BUNCH BUNCH

Ten film nie ma w sobie nic...
Bardzo wielki zawód, bardzo słaby film. Fajny styl opowiadania, dłużyzny, statyczne ujęcia i tak dalej - to lubię. Ale niestety nic nie zostało doprowadzone do końca, żaden wątek. Ani sprawa publikacji książki, ani sprawa "co dalej z naszym związkiem po nieudanym weekendzie", ani wyjazd kolegów do Vegas, który towarzyszył nam w postaci futurospekcji przez cały film, ani sprawa przeniesienia interesu do Dubaju, absolutnie nic!
A ten "fragment" z życia kobiety na telefon mnie absolutnie nie poruszył, nie zaciekał - wręcz znudził. A nie takie było chyba założenie Pana Sodebergha, prawda?

Jedyne co mi się podobało to rozmowa z Chelsea, jej chłopaka, który się zirytował wiadomością, iż ta "wyjeżdża na weekend". Rozmowa - klasa! Bardzo mądre słowa, kolego.

  • CyboRKg CyboRKg

    Najlepsze bylo to, ze to ona jego nazwala egoista! :))) Kobiety...

    • BUNCH BUNCH

      Ha-Ha-Ha. Spodobał mi się Twój post pod moim. Piona! :]

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: