Mark Darcy

Nie czytałem tej książki(tam na pewno wątek był bardziej wyczerpująco zgłębiony i klarowny), mam też świadomość, że ten film to komedia i nie należy go brać tak na serio, więc wstrzymajcie ewentualne hejty. Dziwi mnie jednak co ten Mark Darcy widział w Brygidzie. Taka sobie z urody panna, paląca, pijąca, rozgadana nie koniecznie w ogarnięty sposób.. A miał wokół siebie kobiety mądre, wykształcone, pełne ogłady. Oczywiście umniejszam tu postać Nataszki, którą bym chętnie udusił ; D Wracając do tematu, uważam że w realnym życiu kobieta pokroju Bridget nie miałaby szansy na znalezienie dobrego, wartościowego partnera. Nikomu tu nie ubliżam oczywiście, ale oglądając ten film dochodzę do wniosku, że Bridget miała niesamowite szczęście, że Darcy w ogóle zwrócił na nią uwagę i co on właściwie w niej widział to nie jestem w stanie powiedzieć. Mało tego, rzucił dla niej prestiżową robotę, ehh.. Filmowa fikcja idealne przesłania ten, jakże głupi krok w życiu.

5
  • Masz sporo racji, ale wydaje mi się, że niepodważalną zaletą Bridget jest to, że w żaden sposób nie jest suką, zimną i chamską, jest po prostu sympatyczna. Naprawdę można ją lubić. Niektórzy to doceniają. ^_^ Jako kobieta nie potrafię ocenić na ile może się ona podobać mężczyźnie, ale patrząc na wybory miłosne ludzi wokół niewiele mnie już dziwi ;) Poza tym w tym filmie Renee Zellweger jest "utyta", ale poza tym ma bardzo ładną urodę.

    I jeszcze co do Darcy'ego, to jako kobieta nie rozumiem, co taka Bridget widzi w nim, w tym drugim też nie. Jeden jest nudziarzem, a drugi dupkiem, tak żle i tak niedobrze :D

    • Sympatyczna jest, to fakt, ale czy to wystarczy? Gdybym był takim Panem Darcy to nie rzucałbym super pracy w Nowym Jorku tylko dlatego, że jakaś panna jest sympatyczna. Jasne, może zamordowałbym tym na śmierć( xD) istotę romantyczności, ale chyba każdy facet postąpiłby tak, nie inaczej. Poza tym, warto dodać, że Mark i Bridget ledwo się znali(mówię cały czas o filmie). Biegała nago w jego brodziku jako dziecko, po wielu latach zamienili kilka szorstkich słów na świątecznym spotkaniu u mamy, później spotkali się w kiosku, ugotowali razem kolację.. tyle.. i Mark się zakochał. Facet miał wcześniej żonę, która złamała mu serce. Podejrzewam, że w prawdziwym życiu człowiek z takim doświadczeniem nie patrzyłby już na kobiety w uczuciem motylków w brzuchu(jak to było u Marka). U niego to wyglądało tak, jakby Brygida była jego pierwszym zauroczeniem.
      A co ona widziała w nim? To było pytanie retoryczne?? :D Gość ogarnięty, myślący, charyzmatyczny, ułożony, karierowicz, pewnie przy kasie, przystojny, szarmancki, pomocny.. Przepis na mokre majtki

      • Ale jakoś się w niej zakochał, co w tym dziwnego :P To że Tobie ona nie odpowiada, nie znaczy, że nie odpowiada nikomu ;) Jestem daleka od obrony romantycznej miłości (a tfe!) ale tego raczej się nie kontroluje. Z drugiej strony potraktowałam ten film luźno jak komedię i nie zagłębiałam się relacje Bridget - Darcy, bo w "romantyczne" historie ani nie umiem, ani nie lubię. Chyba sama sobie odebrałam prawo głosu w tej sprawie :P
        A Darcy? Nie, serio jestem ciekawa co w nim jest takiego. Przystojny, no co kto lubi, ale osobiście nie chciałabym skończyć jako żona bogatego pedantycznego karierowicza przy kasie, który zdaje się nie podzielać moich nawiedzonych zainteresowań. "Zamienili ze sobą kilka szorstkich słów" - moim zdanie dlatego, że Darcy to sztywniak. Oczywiście jest miły, dobrze ułożony, od biedy można go nazwać sympatycznym, ale poza tym ma tak nie po kolei w głowie że zaplanował nawet gdzie jego hipotetyczne dzieci będą chodziły do szkoły. T_T
        Na koniec: jakiś czas temu w internetach przeczytałam, że "najbardziej dziwią nas wybory miłosne i literackie innych", pod czym podpisuję się obiema rękami :)

        • Widocznie masz wywalone na taki typ mężczyzny jak "ułożony i pedantyczny". Uważam się za karierowicza, ale do pedanta układającego już przyszłość swoich nienarodzonych dzieci mi daleko, a jakoś lubię "nieogarnięte" dziewczyny, ze zwykłej sympatii do takich osób, nie szukałbym sobie zmanierowanej partnerki. Filmowy Mark Darcy też widocznie lubił "zaszaleć", na swój sposób wyrwać się z kanonu tej pedantyczności i porządności, np. nudził się w cholerę na łódce z Nataszką, albo scena "nice boys don't kiss like that.. oh, yes they fu.ckin' do!"

          Jest późno, piszę bzdety.. Ale w drugiej części filmu widać jak beznadziejny jest związek B i M. Ona strzela fochy, ciągle tylko wymaga uwagi i troski, zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. On ma swoje zasady, jest spokojny i próbuje jej dogadzać. Jest cierpliwy, ale trochę ma klapki na oczach, wydaje mu się, że jest w porządku, bo nie zdradza, nie bije, nie kłóci się, ale niestety jest nieco oziębły. Plus obraca się w specyficznym środowisku prawników. A Bridget to prosta dziewczyna. Jakie podstawy miałby taki związek w prawdziwym życiu? Podejrzewam, że bardzo marne, polegające głównie na chwilowym zauroczeniu, magii chwili. A takie magiczne chwile są ulotne.

          • Ale ja nigdzie nie napisałam, że ten związek ma przyszłość :D Moim zdaniem to że na siebie polecieli w filmie nie jest szczególnie dziwne, a czy to miało przyszłość? Oceniając na podstawie ich zachowania w obu filmach i tego co jeszcze z nich pamiętam, na dłuższą metę wątpliwą.

          • Jest trzecia część książki - Mark i Bridget stworzyli bsrdzo udany związek, przynajmniej na jakiś czas. A co do Darciego - babkom się podoba nie dlatego, że był pedantycznym adwokatem. Mi się w nim podobało to, że poleciał na taką Bridget. Pomimo tylu jej wad on się w niej ciężko zakochał. Czyli miał w sobie jakąś iskrę szaleństwa i spontaniczności. To tego miał takie ironiczne poczucie humoru, które bardziej wyglądało na zrzędzenie starego dziadka, ale moim zdaniem było urocze.

  • Wydaje mi się, że po prostu Mark obracał się w środowisku, gdzie dystyngowane, wykształcone do szpiku kości femme fatale były na porządku dziennym, więc nie robiły na nim wrażenia. Prawda jest też taka, że przy drugim człowieku chcemy na co dzień czuć się swobodnie, oczekujemy empatii, zrozumienia, humoru, a do tego nie jest konieczny żaden doktorat :D

    Jedna osoba w mojej rodzinie jest niesamowicie podobna z charakteru do Bridget i prawda jest taka, że jest przekochana. Dla niej człowiek jest ważniejszy niż papierek, jest spontaniczna, szczera, nie da się jej nie lubić. To na pewno są zalety Bridget i pewnie to też były cechy charakteru nieosiągalne dla Darcy'ego.

    I zgadzam się z powyższym komentarzem- żaden z tych dwóch facetów nie byłby dobrym mężem :D

  • Moje wrażenie jest takie, że Darcy miał w swoim otoczeniu kobiety 'z wyższych sfer', ale strasznie sztywne, wywyższające się, niemiłe, sztuczne, interesowne, dla których liczyły się stan jego konta, urodzenie, pozycja w społeczeństwie, zawód. Może takim typem kobiety była jego żona, uznał że nie kochała jego tylko jego status społeczny, i zdradziła go przy pierwszej lepszej okazji. A Bridget jest szczera, spontaniczna, zabawna, uczuciowa, ciepła, miła. Nie spodziewasz się wyrachowania od takiej osoby. Może Markowi brakowało kobiecego ciepła, kogoś szczerego, przyjaciela? Może cenił w kobiecie bardziej naturalność i dobroć niż dobre wychowanie czy pozycje społeczną, niż nienaganny wygląd. A może po prostu się zakochał? Miłość w końcu jest ślepa ;)

  • a ja tu widzę sporo podobieństw do "Dumy i uprzedzenia" z Colinem Firthem :))

  • To książka i film dla bab, chcemy wierzyć, że każda dostanie pana Darciego:D W książce Bridget była jedzcze głupsza, ale do tego była szczera, urocza i bezpośrednia. Miła odmiana po tych zimnych rybach którymi się otaczał. Film uwielbiam, a książka była bardzo średnia. Podczas czytania zastanawiałam się co on w niej zobaczył. Trzymam się tego, że bardzo się zakochał;)

  • Co on widział w tej Brygidzie? A może Brendzie?:)

  • Mark po prostu nie potrzebuje partnerki dla podtrzymania lub udowodnienia sobie prestiżu i sukcesu, bo ma tego aż nadto. Chciał kogoś, z kim będzie się dobrze czuł, będzie go zaskakiwał i będzie odmianą od świata, gdzie kobiety są perfekcyjne, ułożone, nudne i wszystkie takie same. : ) Bridget jest kolorową postacią, która dawała mu coś, z czym być może nie zetknął się wcześniej: wychowywany przez snobistycznych rodziców, w snobistycznych szkołach, wśród kolegów-snobów. Mark Darcy uśmiecha się i śmieje się głównie przy Bridget. Dla Bridget Mark jest oprócz tego, że wyzwaniem, bo nie potrafi go rozgryźć, komunikacja z nim jest trudna i trudno go wyczuć, jest dla niej windą do innego myślenia o sobie. Ona jest z nim trochę dla jego prestiżu i sukcesu, bardzo jej to wszystko imponuje. Ale on tego nie potrzebuje i nie szuka w niej tego. Chce się śmiać i być zaskakiwany. Tak sądzę.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o