Grindelwald

Czy tylko ja jestem niesamowicie zawiedziony jego postacią? Chodzi mi o to że wcześniej w opowieściach był kreowany na wielkiego czarodzieja, niemalże na poziomie Voldemorta i Dumbledora a tutaj co dostaliśmy? Pierw walczy jak równy z równym z tą Goldstein a potem daje się dość łatwo schwytać...

Dużo więcej sensu dla mnie by miało gdyby okazało się że to tylko jakiś jego "sługus", nie on sam... Nie wiem po prostu mam takie odczucie jak gdyby w jakiejś części powiedzmy Remus i Artur Weasley poradzili sobie z Voldemortem - absurd.

49

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o