INSTRuKCJA - JAK NAZLEŻY OGLĄDAĆ EGZORCYSTĘ!!!

Piszę to bo szlag mnie trafia jak czytam pewne komentarze.
A więc do wszystkich dzieci, które wychowały się na PILE, KRZYKu itp. Posłuchajcie starszego
kolegi. Daję wam w punktach instrukcję obsługi tego filmu.
Pkt.1
Zanim włączysz film, zgaś światło.
Pkt.2
Wyłącz GG, Facebooka, i jeśli dasz radę, bo wiem, że to trudne - na dwie godziny wyłącz telefon
(polecam zaplanowanie tej wyjątkowej chwili i oznajmienie znajomym, że wyjątkowo musisz
napisać bardzo ważną pracę do szkoły, na uczelnię, do biura [dopasuj do siebie odpowiednią
opcję] - zrób piętnastominutowy zapas, żeby ktoś przypadkiem nie zadzwonił na końcówce
filmu!!!).
Pkt. 3
Zanim włączysz film OBOWIĄZKOWO wyłącz LEKTORA!!! Pamiętaj: Lektor zabija 80% dźwięku,
który jest odpowiedzialny za 50% klimatu filmu!!! uszanuj pracę innych - nie po to ktoś nad
wyraz zapier... alał żebyś mu to popsuł w dwie godziny! Dwie godziny czytania napisów na
filmie to tak jakbyś przez 5 minut czytał książkę!!! Zmuś SIĘ!!!
Pkt. 4
Włącz film nie zapominając o tym, by podgłosić maksymalnie telewizor - jeśli masz słuchawki
to jest to opcja, jeszcze bardziej dopuszczalna.
Pkt. 5
Cokolwiek by się nie działo nie wstawaj z miejsca - patrz w ekran i słuchaj!
Pkt.6
Patrz w ekran i słuchaj!
Pkt.7 do Pkt. 876 (w zależności kto ma jaką podzielność uwagi)
Patrz w ekran i słuchaj!
KONIEC PROJEKCJI!!!
Jeśli nie czułeś strachu, to dobrze. Bo nie na tym horror polega... Ale jeśli czułeś się przez
moment nieswojo, czułeś niepokój, to jest jeszcze dla Ciebie szansa, że masz w sobie
odrobinę człowieczeństwa...

Pozdrawiam

79
  • nie pajacuj

  • Gdyby każdy zrobił tak jak napisałeś to każdy by się bał. To sprawa oczywista, Egzorcysta to jeden z najbardziej klimatycznych i niepokojących filmów jaki powstał. Każda zdrową osobę musi na pewno zaniepokoić, a co niektórych nieźle przestraszyć. Ale ludzie nie lubią się bać, bo kto lubi?. Wolą pooglądać byle jak ten film, a potem pisać że ich śmieszył, a nie straszył (gdyby tylko zastosowali się do Twoich punktów...). Taki to już dziwny gatunek ten człowiek.

    • Troszkę jestem psychologiem - pół roku zabrakło żebym skończył Studia - wybrałem nagle coś innego... Nieważne... Ale mówimy właśnie o tym samym.
      Wiem że ludzie nie lubią się bać. Ale wtedy powinni wybrać inny film. Jest przecież Lessie w tysiącu odsłonach, Harry Potter, Czułe Słówka, Władca Pierścieni itd, itp... Ale oglądają EGZORCYSTĘ i wystawiają 1/10...
      O Egzorcyście słyszał już każdy chyba... Klątwa klasyka... Jestem też kinomaniakiem i nie mogę się zgodzić po prostu na niestety postępujące ZDEBILECENIE pokolenia, które nie szanuje klasyki, która nie jest dobra - Jest GENIALNA!!!
      Napisałem ten post specjalnie zwracając uwagę na to że dzisiejszy piętnastolatek (a nawet 25-latek) zabiera się do obejrzenia filmu mając go w rogu ekranu komputera - w drugim rogu ma włączoną jakąś grę... Wzoruję się na moim chrześniaku który tak obejrzał Egzorcystę i Lśnienie Kubricka za moją namową mówiąc mi potem: "wujek sory ale słabe... akcji nie było... "...
      Mnie to osobiście przeraża bardziej NIż Egzorcysta, czy Lśnienie... (chodziaż widziałem te filmy po kilkanaście, a może i już kilkadziesiąt razy i mimo, że wiem co się zaraz wydarzy, zawsze mam gęsią skórkę...)
      Instrukcja którą zamieściłem dotyczy młodego pokolenia, które oprócz tego, że za horror uważa Krwawą jatkę, bez klimatu i bez sensu, to klasyki traktuje jako nudne filmy dla pryków bo tam krwi nie ma więc co to ma być niby za horror...


      • Dużą winę ponosi internet, to on zawiera sporo wariackich filmów, a młodzież to ogląda. Jak przyjdzie co do czego do od filmu oczekuje nie wiadomo czego, zamiast spokojnie się wyciszyć i pooglądać w skupieniu. Horror jest specyficznym gatunkiem, ale dziś wiele osób zapewne nie widziało ani razu filmu czarno-białego, za to 3D niejednokrotnie. Wstyd się przyznać, ale Egzorcystę widziałem dopiero niedawno. Piszę o tym też dlatego, że skoro mnie 24 latka bardzo mocno zaniepokoiła atmosfera tego dzieła a po filmie miałem stan ogólnego przygnębienia to nie jest przypadek, że jest to wspaniały horror. Można sobie tylko wyobrazić co ówczesny 24 latek w 1973 roku mógł przeżywać podczas tego filmu gdzie "mocnych scen" nie widziało się tak często jak teraz. Rzecz jasna nie o dosłowne sceny tu chodzi bo ogromny dramat matki czy młodego księdza również tworzy smutny klimat tego dzieła. W porównaniu do Egzorcysty więc można powiedzieć, że współczesne horrory fabuły nie mają hehe. Co do Lśnienia to dużo bym dał by pooglądać na dużym ekranie z głośnym dźwiękiem. Z pewnością doznałbym nowego rodzaju "emocji" podczas seansu :)

        • Właśnie ten dramat matki mogli trochę bardziej rozwinąc, bardziej pokazać jej bezsilność i rozpacz, a może i dalej > obłęd. Ellen bardzo dobrze zagrała, ale dała by radę jeszcze więcej jakby scenariusz jej na to dał szansę. Co do filmu to w czasie wydania musiał robić wrażenie jeżeli chodzi o wysoki poziom techniczny, ale i nowotarskie i kontrowersyjne podejście do tematu, zresztą do teraz robi i się dobrze prezentuje. Friedkin po raz kolejny postawił na realizm i mimo, że tym razem bierze się za temat opętania wychodzi to naprawdę dobrze, głownie dzięki aktorom, którzy tworzą tu bardzo ludzkie postacie. Co do strachu; szczerze mówiąc to za bardzo nie przypominam sobie sceny, gdzie bym się bał, wiadomo były mocne, ale nie aż tak i heh wręcz parę było aż za bardzo groteskowych, po których się lekko uśmiałem, może przez skojarzenie do Strasznego filmu, a może nie. Zresztą takie dosłowne sceny rzadko mnie przerażają, o wiele bardziej robi na mnie wrażenie, gdy nie widzimy danej postaci, lecz czuję się, że czyha coś za rogiem, do tego jeśli ta duszna, atmosfera grozy i uczucie niepewności spotęgowane jest muzyką to w ogóle już serce podchodzi do gardła hehe. Zabrakło mi tego w Egzorcyście. Na razie ulubionym horrorem jest Lśnienie, ale nie widziałem Omena i Teksańskiej Masakry, więc może się zmienić.

          • Film musiałby trwać 2 razy dłużej ażeby uchwycić jeszcze bardziej dramat matki. Przecież jest i tak pokazany w solidny sposób, mało który horror w ogóle ma kilka wątków tak jak Egzorcysta. Dla mnie niepojętą rzeczą jest by robić parodie takich filmów. Do tego Straszny film zarobił sporo pieniędzy. Ale cóż. biznes to biznes, a sztuka to osobny rozdział. Przecież gdyby zrobić parodię Lśnienia i ktoś najpierw by ją pooglądał, a potem film Kubricka to też uśmiechałby się zapewne przy niektórych scenach. Dla mnie to profanacja filmów, takie parodie są daremne, można jedynie je oglądać ale nie przed oryginałem bo to szaleństwo. Też uważam Lśnienia za najlepszy horror jaki powstał. Jednak Egzorcystę stawiam na 2 miejscu.

            • No jest dobrze pokazany, ale jako że jest to bardzo ciekawy aspekt tego filmu można by mu poświęcić kilka scen więcej, przynajmniej ja bym chciał. Nie mniej zgadzam się, że Egzorcysta fabularnie jest bogaty i mało jest horrorów lepszych od niego, chociaż jednak za mało widziałem na takie osądy. Do parodii mam ambiwalentny stosunek, z jednej strony fajnie, że twórcy mają dystans, ale z drugiej jak się patrzy na jakość wykonania, no to autentycznie przykro się robi. W ogóle te parodie co teraz są robione to są dla siebie parodią, brakuje mi takich filmów jak Naga broń, czy Airplane, które były prekursorami gatunku, mimo że te filmy opieraly się na glupim, absurdalnym humorze były fajne i przede wszystkim śmieszne, a to co teraz jest to taka żenująca kaszana...

              • Ja tylko z ciekawości wszedłem na youtube i zobaczyłem fragment o Egzorcyście ze Strasznego Filmu. Ta niby parodia co najmniej połowa rzeczy ma bardzo podobną. Bardzo mało własnego pomysłu, zmienili dialogi na bardzo żałosne, a całą resztę prawie zostawili bez zmian tak jak wygląd otoczenia, osoby księży itd. modyfikując kretyńsko np. hektolitry wymiotów. Podsumowując tę nędzną parodię wystarczyło pokazać niewżytego seksualnie demona by sporo ludzi zadowolić. Ale w dobie wszechogarniającego seksu jakoś mnie to nie nie dziwi.

      • Nie pakuj wszystkich do jednego wora. Owszem, młodzież takie klasyki jak Lśnienie czy Egzorcysta, uważa za nudne i niestraszne, ale są z pewnością wyjątki. Takim wyjątkiem np. ja jestem. Lśnienie, Egzorcysta i jeszcze Psychoza, to są moje ulubione filmy, po których bałem się przebywać w ciemności. A dodam że mam piętnaście lat. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz. Zdarzają się wyjątki.

      • Jako osoba niemal wychowana na Egzorcyście, pozwolę sobie po przeczytaniu komentarzy wtrącić swoje przysłowiowe "3 grosze".
        1. Szacunek do oglądanego filmu, w pełni zgadzam się że film oglądany w małym okienku komputera podczas wykonywania kilku dodatkowych czynności to profanacja (i podzielność uwagi nie ma tu nic do rzeczy).
        2. Inne są obecnie czasy i inaczej widz jest straszony (nie to co za naszych czasów ;P). Wystarczy przytoczyć przykład czarownicy z Blair, kiedy podczas seansu ludzi wychodzili z kina itp. A teraz? Kto się nie wkręci w klimat ten nie doceni. Kto potrzebuje do klimatu jeszcze wiader krwi, temu polecę z czystym sumieniem film Harry Angel :) Każdy ma prawo wystawić ocenę 1/10, ale świadczyć to będzie raczej o ignorancji niż próbie zrozumienia. Trzeba mieć jednak motywację do chęci zrozumienia.
        3. Siła tego filmu polega właśnie na zderzeniu siły wiary z siłą medycyny. Najbardziej przeraża nas racjonalność zachowania matki, jako osoby która wierzy tylko w lekarzy. Jak bardzo nas samych?


      • "Instrukcja, którą zamieściłem dotyczy młodego pokolenia, które oprócz tego, że za horror uważa Krwawą jatkę, bez klimatu i bez sensu, to klasyki traktuje jako nudne filmy dla pryków bo tam krwi nie ma więc co to ma być niby za horror..."
        AMEN.

      • Ja nie lubię horrorów z krwią... Mniej mnie straszą, bardziej obrzydzają. Cos myslę, że raczej ktos zrobi do tego remake. Przecież tyle osób go wychwalało i kiedyś naprawdę straszył ludzi...

      • taa,teraz małolaty obejrzą po 10 trailerów przeczytają 20 spojlerów a potem piszą ''nudny film,wcale się nie bałem'' szkoda gadać

      • Jest jeszcze mój ulubiony widzów, przez których nauczyłem się czekać na ostatnie seanse w kinie gdy mnie coś interesuje. Mianowicie parki z zestawem siorbających colek, emenemsów , chipsów i ch.. wie czego jeszcze, byleby chrobotało jak najwięcej, dokańczających jeszcze podczas seansu rozmowę jak minął dzień, w międzyczasie obsługujących fejsbuki i inne pierd.lstwa. I etc. etc. A na koniec: strasznie słaby film.

        Dlatego ostatnie seanse są najbardziej dla mnie. Choć to czego nie trzeba obejrzeć na wielkim ekranie, z większą przyjemnością konsumuję w domu.

    • Proszę cię chłopcze, oglądałam film wieczorem, przy zgaszonym świetle, będąc sama w domu. Jakoś mnie nie zaniepokoiło. A bać się lubię, uwielbiam horrory. Myśle, ze oceniacie go przez pryzmat tego 10-latka w sobie, który oglądał egzorcystę po raz pierwszy zza kanapy bo rodzice nie pozwalali. Dla dorosłego człowieka, który ogląda go po raz pierwszy na prawdę nie ma rewelacji.

      • Oglądałem pierwszy raz w tym roku mając prawie 25 lat. To może dziwne, ale prócz kilku minut nie widziałem go jako dziecko. Mimo tego zaniepokoił mnie bardzo. Dobrego słowa użyłaś - zaniepokoić. Bo egzorcysta ma bardzo smutny klimat, nie jest to typowy straszak ale po seansie czułem się jakbym miał depresję, a życie nie miało większego sensu.

      • Serio? Chyba rzeczywiście jesteś fanką flaków latających po ekranie. Egzorcysta to film dla ludzi myślących.

        • No teraz wyjaśnij mi co takiego sprawia, że ten film jest "dla ludzi myślących"? (nie ma to jak segregować ludzi na podstawie swojej subiektywnej oceny, żeby podbić swoje ego)

          Drabina Jakubowa zmusza do myślenia, może trochę Dziecko Rosemary (tylko trochę :P), ale NIE egzorcysta, serio.

          • Na myślenie? Niby o czym myślenie? To jeden z ostatnich filmów jakie bym nazwał "na myślenie"...
            Inna sprawa, że film świetny, ten klimat i gra aktorska, a biorąc pod uwagę rok produkcji to już wgl majstersztyk, ale jak to z filmami kultowymi bywa sporo ludzi odlatuje...
            Co w nim niby jest takiego, że może zostawić jakiś niepokój po obejżeniu? Panie niedoszły psychologu jakie konkretnie czynniki, w tej totalnej fantazji mogą zostawić jakikolwiek ślad w psychice?
            W egipskiej ciemności, pełnym spokoju przez te dwie godziny i słuchawkach doskonałych właśnie do filmów, nie mogę powiedzieć, że od tego filmu wieje grozą, chociaż to były dwie bardzo dobrze spędzone godziny przy mega klimatycznym horrorze, który właśnie skończyłem, teraz mogę spokojnie pójść spać.
            Dobranoc ;)

    • No wiesz, ja się nie bałam, a oglądałam film dokładnie w taki sposób, o jakim mówi instrukcja autora tego tematu :). Może straszą mnie inne rzeczy, ale na pewno nie nazwałabym "Egzorcysty" śmiesznym. Zainteresował mnie, wciągnął, a oceniam moje ogólne wrażenie, a nie to, czy mnie przestraszył, bo mam jakoś mocną głowę do horrorów.

    • to po chuy oglądają horrory jak nie lubią się bać .... ja lubię się bać oglądając horrory i własnie oglądam w podobny sposób jak opisał władca tematu

  • użytkownik usunięty

    Czyli Twoim zdaniem horror jest od tego, żeby podczas seansu ściskać kurczowo poduszkę i krzyczeć w niebogłosy? Odkąd skończyłam 8 lat, horrory oglądam sama, przy zgaszonym świetle i z włączonymi słuchawkami. Owszem, bywają momenty, gdzie człowiek może się lekko przestraszyć i poczuć niepewnie, ale właśnie na tym rzecz polega. Dla mnie "Egzorcysta" to klasyka gatunku, jednak nie uważam, żeby ten film był straszny. Czy to wg. Ciebie znaczy, że nie mam za grosz człowieczeństwa?

    • Pan neposz nie pisał nic o strachu w kontekście braku człowieczeństwa:
      "Ale jeśli czułeś się przez moment nieswojo, czułeś niepokój, to jest jeszcze dla Ciebie szansa, że masz w sobie odrobinę człowieczeństwa..."

    • Takie rzeczy działy się w latach 60 -tych, kiedy to ktoś postanowił wyjść z konwencji i zaskoczyć widza, który faktycznie krzyczał i ściskał poduszkę na "Psychozie" lub "Ptakach" Chitchcocka... Bez krwi, bez flaków, no ale właśnie... z czym?!? Chodzi o to, że po tamtych filmach ludzie wychodzili z kina i czuli się "conajmniej" NIESWOJO...
      Takim filmem dla mnie dziś jest EGZORCYSTA. Tylko jego problem polega na czymś innym, jako filmie, który jest przez młodzież (bardzo ciśnie mi się na język określenie GÓWNIARSTWO, ale się powstrzymam, bo mam się za człowieka dobrych manier), lekceważony pod kątem jego głównych atutuw - dźwięku, obrazu i tysiąca innych rzeczy które tam są, a których się nie zauważa bo ogląda się ten film kątem oka... Niejednokrotnie czytałęm opinie że film jest nudny i nic się w nim nie dzieje i nie wierzę w to, że ktoś go oglądał poświęcając się tylko temu filmowi, a jednocześnie nie grał na PLAY STATION... Napisałem to bo wiem, że tak to teraz wygląda - mam chrześnieków w wieku 15 i 19 lat i sporo z nimi gadam bo mamy fajny kontakt - i obaj mi powiedzieli po poleceniu Egzorcysty: "tekie se wujek... Krwi nie było a se włączyłem bo mi mówiłeś żebym włączył a w Counter Strike jechałem akurat no i se poleciało..."...
      Nie wymagam od nikogo żeby modlił się do tego filmu (jak i setki innych), ale proszę o szacunek do niego i zwykłe OBEJRZENIE GO, a nie ślizgnięcie się po nim. Prasując koszulę męża (tak moja mama obejrzała ten film ze mną i niedawno zrozumiała czemu będąc dzieckiem, tak się bałem) tego nie odkryjesz...Bo zrozumienie tegi filmu i chyba przede wszystkim ODKRYCIE tego co ze sobą niesie, to jest właśnie coś wielkiego!

      • Takie są teraz czasy. Do kin wchodzi coraz więcej badziewa, tempo życia wzrosło, a więc ludzie robią to na co pozwala technologia - oglądają horrory podczas mycia naczyń, biegania, w autobusach, autach stojąc w korku. Tak zwana higiena oglądania filmów o której piszesz w swojej pierwszej wypowiedzi podając instrukcję użytkowania dla horroru wyższej klasy to jest dla koneserów a nie dla "gimbazy", która musi mieć podane wszystko tu i teraz na tacy.

      • Sorry, ale obejrzałem film zgodnie z Twoją instrukcją (zawsze tak oglądam horrory) i, ani się nie bałem, ani przez moment nie poczułem się nieswojo. Mówisz o coraz głupszym społeczeństwie, a dlaczego? Bo nie podoba im się film, którym Ty się zachwycasz? W życiu widziałem naprawdę wiele horrorów i Egzorcysta nie wyróżnia się na ich tle, ani akcją, ani fabułą, ani klimatem. Mówisz o dźwięku? Dźwięk być może i był dobry w tym filmie, ale czy do tego stopnia rewelacyjny? Zrozum jedną rzecz filmy takie jak Egzorcysta czy Omen należą do starej epoki, ich czas przeminął. Być może 20-30 lat temu te filmy straszyły, ale teraz straszą inne dzieła. Mówisz, żeby szanować klasykę? Ok, ale co zrobić, gdy klasyka nie wytrzymuje próby czasu? Czy dalej należy ją nazywać klasyką? Nawet jeżeli tak to, czy w tym przypadku argument: "szanuj klasykę", nie jest błaganiem o zlitowanie się nad nią?
        Rozumiem Ciebie i Twoją subiektywną ocenę tego filmu i domyślam się, że strasznie irytuje Cię to, że inni ludzie mają Twój ulubiony film za gniota lub średniaka, ale musisz się z Tym pogodzić. Wszystko kiedyś przeminie, być może pokolenie Twoich chrześniaków (za kilkanaście lat) będzie z taką samą zaciekłością bronić Piły (której osobistym fanem nie jestem), która w przyszłości być może dostanie zaszczytne miejsce w kanonie horroru. I ich obrona będzie tak samo nieskuteczna i bezsensowna jak Twoja.

  • ale żenująca instrukcja, też jesteś z gimazy?

    • Nie dziecko. Z wykształcenia jestem psychologiem i muzykiem i mam dość sporo wiosen za sobą. Instrukcja może żenująca, dla co po niektórych, ale polecam raz się zastosować i sprawdzić efekt.
      Pozdrawiam

      • Zgadzam się z każdym Twoim słowem. Wiesz jak łatwo rozpoznać gówniarza? Po tym, że będzie Cię wyzywał od gimbusów i gimbazy. Bo starsi nawet takich słów nie znają, a jeśli znają, to ich raczej nie używają. Szkoda w ogóle gadać z takim gówniarstwem, którego jest za dużo. Naogląda się parodii horroru, a potem dopiero sam horror i mówi, że go rozśmieszył, a nie straszył. Żenada.

        Warto jednak zwrócić uwagę, że do każdego dobrego filmu potrzebne jest nie nastawienie i przygotowanie. Gdyby to gówniarstwo nie znało żadnych filmów i puściłbyś im wieczorem Egzorcystę, to nie dość, że chłonęliby ten film z otwartą gębą, to baliby się po nim własnego cienia.

      • Oglądałam "Egzorcystę" w dokładnie taki sposób jaki opisany jest w instrukcji i nie bardzo mnie ruszył. Nie mówię, ze jest zły, jest wręcz bardzo dobry jednak nie aż tak jak przypuszczałam. Nie spodziewałam się flaków na wierzchu i hektolitrów krwi i nie wychowałam się na "horrorach" typu 'Piła' czy 'Teksańska masakra piłą mechaniczną', ale gdy czytałam o Egzorcyście jako najlepszym horrorze w historii kina, czy o tym, że kilka osób zeszło na zawał wyobrażałam sobie ten film nieco inaczej. Jest to klasyk, ma świetny klimat i momentami faktycznie przeraża i nie daje o sobie zapomnieć przez długi czas, jednak nie zgodzę się z opinią najlepszego horroru wszech czasów, gdyż np. "Lśnienie" jest moim zdaniem lepsze

      • Pisałeś przecież, że nie jesteś z wykształcenia psychologiem, bo nie ukończyłeś studiów.

        Jako, że jesteś PRAWIE z wykształcenia psychologiem to polecam zapoznać się z terminami:
        -Efekt Krugera-Dunninga
        -Złudzenie ponadprzeciętności

  • Dobra instrukcja dla pecetowej dzieciarni:) dzieciaki w tych czasach jak nie widzą wiader krwi, odpadających głów i matoła latającego za wszystkimi z piłą w ręku to wtedy już dla nich horror jest nudny. i wtedy Fabuła nie ważna, ważne że jest bezmyślna akcja:) a to właśnie stare horrory są najlepsze bo mają klimat i sensowną fabułę.

  • Popieram.
    Jak pierwszy raz widziałem Egzorcystę w wieku 12 lat (w 96), i od początku mi się podobał. Lubie horrory psychologiczne. Polecam jeszcze ''Byt''. Dzisiaj dzieciaki wolą filmy w stylu piła itd. Na horrorach typu Egzorcysta nie ma prostej fabuły, trzeba ruszyć trochę wyobraźnią i przede wszystkim myśleć, a nie tępo oglądać obrazki.

  • :-)) Don Kichot!

  • Z tego co pamiętam, to w istocie oglądałem "Egzorcystę" po ciemku i, jak to mam w zwyczaju, przez cały film nie zajmowałem się innymi rzeczami. To ciekawe, bo winą za moje odczucia względem tego obrazu nie jest też moje zachwycanie się "Piłą" czy "Krzykiem", bo żadnego z nich nie oglądałem, tak jak nie oglądałem w sumie żadnego innego "nowszego" horroru. Po "Egzorcystę", podobnie jak wcześniej po stary "Omen" sięgnąłem jako po klasykę kina, ale widząc gatunek "horror" nastawiam się mentalnie na pewne wrażenia, które powinny mi towarzyszyć.
    Teraz wszyscy fani mnie zabiją, ale trudno - ani "Egzorcysty", ani "Omenu" nie uważam za dobre filmy. Ten pierwszy jest rozwleczony do granic możliwości, Max von Sydow w tytułowej roli pojawia się pół godziny przed końcem. Wcześniej przez półtorej godziny trzeba znosić nielogiczne postępowanie Ellen Burstyn, której bohaterka mimo trzęsącego się łóżka i twarzy córki wyglądającej w sposób wiadomy, wciąż szuka porady u lekarzy i zupełnie niezrozumiale wciśnięte sceny z księdzem Karrasem. Trzeba przyznać, że ostatnie pół godziny jest zrealizowane na bardzo wysokim poziomie, szczególnie mając na względzie datę produkcji, ale to jednak za mało jak na dwugodzinny film.
    Jeśli zaś chodzi o "Omen", to niestety ten horror zwyczajnie nie przetrwał próby czasu i jest dziś zwyczajnie śmieszny, że wspomnę chociażby scenę z małpami.
    Nie można na pewno odmówić im jednego - klimatu, nie rozumiem jednak zachwytów nad nimi. Zdecydowanie lepsze i zasługujące na pochwały było "Dziecko Rosemary", starsze od nich, btw tematycznie i fabularnie będące jakby epilogiem "Omenu".

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: