Czego w tym filmie niema! Społeczeństwo pozbawione uczuć za pomocą farmaceutyki, ruch oporu który stara się o to,aby uczucia do ludzi wróciły. Rządowi agenci w długich czarnych( a jakże!) płaszczach próbują temu zapobiec i nazywają się Aniołami. Wielki Brat przemawia przez wszędobylskie monitory, policjanci nieustannie chodzą w kaskach motorowych. Pewnego razu główny bohater dostaje olśnienia że tak nie musi być( ujrzał pierwszy raz w życiu kilka kolorowych klamotów), podniesiony na duchu poprzez przeczytany fragment wiersza( Montag?) rusza do walki u boku wcześniej wrogiego ruchu opory przeciwko Wielkiemu Bratu, w stylu tajskiej podróby Matriksa dziesiątkuje policje, i dochodzi do walki na miecze z bosem. Co tu wielce pisać, filmik jest zwyczajną sklejką różnorakich wątków, scen, scenografii zaczerpniętych, a to z gier komputerowych, a to z post matrixowych filmów dla ubogich. Twórcy ze zwyczajnie głupiego pomysł( Naprawdę tylu widzów łyknęło tabletki na wygaszenie uczuć?) próbowali stworzyć coś na miarę Klasyki SF jaką są powieści ''1984" i ''Fahrenheit 451'' lecz powstał tylko blady cień tych utworów. Dziełko to nie wywołało u mnie żadnych emocji, oprócz krótkiego uśmieszku politowania na widok ww strojów policyjnych.
Szczerze myślałem że ktoś z fanów tego dziełka wyjdzie mi na przeciw ze swoją argumentacją. . . no trudno, dostałem odpowiedz od pajaca który poważne kino science-fiction, kojarzy z ,,M jak miłość''. Radku225 życzę Ci lepszych filmów w nowym roku!
/topic/1797588/reply/6748546/edit/forum/reply/6748546/canEditw odpowiedzi na post:Radek225
Jak chcesz rozmawiać na temat jakiegokolwiek filmu skoro nawet go dokładnie nie obejrzałeś albo zwyczajnie nie zrozumiałeś...
"Pewnego razu główny bohater dostaje olśnienia że tak nie musi być( ujrzał pierwszy raz w życiu kilka kolorowych klamotów), podniesiony na duchu poprzez przeczytany fragment wiersza( Montag?) rusza do walki u boku wcześniej wrogiego ruchu opory przeciwko Wielkiemu Bratu, w stylu tajskiej podróby Matriksa dziesiątkuje policje, i dochodzi do walki na miecze z bosem."
Już samo to mówi o tym jak dokładnie oglądałeś ten film. Główny bohater nie "dostaje olśnienia" tak z niczego. Wszystko zaczyna się w momencie kiedy rozbija swoją dawkę Prozium (jeśli pochrzaniłem nazwę to proszę mnie poprawić bo ostatni raz oglądałem "Equilibrium" już jakiś czas temu). Przekonany, że jak jednego dnia nie weźmie leku nic mu się nie stanie, nie idzie po następną dawkę. Okazuje się, że jeden dzień bez Prozium może przewrócić życie do góry nogami. Nagle zaczyna dostrzegać piękno otaczającego go świata (między innymi te twoje "kolorowe klamoty") co doskonale prezentuje scena kiedy Preston wzrusza się przy Beethovenie czy kiedy zrywa szare, matowe folie ze swojego okna. Nie zwróciłeś również uwagi na to jak ciężko przychodzi mu to przejście na "jasną stronę mocy". Pełen wątpliwości zaczyna szukać odpowiedzi na trudne pytania co prowadzi do wielu dramatycznych sytuacji (jak np. śmierci Mary).
Film jak to się mówi jest bardzo "głęboki". Ja osobiście oglądałem go kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy i za każdym razem robił na mnie ogromne wrażenie. Warunek jest jeden. Musisz się dokładnie zagłębić w ten film. To nie jest jakiś tam g*wniany film sensacyjny z serii obejrzyj i zapomnij. Tu trzeba się wczuć w sytuację głównego bohatera. Zauważ jak w ciągu kilku dni jego życie obraca się o 180 stopni. Jak ty byś się zachował w jego sytuacji?
Doprawdy nie mam pojęcia jak ten film może się nie podobać. Fabuła jest przecież bardzo składna, role Bale'a czy Bean'a - rewelacyjne. Efekty jak na tamten rok na bardzo dobrym poziomie, sceny walk zapierają dech w piersi. a muzyka... no cóż. Muzyka jak dla mnie wręcz genialna. Cóż w takim razie przemawia za tym, ze ten film jest słaby? Bo nie mówisz chyba o tych wyjętych z kontekstu, wypunktowanych przez ciebie nie trzymających się kupy fragmentach...
Pozdrawiam
/topic/1797588/reply/6752345/edit/forum/reply/6752345/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Polecam Ci H33L zapoznanie się z powieściami które wymieniłem w mojej pierwszej wypowiedzi. Powstały ich ekranizacje pod tymi samymi tytułami. Moim zdaniem w przypadku ,,Equilibrium'' mamy do czynienia ze zwyczajną kalką, której twórcy nie umieli lub nie chcieli powiedzieć nic na temat systemu totalitarnego, oraz prób podporządkowania sobie przez władze obywateli. Patent z narkotykiem według mnie jest po prostu niedorzecznością, ludzie którzy nie odczuwają strachu, nie zawahają się tej tabletki nie zażyć, proste. Aha bo propaganda systemu im nakazała? chwila czy propaganda nie żeruje na emocjach ludzi? tak po prostu: Jedzcie tabletki i będziecie bez uczuć żyć szczęśliwie! zaraz, chwila coś tu nie gra, przecież radość też jest zakazana? Absurd. A tak po za tym, to co ten system chce stworzyć, społeczeństwo zombie? ekonomia by już dawno upadła. Jest taka scena w której czarno skóry partner, głównego bohatera spostrzega u niego szklaną kule( była mowa o kolorowych klamotach?) której posiadanie jest zabronione, bo wywołuje u ludzi emocje(sic) aresztuje go z wielką radością i gniewem wymalowaną na twarzy. Czy nie popełnił zbrodni odczuwania? No i na koniec, ten lek, narkotyk przestaje działać po jednym dniu od odstawienia, po tylu latach zażywania? I na takich zasadach system niby zniewala społeczeństwo? A te scenki bijatyk i happy end są tylko doklejone na siłę.
Pozdrawiam
/topic/1797588/reply/6754771/edit/forum/reply/6754771/canEditw odpowiedzi na post:H33L
Z czarno-skórym partnerem się zgodze naprawde to jest duże nie dociagniecie filmu odrazu zauważyłem że gra tak jakby czuł. Napewno to jest bardzo duży minus filmu. Ale jednak uważam film za ikone science fiction. Praktycznie w każdym filmie science fiction jaki ogladałem znalazłem jakieś błedy. Napewno obejże filmy które poleciłeś. Fajnie wyraziłeś swoją opinie a teksty w stylu "Spadaj trollu oglądać "M jak miłość, albo "klan"" są żałosne! Pytanie mam takie czy to są te filmy które poleciłeś:http://www.filmweb.pl/film/1984-1984-3476, http://www.filmweb.pl/film/Fahrenheit+451-1966-1494(uff naprawde stary nie wiem czy się skusze)?? A patent z narkotykiem wg mnie właśnie dobry ludzie którzy nie odczuwają strachu nie odczuwaja tez uczucia łamania pewnych stereotypów nakreślasz im ścieżke która maja dążyć i z niej nie zbocza nie odczuwają powodu by niej zejść. Ci którzy odstawili narkotyk zrobili to przypadkiem tak jak główny bohater. Z propaganda rozumiem to na taki sposób że robią to co im sie każe takie zombie troche:) a skumać tego nie skumają bo przecież nie czują. Nad szybkością działania uczuć po odstawieniu narkotyku bym się zastanowiał, ale odpowiem Ci tak jak ja to zrozumiałem za pierwszym razem-natura człowieka jest nastawiona na odczuwanie- jest to tak silna wola że działa nawet po jednym dniu odstawieniu narkotyku. Sceny walki jak dla mnie przekozackie: człowiiek który nie czuje reaguje wg pewnych stereotypów których go nauczono których odczuwając by nię wykonał bo by się np. bał. Tak czy iinaczej bardzo fajny temat;)
/topic/1797588/reply/6766426/edit/forum/reply/6766426/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Farenheit 451 mocno się postarzał pod względem technicznym( pod względem przesłania wcale, a nawet jest aktualniejszy w dzisiejszych czasach) wywnioskowałem po twoim profilu że preferujesz nowsze filmy, więc myślę że na jego seansie możesz przysnąć;-) polecił bym Ci prędzej sięgnąć po powieść, szybko się ją czyta, nie ma przestojów akcji. Bodajże w tym roku powstanie nowa wersja kinowa( jak będzie tak skonstruowana jak ''Equilibrium'' to się załamię) A co do ekranizacji ''1984'' nie wiem, nie miałem jeszcze okazji się z nią zapoznać.
Pozdrawiam!
/topic/1797588/reply/6786574/edit/forum/reply/6786574/canEditw odpowiedzi na post:pajoj
"Z czarno-skórym partnerem się zgodze naprawde to jest duże nie dociagniecie filmu odrazu zauważyłem że gra tak jakby czuł. Napewno to jest bardzo duży minus filmu."
Zdaje mi się, że Kleryk Brandt faktycznie czuł, tak samo jak czuł wicekanclerz. W końcu, gdyby było inaczej to Brandt byłby zmuszony zabić/zgłosić wicekanclerza, ponieważ stykał się z nim jako jego zausznik. Poza tym, został przez kanclerza tak naprawdę nasłany na Prestona. Wybacz, ale nie widzę tego jako minus, to tylko pokazuje, że elita zawsze ma lepiej niż zwykli poddani.
/topic/1797588/reply/6944591/edit/forum/reply/6944591/canEditw odpowiedzi na post:pajoj
może po prostu oczekiwałeś za dużo i dlatego się zawidłeś,mi film się podobał nawet powiem że pewnym stopniu pokazuje co z obywatelami robi władza kontrola mediów,ograniczenie wolności wyrażania swoich poglądów(w konsekwencji aresztowanie), można powiedzieć że film jest wzorowany na tym co się w okół nas dzieje.
/topic/1797588/reply/6809914/edit/forum/reply/6809914/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Wielu odebrało ten film jako parodię na matrixa, jednak twórcy - niestety! - potraktowali go zupełnie serio. Nadąsany i patetyczny, z pseudofilozoficzną otoczką dopisaną chyba przed samym montażem, plus irytująco niewzruszona od napisów początkowych aż po końcowe mina Bale'a - nic dziwnego, że tuż po premierze płytowej film wylądował w koszach "5 złotych". Dobry do testowania kina domowego.
/topic/1797588/reply/6840138/edit/forum/reply/6840138/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Dodam tylko że ''Matrix'' parodiowany był już przez twórców wielu różnych gatunków filmowych, od tanich sensacyjniaków poprzez komedię, animacje dla najmłodszych, a na filmach porno kończąc. Więc nawet na tym polu wypada słabo.
/topic/1797588/reply/6841377/edit/forum/reply/6841377/canEditw odpowiedzi na post:Shaten
To akurat prawda, że Equilibrium nie zarobił kroci. Nie jest to jednak wyznacznik dobrego filmu, a reklamy. Nikt nie chciał robić z w/w filmu klasyki, to ludzie w późniejszym czasie sami do tego doprowadzili dobrymi opiniami. Film był prosty, lekki bo przerysowany. I skończcie z tym Matrixem, przed Equilibrium wyszła zaledwie jedna część. Poza tym wzorowanie się na świetnym pierwowzorze filmu w podobnym gatunku, który wyznaczył pewne standardy to coś, od czego uciec się nie da. Pewnie wielu krzyczało przy pierwszym Matrixie, że to kalka Terminatora. Przypominam, miała być to (Equilibrium) akcja sci-fi, tam nie było nigdzie żadnego dramatu. Ja przynajmniej go nie widziałem.
SOILER ALERT!
Co do emocji murzyna. A czy ktoś powiedział, że czarnoskóry antagonista zażywał tabsy? Przecież był lewą ręką Ojca, który też ich nie zażywał. Kwestia ekonomii i tak dalej. Niech mi ktoś odpowie, bo już nie pamiętam, czy w filmie był podany czas i miejsce akcji? Czy były jakieś wzmianki na temat świata i panującej sytuacji? No i rozumiem, że Fahrenheit 451 i 1984 to klasyki, jedno oglądałem, drugie czytałem, ale co z tego? To miał być film akcji na litość boską! A mina Bale'a wspaniale pasowała do filmu. Jego twarz to w końcu kolejne drewno do kolekcji zaraz za Reevesem, ale tutaj akurat pasowała.
/topic/1797588/reply/6920012/edit/forum/reply/6920012/canEditw odpowiedzi na post:Shaten
No chyba na chłopski rozum wiadomo, że akcja filmu nie toczy się w przeszłości, ani w teraźniejszości. A wzmianka o sytuacji polityczno-społecznej jest na samym początku filmu.No ale skoro twierdzisz że to nie ma znaczenia, ponieważ to ma być rąbanka bez sensu, to spoko. W takim razie, dał bym temu filmowi wyższą ocenę, ale nie dam bo zabrakło Steven'a Seagal'a,( który też by się nadawał do głównej roli) gołych dup, i solidnej akcji. W zamian tego jest dużo marudzenia o sprawach w tym przypadku nie istotnych. Chwała dla reżyserów filmowych plagiatów!
/topic/1797588/reply/6931736/edit/forum/reply/6931736/canEditw odpowiedzi na post:Fishbon3r
Wiesz, istnieją dobre filmy akcji i wyobraź sobie, że Steven Seagal tam nie gra. Ale dalsza rozmowa nie ma sensu, przyjąłeś Equilibrium zbyt subiektywnie. Ocena 2/10 to coś, co przyznaje się takim hitom jak Ghost Lake. Zastanawiam się jednak, co powstrzymało Cię od wlepienia jedynki?
/topic/1797588/reply/6932628/edit/forum/reply/6932628/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Takim filmom jak ,,Ghost Lake'' to bym przyznał 1/10 ponieważ szkoda zdrowia. A co do omawianego filmu, to moja ocena wynikł z faktu że na seansie potwornie się wynudziłem, film może być nawet i głupawy, ale musi być przynajmniej śmieszny. A Twoja wywindowana ocena, nie jest subiektywna? Nie traktuj mojego pytania jako zaczepkę.
/topic/1797588/reply/6933514/edit/forum/reply/6933514/canEditw odpowiedzi na post:Fishbon3r
Dorzucę swoje 5 groszy. Może i zgrzeszę dla wielu, ale uważam, że Equilibrium jest filmem lepszym niż matrix, a rola Bale'a jest znacznie lepiej odegrana niż sztywnego Reevesa. Nie wiem jak trzeba być ograniczonym by uważać Christiana za słabego aktora. Mimo iż film nie jest oznaczony jako dramat, to uważam, że w tej kwestii jest świetny, rozterki jakie przeżywa główny bohater, oraz uczucia z jakimi walczy, przebijają wiele typowych dramatów. Jeżeli chodzi o samo działanie leku, to nie wiem czemu się tutaj można przyczepić. Miał on działanie znieczulające człowieka, ale moim zdaniem też ogłupiające, do tego pranie mózgu w postaci powtarzanej dzień w dzień audycji mówiącej o tym jak to uczucia są największym złem na świecie. Jak widać powstał ruch oporu, składający się z ludzi, którzy okazali się silniejsi od propagandy. Nawet ludzie zażywający lek narażeni byli na nawrócenie się. Zwłaszcza Preston, osoba w rzeczywistości wrażliwa, ojciec dzieci, mąż, który stracił swoją żonę. W głębi kłębiły się w nim wspomnienia, które tylko czekały na moment by wyjść z niego. Nawet jedno odstawienie dozy, wystarczyło by obudziły się w nim uczucia, z którymi tak walczył. Lata temu oglądałem ten film raz pierwszy, później kolejny i kolejny. Poza czarnoskórym kompanem wszystko było świetne. Szkoda, że wspaniały Bean miał tak krótką rolę, ale to wystarczyło by zrobić ogromne wrażenie. Świetny dramat, doskonałe kino akcji. Przez lata jeden z ulubionych, chociaż dawno nie widziałem.
/topic/1797588/reply/7164124/edit/forum/reply/7164124/canEditw odpowiedzi na post:terron
ze ktos ma sile wesc na forum skomentowac film ktorego nie lubi i jeszcze dalej prowadzic jalowa konwersacje kazdy lubi co innego nie wiem czeg sie spodziewales piszac takitemat na stronie filmu?? Poklasku?? Jedni lubia to inni klan, magia ludzkosci kazdy jest inny....Ja przynajmniej jak cos obejrze i mi sie nie spodoba to nie wchodze na forum zeby specjalnie wqrwic ludzi ktorym akurat ten rodzaj tworczosci rezyserskiej sie spodobal...
/topic/1797588/reply/7168833/edit/forum/reply/7168833/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Nie, spodziewałem się dyskusji, wyraziłem swoje wrażenia i odczucia, chciałem poznać Wasze zdania i spostrzeżenia, po to chyba jest ten portal, co nie? Chciałem sprawdzić czy ten film jest faktycznie tak kiepski, czy mi się wydaje. Wniosek puki co mam taki, że jest, ponieważ nikt oprócz immons nie wytknął mi błędu, są tylko własne interpretacje, na tym polega dyskusja czyli geneza tegoż portalu, czyż nie? Napisz mi dla czego skoczyłeś-aś do mnie, a nie do kogoś kto rozpisał się pozytywnie na temat tego filmu? Czy uważasz że nie powinno się pisać negatywnych recenzji, czy tylko w przypadku filmów które Ty uważasz za dobre?Kole Ci w oczy smutna prawda na temat tego filmu, więc czepiasz się prostej śpiewki ,, nie podoba się to nie oglądaj''
/topic/1797588/reply/7169896/edit/forum/reply/7169896/canEditw odpowiedzi na post:Ochrzczony
twoja opinia jest iście trolowska, daremna, gówniana, prostacka, płaska i mało inteligenta. W zasadzie trudno ten ślinotok kontrargumentować bo nic nie napisałeś sensownego, jak ci sie filmy nie podobają to spieprzaj czytać książki i idź zawracac głowe na forum literatury.
/topic/1797588/reply/7169293/edit/forum/reply/7169293/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Wspaniała kontrargumentacja, widać że jesteś oczytany. Gnębi mnie tylko pytanie, czy to jest portal na którym można dyskutować na temat danego filmu, czy jak ktoś się oderwie od ogółu jest od razu trollem? Napisałem swoje zdanie, poparłem je argumentami a Twoja odpowiedź jest dziecinna, brzmi jak gdybym zabrał Ci lizaka. Zdaje sobie sprawę że ciężko Ci napisać kontrargumenty, ponieważ ich nie masz, i szczerzę mam nadzieje że nie popłakałeś się przy lekturze tego tematu
/topic/1797588/reply/7169798/edit/forum/reply/7169798/canEditw odpowiedzi na post:janko_byzkant
"Rządowi agenci w długich czarnych( a jakże!) płaszczach próbują temu zapobiec i nazywają się Aniołami" "Pewnego razu główny bohater dostaje olśnienia że tak nie musi być( ujrzał pierwszy raz w życiu kilka kolorowych klamotów)" "w stylu tajskiej podróby Matriksa dziesiątkuje policje, i dochodzi do walki na miecze z bosem" "podniesiony na duchu poprzez przeczytany fragment wiersza" "z happy endem"
Odnoszę wrażenie, że w rzeczywistości autor tematu wcale filmu nie obejrzał, tylko się nasłuchał cudzego pokrzykiwania, i uznał, że nabrał w ten sposób prawa, żeby na forum pieprzyć od rzeczy.
Chcesz rzeczowych argumentów, mimo że sam ich nie wysnułeś (jak dziecko - inni mają dogadzać, ułatwiać, robić za niego, ale on sam paluszkiem nie kiwnie)? Proszę bardzo...
"Rządowi agenci w długich czarnych( a jakże!) płaszczach próbują temu zapobiec i nazywają się Aniołami"
Jakim cudem autor tematu przerobił Kleryków na Aniołów - doprawdy nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że cokolwiek żałosne jest czepianie się tego, że Klerycy noszą płaszcze. Sens to ma jakiś? Mądrość? Nie-e. Po prostu autor tematu chorobliwie chciał Equilibrium dowalić na forum, więc sobie znajduje byle jakie ku temu powody - nawet takie, których wskazywanie nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Równie dobrze mógłby się "czepić" tego, że samochód służbowy Prestona jest biały ("a jakże!"). O czym to świadczy? Absolutnie o niczym.
"Pewnego razu główny bohater dostaje olśnienia że tak nie musi być( ujrzał pierwszy raz w życiu kilka kolorowych klamotów)"
Kolejna bzdura - główny bohater nie doznał żadnego olśnienia, po prostu w wyniku zbiegu okoliczności odstawił na jeden dzień prozium. To z kolei sprawiło, że wkroczył w nowy świat, z którym jakoś nie chciało mu się rozstawać.
"podniesiony na duchu poprzez przeczytany fragment wiersza"
Skąd to autor tematu wytrzasnął, też kompletnie nie wiem - szczególnie że w ręce Prestona wpadł tomik bajek przeznaczonych dla dzieci, a to Partridge czytał wiersze (których odczytanie notabene nie wywarło na Prestonie najmniejszego wrażenia). Mam wrażenie, że tu cudze relacje doznały po prostu zniekształcenia w umyśle autora tematu i mu się Preston zwyczajnie z Partridge'm pomerdał. Dalej - sprowadzanie wewnętrznej przemiany bohatera do "olśnienia" i przeczytania jednego wiersza to spłycenie (by nie rzec - zwyczajnie przekłamanie faktów) tak idiotyczne, że idzie się złapać za głowę i zapłakać. John w trakcie filmu miał różne przeżycia, w wyniku których oswajał się z nieznanymi mu wcześniej doznaniami - nawet w landszafcie skąpanym w porannym słońcu nagle umiał dostrzec piękno. Nie bez znaczenia były też sceny, gdy Preston spojrzał w lustro Mary, gdy szedł w tłumie w górę schodów, czy też wtedy, gdy poruszyła go muzyka Beethovena. Co autor tematu z tego zapamiętał? Tylko czytanie wierszy, które akurat Prestona nie dotyczyło. I tacy goście też mogą otwarcie się wypowiadać w temacie, w którym nie mają do powiedzenia nic? Paranoja.
"w stylu tajskiej podróby Matriksa dziesiątkuje policje"
Ano tak - owczego pędu z Matriksem nie mogło również zabraknąć. Już mi się śmiać z tego nawet nie chce.
"Twórcy ze zwyczajnie głupiego pomysł( Naprawdę tylu widzów łyknęło tabletki na wygaszenie uczuć?)"
Przypomniałem sobie, że był faktycznie jeden taki, który utrzymywał, że prozium było w tabletkach... Nie wiem, co w tym pomyśle jest takie przeraźliwie głupie, ale zdaje się, że chyba autor tematu elaborował na ten temat w późniejszym poście. No to, zaraz sobie zobaczymy, co tam wymodził.
"Patent z narkotykiem według mnie jest po prostu niedorzecznością, ludzie którzy nie odczuwają strachu, nie zawahają się tej tabletki nie zażyć, proste"
Twoim zdaniem trzeba strach odczuwać, żeby nie chcieć umrzeć? Twoim zdaniem chłodna logika mówi "nie ma znaczenia, czy będziesz żył, czy cię zabiją"? No to mnie, kurczę, przekonałeś. Powiedziałeś wszystko, co chciałem usłyszeć (żeby się uśmiać).
"Jedzcie tabletki i będziecie bez uczuć żyć szczęśliwie!"
A kto im obiecał szczęście? Sam żeś to hasło wymyślił. Nikt im szczęścia nie obiecywał - świat legł w gruzach po trzeciej wojnie światowej, a oni chcieli po prostu przetrwać i żyć w pokoju, w obawie, że się ludzkość po prostu dorżnie, jak się będzie dalej tłuc.
"Jest taka scena w której czarno skóry partner, głównego bohatera spostrzega u niego szklaną kule( była mowa o kolorowych klamotach?)"
Kolejna bzdura.... w ogóle takiej sceny nie było, była natomiast scena, gdy Brandt przyłapał Prestona płaczącego na ulicy po śmierci Mary. A co do samego Brandta, to zaraz sobie do niego dojdziemy...
"aresztuje go z wielką radością i gniewem wymalowaną na twarzy. Czy nie popełnił zbrodni odczuwania?"
Mimo że Brandt ewidentnie ujawniał emocje przez cały film, autorowi tematu oczywiście nawet przez moment nie przyszło do głowy oczywiste wyjaśnienie, że Brandt - w związku ze swoją misją, polegającą na kontrolowaniu Prestona - prozium nie brał, podobnie jak Dupont. Jak zwykle, chęć dowalenia filmowi górę bierze nad zdrowym rozsądkiem (to jak ta komedia z płaszczami - kiedy to wzmiankę o nich autor tematu w swoim zaślepieniu uważa za rzeczowy argument).
"A te scenki bijatyk i happy end są tylko doklejone na siłę"
Film się happy endem nie kończy - to już twoja (płytka zresztą) interpretacja. Film kończy scena śmierci Duponta i zaledwie początek rewolucji. Oczywiście, nic nie wiadomo na temat tego, czy ta rewolucja odniosła skutek - a jeśli odniosła, to czy faktycznie przyniosła świetlane rządy, czy kolejny reżim - ale autor tematu i tak jest przekonany, że z typowym happy endem mamy do czynienia.
/topic/1797588/reply/7539182/edit/forum/reply/7539182/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Na wstępie mojej odpowiedzi na Twój jadowity post, chce zaznaczyć że opisywany tutaj film oglądałem dosyć dawno temu. Co do nazwania przeze mnie bohaterów aniołami, mój błąd musiał wyniknąć z powodu źle przetłumaczonej kopi którą oglądałem. Klerycy? hahaha to brzmi jeszcze bardziej absurdalnie;-D szkoda że nie nazwali ich wikarzy albo proboszczowie. Kiedyś pewien mądry dziadek wygłosił mądre zdanie że 3 wojna światowa będzie toczona na patyki i kamienie, szkoda że scenarzysta odpowiedzialny za ten film do mądrych ludzi nie należał. Jakim mianem, jak nie kiczem można określić rządowych agentów przebranych w kostiumy z przeceny, którzy każą na siebie wołać Klerycy i strzelają się z ruchem oporu który nie chce wcinać tabletek. Co do tego, że w jeden dzień można wrócić do normalności tylko dla tego że się nie łyknęło tabletki, i nie ma się przy tym kaca już pisałem i nie będę się powtarzał, głupota i tyle. Jednak odnoszę wrażenie że to Ty nie oglądałeś tego filmu uważnie, ponieważ wierszyk mu przeczytano i kuleczkę kolorową też zwinął ze składu zakazanych klamotów. ,,John w trakcie filmu miał różne przeżycia, w wyniku których oswajał się z nieznanymi mu wcześniej doznaniami'' To jak to w końcu było z tym Johnnym? Czuł czy nie czuł? Żarł tabletki czy nie? Wydaje mi się że tym zdaniem sam pogrążyłeś nieświadomie ten film. Co do porównań z ,,Matrixem'' wiadomo że jak zrzynać to od najlepszych, no ale jak już się za to bierze to trzeba to robić stylowo. Co do Twojej krytyki mojego zdania na temat strachu, nie jestem Ci w stanie na nią odpowiedzieć, gdyż brzmi ona bezsensownie. Tak na chłopski rozum, jeśli dali ludziom tabletki aby żyli w pokoju, to z założenia wynika że mają być szczęśliwi, czy jak Ty to sobie wyobrażasz? Kwestia Brandt'a została wyjaśniona we wcześniejszym poście, przyznałem się do błędu. Co do zakończenia, to muszę przyznać że teraz sobie je obejrzałem i śmiech mnie ogarnął, Preston strzela do telewizorów z pod łokci, z żołnierzy zamiast krwi unosi się kurz, dzieciątka się uśmiechają, słoneczko się świeci...horrendalny kicz.
/topic/1797588/reply/7545623/edit/forum/reply/7545623/canEditw odpowiedzi na post:Der_SpeeDer
"Klerycy? hahaha to brzmi jeszcze bardziej absurdalnie;-D szkoda że nie nazwali ich wikarzy albo proboszczowie"
Szkoda, że się od poprzedniego postu nie nauczyłeś, żebyś przestał bredzić i szukał na siłę wad tam, gdzie ich nie ma. Były płaszcze, teraz się nazwa na mózg rzuciła. O takich prymitywnych frazesach, jak ten z "ubraniami z przeceny" nie chce mi się nawet gadać, bo szkoda słów.
"Kiedyś pewien mądry dziadek wygłosił mądre zdanie że 3 wojna światowa będzie toczona na patyki i kamienie, szkoda że scenarzysta odpowiedzialny za ten film do mądrych ludzi nie należał"
Szkoda, że głupi ludzie nie tylko zmieniają czwartą wojnę na trzecią, ale też interpretują ową sentencję do tego stopnia tępo i łopatologicznie, że jedyna sensowna wizja takiej wojny to dla nich faktycznie kije i kamienie (interpretacja dosłowna jedyną słuszną być, umba!). Znawca, akurat. A kiedy się powtarzasz tymi tabletkami, zachowujesz się jak dzieciak, który na złość mamie wypluwa smoczek. Obetnij sobie jeszcze paluszek, najlepiej.
"Co do tego, że w jeden dzień można wrócić do normalności"
"Można" nie znaczy "trzeba". Byli różni ludzie, którzy nie brali, a na dobrą stronę nie przeszli. Choćby ze strachu przed organami ścigania.
"i nie ma się przy tym kaca już pisałem i nie będę się powtarzał, głupota i tyle"
DLA-CZE-GO?
"Jednak odnoszę wrażenie że to Ty nie oglądałeś tego filmu uważnie, ponieważ wierszyk mu przeczytano i kuleczkę kolorową też zwinął ze składu zakazanych klamotów"
Jedyny wierszyk Prestonowi przeczytał Partridge na początku filmu, tuż przed swoją śmiercią z rąk samego Prestona. Zaiste, przeczytanie owego wierszyka niewątpliwie "odmieniło" Johna. Szklana kula pojawiła się zaś w kompletnie innej scenie, Preston podziwiał ją bez żadnych świadków, ani nawet jej nigdzie nie zwinął, bo wypuścił ją z ręki i potłukła się na podłodze. Znów, widać jak ty "oglądasz" filmy.
"To jak to w końcu było z tym Johnnym? Czuł czy nie czuł? Żarł tabletki czy nie? Wydaje mi się że tym zdaniem sam pogrążyłeś nieświadomie ten film."
Nie, natomiast ty powyższymi kilkoma zdaniami pogrążyłeś się ostatecznie jako krytyk. Jak w końcu? Wyraźnie było w filmie pokazane, że czuł tylko do momentu, w którym przypadkowo zniszczył swoją kolejną dawkę. Wyraźnie było w filmie pokazane, że Preston czuje, co przejawia się w wielu jego zachowaniach - są tu nawet takie detale, jak ściąganie rękawicy, by mógł na własnej dłoni poczuć poręcz schodów, po których się wspina. A ty się debilnie pytasz, czy on czuł, czy nie? Który ty film oglądałeś, bo widzę już teraz wyraźnie, że to Equilibrium nie było? Wiesz, jakie to żałosne, kiedy ktoś przychodzi z krytyką filmu, po czym się błaźni, opowiadając piramidalne bzdury i mnożąc błędy rzeczowe w swojej - pożal się Boże - krytyce? Nie wiesz, co się w tym filmie działo - nie zabieraj głosu.
"Co do porównań z ,,Matrixem'' wiadomo że jak zrzynać to od najlepszych"
Co do porównań z Matriksem, to bredzisz. Equilibrium absolutnie nic z tego filmu nie zrzyna. Też się nasłuchałem "argumentacji" na ten temat, i chwilami miałem ochotę dzwonić po psychiatrę, kiedy obserwowałem, jak ludzie widzą rzeczy, których nie ma. Nigdy nie zapomnę "argumentów" typu "to zrzynka z Matrixa, bo, bo... bo w tamtej sali też były kolumny". Normalnie obłęd...
"Co do Twojej krytyki mojego zdania na temat strachu, nie jestem Ci w stanie na nią odpowiedzieć, gdyż brzmi ona bezsensownie"
Ależ oczywiście - dużo bardziej sensowna jest sugestia, że z logicznego punktu widzenia człowiekowi nie robi różnicy, czy będzie żył, czy zostanie zabity...
"Tak na chłopski rozum, jeśli dali ludziom tabletki aby żyli w pokoju, to z założenia wynika że mają być szczęśliwi, czy jak Ty to sobie wyobrażasz?"
Jak ja sobie wyobrażam? To pytanie retoryczne, czy naprawdę jesteś taki głupi? Dżizas... pewnie o służbach bezpieki państw totalitarnych pokroju ZSRR też powiesz, "na zdrowy chłopski rozum", że one były po to, by dawać ludziom szczęście, bo przecież dbały o ich bezpieczeństwo? Czy ty siebie słyszysz?
"Preston strzela do telewizorów z pod łokci"
Bezsensownych "błędów" ciąg dalszy...
"dzieciątka się uśmiechają, słoneczko się świeci...horrendalny kicz"
No, to po prostu straszne. "Kicz", jakich mało, do Bożego Narodzenia się nie pozbieram. A już zwłaszcza to słońce się grzechu dopuściło ciężkiego - czemu, cholerstwo, zaćmienia akurat nie miało? Swoją drogą, dzieciątka się uśmiechały zaledwie dwa - i to nie pierwsze z brzegu, tylko dzieciaki Prestona, prozium potajemnie nie przyjmujące - ale to już szczegół...
/topic/1797588/reply/7545903/edit/forum/reply/7545903/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Zanim przejdę do Twoich ,,argumentów'' chciał bym Ci zwrócić uwagę że kompromitujesz się jako rozmówca, ponieważ wyzwiskami i obelgami filmu nie obronisz. Wypisałeś mi posty w formacie A4,niestety połowa ich treści to są fakty mojego autorstwa, pomieszane z Twoimi domysłami i obelgami wobec mnie. Aż tak Ci się podoba ten koślawy składak, udający ambitne kino SF? Dziwi Ciebie że wielu osobom kojarzy się ten film z ,,Matrixem''? Chłop wymachuje pistoletami, skacze w kółko i łazi w czarnym płaszczu...aha jak przeszedł na dobrą stronę to ubrał się na biało, no ludzie czy Ty faktycznie nie widzisz jaki ten film jest kiczem? Czy wyszukujesz w nim na siłę plusy? Ludzie wcinają tabletki które zabierają im uczucia, widać że film jest skierowany dla młodszej publiki, która nie lubi zbyt dużo myśleć podczas seansu, za to uwielbia jak się strzelają. Daruj sobie nagonkę na mnie że tego filmu nie widziałem, jest pod koniec ujęcie w którym Preston wymachuje giwerami jak cyrkowiec i naparza telewizory. Warto rozwinąć Twoją teorie o odczuwani Prestona, nie chodzi mi jednak czy był sparaliżowany dotykowo. Niby wstrzykuje sobie tą substancje ale ma uczucia, a jak jednego dnia jej nie zażył to zaczął czuć bardziej, tak?
/topic/1797588/reply/7546723/edit/forum/reply/7546723/canEditw odpowiedzi na post:Der_SpeeDer
"chciał bym Ci zwrócić uwagę że kompromitujesz się jako rozmówca, ponieważ wyzwiskami i obelgami filmu nie obronisz"
A ty co, myślisz, że wchodząc tutaj i wypisując bzdury, film skrytykujesz? Bardzo mnie denerwują ludzie, którzy mimo braku wiedzy w temacie wypowiadają się - głośno, krytycznie i z zaangażowaniem - na ów temat publicznie. Uroki wolności słowa, nie ma co.
"Aż tak Ci się podoba ten koślawy składak, udający ambitne kino SF?"
A czy musi mi się "aż" tak podobać, żeby mnie wkurzali ci, którzy głupoty wypisują na forum? Nawet w tym poście to robisz, do czego zaraz sobie dojdziemy.
"Dziwi Ciebie że wielu osobom kojarzy się ten film z ,,Matrixem''? Chłop wymachuje pistoletami, skacze w kółko i łazi w czarnym płaszczu..."
No mówiłem, że obłęd - oto się okazuje, że ludzie wymachujący pistoletami (a ludzie popisujący się nadludzkimi wręcz umiejętnościami walki wręcz - ho, ho) - obecni w 99,9% filmów akcji - są wizytówką i znakiem rozpoznawczym Matrixa, a Equilibrium bezczelnie zerżnął odeń ten pionierski element. Pionierskim elementem jest również płaszcz, przypominający strój duchownego (przy czym hejterzy są w tym punkcie na tyle zaślepieni, że nie pamiętają, iż ów płaszczyk Neo zaczął nosić dopiero w Reaktywacji - która pojawiła się PO Equilibrium).
"aha jak przeszedł na dobrą stronę to ubrał się na biało"
W ogóle na to nie zwróciłem uwagi podczas oglądania. A rozumienie tego w przedstawiony przez ciebie sposób uważam, delikatnie mówiąc, za bardzo naciąganą interpretację (nie chcę użyć dosadniejszego określenia, typu "kompletna głupota"). Co jeszcze wymyślisz, że biały kolor jego służbowego samochodu też odzwierciedla jego wewnętrzną potrzebę przejścia na dobrą stronę? Nie wyszukuję na siłę plusów - na razie to ty wysysasz z palca kolejne "błędy".
"jest pod koniec ujęcie w którym Preston wymachuje giwerami jak cyrkowiec i naparza telewizory"
...takie jak ten. Pewnie Preston powinien był odłożyć pistolety i po kolei naciskać guziki "power" na tych komputerach. Naprawdę nie widzisz, jakie paranoidalne brednie tutaj wypisujesz? Kolor ubioru, Preston strzelający raz z rękami wyprostowanymi a raz ze skrzyżowanymi, to, że słońce świeci - czy takich rzeczy czepiają się w filmach rozsądni i zdrowi psychicznie ludzie? No, nie wydaje mi się.
"Daruj sobie nagonkę na mnie że tego filmu nie widziałem"
Nie daruję sobie, bo bez przerwy wypisujesz bzdury, mówisz o rzeczach, które w filmie nie miały miejsca, a co gorsza nawet nie wykazujesz przejawów zrozumienia fabuły (pomimo jej względnej prostoty), przez co - mimo że nie podoba ci się obrzucanie cię obelgami (co jest akurat zrozumiałe i za co przepraszam), to jednak domagasz się, aby cię traktować jak idiotę i proste rzeczy tłumaczyć.
"Warto rozwinąć Twoją teorie o odczuwani Prestona, nie chodzi mi jednak czy był sparaliżowany dotykowo. Niby wstrzykuje sobie tą substancje ale ma uczucia, a jak jednego dnia jej nie zażył to zaczął czuć bardziej, tak?"
Tak jak tutaj. Siły już nie mam po prostu do ciebie - nagle sobie ubzdurałeś (a z której galaktyki ten pomysł przyleciał i wstrzelił ci się do łba - nie chcę zgadywać), że Preston w trakcie zażywania prozium też miał uczucia. Na pewno ja tego nie powiedziałem, a ta "teoria" jest w rzeczywistości twoim wymysłem. Jeśli tak, trudno się dziwić, że uważasz Equilibrium za głupi film - gdybym ja miał łeb pełen takich bzdur, też bym go uważał za głupi. Podobnie jak krzyczałbym za rasistami o "czarnuchach", gdybym miał równie niedorzeczne poglądy. Nie mam również siły do twojego powtarzania, z uporem maniaka, o prozium w tabletkach.
/topic/1797588/reply/7550494/edit/forum/reply/7550494/canEditw odpowiedzi na post:jeti
,,W ogóle na to nie zwróciłem uwagi podczas oglądania'' Tym tekstem mnie skasowałeś. Gościu efekciarsko strzela do monitorów, z których przemawia Wielki Brat, po chwili w całym mieście gasną telebimy sączące propagandę. Nie to że można było po prostu je wyłączyć, z tym samym efektem, też nie zwróciłeś uwagi? ,,Twoim zdaniem trzeba strach odczuwać, żeby nie chcieć umrzeć?'' ( a żebyś wiedział że też wiem jak się stosuje metodę kopiuj/wklej) Czyli jak to uważasz, instynkt?Ale chwila ,czyż nie zahamowanie u ludzi pierwotnych odruchów miało doprowadzić do końca wojen? ,,Wyraźnie było w filmie pokazane, że czuł tylko do momentu, w którym przypadkowo zniszczył swoją kolejną dawkę'' Już zaczynasz pojmować że bredzisz?
/topic/1797588/reply/7554122/edit/forum/reply/7554122/canEditw odpowiedzi na post:Der_SpeeDer
Skasowałeś siebie. Ty jesteś nienormalny - piszę w tym konkretnym zdaniu, że nie zwróciłem większej uwagi na to, że Preston włożył strój w innym kolorze, a ty tutaj wciskasz strzelanie do monitorów. Widzę, że wszystko ci się we łbie miesza w piękny kogel-mogel.
"Gościu efekciarsko strzela do monitorów"
A ile tego efekciarstwa było, po prostu Matko Boska... Facet szedł przed siebie i po prostu strzelał w monitory - normalnie... tyle efekciarstwa w tym, że Matrix po prostu wysiada. Tak się podnieciłem tym efekciarstwem przy oglądaniu, że obserwowałem tę scenę bez emocji.
"Nie to że można było po prostu je wyłączyć, z tym samym efektem, też nie zwróciłeś uwagi?"
Czy zwróciłem? Przeczytaj sobie jeszcze raz mój tekst i odnajdź tam takie zdanie: "...takie jak ten. Pewnie Preston powinien był odłożyć pistolety i po kolei naciskać guziki "power" na tych komputerach" O ile ten jeden raz wykażesz się zdolnością do logicznego myślenia, będziesz miał odpowiedź, czy zwróciłem. Na szczęście, ja na paranoję nie cierpię i mnie nie przeszkadza to, że strzelił w te komputery. Bo co ma mi w tym przeszkadzać? Jakieś "efekciarstwo", które tylko ty widzisz? Jedni widzą robaczki świętojańskie, inni duchy, a ty - tam gdzie efekciarstwa nie ma - to je widzisz.
"(a żebyś wiedział że też wiem jak się stosuje metodę kopiuj/wklej)"
O Jezusicku. Kopiuj sobie moje wypowiedzi w całości, jeśli ci to poprawi humor i podbuduje poczucie własnej wartości. Ja nie cierpię na taką paranoję, jak ty, nie widzę nic złego w cytowaniu wypowiedzi podczas rozmowy i nie ośmieszam się, próbując z tego uczynić argument.
"Czyli jak to uważasz, instynkt?"
Jak to uważam... Oczywiście, mówiłem już, jak uważam, ale nie dotarło - bredzić o tym, że tylko od ciebie kopiuję, to potrafisz, ale zrozumieć tego, co ja do ciebie piszę, już nie umiesz - dlatego czynisz takie wtopy, jak ta z umieszczaniem cytatu nie mającego z daną kwestią nic wspólnego, albo taka jak teraz - kiedy mnie pytasz o coś, na co odpowiedź już udzieliłem, a kontry żadnej się nie doczekałem.
"Już zaczynasz pojmować że bredzisz?"
Zaczynam pojmować, że jesteś chorym człowiekiem. Dla zdrowego na umyśle człowieka oczywistym byłoby tutaj wyjaśnienie "literówka", bo stwierdzenie, że Preston czuł przed odstawieniem prozium, jest ewidentną omyłką. Ale ty zdrowy na umyśle niestety nie jesteś, a ponieważ masz w sobie jeszcze mnóstwo złej woli, zinterpretowałeś tamto zdanie tak idiotycznie, jak tylko się dało.
Podsumujmy żałosny spektakl, który tutaj odstawiłeś - przychodzisz na forum i pieprzysz od rzeczy, mówiąc o scenach, których w filmie nie było. Wynajdujesz sobie "błędy" pokroju tego, że Preston ośmielił się ubranie w innym kolorze na siebie włożyć. Zmyślasz, że moje posty składają się przede wszystkim z cytatów z ciebie, a zaraz potem się zdradzasz, że w rzeczywistości wcale tych postów nie czytasz - ewentualnie czytasz, ale nie pod kątem tego, żeby zrozumieć, tylko tego, żeby mi dowalić. Dlatego zresztą dobierasz cytat dotyczący zagadnienia A - po to, żeby pod nim gadać o zagadnieniu B. Dlatego zadajesz mi pytania, na które odpowiedź dostałeś już wcześniej. A teraz mnie po prostu dobiłeś tym swoim wygłupem, kiedy to nie umiałeś zdroworozsądkowo zinterpretować prostego zdania.
Toś mnie ostatecznie przekonał. Przekonałeś mnie, że rozmawiam z człowiekiem obłąkanym. Zresztą, już te twoje "błędy" mi przywodziły na myśl gadaninę tego wariata z Shutter Island. Tamten pan w swoim obłędzie uznał, że jak kobieta prosi go o szklankę wody, to jest oczywiste i logiczne, że w rzeczywistości chciała się z nim zabawić w wiadomy sposób. A ty w swoim obłędzie kojarzysz absolutnie wszystko z kiczem - nawet jak słońce w jednej scenie świeci, to też jest dla ciebie kicz. Ty się lecz.
/topic/1797588/reply/7554342/edit/forum/reply/7554342/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Bałagan zaistniał w naszej debacie więc spróbujmy się skupić na poszczególnych kwestiach. Twoja pierwsza odpowiedź na mój temat: ,,główny bohater nie doznał żadnego olśnienia, po prostu w wyniku zbiegu okoliczności odstawił na jeden dzień prozium. To z kolei sprawiło, że wkroczył w nowy świat, z którym jakoś nie chciało mu się rozstawać.'' oraz ,,Partridge czytał wiersze (których odczytanie notabene nie wywarło na Prestonie najmniejszego wrażenia)'' W kolejnym poście piszesz następujące zdanie; ,,Zaiste, przeczytanie owego wierszyka niewątpliwie "odmieniło" Johna.'' oraz ,,Wyraźnie było w filmie pokazane, że Preston czuje, co przejawia się w wielu jego zachowaniach'' Skupmy się na obecną chwile na tej kwestii. Co miała na celu scena z czytaniem wiersza? PS- Postaraj się nie używać obelg.
/topic/1797588/reply/7555474/edit/forum/reply/7555474/canEditw odpowiedzi na post:Der_SpeeDer
Scena z czytaniem wiersza zdarzyła się PRZED tym, zanim Preston odstawił prozium - nie wnosiła więc stricte nic do fabuły, co najwyżej przypominała o tym, czego się ludzie wyzbyli (albo też niesie to ze sobą coś innego - tyle że z poezji zawsze byłem noga akurat). Ze sceną ową wiąże się jednak pewien smaczek - taki mianowicie, że w finałowej scenie Dupont, tuż przed zaatakowaniem Prestona, zapodaje cytat z tego właśnie tomika wierszy, który w ruinach kościoła czytał Partridge, zanim go John zastrzelił. Mianowicie, Partrigde odczytał fragment wiersza Yeatsa: "But I, being poor, have only my dreams; I have spread my dreams under your feet; Tread softly because you tread on my dreams" Tymczasem tuż przed finałową walką, zanim Dupont rzucił się z pistolcem na Prestona, wypowiedział takie słowa: "Be careful, Preston. You tread on my dreams". Przyznam, że dopiero za trzecim (bodaj) razem to zauważyłem. Niemniej, jest to kolejny czynnik, wskazujący, że Dupont i reszta okłamywali ludzi w żywe oczy i sami prozium nie przyjmowali. Swoją drogą - czyżbyś nigdy nie słyszał sentencji jednego mądrego człowieka, że "religia to opium dla mas"?
"PS- Postaraj się nie używać obelg"
Wcześniej obelg nie używałem, ale ton twojej poprzedniej odpowiedzi wytrącił mnie z równowagi. Sorry.
/topic/1797588/reply/7578818/edit/forum/reply/7578818/canEditw odpowiedzi na post:jeti
I widzisz sam potwierdzasz że film jest zlepkiem scen. Nie wiem jak możesz pisać że ta scena nie miała nic w spólnego z fabułą filmu? Przecież Preston musiał coś z tego zdarzenia wywnioskować, mimo iż zabił kumpla(nie jest to dobre określenie, ale niech będzie) skoro później nie sięgnął po tą substancje. Co za tym idzie patent narkotyku jest absurdalny.
/topic/1797588/reply/7582551/edit/forum/reply/7582551/canEditw odpowiedzi na post:Der_SpeeDer
"Nie wiem jak możesz pisać że ta scena nie miała nic w spólnego z fabułą filmu?"
Wcale tak nie mówię. Mówię tylko, że sam fakt odczytywania wiersza głębszego
"Przecież Preston musiał coś z tego zdarzenia wywnioskować, mimo iż zabił kumpla (...) skoro później nie sięgnął po tą substancje"
Świadomość zabicia kumpla po prostu nagle stała się dla niego brzemieniem po tym, jak przez jeden dzień prozium nie przyjmował. Tyle że nie miałby takich myśli (ani koszmarów), gdyby tamtego dnia swojej dawki przypadkowo nie zniszczył.
"Co za tym idzie patent narkotyku jest absurdalny"
Nie wiem, co jedno z drugim ma wspólnego. Prozium było tylko jednym z narzędzi reżimu - wokół niego obracała się swego rodzaju wiara, która pomagała tumanić masy. Nie było to jednak jedyne, co trzymało ludzi w ryzach - przecież byli w filmie tacy, którzy prozium nie przyjmowali, lecz nie wyrażali sprzeciwu wobec działań Tetragrammatonu przez wzgląd na obawy o własne życie - przecież ten, kto się wychylał, był od razu eliminowany.
/topic/1797588/reply/7583701/edit/forum/reply/7583701/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Mam jedno pytanie. Czy przed seansem nastawiłeś się na to, że zobaczysz po prostu arcydzieło? Może miałeś zbyt wygórowane oczekiwania co do tego filmu?
/topic/1797588/reply/7560661/edit/forum/reply/7560661/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Wg mnie niepotrzebnie. Ja staram się niczego nie oczekiwać. Po co się później zawodzic? Ja odebralam ten film zupełnie inaczej. Ot, taka tam podrobka Matrixa, nastawiona na efekty, więc ogóle nie skłaniająca do jakichś głębszych przemyslen. Sory za błędy. Piszę za tableta :)
/topic/1797588/reply/7563090/edit/forum/reply/7563090/canEditw odpowiedzi na post:jeti
"Ludzie wcinają tabletki które zabierają im uczucia, widać że film jest skierowany dla młodszej publiki, która nie lubi zbyt dużo myśleć podczas seansu, za to uwielbia jak się strzelają." Wypadałoby obejrzeć film, o którym się mówi (lub pisze) :/ . Z Twoich wypowiedzi wynika, że nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Jeśli któraś z kolei osoba Ci o tym pisze to zrób coś z tym, bo kompromitujesz się człowieku doszczętnie. Film jest moim zdaniem dobry, zapewne nie tak wysublimowany jak "Teksańska masakra piłą mechaniczną" :D, którą oceniłeś 10/10! Ale o gustach, a zwłaszcza guścikach się nie dyskutuje ;) . Obejrzyj i oceń czasem coś nowszej daty niż z przedziału 1970-1980, może się okazać, że KINO, w przeciwieństwie do Ciebie, zrobiło krok do przodu, rozwija się i nieźle sobie radzi ;) . Pozdrawiam
/topic/1797588/reply/7564292/edit/forum/reply/7564292/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Prozium(czy jak to się tam zwie)jest środkiem farmaceutycznym, którego przyjmowanie jest narzucone obywatelom, przez władzę aby ich można było kontrolować. Jaką reakcje wywołuje u ludzi wiemy, chociaż ja wciąż nie mogę uwierzyć że ludzie ten debilny pomysł łykają. Wnioskuje z Twojej wypowiedzi że preferujesz bardziej streszczenia, od lektur...jednak nie chylę się ku temu, aby Ciebie edukować. Twórcy tego dziełka nowszej daty, zrobili krok do przodu na cienkim lodzie.
/topic/1797588/reply/7564758/edit/forum/reply/7564758/canEditw odpowiedzi na post:Kluska_4
Prozium, prozac, whatever....Wieść gminna niesie, iż dodawany był do wody pitnej w niejednym stanie...Ten film niestety ma więcej wspólnego z rzeczywistością niż byśmy chcieli :( . Ani streszczenia ani lektury mnie nie interesują, słabą masz intuicję; zawsze chodzę własnymi ścieżkami , Jeti.
/topic/1797588/reply/7565470/edit/forum/reply/7565470/canEditw odpowiedzi na post:jeti
Dla mnie za mało psychodeliczny jak na film z takim motywem. Mnie film niestety nie porwał, a pod koniec wręcz nudził. Piękna połówka filmu, za którą naprawdę należą się gratulacje, ale potem niestety zmieniłam punkt widzenia.
/topic/1797588/reply/7650882/edit/forum/reply/7650882/canEditw odpowiedzi na post:Kluska_4