O co w tym filmie chodzi????????? Czym się tak wszyscy zachwycają??? Piszecie, że "jako całość stanowi po prostu ogromną filmową kopalnię symboli i głębokich refleksji." Podajcie przykłady. Czy ten film nie wydaje się wam zbyt długi?
też myślę, że film był za długi, bez sensu dla mnie tak wyciągnięto pierwszą godzinę, która w sumie nie była aż tak ważna. Myślałam, że ich ojciec umrze już na początku, a on żyje i żyje.. lecz mimo to że całość przedłużona, to podobało mi się ;)
/topic/1176625/reply/3439875/edit/forum/reply/3439875/canEditw odpowiedzi na post:lukasz_beta
Jeden z najbardziej przereklamowanych i pseudointelektualnych filmów jakie widziałem. Żenująca gra aktorska (główny bohater), nie dziwię się, że tak wiele osób to uwielbia - muchy zwykle lecą do ...
/topic/1176625/reply/3496098/edit/forum/reply/3496098/canEditw odpowiedzi na post:lukasz_beta
No tak, jak coś się nie podoba, to od razu jest pseudointelektualne.. Modne słowo - wytrych, tylko co właściwie znaczy. Nie podobał się film - w porządku. Ale więcej argumentów, a nie pustosłowia.
/topic/1176625/reply/3548072/edit/forum/reply/3548072/canEditw odpowiedzi na post:k_kozlowski
Ech, tylko pozazdrościć przynależności do tego elitarnego, bo jakże hermetycznego grona odbiorców, którzy nie podzielają entuzjazmu pospólstwa i nie rozpływają się w zachwytach nad tym filmem.. Podbudowuje ego, co? ;) Może któregoś dnia też przejrzę na oczy i stwierdzę, że PSEUDOINTELEKTUALNE to było ;)
/topic/1176625/reply/3548569/edit/forum/reply/3548569/canEditw odpowiedzi na post:k_kozlowski
Zauważyliście, że gdy ojciec Aleksandra leży już w trumnie nieżywy (scena gdy jego żona chodzi wokół niego i krzyczy), to gdy uważnie sie przyjżeć, widać że oddycha (ojciec Aleksandra). Jak sie przyśpieszy odtwarzanie filmu, to widać to jeszcze dokładniej, nie tylko oddycha, ale także porusza ramionami. Mimo to film rewelacyjny 9/10. O jakich symbolach piszą inni użytkownicy nie jestem w stanie ci powiedzieć. Też chciałbym się dowiedzieć.
/topic/1176625/reply/3568111/edit/forum/reply/3568111/canEditw odpowiedzi na post:Sqrchybyk
Metafor jest w tym filmie sporo. Choćby najbardziej oczywista, szekspirowska metafora życia jako teatru. Pomimo pozornej prostoty tej historii, tak naprawdę wydaje mi się, że niewiele jest w tym filmie dosłowności. I to nie tylko w tych najbardziej oczywistych momentach, jak spotkania ze zmarłym ojcem.
/topic/1176625/reply/3661406/edit/forum/reply/3661406/canEditw odpowiedzi na post:krytyk_filmowy_7
Z życiem jako teatrem się zgodzę. Jednak całośc dla mnie nudna. A znam intelektualistę, który de facto się za takiego nie uwarza, ale inni tak mysla, wiec coś jest na rzeczy, że to nudy i beznadzieja. Bergman dla niego jest nudny. Dodam, ze osoba ta czyta książki i to nie takie popłuczyny jak Grochola. A poza tym:
"De gustibus non est disputandum". Wsio.
/topic/1176625/reply/3769437/edit/forum/reply/3769437/canEditw odpowiedzi na post:Stanley_Hartman
Intelektualista, bo czyta książki? Intelektualistą, to może być ktoś, kto żyje z pracy i pracą swojego intelektu - profesor akademicki, wybitny artysta, ktoś kto interesuje się wieloma dziedzinami nauki, nie tylko na poziomie "Focusa". Bergman jest przełomowy, jest jednym z najwybitniejszych twórców XX wieku i opinia jednej osoby, która czyta książki, tego nie zmieni.
A "de gustibus..." dotyczy nie dyskutowania o gustach, nie zabrania dyskutować o sztuce, o jej konkretnych wytworach. Inaczej cała nasza cywilizacja byłaby bezcelowa. Cytowanie ładnych formułek bez namysłu nie jest zbyt rozsądne.
/topic/1176625/reply/6296435/edit/forum/reply/6296435/canEditw odpowiedzi na post:marstas09
Film jest fenomenalny! 10/10 Jest arcydziełem Bergmanna, z którym poniekąd sam się utożsamia. Film kopalnią symboli i głębokich refleksji - prawda. Jest ciężki i długi. Trzeba go oglądać w niesamowitym skupieniu żeby zdołać wszystko "wyłapać". Jednocześnie nie jest filmem dla wszystkich. Skierowany jest do tej bardziej "inteligentniej" społeczności ;)
/topic/1176625/reply/3741056/edit/forum/reply/3741056/canEditw odpowiedzi na post:lukasz_beta
Mój inteligentyny mózg "usnął", a przeżyłam "Underground", co jest dla mnie wielkim wyczynem. :p To dopiero dłuuuugaśny film, ciągnie się niemiłosiernie... Bergman nie przypadł mi do gustu. Aleksander mnie denerwował, taki mały flegmatyk. Matka też nie lepsza. Już na pierwszy rzut oka widać, ze z biskupa niezłe ziółko. Trzeba było się "na siłę" nie wiązać???
I peoszę, nie przekonuj mnie do tego flegmatycznego fimu. ^^"
/topic/1176625/reply/3769404/edit/forum/reply/3769404/canEditw odpowiedzi na post:leczmlecz
"niezłe ziółko" właśnie dlatego chciała z nim być, w każdym z nas jest Werteryzm i masochizm, a w jej przypadku nawet ascetyzm. Życie łatwe lekkie i przyjemne znieczula nas odrealnia, cierpienie natomiast budzi nas i często okrutnie ściąga na ziemię, ale właśnie wtedy wiemy że naprawdę żyjemy. To tylko jedna z rzeczy nie w pełni w filmie wyjaśnionych, ale dających się odczuć. Moim zdaniem traktujesz ten film jako odwzorowanie życia i słusznie tylko że nie jest to odwzorowanie dosłowne, lecz podszyte długą i barwną metaforą.
/topic/1176625/reply/6551137/edit/forum/reply/6551137/canEditw odpowiedzi na post:marstas09
Szczerze przyznam, że pierwsze półtorej godziny nie nastroiło mnie zbyt pozytywnie. Owszem, obserwacja zwyczajów arystokracji - tych mniej lub bardziej transparentnych aspektów życia tych ludzi - może być interesująca. Jednak takie wprowadzenie do historii Aleksandra może zniechęcać. Początek wieje nudą.
Druga część pozwoliła mi z większym zaangażowaniem poświęcić uwagę całej głębi tego filmu.
Chcę w tym miejscu odnieść się do wypowiedzi autora wątku. Twierdzi on, że film jest o niczym. Lukasz_beta, do filmów Ingmara Bergmana nie podchodzi się jak do "Dorwać Gringo", które obecnie wyświetla się w polskich kinach. To nie są proste historie, w których trzeba znaleźć ukryty skarb, zabić złoczyńców, uratować ukochaną czy wreszcie przetrwać studencką imprezę bez widocznych obrażeń i ze zdrową wątrobą.
Do filmów Bergmana należy podchodzić z odpowiednią czujnością i wrażliwością na mniej lub bardziej oczywiste przekazy i jednocześnie podczas oglądania wciąż dociekać tego, co generalnie autor miał na myśli. Już sam opis takiego oglądania filmu może wydawać się opisem czegoś nudnego i kojarzy się pewnie z interpretacją, której uczą w szkole. Zapewniam jednak, że wnikanie w zamysł reżysera jest świetną zabawą, a w dodatku nauką.
Chodzi więc o odpowiednie podejście już przed rozpoczęciem seansu, w jego trakcie, ale przede wszystkim już po obejrzeniu filmu. Ja obejrzałem film dziś po południu i do tej pory zastanawiam się, co Bergman nam, mi poprzez ten film powiedział.
Bergman zajmuje się w swoich filmach ludzkim losem, jednostką w relacji ze światem, a w tym z innymi ludźmi, swoją naturą, Bogiem.
Obejrzyj film jeszcze raz. Zwróć uwagę zarówno na detale jak i na ogół. Poświęć kilka minut na refleksję, choćby podczas spaceru z psem.
Przykłady symboli? Choćby lalki. Film opowiada m.in. o tym, jak sam los steruje naszą egzystencją, tak jakbyśmy byli osznurowanymi kukiełkami poruszanymi nieznaną ręką.
Pozdrawiam.
/topic/1176625/reply/7622760/edit/forum/reply/7622760/canEditw odpowiedzi na post:lukasz_beta