JakBym JakBym
ocena: 7

No nie, znowu po dobrym polskim filmie zła końcówka (podobnie w Zero), gdzie jest wrażenie urwania filmu w najlepszym momencie finału. I zostają dopowiedzenia, bo to takie niby ambitne, że nie jest "kawa na ławę" przedstawiona.
Noż kurna, przecież domówień to mogę zrobić sobie z 10 różnych wersji, bo wcale ostatnia scena nie jest jednoznaczna. Przecież ten Paweł, czy jak mu tam mógł wstać i zaraz udusić żonę Szyca (no... żonę tego Grota). Albo wiele innych nieobliczalnych rzeczy w najbliższym czasie, zależnie od konkretnego bodźca zewnętrznego. No a może się zmienił i terapia pomogła i teraz już będzie taki przyjacielski i będzie mu coraz lepiej i może pozna brata...
Lecz ten film chce się oglądać do końca, jak z czytaniem książki i nie takiej, w której w rozwijającym się finale po przewróceniu strony kartka jest czysta bo wcześniej był koniec.

Jestem na NIE takim zakończeniom!

  • vbazyl vbazyl
    ocena: 6

    Myślę, że reżyser nie potrafił po prostu doprowadzić akcji do końca i nie miał pomysłu na zakończenie. Nie pierwszy raz zresztą jeśli chodzi o ostatnie polskie produkcje.
    Powinno się kończyć co się zaczęło, a tutaj dano po prostu d**y :/

    • JakBym JakBym
      ocena: 7

      No właśnie. Nie dadzą nacieszyć się zakończeniem, bo go nie unią zrobić.
      Tak dorzucę inny przykład, skoro piszę: Znachor z 1981 r. Film moim zdaniem bardzo dobry (stary bardzo dobry film polski) i kiedy nadchodzi finał, którego rozwiązanie to wzruszenie i radość, to zamiast dać upust tym uczuciom - pokazać szczęście bohaterów, to nagle wrzucają scenę na cmentarzu z jakimś dołującym hasłem głównego bohatera "Obyście byli szczęśliwsi niż my" (kto oglądał, ten wie). Beznadziejny pomysł na zakończenie. No i tak to jest...

      • quiet
        ocena: 5

        Co do "Znachora" to to jest film na podstawie książki (zresztą całkiem wierna ekranizacja) i książka kończy się właśnie sceną na cmentarzu (z tym, że w książce to dopiero wtedy odzyskuje pamięć i całość zakończenia jest bardziej dramatyczna niż w filmie).

        • JakBym JakBym
          ocena: 7

          No, to trochę (a nawet bardziej) broni formę zakończenia. Jak widać, książki nie czytałem. Dzięki quiet za sprostowanie.
          A w takim razie, oczywiście dorzucę: to mogli zmienić to zakończenie... Rozumiem - wierna ekranizacja. Ale mogli zmienić... No byłoby lepiej.

  • nikos_29

    Zakonczenie takie nazywa sie otwartym i pozostawia wyobrazni widzowa pole do popisu:). Sadze, ze final filmu to scena, gdy Grot spotkal sie z Ambroziakiem, ktory wyjawil prawde o ENENIE. Potem jest juz tylko scena zamykajaca, otwarta. Brakowalo mi w filmie zaskakujacych momentow, ktorych wynikiem bylaby narastajace napiecie i ostatecznie katharsis. Te z koleji nie moglo nastapic, poniewaz zabraklo dla mnie emocji, ktore zbudowalyby most miedzy widzem a tytulowym, tajemniczym bohaterem. Ogolnie oceniam film na dobry, ciekawie nakrecony i zagrany, jednak jeszcze troche minie zanim obejrzymy, soczysty pod kazdym wzgledem, polski film psychologiczny lub thiller psychologiczny, chyba ze sie myle i jakies przegapilem.

    • JakBym JakBym
      ocena: 7

      Słusznie mówisz, chociaż co do zakończenia otwartego podtrzymuję to co napisałem powyżej. A pole do popisu dla widza z rozwiniętą wyobraźnią jest tak szerokie, że sobie może dorzucić i drugą (być może ciekawszą) część, ale nie o to chodzi, najważniejsze, aby nie było wrażenia urwanego filmu.

  • FiFtYgRoSz_2 FiFtYgRoSz_2
    ocena: 7

    Końcóweczka najlepsza... Co zrobić z takim człowiekiem? Zakończenie otwarte... Najgorszym byłoby jednoznacznie przekreślić, czy stwierdzić, że będzie sobie spokojnie grał w karty, czy ratował dzieci i kłaniał się przed agresywnymi zachowaniami do końca życia... Samo zakończenie przypomina mi tytuły najlepszych filmów z kina moralnego niepokoju, gdzie nie było tak łatwo rozróżnić dobro/zło bohatera; a Feliks Falk do grona twórców tegoż nurtu należy

    • JakBym JakBym
      ocena: 7

      OK, Tobie się podobało. A ja wolałbym otrzymać więcej...
      Ten styl zakończenia w tym filmie wybitnie mi nie pasował.

  • djrav77 djrav77
    ocena: 7

    Wyraz twarzy Pawła w ostatniej finałowej scenie filmu, gdy siedzi tuż za grającą Renatą mówi sam za siebie.
    On już odpokutował za swoje grzechy z młodości i to chyba twórcy chcieli nam ukazać takim zakończeniem.
    Takie są moje odczucia, ale jak każdy ,mogę się mylić.
    pozdrawiam

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: