Seks

Dlaczego tak dużo jest w tym filmie seksu?

  • W tej historii seks był ogromnym nadużyciem wobec kobiet: gwałconych, poniżanych, mordowanych ku uciesze zboczonych mężczyzn. Dlatego "tyle" go w filmie chociaż i tak Fincher oszczędził widzom sporo..

  • Bo tak dużo jest go w książce.

  • bo mieli wysokie libido.

  • w porównaniu z książką to tu prawie nie ma seksu

  • bo ksiazke napisal facet :P

  • Chyba nie do tej sali wszedłeś .......

  • a tak cie to martwi szczerze?;/ ale pewnie dlatego że seks najlepiej się sprzedaje...

  • W książce było od groma seksu, Mikael dymał prawie każdą napotkaną kobietę. W filmie i tak jest go mało :P

  • A mnie wkurzylo, ze scene seksu Lisbeth i Miriam Wu wycieli, tym samym odzierajac troche Salander z biseksualnosci :(

  • Bo seks jest fajny?
    Matko, ja nie wiem skąd ludzie te pytania biorą.

  • W tym Filmie Sex musi być czego nie można powiedzieć o pl. fil. w Ciemności

  • Seksu jest tak raptem 2 minuty. Reszta to bestialski gwałt!!!! Jeśli dla kogos to jedno i to samo, to może swoja psychike porownac do postaci kuratora...

    • Zaczyna mnie denerwować twój spam w prawie każdym wątku, przestań! Czytam sobie spokojnie forum i co chwilę trafiam na Twoje żale.

      • To nie żale, tylko ostrzeżenie dla tych, którzy nie chcą oglądać TAKICH scen. Każdy ma prawo do wypowiedzi w ilu postach chce. I każdy ma prawo nie czytać moich postów.

        • Oczywiście, ja tylko apeluję o zaprzestanie takiej działalności. Po co? Już ostrzegłaś raz, drugi i wystarczy. Daj żyć i czytać forum w spokoju. Tym bardziej, że nie jesteś obiektywna, opisujesz ten film jako zło wcielone, jakbyś nigdy wcześniej nie oglądała filmu z jakąś "sceną". Oczywiście, że była nieprzyjemna, ale musiała taka być. Lepiej, żeby drzwi się zamknęły i nie pokazali nic? Jak w jakiejś grzecznej, familijnej produkcji? NIE CENZURZE! Wymowa tego była taka, żeby przyjemniej oglądało się scenę

          !!!SPOILER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


          zemsty.

          • Pytanie wyżej było czy dużo bylo w filmie seksu. Ja na nie odpowiedzialam. Owszem, w 5 tematach, bo w 5 ktos zadał to pytanie. Są "jakieś sceny" i "sceny", a ludzie wyjątkowo wrażliwi na "pewne sceny" nie powinni tego oglądać. Kropka.

            Pa twardziele, którzy żyjecie sobie w złotej klatce i lubicie oglądać agresję na ekranie.
            EOT

            • Pa.

              Uff...

            • Bez kitu... Wiele osób poszło na film bo muzyka była Trena Reznora tak jak w Social Network.... z młodzieżą (film od 15 lat) i widziałem miny jakie miały matki z nastolatkami, kolesie z laskami... Film w porównaniu do reszty dokonań reżysera... był na poziomie miernym. Tanie chwyty święta bo miło gwałt bo niemiło, zbrodnia niemiło, zemsta miło i ta początkowa wstawka... rodem 007. Nie kupuje tego filmu i jeśli jego najmocniejszą stroną była mocna scena gwałtu... logicznie słabo powiązana z sednem... cóż... zgodzę się z koleżanką... a jestem wyjątkowo odpornym widzem płci męskiej.

              • Niech ktoś mu powie, że to ekranizacja, bo chyba nie wie^^

                • Wiem na jakim filmie byłem i wiem, że to ekranizacja... Tego nie musisz mi mówić. Nie widze powodow dla ktorych mialbym zmieniac swoje zdanie. Tobie podoba sie film, swietnie, ja mam podobne zdanie jak kolezanka wyzej, uszanuj i miej uprzejmosc miec wątpliwość.

                • Postów "koleżanki wyżej" to ja nawet nie komentuję, bo szkoda naskórka na pisanie. Do czego piję - w swoim poście wyrzucasz filmowi elementy zawarte w scenariuszu jak święta, gwałt, zbrodnie i zemstę (swoją drogą nazywasz je "tanimi chwytami", co już jest dla mnie totalnie niezrozumiałe; podążając Twoim tokiem myślenia wszystko można nazwać tanim chwytem, co sprowadza nas do pytania o sens istnienia kina), które zostały po prostu przeniesione z kart książki. Co w takim wypadku miał Fincher zrobić wg Ciebie? Nakręcić ekranizację prozy Larssona, wycinając wszystko, co w książce się znajduje? Mam nadzieję, że dostrzegasz absurd swojej wypowiedzi.

                • Spojz jednak na to szerzej i odpowiedz sobie na pytanie jaka scene zapamietasz nie czytajac wczesniej ksiazki wychodzac z kina po tym filmie? Pytanie czy wulgarnosc w dobrym filmie jest potrzebna... Nie czepiam sie scenariusza, czepiam sie sposobu w jaki zostal zrealizowany. Nie znam ksiazki poszedlem na ten film z ciekawosci i nie mialem pojecia ze zostane porazony tak mocna scena, ktora na tle innych emocjonalnie dominowala. Nie czytam wszystkich ksiazek, ktorych ekranizacje widzialem, jednak czesto jest tak, ze filmy zachecaja mnie do czytania... W tym wypadku tak sie nie stalo. Wystarczylo skonczyc na zamknietych drzwiach po ujeciu z kajdankami, reszta uwazam zbedna. Nie czuje rownowagi w tym filmie ladunek emocjonalny scen sexu tego ;) ,,milego", jak dla mnie, widza o slabszej tolerancji na przemoc, byl zabity przez tamta scene. Jakie to dziwne ze sex lesbijek byl niedopowiedziany... A skoro mamy byc tacy dokladni to z tego co wiem ksiazka traktuje o tym szerzej. Sory za brak pl liter ale pisze z telefonu.

                • Wulgarność stała się elementem naszej kultury i szczerze powiedziawszy widząc film zrealizowany we współczesnych realiach, a obdarty z wulgarności odnoszę wrażenie jakbym oglądał średniowiecznych rycerzy gadających przez telefony komórkowe. Wulgarność, jest wszędzie naokoło i portretowanie otaczającej nas rzeczywistości wyzbytej z wulgaryzmu jest po prostu sztuczne. Wyobrażasz sobie dwudziestoletnią dziewczynę przynależną do subkultury punków zaczepioną przez grupkę pijanych imbecyli i krzyczącą do nich "motyla noga"? To też jest wulgarność. Naprawdę wolałbyś żeby scena gwałtu zrealizowana była za zamkniętymi drzwiami? Pomijając już utraconą możliwość podziwiania pośladków Rooney Mary, czy potraktowanie sceny gwałtu tak jak potraktowano lesbijski seks (natknąłem się gdzieś w internecie na informacje jakoby scena ta została po prostu wycięta na stole montażowym, co pozostawia nadzieję na ujrzenie jej w wydaniu blueray, dvd or something; a jeśli nie wytrzymasz tak długo to polecam wersję skandynawską tegoż filmu, tam lesbijski seks nie był "niedopowiedziany") naprawdę byłoby lepsze? To tak jak w przypadku cieszącego się ostatnio sporą popularnością serialu "Gra o Tron", opartego na sadze G.R.R.Martina, pełnej epickich bitew. I dochodzę w końcu do odcinka, w której rozegrać się miała jedna z potyczek i co? Bohater, z którego perspektywy ukazano bitwę, dostał w łeb i stracił przytomność zanim w ogóle walka się zaczęła, a następną sceną była ta, w której świadomość odzyskuje. I ja zdaje sobie sprawę, że to serial i budżet ich mocno ogranicza. Ale wiesz jak się poczułem? Co najmniej jakby mi Lisbeth Salander wepchała dildo między pośladki. Fincher bazował na książce, to ona stawiała mu wytyczne. Trylogia Larssona na całym świecie sprzedała się w milionach egzemplarzy. Wyobrażasz sobie jaka lawina zarzutów spadła by na reżysera i pewnie na całe Hollywood, gdyby sobie seks podarowano? Bo ja już widzę te setki postów z wyrzutami o cenzurowanie, łagodzenie itd. byleby tylko dostać niższą kategorię wiekową dla filmu i wyciągnąć więcej kasy od widzów. Tak źle i tak niedobrze.
                  Poza tym nie bardzo rozumiem, co jest aż tak bulwersującego w tej scenie? Były już ostrzejsze sceny seksu w kinie, były bardziej dosłowne sceny, były już sceny gwałtu, wiec nie rozumiem, o co tyle szumu (choć z drugiej strony to raczej dowodzi kunsztu Finchera w tym filmie, który wcześniej negowałeś, skoro nie pokazując w kinie nic nowego, realizuje 'tanie chwyty' na tyle sprawnie, że prowokuje do dyskusji^^). W książce był gwałt, ma być gwałt, kręcą gwałt. Koniec historii. Takie jest współczesne kino - dosłowne. Zbyt niewielu jest widzów, którzy potrafią się bawić alegoriami w filmach Godarda czy Bergmana, dlatego kino artystyczne stało się kinem niszowym. I wbrew mylnym przekonaniom to nie Hollywood lansuje coraz głupsze filmy i dlatego widzowie głupieją. To ludzie są coraz głupsi, więc usługodawcy serwują filmy na niższym poziomie, w myśl zasady "nasz klient, nasz pan".
                  Nasze pokolenie chciało dosłowności, to je dostało. Ale polakowi nie dogodzi.
                  Gwałty masz wszędzie, nie mam ku temu statystyk, ale jestem pewien, że każdego dnia ktoś zostaje zgwałcony. I zgadywać mogę, że jak tylko przeczytasz w gazecie czy usłyszysz w wiadomościach o jakimś gwałcie, to nie wpadasz na fora internetowa i nie lamentujesz jaka to straszna tragedia spotkała tę biedną kobietę (mężczyznę?). Dlaczego więc przeszkadza Ci to w filmie? Mogą się bić, strzelać, zabijać, kraść, pić, handlować prochami, ale nie mogą gwałcić. Dlaczego? Dlaczego tak mocne wrażenie wywiera na Tobie scena gwałtu, a nie strzelanie do kogoś, bicie, picie czy wykradanie milionów z kont bankowych? Taka sama patologia jak każda inna.
                  Jeszcze innym aspektem jest przyjemność płynąca z możliwości bycia uczestnikiem czegoś, czego w życiu nigdy nie doświadczymy (na potrzeby wypowiedzi zakładam naiwną teorię, że wszyscy jesteśmy normalni). Gwałt to owoc zakazany. Istotą owocu zakazanego nie jest niespróbowanie go. Istotą owocu zakazanego jest to, aby kusił.
                  Polecam więc wyprawę do najbliższego Flo, tudzież Erotic store'u po kajdanki, znalezienie dziewczyny wiedzącej, że kopulacja to nie jest mała kopuła i oddanie się czystej przyjemności gwałcenia. Bo wypadałoby pamiętać, że jak bardzo wielkiego szoku nie wywołałaby scena gwałtu z filmu - to tylko gra aktorska i nic nie działo się naprawdę. I taki też udawany gwałt zalecam, dwa razy w miesiącu, dawkowany do znudzenia^^

                • Napisałes kawał interesującego tekstu ale mam wrażenie że przez to zagubiło nam się sedno sprawy. Jeżeli film ma być ekranizacją książki to podstawowym pytaniem jest czy autor książki uznał że dana scena powinna być wulgarna. Jeżeli tak było to wulgarność na ekranie kjest uzasadniona, w przeciwnym wypadku jest zbędna. Nawiasem mówiąc nie wszystko musi być wulgarne i nie wszystko trzeba pokazać do końca by nami wstrząsało. Jako przykład mogę podać brutalne sceny z filmu Funny Games.

                • Choć Aniołek powyżej wyjaśnił wiekszość to nieco dopowiem (głównie tam gdzie sie nie zgadzam albo coś)
                  Pytasz czy wulgarność w filmie jest potrzebna. A powiedz mi ile jest obecnie filmów niewulgarnych w żaden sposób? W ilu filmach nie jest przedstawiany seks, przemoc, śmierć itp? I ile z tych filmów nie jest a) komediami romantycznymi b) bajkami dla dzieci? Jak sie zastanowisz to może znajdziesz pojedyńcze wyjątki. Granice sie przesuwają. 50 lat temu pocałunek na ekranie budził wiekszy szok ogółu niż ta scena gwałtu (szczególnie, że już 10 lat temu w kinach były przedstawiane dużo mocniejsze i autentyczniejsze sceny gwałtu! Założe sie, że nie widziałeś np "Nieodwracalne" z Monicą Belluci). Tak samo ktoś poniżej strasznie sie oburzył, że ktokolwiek śmiał w ogóle zasugerować seks dwóch dziewczyn w tym filmie. I to zaledwie ostrzejszym filmem w klubie i scenie jak śpią w łóżku półnagie. Żadnego seksu nie było, żadnej przesadnej wulgarności też nie, a ludzie i tak narzekają, bo to nie odpowiada ich światopoglądowi.
                  Drugim faktem jest uświadomienie. Zapamietałbyś tą scene gdyby rozegrała sie jak mówiłeś kajdanki i zamkniete drzwi? Szczerze mówiąc nie sądze. Jak było powiedziane codziennie kobiety są gdzieś gwałcone, ba w samej polsce co tydzień bedzie kilka takich wypadków, tak jak i kilka brutalnych morderstw itp. Niby cieżko uwierzyć ale taka jest prawda, bestie pokroju bjurmana istnieją i wiele z nich ma sie dobrze i żyje wokół nas. Po prostu My o tym nie słyszymy bo są dużo ciekawsze informacje do podania, bo sama lakoniczna informacja nie przyciągnie oglądalności, a pokazanie czegoś byłoby równoznaczne z niemożnością puszczenia materiału. Po samej Twojej reakcji widać, że jest to pierwszy raz kiedy w ogóle zetknąłeś sie z gwałtem w stopniu wiekszym niż wiedza, że takie coś sie zdarza. Nieprzyjemne prawda? Ale również ważne, bo dzieki temu widzisz jak to wygląda naprawde. Ile sprawia bólu itp. Już pomijając fakt, że nie widze, żeby kogokolwiek bulwersowały brutalne morderstwa w blisko połowie filmu, o tu komuś odstrzelą reke, tam kogoś potną, tego wysadzą. Kto by sie przejmował przecież to znamy od lat.
                  W dodatku nie rozumiesz potrzeby tej sceny dla fabuły trylogii. Jest to całkowicie zrozumiałe skoro nie czytałeś książki, wiec gwoli wyjaśnienia. Cała trylogia opowiada o Lisbeth, chodzi o jej emocje, o jej życie, Vagnerowie dla całości mają znikomą wartość, Harriet w trylogii po 1 cześci pojawia sie może 3-4 razy w pojedyńczych scenach które tak naprawde są zbedne dla fabuły, ot sobie są. Mikael zresztą jest niewiele mniej ważny. Jest potrzebny tylko byśmy oglądali tą historie z dwóch punktów widzenia, kogoś kto wie i kogoś kto nie wie. Ogółem cała książka ma walczyć z krzywdzeniem kobiet i ukazuje jak to wygląda, jak nie powinno być. Wbrew pozorom metoda jest dobra, bo im bardziej emocjonalny i obrazowy pokaz tym dłużej zapadnie w pamieci, a o to właśnie chodzi.
                  A pokrótce dlaczego sexu lesbijek nie było? Bo po co? Czasu mało, o Lisbeth starczy nam wiedza, że jest bi i tyle.

                • W wielu miejscach zakladasz rzeczy które nie są prawda a staja sie twierdzeniem... Ja zadaje pytanie czemu pamietam ta scene a nie inne. Ty mowisz ze dlatego ze byla dobra ja ze zla... Chcesz mnie przekonac? Mam zmienic zdanie? Nieodwracalne widzialem, widzialem wiele filmow ciezszych... Nie szokuje mnie ta scena, szokuje mnie zestawienie jej z reszta filmu... Jesli Tobie sie podoba swietnie, mi nie musi i tez jest dobrze. Obyczaje sie zmieniaja ale tu nie chodzi o pocalunek... Sa rzeczy zle i to zlo jest sprawa ponadczasowa, z reszta gdyby tak nie bylo sens ksiazki moglby przeminac a nie przemija... Wyrafinowanie widza nie ma tu nic do rzeczy, nie oceniaj mnie i nie przekonuj.

                • Powiedz gdzie nieprawdziwe założenia zmieniam w twierdzenia;d
                  A czemu pamietasz? Bo była mocna, bo widać spełniła swoje zadanie. Ja wcale nie czepiam sie, że Ci sie nie podoba, jednocześnie nie twierdze, że mi sie podoba. Doceniam jakość jej wykonania i przesłanie jakie niesie, ale twierdzenie, że mi sie podoba nieszczególnie świadczyłoby o mnie samym. To nie jest scena która ma sie podobać.
                  I znowu nie oceniam Cie ani nie przekonuje.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: