tynsik
ocena: 8

Urzekła mnie gra czterech głównych aktorów, po prostu nie mogę wyjść z podziwu... Co się tyczy samej fabuły, to, czy też prawdziwa czy nie, jest nietuzinkowa i całkiem interesująca. Łącząc te dwa składniki, wychodzi naprawdę bardzo dobry film, który prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas będę przeżywać. Ogólnie wzbudził we mnie sporo emocji, całe 2 godziny przeżywałam razem z bohaterami... Dlatego też dziwię się, że nie trafił on nigdy do polskich kin...
Jednak wyłapałam dwie sceny w pierwszej połowie filmu, które mnie niezwykle zirytowały. Pierwsza pojawia się na samym początku, kiedy Keira występuje i błyska zębami (!), a druga, kiedy Caitlin świeci w nocy oczyma... Wierzę, że reżyser miał dla tych scen jakieś uzasadnienie i że na pewno miały one coś przekazać, jednak chyba nie wyłapałam ich sensu i kompletnie mi tam nie pasują. Poza tym, jak mi się przypomniało podczas oglądania, już ten film kiedyś widziałam, tyle że kompletnie o tym zapomniałam. Możliwe jednak, że to przez ten cudowny opis filmu na głównej stronie filmwebu, a nie sam film...
Dlatego też waham się z oceną między 7 a 8... Po raz kolejny brakuje mi połówek w skali ocen ;p

  • lightdivining lightdivining

    Przede wszystkim tego filmu nie powinni oglądać ludzie "uczuleni" na Keirę Knightley. Zazwyczaj zarzucają jej, że jest sztuczna, a tutaj gra dziewczynę, która sama do końca nie wie, kim jest i gra każdego dnia kogoś, kogo sobie wymyśliła.

    Ludzie, wokół których kręci się ta historia są czarujący ze swoimi wadami i lekkością bytu. Film dobrze pokazuje "dorastanie dorosłych", czyli proces dużo boleśniejszy, niż mogłoby się wydawać. Zestawienia ciężkich przeżyć, np. poród i asystowanie przy amputacji zapamiętałam na długo. Całość jest przesycona urokiem, delikatnością, zręcznie sprzedaje nam bezwarunkową sympatię do czwórki głównych bohaterów, których los cisnął w okropne czasy.

    Sceny z oczami szczerze mówiąc nie przypomnę sobie teraz... Za to scena otwierająca jest dla mnie jasna: piosenkarka miała tworzyć dla swoich widzów pewną iluzję, którą stopniowo rozkłada się przed nami jak mapę, pokazując mroczną rzeczywistość, która skłoniła ich wszystkich do zgromadzenia się w podziemiach.

    Jak dla mnie to siódemka, ale nie przeszkadza to temu, by film był moim ulubionym. Bardzo często do tego filmu wracam, chyba tęsknię za nimi.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: