statku, który jest wykonany w całości w technologii obcych i są pod ręką jiliony przedmiotów do "wyciśnięcia" gumisiowego soku, ale da się to zrobić już na ziemi, przez 20 lat przeszukując śmietniki i przy użyciu kolektora domowej roboty. Jest to, bez cienia wątpliwości, rzetelne i logiczne podejście do tematu. Już bardziej by się to wszystko trzymało kupy, gdyby się okazało, że milion krewetek schlał się na meczu w krewetkową piłkę i zabrał się z powrotem nie swoim statkiem po czym obudził skacowany na Ziemi, a krewetkowy kac trwa czterdzieści lat i najlepsze na niego jest kocie żarcie.
"Konfliskuja bron"
No, to im świetnie wyszło. Trzy dekady od przybycia w rękach alienów jest tyle broni, że nadal wymieniają ją na żarcie dla kotów. W języku obcych, jak napisał b182, jest to "kilka karabinów".
/topic/1220220/reply/3437988/edit/forum/reply/3437988/canEditw odpowiedzi na post: Czarny77
Tak jak pisalem w poprzednim poscie - kluczem jest przede wszystkim dobra wola konieczna do WIARY w wymyslona historie. W przeciwnym razie negatywne nastawienie ztederminuje odbior i wszystko, nawet w pelni logiczne i wytlumaczalne, bedzie uchodzilo za bzdure. Do dzis pelno jest baranow, ktorzy z pelnym przekonaniem twierdza, ze obozy zaglady to wymysl zydowskiej propagandy. Barany bo nie wierza w fakty? Ja za taki fakt przyjmuje historie zaserwowana mi przez tworcow filmu. Jezeli potrafie w logiczny sposob wytlumaczyc sobie wszystkie watpliwosci i niedopowiedzenia to jest ona dla mnie wiarygodna.
Twierdzac, ze cos jest bzdura nalezy podac DLACZEGO. Logicznie i wyczerpujaco. Powtarzam to po raz kolejny i bede powtarzal do znudzenia. Inaczej jest to tylko marudzenie, ze cos mi sie nie podoba bo wedlug mnie powinno wygladac inaczej. W podobny sposob ktos kiedys zjechal "Miasto Boga" za brak autentyzmu - bo wg. autora postu dilerzy zachowuja sie inaczej niz w filmie. Choc zadnego nigdy nie widzial, ani w Polsce ani tym bardziej w brazylijskich slumsach. Krewetki tez nikt nigdy nie widzial wiec twierdzenie, ze przedstawiony obraz obcego jest durny bo potrafi zbudowac statek i ma w reku smiercionosna bron wiec powinien zachowywac sie jak skrzyzowanie rambo z fizykiem jadrowym jest absurdalne. Praktycznie nic o nich nie wiemy jak wiec mozna autorytarnie twierdzic, ze ich zachowanie jest nienaturalne?
StreetSamurai - porownujesz Dystrykt 9 do getta z czasow II wojny swiatowej jednoczesnie twierdzac, ze obraz dystryktu jest niewiarygodny. Rozumiem, ze majac historyczna wiedze, zostajac zamkniety w podobnych warunkach spodziewalbys sie najgorszego i podjalbys jakies dzialania. Ale ludzie z getta do konca wierzyli (albo chcieli wierzyc), ze wywozeni sa na przymusowe roboty i robili wszystko, zeby przezyc - czyli podporzadkowywali sie przemocy i nie stawiali oporu. Bo kazde stawienie oporu konczylo sie pewna smiercia a tak zostawala nadzieja, ze uda sie przezyc. Dlaczego wiec krewetki mialyby zachowac sie inaczej, tylko dlatego, ze potrafia zbudowac statek kosmiczny?
Rozwijajac ten ten temat - ludzie z getta mogli sie czegos domyslac. Docieraly do nich informacje, trafiala odziez i przedmioty odebrane wywiezionym. Krewetki takich sygnalow nie maja bo NIE SA MASOWO MORDOWANE. Dystrykt to oboz internowania a nie zaglady, ani opinia publiczna ani nawet pracownik MNU Wikus nie wiedza o eksperymentach. Czy w 2 milionowej populacji moze umknac fakt znikniecia nawet kilku tysiecy przypadkowych osobnikow porwanych do testow? Nie? Twoj sasiad byl chory, umarl i zabrali go na sekcje a pozniej spalili cialo zeby zlikwidowac wirusy, moze tez zle sie czujesz? Twoj wlasny rzad sprzedalby ci milion bajek a nie jestes fuckin monsterem tylko przedstawicielem tego samego gatunku.
Gdzie sa "rzeznicy" w Dystrykcie 9 skoro w ciagu 28 lat populacja krewetek z 1,8 mln urosla do 3 mln?
Krewetki nie sa "przestraszonymi robakami". Sa obca, inteligenta forma zycia, ktora doskonale dostosowala sie do nowych, wrogich warunkow. Udalo im sie przezyc i dodatkowo zwiekszyc swoja liczebnosc o ponad 50%. Jedza smieci? Dla nich to przysmaki, szkoda, ze ich tak malo. Mieszkaja w zamknietej, strzezonej strefie, w ktorej nie chcieliby mieszkac? A maja inne wyjscie jesli chca zyc?
Dlaczego obcy nie "dogadali sie" z ludzmi, nie handlowali technologia za lepsze warunki bytowe? Przez 3 miesiace siedzieli na statku wiec pewnie probowali go naprawic, obawiali sie wyjsc na zewnatrz niepewni reakcji ludzi, moze w koncu przycisnieci glodem i choroba sami by wyszli ale ludzie ich uprzedzili. Moze nie mieli czym handlowac bo posiadac jakas tam technologie (skad mieli wiedziec, ze jest bardziej zaawansowana od ludzkiej i ze ich przedmioty nie beda dla ludzi zwyklymi smieciami?) to jedno a wyjasnic jej dzialanie i odtworzyc proces produkcyjny to zupelnie inna bajka (umiem obslugiwac komputer i karabin ale nie potrafilbym zrobic nowego ani powiedziec na czym polega proces produkcji ukladow scalonych czy nawet prymitywna metalurgia). Statek, ktory zawisl nad Johanesburgiem to nie byla wyprawa naukowa ani ekspedycja w celu nawiazania kontaktu z nowa cywilizacja - znalezli sie tam przypadkiem.
Dlaczego obcy nie uzyli metod silowych choc mieli nad ludzmi przewage fizyczna i technologiczna? Jestem daleki od "myslenia zerojedynkowego" i zbednego splycania - uzylem uproszczen z wygody bo tak naprawde mozliwe byly tylko dwa scenariusze. Pierwszy - calkowity brak agresji, dobrowolne "rozbrojenie" a co za tym idzie pokazanie, ze krewetki nie stanowia zagrozenia i nie ma potrzeby ich pacyfikowac. I drugi - jakiekolwiek sprzeciw wobec ludzkich dzialan, wyrzucenie ekipy ratunkowej z pokladu statku moglby zostac uznany za potencjalne zagrozenie. Jak uczy historia takie "incydenty" podczas pierwszego kontaktu moga miec fatalne skutki. Przyjmujac, ze statek obcych nie byl jednostka bojowa to "zatrzesienie" broni na jego pokladzie (w filmie mowa o "tysiacach" sztuk co przy 2 mln pasazerow moze sugerowac ilosc odpowiednia do wyposazenia sluzb porzadkowych) zapewne bez wiekszych zapasow amunicji w zaden sposob nie moze dawac poczucia bezpieczenstwa. Walka mecha z najemnikami uzbrojonymi w bron reczna moze i wygladala widowiskowo ale mech (ani modul sterujacy statku) nie byl niezniszczalny.
Bron zostala skonfliskowana, w dystrykcie jest nielegalna. W jaki sposob jest jeszcze w rekach obcych i jak trafila na powierzchnie? O to trzeba by bylo zapytac debilnych krewetkowych przemytnikow. Czy wystepuje w dystrykcie w ilosciach przemyslowych? Nie sadze, w kazdym razie w filmie tego nie widac. Wymiana broni na zywnosc po 28 latach pokazuje tylko jak bardzo krewetki staja sie zdesperowane w kwestii zdobywania zywnosci - rzad pewnie z kazdym rokiem obcina fundusze na utrzymanie dystryktu a im nie zostalo nic innego na wymiane. Domniemywanie, ze bron jest "waluta" obcych jest niedorzeczne - zapasy jakiegokolwiek towaru przy takim modelu handlu nie wytrzymalyby 28 lat a nasycenie rynku w zestawieniu z faktem, ze ludzie broni obcych nie mogli uzywac juz dawno ten handel by zabily.
Czemu obcy nie wyslali emisariuszy? Bo w chwili przylotu nie potrafili sie z ludzmi komunikowac, szykowali jakis plan dzialania, bali sie otworzyc statek bo ci bezmackowcy ich pozra? To nie Star Trek, w ktorym na ziemi laduje pozaziemska cywilizacja i od progu plynna angielszczyzna mowia "przylecielismy w pokoju". Mnie to przekonuje i dopowiadajac sobie wlasne wiarygodne uzasadnienie sprawia, ze oferowana "bajka" staje sie bardziej autentyczna niz 99% filmow o kosmitach.
Czemu obcy nie wycisneli "gumisiowego soku" ze swoich urzadzen gdy przez 3 miesiace siedzieli na statku? Bo probowali naprawic naped czy pozyskac paliwo w inny sposob? Bo Chris wpadl na szalony pomysl ekstrakcji materii zasilajacej urzdzenia i destylacji do postaci paliwa gdy nie bylo juz zadnego innego sposobu na powrot do domu? Nie wiedzial czy to zadziala, zaczal robic eksperymenty i odnalazl sposob? Zbieral plyn przez 20 lat a na ziemi byli przez 28 wiec nie wymyslil tego od razu. Ale wtedy byli juz w dystrykcie pozbawieni wiekszosci zabawek.
Najblizsze skojarzenie - okret z uszkodzonym napedem atomowym i idiotyczny pomysl zastapienia zniszczonych pretow uranowych zubozonym uranem odzyskanym z pociskow karabinowych. Tylko dlaczego glowny mechanik wpadl na niego dopiero po kilku latach? I dlaczego mu sie udalo skoro to nie powinno dzialac? Co z nas za debile, ze nie wpadlismy na to bedac na statku - teraz wiekszosc karabinow i amunicji jest w rekach obcych, trzeba chodzic po chatach i namawiac tych, ktorym udalo sie cos przemycic w skrzynce z ciuchami. I za cos przehandlowac bo za darmo nie dadza zwlaszcza, ze nikt nie wierzy w powodzenie durnego pomyslu. Zreszta trzeba go trzymac w tajemnicy bo ktos sprzeda info za worek ryzu albo bedzie sie chcial zabrac do domu a kazda geba to dodatkowe zuzycie energii potrzebnej na szybki powrot. Kto zrozumie, ze musi zostac i grzecznie czekac na pomoc bo inaczej sie nie uda?
Ludzie uciekajacy z plonacej sali koncertowej tratuja sie wzajemnie choc powinni opuszczac obiekt spokojnie. Co nie znaczy, ze sa idiotami.
Bardzo chetnie podyskutuje o konkretnych "wpadkach" i nielogicznosciach ale przy uzyciu solidnych argumentow - to zawsze rozwija i jest przyjemne. Jednak wyjsciowe negowanie wszystkiego "bo scenarzysta, rezyser i producent sa debilami, wciskaja kit i szmire" do niczego nie prowadzi i z gory skazuje na niepowodzenie jakakolwiek polemike. Czego ani sobie ani Wam nie zycze ;)
/topic/1220220/reply/3439083/edit/forum/reply/3439083/canEditw odpowiedzi na post: StreetSamurai
Naprawdę odpowiadam tylko niejako z obowiązku, bo - nie będę ukrywał - jest to dość potężny stek bzdur (sorry) i naiwności. Odpowiedź z cytatami będzie dłuuga.
Przede wszystkim - jest mnóstwo uwag uargumentowanych. Dwa - "nikt krewetek nie widział itd. itp." - ale widzimy je w filmie i widzimy, że wykazują zadziwiająco dużo ludzkich zachowań. Oczywiście ty wybierasz tylko te obce jako argument, że alieny są obce w 100%. W tym miejscu można by w sumie zakończyć dyskusję. Krewetki są obce, ale twórcy uczłowieczyli je w konkretnym celu, czego najwyraźniej nie dostrzegasz.
"porownujesz Dystrykt 9 do getta z czasow II wojny swiatowej"
Niczego takiego nie robię.
"Rozumiem, ze majac historyczna wiedze, zostajac zamkniety w podobnych warunkach spodziewalbys sie najgorszego i podjalbys jakies dzialania. Ale ludzie z getta do konca wierzyli (albo chcieli wierzyc), ze wywozeni sa na przymusowe roboty i robili wszystko, zeby przezyc - czyli podporzadkowywali sie przemocy i nie stawiali oporu."
Przepraszam, ale co ty za bzdury wygadujesz, człowieku? Żydzi dają się zapakować do wagonu, wypakować w obozie, zaprowadzić do komory i zagazować "robiąc wszystko, żeby przeżyć", czyli "podporządkowując się przemocy i nie stawiając oporu"? Co to w ogóle jest? A nie wiedzieli, co ich czeka, to może ci w pierwszych transportach.
"Dlaczego wiec krewetki mialyby zachowac sie inaczej, tylko dlatego, ze potrafia zbudowac statek kosmiczny? "
:D To jest zbyt głupio śmieszne, żeby to komentować :D Przeczytaj sobie to zdanie kilka razy na głos :D
"Dlaczego obcy nie "dogadali sie" z ludzmi, nie handlowali technologia za lepsze warunki bytowe? Przez 3 miesiace siedzieli na statku wiec pewnie probowali go naprawic, obawiali sie wyjsc na zewnatrz niepewni reakcji ludzi, moze w koncu przycisnieci glodem i choroba sami by wyszli ale ludzie ich uprzedzili..."
I co jeszcze sobie weźmiesz z powietrza? Może rozgrywali zawody, kto dłużej wytrzyma? Daj spokój, naprawdę.
"Moze nie mieli czym handlowac bo posiadac jakas tam technologie (skad mieli wiedziec, ze jest bardziej zaawansowana od ludzkiej i ze ich przedmioty nie beda dla ludzi zwyklymi smieciami?)"
Mogli wyjrzeć przez okno, chociażby. Kurna, my tu mówimy o obcej cywilizacji na takim szczeblu rozwoju, że odbywa wyprawy międzygwiezdne, a ty o nich mówisz tak, jak ich film przedstawia - jak o debilach. OK, mogą sobie być debilami, ale właśnie przez to fabuła nie trzyma się kupy.
"Dlaczego obcy nie uzyli metod silowych choc mieli nad ludzmi przewage fizyczna i technologiczna? Jestem daleki od "myslenia zerojedynkowego" i zbednego splycania - uzylem uproszczen z wygody bo tak naprawde mozliwe byly tylko dwa scenariusze. Pierwszy - calkowity brak agresji, dobrowolne "rozbrojenie" a co za tym idzie pokazanie, ze krewetki nie stanowia zagrozenia i nie ma potrzeby ich pacyfikowac. I drugi - jakiekolwiek sprzeciw wobec ludzkich dzialan, wyrzucenie ekipy ratunkowej z pokladu statku moglby zostac uznany za potencjalne zagrozenie."
Znów te same... Nie myślę zero-jedynkowo, ale możliwe są tylko dwa scenariusze... Nie, jest mnóstwo innych możliwości.
"Bron zostala skonfliskowana, w dystrykcie jest nielegalna. W jaki sposob jest jeszcze w rekach obcych i jak trafila na powierzchnie? O to trzeba by bylo zapytac debilnych krewetkowych przemytnikow. Czy wystepuje w dystrykcie w ilosciach przemyslowych? Nie sadze, w kazdym razie w filmie tego nie widac. Wymiana broni na zywnosc po 28 latach pokazuje tylko jak bardzo krewetki staja sie zdesperowane w kwestii zdobywania zywnosci - rzad pewnie z kazdym rokiem obcina fundusze na utrzymanie dystryktu a im nie zostalo nic innego na wymiane. Domniemywanie, ze bron jest "waluta" obcych jest niedorzeczne - zapasy jakiegokolwiek towaru przy takim modelu handlu nie wytrzymalyby 28 lat a nasycenie rynku w zestawieniu z faktem, ze ludzie broni obcych nie mogli uzywac juz dawno ten handel by zabily."
Pewnie, że jest niedorzeczne, ale jest w filmie - ergo film jest niedorzeczny. Fakty: broń była najbardziej pożądanym towarem obcych, po 28 latach obcy wciąż mieli w rękach broń (no właśnie, skąd) i wymieniali ją na kocie żarcie. Pytanie: co oprócz broni alieny wymieniały na żarcie?
"Zdesperowane krewetki" :D Żyją jak robaki i tak są traktowane, mają w ręku potężną broń, ale są zdesperowane, bo... nie mają kociego żarcia, i za nie tę broń oddają :D
"Czemu obcy nie wyslali emisariuszy? Bo w chwili przylotu nie potrafili sie z ludzmi komunikowac, szykowali jakis plan dzialania, bali sie otworzyc statek bo ci bezmackowcy ich pozra? To nie Star Trek, w ktorym na ziemi laduje pozaziemska cywilizacja i od progu plynna angielszczyzna mowia "przylecielismy w pokoju". Mnie to przekonuje i dopowiadajac sobie wlasne wiarygodne uzasadnienie sprawia, ze oferowana "bajka" staje sie bardziej autentyczna niz 99% filmow o kosmitach. "
Czyli co, czekali, aż telepatycznie poznają angielski? Czy z Internetu, jak Transformersy. Bali się? A pisałeś wcześniej, że to nie były wystraszone robale. I znów to uproszczone myślenie. Albo umieją rozmawiać od razu, albo nie rozmawiają w ogóle. To samo co wyżej w kwestii wyjaśnienia.
"Czemu obcy nie wycisneli "gumisiowego soku" ze swoich urzadzen gdy przez 3 miesiace siedzieli na statku?"
No właśnie, dlaczego. Twoje odpowiedzi (i odpowiedzi innych) są równie dobre jak brak odpowiedzi. Również kilka wymyśliłem, też były fajne.
"Najblizsze skojarzenie - okret z uszkodzonym napedem atomowym i idiotyczny pomysl zastapienia zniszczonych pretow uranowych zubozonym uranem odzyskanym z pociskow karabinowych. Tylko dlaczego glowny mechanik wpadl na niego dopiero po kilku latach?"
Co oni robili kilka lat na uszkodzonym okręcie podwodnym? Anyway - pomysł Chrisa nie był idiotyczny - Chris doskonale wiedział, co robi i wiedział, że to zadziała (bo nic nie wskazuje inaczej).
"Co z nas za debile, ze nie wpadlismy na to bedac na statku - teraz wiekszosc karabinow i amunicji jest w rekach obcych, trzeba chodzic po chatach i namawiac tych, ktorym udalo sie cos przemycic w skrzynce z ciuchami."
Nie da się już tego słuchać... Obcy latali na golasa (i na swoim statku siedzieli na golasa), ewentualnie w ludzkich ubraniach. Do czego zmierzam - w jaki sposób obcy mogli cokolwiek przemycić ze statku? No jak, ku***? Jak ludzie ich zabierający mogli im pozwolić zabrać ze sobą cokolwiek, skoro wszystko mogło być megabombą mogącą zniszczyć cały świat? Jak ludzie mogli cokolwiek przemycić, skoro taka operacja powinna być przeprowadzana w warunkach ultra hiper pełnej kontroli? Przecież my tu mówimy o kontakcie z obcą cywilizacją, ile razy można to powtarzać... Dla ciebie "logiczna i rzetelna" byłaby taka sytuacja, że jutro nad twoim blokiem (jeśli mieszkasz w bloku) zawisa UFO, a już pojutrze władze dają mu mieszkanie obok ciebie?
"Ludzie uciekajacy z plonacej sali koncertowej tratuja sie wzajemnie choc powinni opuszczac obiekt spokojnie. Co nie znaczy, ze sa idiotami."
Co to ma być za przykład? Niby czemu ludzie mieliby opuszczać salę spokojnie, jeśli wali im się na głowy?
Spodziewam się, że w odpowiedzi powtórzysz trzeci raz to samo, dlatego z góry przepraszam - ja już trzeci raz tego samego pisać nie będę.
/topic/1220220/reply/3439409/edit/forum/reply/3439409/canEditw odpowiedzi na post: Czarny77
stretsamurai ja jestem ciekaw czy ty tak każdy film rozkminkowujesz z wręcz matematyczną dokładnością,chyba powinieneś sie ubiegać o etat scenarzysty w Hoolywood mimo kryzysu masz na to duze szanse,a propo, argumenty czarnego jak najbardziej trafiają do mnie...
/topic/1220220/reply/3500406/edit/forum/reply/3500406/canEditw odpowiedzi na post: StreetSamurai
Czarny77, pójdę do kina zobaczyć ten film, z dwóch powodów. Po pierwsze, spodobał mi się Twój wywód. Po drugie, nawet jeśli Dystrykt 9 mi się nie spodoba, to przynajmniej będę mógł z Tobą i założycielem wątku konstruktywnie na ten temat porozmawiać. (O ile nie wtrąci się żaden idiota używający argumentów typu 'przeczytaj sam to, co napisałeś, to okaże się, że to ja mam rację'...) Pozdrawiam.
/topic/1220220/reply/3497813/edit/forum/reply/3497813/canEditw odpowiedzi na post: Czarny77
Czekałem aż któryś z fanów filmów zauważy, że uważam film na naciągane 6/10 a oceniam 2/10 :-)
Skoro potraficie zadać sobie trud sprawdzenia na ile oceniłem i zauważyć niespójność, to dlaczego nie widzicie jeszcze większych niespójności w tym filmie?
Wytłumaczenie mojej niespójności w ocenianiu: mała prowokacja.
A jakie jest wytłumaczenie niespójności filmowych? Autorzy filmu mogli bez problemu tak dopracować scenariusz, żeby je ominąć/zniwelować. Mogli a nie zrobili.
pozdrawiam.
/topic/1220220/reply/3439513/edit/forum/reply/3439513/canEditw odpowiedzi na post: Czarny77
YouzeQ Ty człowieku uważaj gdzie, co i z kim piszesz !!! Bo jak nie to ugh.... hahaha. Daj spokój. Chcesz argumentować z ludźmi, których światopogląd zamyka się na pomeczowych bójkach co widać po poziomie i sposobie dyskusji ? Nie wiesz, że istnieje ogromna rzesza kretynów (niestety nieuświadomionych), którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że istnieją też tacy, którzy po pierwsze posiadają odmienne zdanie i po drugie chcą je wyrazić w kulturalny sposób ? Daj na luz bo jak Cie spotkam to ughhh..... hahahaha ;)
/topic/1220220/reply/3441673/edit/forum/reply/3441673/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
Tym niemniej chciałbym zauważyć, iż przynajmniej jeden z fanów filmu wypowiadających się tutaj nie tylko, że robi to w sposób cywilizowany, kulturalnie, używając argumentów. Mogę się z nimi zgodzić lub nie, ale to są ARGUMENTY. Nie pyskówki typu "a ty Youzi jesteś gupi", które niestety tu przeważają.
Ale to też jest optymistyczne. Oznacza, że internet nie jest zabawką garstki wykształciuchów a czymś ogólnodostępnym.
Pozdrawiam i przestaję się wypowiadać na temat tego filmu - szkoda czasu. Czyli mówiąc po Twojemu "wrzucam na luz".
/topic/1220220/reply/3441779/edit/forum/reply/3441779/canEditw odpowiedzi na post: tomash74
A czy nikt nie zauważył, że film przemyca zaupełnie inną informację? Wydaje mi śę że krewetki są reprezentacją dysrkyminowanych ludzi, którzy zamieszkują getto, bodajże dystrykt 6, albo 10 (Johannesburg jest podzielony na dystrykty). Kwestia gangów, które tam rządzą rownież nawiązuje do smutnej rzeczywistości. Cały film jest aluzją do problemów tego miasta, sprytnie zawolaowanym w dynamiczne kino s-f, które dla nie widzących drugiego dna, wydaje się pozbawione większego sensu. A może to tylko ja próbuję nietrafnie gloryfikować pana Blomkampa, który dostał zadanie od Jacksona, żeby zrobić pełnometrażowy film z klipu 'Alive In Joberg'-który wpadł Peterowi w oko. To też jest opcja, bo co innego zrobić krótki klip, a co innego rozciągnąć go ośmiokrotnie mając doświadczenie jedynie w efektach specjalnych do grier na xboxa... Ja jednak wolę myśleć, że za filmem kryje się głębsze przesłanie...
/topic/1220220/reply/3497414/edit/forum/reply/3497414/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
hm... dziwne, bardzo lubię myśleć (prawda, raczej abstrakcyjnie niż logicznie), a film bardzo mi się podobał...
"Twórcy filmu nie potrafili się nawet zdecydować, czy tworzą paradokument, film akcji czy komedię." może... wszystko? bo widzisz, po primo: żyjemy w dobie postmoderny, w której wszystko może być wszystkim (spójrzmy nawet na wspaniałe SW: sf, western, bajka i mieszanka kulturowa w jednym), a seundo: film nawiązuje do paradokumentu i przez to musi być realistyczny - a real to ani tragedia, ani komedia, ani film akcji, ani melodramat, tylko wszystko.
jeżeli widzisz tylko spłycony obraz uchodźców i uważasz, że imponujesz znajomością słowa "sparafrazowany", to żal... bo ani z języka mistrzem, ani zbyt wrażliwy na sztukę nie jesteś... takie sprawy jak los jednostki w społeczeństwie, dyskryminacja czy segregacja - niekoniecznie uchodźcow w oczy się nie rzuciły? może to ty za często myślenia (przynajmniej abstrakcyjno - interpretacyjnego) nie używasz?
sorry, ja rozumiem, że nie każdy musi uwielbiać ten film, ale wkurzył mnie ton twojej wypowiedzi...
/topic/1220220/reply/3498044/edit/forum/reply/3498044/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ
Co do zdań typu, że te krewetki to wyżej rozwinięta cywilizacja i tak dalej i tak dalej... nasuwa mi się pewne spostrzeżenie, np. wielu z nas jeździ samochodami, niemalże codziennie. mniej z nas wie jak dokładnie działa auto, jeszcze mniej potrafiłoby je naprawić czy wreszcie skonstruować. do czego zmierzam, postęp techniki nie powoduje że pojedyńcza osoba staje się bardziej rozwinięta/inteligentniejsza. W kontekście filmu, grupa "miedzygwiezdnych robotników" (tak zrozumiałem film) która spotyka się z inna, niżej technicznie rozwiniętą cywilizacją wcale nie musi błyszczeć inteligencją.
Oczywiście film posiada kilka niedociągnięć, jednak uważam go za dobrą i udaną produkcje.
/topic/1220220/reply/3498845/edit/forum/reply/3498845/canEditw odpowiedzi na post: YouzeQ