Dusia666 Dusia666
ocena: 7

Myślę, że może być to błędny tytuł- lecz z racji tego, że wcześniej oglądałam Elizabeth złoty wiek Sama Elizabeth jest dla mnie prawie powtórzeniem głównych punktów z filmu późniejszego.
Elżbieta szczęśliwa- Elżbieta zakochana, nieprzyjmująca do wiadomości, że jej miłość jest skazana na porażkę- w końcu: Elżbieta zdradzona, porzucona - przez co staje się Elżbietą bardziej niezależną, silną i mądrą.
W międzyczasie oczywiście ma mnóstwo wrogów, którzy w każdej chwili gotowią są ją zgładzić.
Punkty za kostiumy, za grę, za przyjemność oglądania.
Minus za Fiennes'a, który dla mnie jest zwyczajnie drażniący z tą swoją udawaną delikatnością.

  • elusive13 elusive13

    Do plusów z pewnością dodałabym świetna muzykę- bardzo nastrojową, podniosłą, genialną. Nawet się zastanawiam, czy sobie nie ściągnąć.
    Podobnie, jak ty, najpierw oglądnęłam część drugą. Wydaje mi się, że całość była w niej przedstawiona nieco jaśniej. W Elizabeth nie było takiej... prostoty przekazu. Myślę, że gdybym oglądnęła je w poprawnej kolejności obydwa zrobiłyby na mnie większe wrażenie. Niemniej są rewelacyjne.

    • Rinekoo Rinekoo
      ocena: 5

      Tak, Finnes dal ciala, dlugo nie moglam go zniesc po seansie tego filmu.
      A co do samego filmu- meczyla mnie atmosfera stworzona w filmie. Zloty wiek wydaje o wiele bardziej przystepny.
      Chcialabym tez wspomniec, ze widzialam filmy chronologicznie, i Zloty wiek wydaje mi sie lepsza produkcja, mimo ze bez 'Elizabeth' jest zwyklym filmem historycznym. Te dwa dziela sie dopelniaja.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: