pirks4
ocena: 7

Uważam , ze pienia zachwytu nad grą tej pani są mocno przesadzone . Znowu obejrzałem film i teraz dałbym mu ocenę oczko niższą . Właśnie ze względu na panią Cate. Jak ktoś zapisał wcześniej gra ona tu Elżbietę, jakby była zagubioną dziewczynką, przestraszoną tym ci ją spotyka, a nie najpotężniejszą władczynię . I jest raczej kierowana przez swoich doradców niż kreatorem polityki. A jej władcze zapędy ograniczają się jedynie do nie- zamążpójścia . Jak typowa współczesna wojująca feministka . Pani Blanchett zagrała w filmie poprawnie, ale bez rewelacji .

  • wrednakozka

    i jestes na tyle próżny, że zamiast wydać tą opinie w poście o takim temacie piszesz oddzielny. Pieją to laski na widok Pattinsona, poważną aktorkę jak Cate się chwali.

    • pirks4
      ocena: 7

      Po prostu porównałem interpretację władczyni w wykonaniu Helen Mirren . I wiem jak to może wyglądać inaczej . I przy tym porównaniu "poważna aktorka" wypada blado .

  • googaify googaify
    ocena: 9

    Nie zgadzam się. Jedna z niewielu godnych miana "aktorki" w dzisiejszych czasach. Nie przepadałam za nią do czasu, kiedy nie zobaczyłam jej w całkowicie odmiennej od pozostałych ról, w Elizabeth. Była fenomenalna. Wciela się w każdą rolą zupełnie inaczej, a na początku nawet jej nie poznałam.

    • nat0 nat0
      ocena: 8

      Helen Mirren zagrała Elżbietę gdy ta była już od dawna u władzy. Podobnie jak to zrobiła Cate w "Elizabeth: Złoty wiek". W tej wcieliła się w postać Elżbiety już bardziej pewnej siebie po kilkudziesięciu latatch rządzenia. Natomiast w pierwszej zagrała 25-letnią wówczas dziewczynę, która zaczęła rządzić Anglią z dnia na dzień, i która nie spodziewała się takiego splotu wydarzeń. Anglia miała w tamtym okresie bardzo poważne problemy z polityką zagraniczną i gospodarczą. Do tego wszyscy w Anglii oczekiwali od niej, że szybko poślubi jakiegoś zagranicznego władcę, który przejmie władzę. Nikomu nie przyszło do głowy, że kobieta mogłaby sama rządzić w państwie. Nic dziwnego, że Cate przedstawiła Elżbietę jako "przestraszoną" i zagubioną królową. Moim zdaniem zrobiła więcej niż od niej oczekiwano.

      • googaify googaify
        ocena: 9

        dokładnie... chyba trudno żeby 20-kilku letnia "gówniara", wystraszona całą sytuacją, a przeżyła niemało, była do bólu pewna siebie i tego co ma robić, wielką władczynią. Jak to sobie wyobrażasz u prawdziwej Elżbiety? To zwyczajnie niemożliwe. To oczywiste, że była zagubiona i wystraszona, kto by nie był... natomiast w drugiej części, gdzie gra już doświadczoną królową, jest właśnie wielką, silną władczynią i gra to fenomenalnie.

        • Daga_93 Daga_93
          ocena: 8

          też uważam, że Cate zagrała fenomenalnie i chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego Oscar powędrował do Gwyneth. Obejrzałam obie części i w "Złotym Wieku" Cate zagrała Elżbietę jako silną, pewną siebie władczyni, natomiast w tej części nic dziwnego, że była przestraszona i zagubiona, jeżeli ciągle powtarzano jej, że musi wyjść za mąż, wstąpiła na ton państwa, które miało ogromne problemy, a na dodatek wiele osób chciało jej śmierci.

  • niebieskooka5620 niebieskooka5620
    ocena: 9

    Na wstępie zaznaczam że nie jestem fanką Cate i jej urody. Ale aktorzy nie mogą być wszyscy ładni i piękni bo i ludzie których grają tacy nie są. Poza tym o gustach się nie dyskutuje :)
    Uważam, że Cate Blanchett świetnie wypadła w tej roli. Była wręcz podobna do Elżbiety ukazywanej na obrazach. Racja, że film jest o dochodzeniu do władzy i o początkach jej panowania. Nie wierze by Elżbieta od dnia narodzin była pewną siebie, żelazną, niewzruszoną i silną kobietą. Taką stała się później gdy zobaczyła jak ciężkie jest brzemię władania Anglią. Także Elżbieta w tym filmie została wg mnie świetnie przedstawiona. Zaraz zabiorę się za "Elizabeth: Złoty wiek"... zobaczę jak dalej sobie będzie radziła Cate z rolą Władczej Elżuni ;)

    Oceniam 9/10 z czego dużym plusem jest właśnie rola Cate Blanchett.

  • queenmother

    zgadzam się, zagrała po prostu poprawnie i bez rewelacji, tak jak jej kazał reżyser. I to własnie on i scenarzyści moim zdaniem tutaj przesadzili z początkową, wystraszoną Elżbietą. Wiadomo, że nie była od początku pewna siebie i bezwzględna, ale przecież miała świadomość, że wstąpi na tron po swojej siostrze, była na to przygotowana. Do tego realizatorzy przedstawili ją jako spłoszoną i niezdecydowaną do momentu gdy dowiedziała się, że lord Dudley jest żonaty. Puuuh-lease, cała jej majestatyczna przemiania zaczyna się bo zawiodła się na facecie? I do tego zachodzi tak szybko? Twardy charakter po prostu się ma, i jeśli ten twardy charakter się ma to nawet znalezienie się w zupełnie nowym otoczeniu i sytuacji go nie odbierze (co tak właściwie nie ma tutaj miejsca bo jak już mówiłam, wiedziała że prędzej czy później zostanie królową). Z drugiej strony nie można go też tak nagle nabyć jeśli jest się słabym. Najwyraźniej twórcy nie mogli się zdecydować jaką Elżbietę chcą i w rezultacie otrzymali cud, jakim jest drastyczna zmiana osobowości z niepewnej siebie na mega pewną siebie. Mówię cud, bo takie rzeczy nie są możliwe u osoby na której życie czyhają wpływowi ludzie.

    • pirks4
      ocena: 7

      Zgadzam się: twardy charakter po prostu się ma. Znamy przecież pojęcie marionetkowego władcy. Czyli osobę, którą los wyniósł an szczyty władzy, ale tylko nominalnie. Tak naprawdę rządzi ktoś inny. Osoba władcza, o silnej osobowości, charakterze, potrafi narzucić swą wolę innym, nominalnie będąc w hierarchii dość nisko. Znamy wszak pojęcie szarej eminencji. W grze Blanchet bark właśnie takiego pazura, siły charakteru. Przecież w jej czasach przeznaczenie kobiet było inne. Elżbieta musiała mieć ambicję, charakter. Siłę woli. Musiała pragnąć czegoś więcej, niż męża, dzieci. Sięgnęła po władzę. Musiała więc wiedzieć co może osiągnąć. Czego chce. I tego właśnie w grze Blanchet nie widać.

      • googaify googaify
        ocena: 9

        ja tam nie poznałam jeszcze osoby w jej wieku, która wiedziałaby czego chce. Była tak naprawdę jeszcze gówniarą, dlaczego miałaby więc wiedzieć czego chce i co może osiągnąć. Poza tym początkowa nieśmiałość i niezdecydowanie bohaterki to przecież zamysł twórców, a nie wina gry aktorskiej. Przecież gdyby chcieli ją z pazurem i z siła jak w kolejnej części, to by kazali jej to tak zagrać i tak by to nakręcili. Cały pomysł takiej jej osobowości prowadził do pokazania, dlaczego nigdy nie wyszła za mąż. Zawód miłosny i mężczyźni tacy jak książę francuski dali jej w kość i zwyczajnie postanowiła się "opancerzyć", nie cierpieć więcej i od tej pory poświęcić się Anglii. To właśnie chcieli pokazać twórcy. jeśli osobowość Elżbiety nie podoba się komuś w tym filmie, to nie podoba się raczej zamysł twórców, a nie sama gra aktorska.

    • googaify googaify
      ocena: 9

      nie zgadzam się. wydaje mi się, że następuje tu pomyłka pojęć. To nie o charakter tu chodzi. Od początku widać, że dziewczyna ma silny charakter, bo inaczej nie dałaby sobie rady z tym co ją spotykało. Chcecie mi powiedzieć, że np. scena przemówienia przed "radą" nie wykazuje jej silnej osobowości i pewności siebie? Otóż oczwiście, że wykazuje. Natomiast człowiek pod wpływem wieku, traumatycznych wydarzeń, szoku(w tym wypadku zawodu miłosnego) zmienia się, i to bardzo. Trudno wymagać od 20-latki, żeby od razu była nie do zgięcia. Tak czy siak, takie było założenie twórców filmu, aktorka ma to wykonać w sposób, jaki oni chcą. W następnej części za to widzimy już Elżbietę absolutnie silną, władczą, doświadczoną, mądrą, pewną siebie, czasem nawet do przesady. Ja tam nie wierzę, żeby prawdziwa Elżbieta od razu po wstąpieniu na tron jako młodziutka dziewczyna potrafiła być taką królową jako już dojrzała kobieta. Przecież to logiczne, że musiała się zmienić. Dodam jeszcze z własnych doświadczeń, że człowiek może zmienić się o 180% w wypadku traumy, poczucia odpowiedzialności, potrzeby itd.

  • Demetra_03 Demetra_03
    ocena: 7

    Ja również cenię sobie Cate Blanchett, zaraz po Meryl Streep. Pirks4 napisałeś: 'Jak ktoś zapisał wcześniej gra ona tu Elżbietę, jakby była zagubioną dziewczynką, przestraszoną tym ci ją spotyka, a nie najpotężniejszą władczynię.' Myślę, że był to słuszny zabieg zastosowany przez aktorkę. Zwróć uwagę, że film przedstawia jedynie POCZĄTKI panowania Elżbiety, a więc jej zagubienie i strach ma tu swoje uzasadnienie, co więcej wydaje się być reakcją zupełnie naturalną; każdy kto zaczyna nową pracę musi dostać trochę czasu by się ze wszystkim zapoznać, zaklimatyzować, zmienić własne nawyki albo i nawet życie. Po za tym wydaje mi się, że na końcu filmu królowa pokazała wreszcie kto tu rządzi, zwłaszcza w ostatniej scenie. Potrafiła powiedzieć: NIE! i zrobić co trzeba po swojemu (zresztą nie tylko na końcu). W Złotym Wieku już w zupełności przypomina władcę, więc dzięki Cate Blanchett osobowość Elżbiety stopniowo ewoluuje.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: