Film o zwykłej codzienności

Nikt mi nie wmówi, że ludzie, którzy dopuszczają się sadyzmu w warunkach sztucznie stworzonych na potrzeby doświadczenia psychologicznego, w prawdziwym życiu, tak do końca, potępiali pastwienie się nad drugim człowiekiem. Założę się, że wielu z nich w latach szkolnych także lubiła gnębić słabszych rówieśników z klasy. Zwróćcie zresztą uwagę, jaka jest reakcja właściwie wszystkich (prawie wszystkich) ludzi, nawet dorosłych, w przypadku, gdy jakiś uczeń jest upokarzany w swojej klasie. Większość, albo po cichu albo głośno solidaryzuje się ze sprawcami, uważając, że ofiara sama jest sobie winna, że nie umie się obronić. Dlatego zupełnie nie wiem czemu, wyniki eksperymentu z 1971 roku, wprawiły wielu w konsternację. Dla mnie zaskoczeniem byłoby raczej odmienne zachowanie strażników. Sadystyczny motłoch jest wszędzie: w szkole, w wojsku, w więzieniu, wśród opiekunów w domach dziecka (pamiętacie nauczycielkę zaklejającą 6-latkom taśmą usta?) lub domach starców (pamiętacie ośrodek opieki w Radości?). Taki sam motłoch wziął także udział w eksperymencie prof. Zimbardo. Dlatego ów eksperyment wcale nie stał w sprzeczności ze zwykłym życiem, ale był jego częścią. Zawsze, gdzie są ludzie słabsi psychicznie lub fizycznie, znajdą się zwyrodnialcy chcący tą słabość wykorzystać. Oni czekają tylko na właściwy moment. Zimbardo go dla nich stworzył.

6

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    o