Tak absurdalny, że aż niezamierzenie śmieszny [1/10]

Kobieto, wyzwól się z okowów męskiej dominacji, porywając sobie z lasu wilka. Nic tak bowiem nie poprawia samopoczucia, jak poranny seks z prawdziwym samcem alfa.

Prawie tak śmieszny jak "Zabójcze ryjówki" albo "The Room".

Gutkofile proszeni są o zakładanie własnych bałwochwalczych wątków i pozwolenie mi na posiadanie własnej opinii.

4
  • Mnie rozbawił opis: " Powrót do natury nie zawsze jest olejkiem dla duszy. Niekiedy może być on destrukcyjnym wydarzeniem." wow albo analfabeta albo leniwiec od kopiuj- wklej do translatora...

    • Nie wiem, czy go widziałeś, ale to coś na lepszy opis nie zasługuje. :)
      W sumie to nawet ładnie koresponduje z absurdalnie głupią fabułą. ;->

      • Na prawdę tak zły jest ten film? Pytałam bo zaintrygował mnie ten opis i fragmenty filmu ale również twoja opinia. Zastanawiam się nad tym czy obejrzeć. Rozumiem że mamy tu do czynienia z miłością do wilka. Ale jaka to jest relacja?

        • Relacja kobiety chorej psychicznie, która w chorobę popada pod wpływem zobaczenia w miejskim lasku wilka (w pierwszych scenach jest zupełnie normalna, choć może trochę wycofana). Brzmi to absurdalnie, ale z wielu absurdalnych pomysłów genialni scenarzyści/reżyserzy robili genialne filmy. Żeby daleko nie szukać, istnieje film, gdzie ktoś odkrywa tunel prowadzący do wnętrza głowy Johna Malkovicha. Czy może być coś bardziej absurdalnego od tego?

          Ale wracając do tematu. Do tego potrzeba właśnie geniuszu, a ta pani nakręciła to tak, że na ekranie jest dokładnie tak absurdalne jak w opisie. Oglądać nikomu nie bronię, ale ja bym chętnie od-obejrzał, choć właściwie pod koniec naprawdę zrobiło się już tak kretyńskie, że aż śmieszne.

          Jeśli z kolei chcesz zachęty, to na sieci są (anglojęz.) recki ludzi, którym się podobało, bo jak wiadomo każdy festiwalowy bełt znajdzie swojego amatora... I wszystko jest kwestią gustu. Co możesz jeszcze zrobić, to poznać bliżej mój, żeby się zorientować jak bardzo jest kompatybilny z Twoim. Mam tu kilkanaście długich recenzji, na blogu trochę mikrorecenzji, mogę też dodać Cię na chwilę do znajomych, bo to odblokowuje pełne listy filmów (bug na FW) i wtedy sobie możesz "dogłębnie" porównać nasze gusty.

        • Proszę się nie sugerować opisem, który jest mylący i nieprawdziwy, ani opiniami innych, gdyż są to tylko interpretacje. Ten film nie jest jednoznaczny i każdy inaczej go oceni według nie tyle gustu filmowego, co ogólnie postrzegania świata. Dla mnie na przykład jest to opowieść o wyzwoleniu i drodze do zrozumienia własnych, często utajonych instynktów i potrzeb. Wilk służy tylko jako symbol. Film nie jest na pewno o zoofilii, domniemane sceny zbliżeń ze zwierzęciem, mają bardziej charakter sennych marzeń. Bohaterka w istocie pragnie realnego mężczyzny. Obraz jest dość naturalistyczny i może budzić różne, u niektórych również i negatywne emocje, ale uważam, że należy do niego po prostu podejść świadomie i bez uprzedzeń.

          • okej okej, wszystko okej, ogólnie jestem bardzo wyrozumiały . Nie widziałem filmu, ale jest jedna rzecz w Twoim opisie która każe każdemu człowiekowi złapać sie co najmniej za głowę: "senne marzenia zbliżeń ze zwierzęciem" HEEELLOOOOO!?!?!?!?!?!?!?!?!

            Zastanawiam się czy w ogóle mam komukolwiek wyjaśniać dlaczego napisałem "HELLO", bo może jakimś cudem ktoś się zdziwi że mam "zastrzeżenia". Ale nie, pozostając wyrozumiały, nie zejdę tak nisko żeby się tłumaczyć, bo ktokolwiek czuje w sobie człowieczeństwo zrozumie dlaczego napisałem "HELLO". W każdym razie jeśli w ogóle coś takiego (senne marzenia zbliżeń ze zwierzęciem ble ble...) ktokolwiek chce nakręcić (a kręcenie nie kosztuje mało pieniędzy!!!) albo ktokolwiek chce to oglądać, to .... no comment.

            Jeśli ktoś uważa że przesadzam, to błagam niech nawet nie odpisuje. Może zrozumiem że ktoś może myśleć inaczej, ale to co napisałem jest ludzkie, jasne i przejrzyste i zrozumiałe samo przez siebie. Dlatego nie chciałbym nad tym polemizować. Dzięki i pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

          • Chyba miałeś farta i film Ci się urwał przed najśmieszniejszą sceną na dachu.

            A tak serio to każda potwora znajdzie swego amatora, a ludzie bronią nawet "The Room" i "Kaca Wawa". Pozostaje się więc cieszyć Twoim szczęściem - że obejrzałeś tak wartościowy i skłaniający do myślenia film.

          • Jeszcze jedno...

            "jest to opowieść o wyzwoleniu i drodze do zrozumienia własnych, często utajonych instynktów i potrzeb. Wilk służy tylko jako symbol."

            Przecież to samo piszę w oryginalnym komciu na górze:

            "Kobieto, wyzwól się z okowów męskiej dominacji, porywając sobie z lasu wilka. Nic tak bowiem nie poprawia samopoczucia, jak poranny seks z prawdziwym samcem alfa."

            Ale ukazanie tego za pomocą "przypowieści o fascynacji wilkiem" - w taki sposób jak zrobiła to reżyserka-filmowa grafomanka, skłania nie do przemyśleń tylko do śmiechu. Wszystko można nakręcić dobrze lub źle - a to jest kino klasy G przebrane dla niepoznaki w szatki arthouse'u.

          • Sorry, za to wyżej, coś mi się źle zaedytowało i na dodatek jeszcze źle poprawiłam. Do czego zmierzam. Dokładnie tak, jak piszesz, poza tym warto chyba podejść do tej groteski z przymrużeniem oka i dystansem, bo film jest zabawny i założenia taki miał być. Symbolizm i naturalizm na pewno odgrywa w tym obrazie dużą rolę. Absurd nie koniecznie musi być głupi, można go nie lubić lub nie docenić, ale nie zmienia to faktu, że opis wprowadza w błąd i tak naprawdę to komedio-dramat.

            • Uwielbiam absurd. Ten film rzeczywiście jest zabawny. Podobnie jak ten: http://www.filmweb.pl/film/Zab%C3%B3jcze+ryj%C3%B3wki-1959-2...
              I tak samo zamierzony to humor.

            • Polecam komcia poniżej.

              • Możemy porozmawiać, dlaczego polecasz ten wywiad. Co chcesz przez to powiedzieć ? Z jakiego powodu zmieniać ocenę ? Rozwiń, proszę, z tą pomyłką, bo w lot nie łapię. Jak dla mnie ocena-1 jest niesprawiedliwa.

                • Bo ten wywiad dowodzi, że ta Pani zrobiła go całkowicie na serio. Ten film miał być przejmującym i głębokim dramatem, a jest śmieszny dlatego, że Pani jest filmową grafomanką i zamiast dramatu wyszła jej niezamierzona komedia.

                  Tak samo jak Ryjówki, które miały być horrorem a są karuzelą śmiechu z powodu niewiarygodnej nieporadności tfurców w obchodzeniu się z materią filmową.

                • Jeśli pozwolisz, trochę rozwinę moją opinię. Napisałam, że "Wild" z założenia miał być śmieszny. Podaję przykład ze scenariusza. Dziewczyna zostawiła na biurku "list miłosny", swojego rodzaju "wyraz uznania" dla kochanka. Naprawdę nie można dostrzec tam, podobnie, jak w mojej wypowiedzi, śladów ironii i absurdu? Zabawna wydaje się również ciekawa przemiana typowej introwertyczki w ekstrawertyczkę, (mało prawdopodobne zjawisko) i jak dla mnie wyszło to śmiesznie i karykaturalnie. Przynajmniej w drugiej połowie, bo ta pierwsza była taka normalna i dość realna, jeśli o gatunek dramatu chodzi.
                  To prawda, że trudniej wyrazić się niepochlebnie o filmie, niż zachwalać jego walory, ale wydaje mi się, że wywiad z autorką i główną aktorką- nie jest trafnym argumentem, ponieważ z niego wynika zbyt mało, by można było oceniać obraz, jako "reżyserską klapę". Nie tłumaczy on, dlaczego NK umieściła w dramacie tyle sarkastycznych, dziwnych, po części także zabawnych scen. Wiadomo jednak, że gust, czy poczucie ironii i humoru jest rzeczą względną. Argumentem jest dla mnie film, który innym jakoś nie podszedł, albo zirytował na tyle, by wystawić niską ocenę, ale subiektywna wizja nie zawsze przekłada się na wartość danego obrazu. Nie przemawia to do mnie. O obiektywizm proszę.
                  FW błędnie przydzielił kategorię wyłącznie dramatu. By zrozumieć sens czarnego, niemieckiego humoru i by w miarę obiektywnie ocenić ten obraz, należałoby zmienić ją na dramat- komedia. Podobnie rzecz się dzieje w przypadku tej produkcji. FW kwalifikuje obraz, jako dramat, ale grono filmowe, włącznie ze mną przekonuje, że to równocześnie horror.

                  http://www.filmweb.pl/film/Oczy+matki-2016-760011

                  Ludzie tworzący tę stronę, to tylko ludzie, pomyłki zdarzają się, a prawda leży zawsze gdzieś pośrodku. Nie ma odcieni wyłącznie czerni i bieli, jeśli rozumiesz moją aluzję. Istnieją jeszcze odcienie szarości i w takich kategoriach należy rozpatrywać "Wild". Być może reżyserka tworzy nowy rozdział w filmografii i być może jej film jest oryginalną "filmową hybrydą", czyli połączeniem kilku gatunków filmowych. A może pokazuje ona na ekranie coś, czego do tej pory jeszcze nie widzieliśmy. A co, jeśli był to jakiś eksperyment?
                  Powiedzmy sobie szczerze, nie zachwalam "Wild". On jest średni, z tendencją na plus, jeśli chodzi o oryginalną wizję i wiele jest takich filmów, których pomysł powstaje pod wpływem snu reżysera, również LvT stworzył surrealistycznego "Antychrysta", bo przyśnił mu się zwykły lis. Czas pokaże, co ma nam jeszcze do zaoferowania NK. Być może nie wszyscy muszą być fanami podobnych produkcji, ba, wielu wzbrania się nawet przed wyrobieniem sobie własnej opinii, o filmie. Osobiście zawsze z ciekawością podchodzę do tego, co ma nam do zaoferowania kino europejskie.

                  http://www.filmweb.pl/film/Ludzka+stonoga-2009-542284

                  Na koniec podsyłam jeszcze pierwszą lepszą opinię, podobną do mojej:

                  http://www.spiegel.de/kultur/kino/wild-von-nicolette-krebitz...

                • Nie dziwą mnie podobne do Twojej opinie, bo jak już tu pisałem "każda potwora znajdzie swego amatora" i ludzie potrafią bronić nawet najbardziej nieudanej produkcji, wmawiając samemu sobie (i niestety innym), że te wszystkie żenujące i nieporadne elementy to zamierzony humor, przymrużone oko i gra z widzem.

                  Więc oczywiście, że te wszystkie scenariuszowe i realizacyjne absurdy, idiotyzmy i nieporadności, które wymieniasz i których są dziesiątki w drugiej połowie filmu, gdy reżyserka odjeżdża ze stacji Normalność w podróż koleją MójWielkiArtyzm, są śmieszne (o czym przecież piszę od początku), tylko, że one SĄ NIE-ZA-MIE-RZO-NE. Co to za argument, że jeśli film jest śmieszny, to znaczy, że twórcy kręcili komedię? Podałem Ci dwa sztandarowe przykłady gównianych filmów, które są śmieszne właśnie dlatego, że są tak gówniane. Scena na dachu z "Wild" jest tak samo *zamierzenie* śmieszna, jak ucieczka w wannie przed Zabójczymi Ryjówkami. Czyli wcale.

                  Oczywiście, że na FW zdarzają się pomyłki w klasyfikacji gatunkowej, ale znajdź mi w takim razie portal, gdzie ten film został zaklasyfikowany jako komedia. Albo wypowiedź, któregoś z tfurców, który o tym mówi.

                  http://www.imdb.com/title/tt4071086/
                  https://www.artekinofestival.com/film/wild
                  https://en.wikipedia.org/wiki/Wild_%282016_film%29

                  Również filmwebowy recenzent traktuje film jako dramat.

                  Ale o czym my zresztą mówimy - tu masz stronę w serwisie *producenta* filmu:
                  http://www.heimatfilm.biz/?portfolio=wild

                  Producent też nie wie, jaki film produkował, a teraz mając go w dystrybucji wprowadza klientów w błąd?

                  Dla mnie z przytoczonego wywiadu jednoznacznie wynika, że film był kręcony na poważnie, no ale oczywiście stwierdzenie "Mój film nie jest komedią!" wprost nie pada, więc możesz zastosować wygodną strategię dziecka zasłaniającego oczy i krzyczącego "tego tam ne ma tego tam nie ma" na widok czegoś co jest nieprzyjemne. Przykro mi, że dałaś się nabrać, chociaż z drugiej strony możesz się pocieszać, że po prostu pokładasz wiarę w ludzką inteligencję i nie przyszło Ci do głowy, że ktoś mógł to kręcić na poważnie.

                • http://www.sueddeutsche.de/kultur/interview-mit-nicolette-kr...

                • A konkretnie? Nie znam niemieckiego. Jak wkleisz konkretny kawałek, to mogę sobie wrzucić do tłumacza, ale nie będę tak się przecież przedzierał przez cały wywiad.

                • Sie sagen, es war mühsamer als gedacht, den Film auf die Beine zu stellen.

                  Ich habe das Buch geschrieben und dann zwei Jahre lang mit einem eigentlich fertigen Buch einen Produzenten gesucht. Wenn ich einen lustigen Film geschrieben hätte, eine romantische Komödie oder so, und dann noch zwei Stars engagiert hätte, wäre das sicherlich schneller gegangen.

                • Widzę, że z Twoim niemieckim jeszcze gorzej niż z moim. Właśnie znalazłaś wypowiedź, w której reżyserka potwierdza, że to nie jest komedia.

                  "Napisałam książkę i przez dwa lata szukałam producenta. GDYBYM napisała śmieszny film, komedię romantyczną czy coś i zaangażowała jeszcze dwie gwiazdy, poszłoby mi dużo szybciej."

                • To kolega założył tezę, że "Wild" jest jakoby "wyłącznie komedią" i przy okazji drugi wątek na forum.

                  W moich wypowiedziach nigdy nie pojawiło się, takie stwierdzenie. Pisałam tylko i wyłącznie o tym, że film, by go dogłębnie i dobrze zrozumieć, należy traktować raczej jako "dramat- komedię", a sens przytoczonej przeze mnie wypowiedzi NK, jest zupełnie inny.

                  Podany przeze mnie niemieckojęzyczny link i cytat, dowodzi tego, że NK jako reżyser specjalnie, (czyli z zamierzeniem), dołączyła do dramatu inne elementy. Kolokwialnie rzecz ujmując- wpadła na pomysł. Prawdopodobnie zrobiła to z powodów marketingowych, by projektem w ogóle zainteresował się jakikolwiek producent. To wynika z kontekstu całego wywiadu. Nie z translatora. Język niemiecki znam na poziomie B1, więc potrafię wypowiadać się na wiele tematów, używając prostego języka.

                  Reżyserka opisuje, jakie trudności napotkały ją przy tworzeniu filmu, począwszy od tego, że napisała najpierw książkę, (miała w ręku praktycznie gotowy scenariusz) i nie mogła znaleźć przez dwa lata żadnego zainteresowanego projektem- producenta. Gdyby wpadła na pomysł wcześniej, wszystko znacznie szybciej by się potoczyło. A pomysł był taki, że będzie to wesoły film, romantyczna komedia lub coś w tym rodzaju, do tego zaangażowane będą w projekt dwie znane gwiazdy kina niemieckiego, (chodzi tu o Lilith Stangenberg i Georga Friedricha).


                  Od siebie dodam, że zostali wyróżnieni za swoje role nagrodami, które podałam w tym drugim, założonym przez kolegę wątku. Tylko w jednym ma kolega rację, że pokładam wiarę w ludzką inteligencję i jeśli podejmuję z kimś na FW dyskusję, to zawsze zakładam, że rozmówca jest inteligentną osobą.

                  I kto tu powinien zmienić ocenę? :>

                • No dobra, dopięłaś swego. Przeczytałem jednak cały ten wywiad (na szczęście króciutki), żeby poznać ów rzekomo znaczący kontekst.

                  "I kto tu powinien zmienić ocenę?"

                  No ewidentnie ja. Powinienem zmienić moją ocenę znajomości niemieckiego. Bo pomimo 4 lat w liceum uważałem dotąd, że go nie znam. Ale skoro okazuje się, że biernie znam go lepiej od osoby, która rzekomo zna go na poziomie B1...

                  "Wenn" to nie to samo co angielskie "when" czyli "kiedy". Wręcz przeciwnie. To znaczy "gdyby". Zgaduję, że tutaj Ci się wkradł błąd w Twoje tłumaczenie na poziomie B1.

                  " film, by go dogłębnie i dobrze zrozumieć, należy traktować raczej jako "dramat- komedię","

                  Filmy należy traktować zgodnie z tym, co kręcili twórcy. Bo inne podejście prowadziłoby do wychwalania http://www.filmweb.pl/film/Zab%C3%B3jcze+ryj%C3%B3wki-1959-2... jako świetnego pastiszu a http://www.filmweb.pl/Fahrenheit.9.11 jako znakomitego mockumentu.

                  Ci twórcy nakręcili dramat, co masz podane na stronie producenta:
                  http://www.heimatfilm.biz/?portfolio=wild
                  i o czym mówi reżyserka, marudząc, że nikt nie chciał dać kasy na takie arcydzieło a jakby napisała głupią komedię i zatrudniła gwiazdy, to kasa by się na pewno prędzej znalazła.

                  Oczywiście nikt Ci nie broni stosować wygodnej strategii dziecka zasłaniającego oczy i krzyczącego "tego tam ne ma tego tam nie ma" na widok czegoś co jest nieprzyjemne. Możesz sobie wkładać w usta reżyserki dowolne nie wypowiedziane przez nią tezy, jeśli jest Ci to potrzebne do usprawiedliwienia czasu, który poświęciłaś na obejrzenie tego filmu (skoro uważasz, że nie był zmarnowany tylko jeśli to był komediodramat a nie dramat). Jak dla mnie możesz nawet porwać panią K. i torturami zmusić aby Ci przyznała, że druga połowa filmu nie jest na serio tylko dla jaj.

  • Proszę bardzo - dla wszystkich, którym się wydaje, że obejrzeli świetną absurdalną ironiczną arthousową komedię ("no bo przecież to nie mogło być na poważnie, co nie?") - specjalnie wygrzebałem wywiad z reżyserką:
    https://seventh-row.com/2016/01/30/writer-director-nicolette...
    To może teraz warto przyznać się do pomyłki i zmienić ocenę na 1/10, co?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: