My name is Legion : for we are many ...

Sequel już dziś klasyka z 1973 roku. Piszę sequel bo ten film jest faktyczną kontynuacją wątków zapoczątkowanych w "jedynce". Po fatalnym "Heretyku" pan Blatty, autor książki i scenariusza "Egzorcysty" postanowił własnoręcznie zekranizować własną nowelę "Legion" i stanął za kamerą. A jak to wyszło ? Po klimatycznym i intrygującym początku ukazującym sen głównego bohatera zapowiada nam się przednia rozrywka, niestety potem tempo zupełnie siada. I tak już jest prawie do końca. Uważam to za największą wadę tego filmu. Akcja wlecze się niemiłosiernie wolno ( np. scena zabójstwa siostry na korytarzu okrutnie długa trwająca kilka dobrych minut, tylko po co aż tyle ?! ). Do tego dochodzą drętwe i sztucznie brzmiące dialogi bohaterów ( np. rozmowa Kindermana z ojcem Dyerem przed wejściem czy po wyjściu z kina już nie pamiętam ). Wszystko to sprawia iż film nuży i co mniej cierpliwi mogą go mieć dosyć już po połowie. Jeśli dodamy do tego iż scen zabójstw nie widać w ogóle i trzeba sobie wszystko wyobrazić to można powiedzieć że jest katastrofalnie źle. Jednak nie do końca. Wspomniany przed chwilą fakt wcale nie musi być wadą a wręcz odwrotnie. Za plus uznają to ludzie wychowani na horrorach z przed "Dróg bez powrotu" i innych obfitujących w bebechy filmów grozy. Ja lubię gore ale wydaje mi się że nie pasowałoby one do koncepcji i klimatu filmu. Właśnie jeśli o koncepcję chodzi i fani "jedynki" spodziewają się satanistycznego horroru to się boleśnie rozczarują. Jest to bowiem kryminał / thriller aniżeli horror. W ogóle film miał mieć tytuł "Legion" tak jak książka ale studio chciało zarobić więc Blatty musiał dodać wątek egzorcyzmu ( którego w książce w ogóle nie ma ) i zmienić tytuł na "Egzorcysta 3". Tak samo ma się sprawa z obecnością Jasona Millera ( ojca Karrasa z "Egzorcysty" ) w filmie. W pierwszej wersji w ogóle go nie było. Po pokazie przedpremierowym producenci stwierdzili że bez niego jest nieco biednie a jego nazwisko w obsadzie na pewno przyciągnie ludzi do kina więc dokręcono sceny z nim. Wiadomo, wszystko kręci się wokół kasy. A jeśli jesteśmy przy aktorstwie to jest różnie. Na pewno George C. Scott nie zaliczy tej roli do jednej z najlepszych a szkoda bo jest praktycznie w każdej scenie. Nie zawiódł natomiast Brad Dourif który mimo iż jest w kilku scenach ( oczywiście przydługich ) to zdecydowanie kradnie całe show. Zdjęcia są momentami niezłe, sceny snów Kindermana klimatyczne no i efektowny finał który nieco rekompensuje nam to całe czekanie na niego, sprawiają że mimo wszystko warto zapoznać się z tym tytułem. Film ma swój naprawdę dobry klimat z poczuciem wszechobecnego zła ( potęguje go fakt że większość akcji rozgrywa się w szpitalu ) , i mimo iż nie jest to tak górnolotne kino jak "Egzorcysta" ( bo być nim nie mogło gdyż książka również tak dobra nie była ), to jednak przyzwoity kryminał / thriller na wieczorową porę.
AHA i co uważniejsi widzowie powinni zauważyć Samuela L. Jacksona w epizodycznej roli. Niektórzy lubią takie smaczki :)

  • A o co chodziło w tej scenie, jak otworzyły się drzwi do kościoła i Jezus Chrystus na krzyżu otworzył oczy i papiery zaczeły latać po całym kościele ?

    • To była raczej efekciarska scena, która przedstawiała przekroczenie bram kościoła przez zło . A tak naprawdę to w kościele zamordowano czarnoskórego chłopca ze snu Kindermana i to przedstawiała ta scena. Jezus i latające papiery miały podkreślić fakt że nie mieliśmy tu do czynienia ze zwykłym mordercą a z czymś więcej. Tak mi się przynajmniej wydaje.

      • Aha, o co chodziło w tej scenie co ta starsza kobieta chodziła po suficie i jak za tą pielęgniarką szła postać w białym prześcieradle z wielkimi nożycami chirurgicznymi i w tej scenie przedfinałowej z pielęgniarką w domu Kindermana ?

        • Po prostu Legion umożliwił bliźniaczemu mordercy wchodzenie w ciała słabych ludzi i za ich pomocą mordował innych, a że w szpitalu są sami starzy ludzie to w nich wchodził. Chodząca po suficie babcia była jedna z osób w którą wchodził a fakt że potrafiła tak robić brał się z tego że nabywała nadnaturalne zdolności dzięki Legionowi. Idąca za pielęgniarką postać w prześcieradle to również pacjent szpitala w którego wcielił się morderca. W rękach miał nożyce za pomocą których ściął pielęgniarce głowę. U Kindermana to samo. Opętana pacjentka przebrana za pielęgniarkę przyjechała do jego domu zabić mu córkę.

          • Czyli w tej scenie, jak w kościele ksiądz spowiadał w konfesjonale i było słychać głos babci to był głos opętanej pacjentki tego szpitala ? I ona zabiła tego księdza ? Bo była pokazana scena jak ona szła ubrana na czarno z pielęgniarką którą przesłuchiwał później Kinderman.

            • Dokładnie, teraz wszystko wiesz :)
              Jak pierwszy raz oglądałem ten film dawno temu też nie od razu skumałem o co biega i jak morderca zabija nie wychodząc z celi.

              • A wiesz dlaczego George C. Scott za główną rolę w tym filmie otrzymał nominację do Złotej Maliny a nie do Oscara lub Złotego Globa ?

                • Z tymi złotymi malinami to do końca nie wiadomo. Pewnie dostał nominację dlatego że przyznający uważali iż aktor z takim dorobkiem słabo wypadł i poszedł po najniższej linii oporu grając w ten sposób. Ja z Georgem nie oglądałem zbyt wielu filmów ale również uważam że detektywa zagrał tu że tak powiem "na odwal się".

                • użytkownik usunięty

                  Ej, nie zgodzę się z wami. Moim zdaniem ten aktor (mimo, że go nie znam z innych ról) zagrał rolę detektywa BARDZO DOBRZE!. Dobra gestykulacja i wypowiadane inteligentne kwestie, typu: " Łatwiej rozmawia się z Marsjanami - czasem odpowiadają". hahahahaha X:D I ta porywczość detektywa prawie agresywna spowodowana długotrwałym stresem uczestniczenia w śledztwie z dość brutalnymi morderstwami nawet jak na jego pracę śledczego. Podobał mi się też dialog w filmie: ks Dyer: - "Nie chciałbyś żyć wiecznie, zanudziłbyś się." Bill: - "Mam ciekawe hobby." Popieram detektywa Billa. Też bym się nie nudził jakbym mógł żyć WIECZNIE hehe Jak już bym wyczerpał na emeryturze wszelkie ziemskie rozrywki to może dałoby radę za 100 lat polecieć na inną planetę na wycieczkę albo zwiedzić je wręcz wszystkie w naszym Układzie Słonecznym hehe :) Niektórzy krytykują ten film za jego kryminalny charakter ale ja akurat lubię tego typu klimaty. Tak np jak lubię też "Zabójcze umysły", itp ;) Natomiast demoniczna aura tylko dodaje kolorytu i dreszczyku temu filmowi. Kiedyś tam pierwszym razem jak oglądałem ten film po raz pierwszy to na końcówce leżałem niemal wtopiony w tapczan i bałem się, że coś z niego wyskoczy. A potem bałem się pójść do toalety obświetlając całą drogę do niej. ;) Kiedy normalnie podążam tylko w kierunku świecącej diody kontaktu hehe. Jakbym był na miejscu tego detektywa pod koniec filmu to bym się chyba zesrał ze strachu w tej celi. :o Bardziej mnie przeraziła ta rozdzierająca się podłoga aniżeli to plucie Regan i jej miny z pierwszej części. Choć 1-wsza część też miała swój klimat.

                • W tamtych czasach maliny miały znacznie bardziej żartobliwe podejście do tematu i czesto nominacje otrzymywali wybitni, których aktorstwo/reżyserię uznano za poniżej ich zwyczajowego poziomu.

                • No tak, niektórzy dostawali maliny po prostu za to że kiedyś zgarniali wyróżnienia za wybitne kreacje aby potem drastycznie obniżyć loty. Teraz też tak jest.

                • Dziwna sprawa bo od kilku dni nie mogę odczytywać wiadomości a wysłałeś mi dwie. Też tak masz ?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: