de_Franco de_Franco

polegał na tym, że często skazywano ich gdy byli już w podeszłym wieku, albo przynajmniej tracili już witalność. Kary śmierci nie robiły na nich specjalnego wrażenia. Zgodnie z filozofią, że i tak każdy umrze, to egzekucja dla 70-cio czy 80-cioetniego, często schorowanego człowieka nie była czymś niezwykłym.
Umierali nie tylko w przeświadczeniu, że przeżyli swe życie godnie, barwnie i bawiąc się na całego ale też ze świadomością, że nie zniknęli z kart historii. Choćby filmy jak ten są tego przykładem. Kręci się je by nigdy nie zapomnieć czym była II wojna. Ale przy okazji robi się reklamę oprawcom.
Często nie mówi się o ofiarach czy tych, którzy dokonywali sprawiedliwości. Zaś do końca świata tacy jak Hitler, Goebbels, Himmler, Eichmann, Heydrich, Barbie, Bormann i inni będą wzbudzać zainteresowanie historyków, psychologów, socjologów, filmowców, literatów, kinomanów czy co gorsza naśladowców. I to jest wielkie zwycięstwo nazistów.

Film podobał mi się. Nie czuję się na tyle kompetentny by ocenić go merytorycznie, ale polecam. Dobre kino. Trochę kosztem roli śledczego, mało "Eichmanna" w "Eichmannie".
Daje mocne 6,5/10

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: