Nuda...

Czy tylko mi ten film wydawał się nudny? Osobiście jestem fanem fantasy i harrego pottera ale ten film mi jakoś nie podszedł, macie podobne uczucia?

184
  • Mi się podobał, zależy od gustu i od tego, czego się wymagało przed filmem.

  • IMHO brakuje mi w tym filmie jednego. Brakuje mi "duszy" jakiej mogliśmy podziwiać w HP. Film bez tego był taki bezpłciowy, nużący, nudny i rozczarowujący. Gdy chodziłem na premierę filmów HP wprost nie chciałem by filmy się kończyły (zwłaszcza cześć 3-4). Tutaj zaś musiałem dwa razy spojrzeć na zegarek, żeby zobaczyć, kiedy koniec. Filmowi coś brakuje. Brakuje jakiejś intrygi. Tutaj niby Rowling próbowała coś wycisnąć, ale się nie dało. Wg mnie był lepszy materiał na filmy m.in. historie Voldemorta (sorry, ale to co dostaliśmy w Księciu Półkrwi to totalna porażka).

  • Nie tylko Tobie. Mimo że lubię fantasy, a w książkach Pottera zaczytywałem się nie raz to film strasznie mnie wynudził i zmęczył...w pewnym momencie już czekałem tylko żeby się skończył. Zupełnie nie wciągnęła mnie fabuła która była prowadzona bardzo chaotycznie. Jest to o tyle rozczarowanie że na filmwebie przeważają naprawdę dobre opinie.

    • Zazwyczaj jest tak, że opiniami i oceną danego filmu na filmwebie czy innym serwisie filmowym nie należy się kierować, a wyrobić sobie własną opinię i samemu ocenić. Uwielbiam świat wykreowany przez Rowling ale ten przedstawiony w Fantastycznych Zwierzętach mnie nie porwał. Może to kwestia wieku? Może nic nie jest już w stanie mnie tak zafascynowac jak świat przedstawiony w książkach o Potterze? Dobre opinie nie przeważają jedynie tutaj i zgodzę się z tobą, że to sprawia, że oczekiwania względem filmu rosną, a później jednak jesteśmy rozczarowani bo mieliśmy nadzieję na coś dużo lepszego. Depp w roli młodego Grindelwalda? Gorzej nie mogli wybrać.

  • Mnie również film nie porwał.. Miałam ochotę wyjść z sali, ale naiwnie czekałam na coś zaskakującego. Brakowało solidnego wstępu i rozwinięcia. Wszystko było bardzo chaotyczne. Kierując się tytułem myślałam, że główny bohater będzie podróżował i szukał magicznych zwierząt, a tak naprawdę wyjechał z walizką pełną magicznych zwierząt do NY i szukał swoich zgub. A dziki taniec przy nosorożcu był gwoździem do trumny. Przeniesieni akcji do NY była bardzo ryzykowna i chyba nieudana. Przynajmniej nie w tym wydaniu i nie z tymi postaciami.

    Pozdrawiam

  • wyszłam z kina po około godzinie a i tak uważam że długo wytrzymałam... NUDA! a aktor grający Scamandera to straszliwe drewno...

  • Nie jestem "potterowcem" i rzadko zawijam w te rejony, ale po tym filmie na pewno nie mam ochoty na częstsze wizyty. Jak dla mnie za dużo dłużyzn, gdzie nie działo się prawie nic. No i taka niespójna narracja - z jednej strony milusie stworzonka jakby tworzone dla małych dzieci, a zaraz potem rąbnięcie mrokiem, które te małe dzieci wbija w fotele i wyciska im łzy (miałem za sobą w kinie takie płaczące szkraby). Jakby ktoś cały czas się wahał, czy zrobić film dla dzieci, czy jednak dla młodzieży. Z drugiej strony według mnie aktor grający Scamandera był jedną z mocniejszych stron filmu. Ale co osoba, to gust.

  • Mi sie podobał pomysł i klimat ,niektóre sceny mnie rozbawiły ..niestety obsada nie przypadła mi do gustu. Główni bohaterowie strasznie mnie irytowali..ich gra ,mimika.. Wolałabym młodszych aktorów tak jak to było w HP.

  • Zgadzam się, miałam wrażenie, że cały wysiłek twórców poszedł w oprawę wizualną filmu kosztem scenariusza. Nuda niestety.

  • Jak dla mnie było w nim za dużo polityki.
    Liczyłem na przygodówkę pełną gębą. Podróż, poszukiwanie, odkrywanie. Coś w klimacie "zaginionego świata" albo "20 000 mil....", w świecie HP.
    Tymczasem dostałem... ideologiczny prequel Pottera. Zbyt mało fantastycznych zwierząt.
    Bawiłem się na 6+. Czyli uważam, że film był niezły ale nastawiłem się na troszkę coś innego :)
    Gdybym oglądał trailery, byłbym przygotowany bardziej i dałbym jakieś 7+

  • Może nie nudny. Ale myślałem że będzie to film o przygodzie. Odkrywaniu tytułowych Fantastycznych Zwierząt. Filmowi brakowało jakiegoś głębszego wątku. Jak np. wątek dotyczący Grindelwalda który ujawniając się pod koniec zaskoczyły wszystkich. Było też za mało magii. Chętni obejrzałbym częstsze machanie różdżkami i manipulowanie otoczeniem. Myślę że filmowi wyszłoby na dobre oszczędzenie kilku gagów.(szczególnie tych z Niuchaczem lub Kowalskim) a skupienie się na świecie magicznym lub chociaż lepszym zarysowaniu charakteru bohaterów. (Tina wypadła jakoś tak trochę bez wyrazu w moim odczuciu) Newt jest dość sympatyczny i nie trudno go zrozumieć. Przypadł mi do gustu. Przypominał mi trochę Doctora Who. A raczej coś na kształt brata Doktora żyjącego w jego cieniu, posiadającego podobny urok. Oprawa wizualna jak najbardziej wyszła na plus. Ale poszczególne wątki jak np. relacja Gravesa z Credencem wyszła tak jakoś niedbale. W sumie od początku po zachowaniu Gravesa odczuwałem że coś jest z nim nie tak. Ogólnie film wyszedł znośnie. Bez oklasków, ale przyzwoity. Dla fanów uniwersum HP będzie raczej dobry. Jeśli są bardzo spragnieni ujrzenia tego świata, raz jescze na wielkim ekranie.

  • Zły nie był, jakoś dało się wytrzymać do końca mimo, że film opowiadał głównie tylko o bieganiu po mieście i szukaniu zwierzątek.

  • Mi też nie bardzo się podobał, spodziewałam się czegoś innego. Słaba była też ta cała sprawa z Grindelwaldem...

  • Men In Black w świecie fantasy. przecież ten scenariusz jest niestety żywcem zerżnięty z Facetów w Czerni. Film dla dzieci dorośli nie mają czego tu szukać.

  • Serio? Te dwie sceny pozegnalne przy przejsciu podziemnym i przy statku co to mialo byc? Z filmy dla dzieci rezyser chcial zrobic co? Przeminelo z wiatrem? Nie podeszlo mi to w ogole i historia jakas taka naciagana

  • strasznie cieniutki ten film myslalem ze bedzie duzo lepszy, a głowny aktor porazka.

  • Tak. Bardzo nudny film.

  • Film spoko ale szału nie ma. Do Harrego Pottera dużo mu brakuje. Dużo słabszy klimat, scenariusz, zdjęcia, aktorzy itp., ale w każdym razie warto obejrzeć...
    P.S. Obsada słabo wyszła, główny bohater choć jest ogólnie naprawdę wyśmienitym aktorem to tu mi po prostu nie podszedł (ta sama mimika i gra aktorska jak w innych nagranych filmach z jego udziałem).

  • Za mało magicznego świata, film mało wciągający, bohaterzy lekko wkurzający, ogólnie spodziewałem się że film będzie dużo lepszy.

  • Oj tak. Wynudziłem się strasznie, a lubię świat Rowling. Ledwo dotrwałem do końca, tylko Kowalski powodował jakieś pozytywne odczucia.

  • W tym filmie dosłownie nie było nic, absolutnie nic dobrego:
    1) bohaterowie nie dający się lubić:
    - albo w jakimś stopniu upośledzeni (przykładowo Tina ma doskonale pustą twarz osoby nie wiedzącej, co robi, ani co się dzieje, w jednej scenie w wyjątkowo chamski sposób zdradza Newta, żeby w następnej scenie z tępym wyrazem twarzy go za to przeprosić, inteligencji nie stwierdzono, tak samo jej rozchichotana siostra, Newt z wytrzeszczem)
    - albo wyjątkowo ohydni, jak Graves, który zachowuje się wobec Kredensa jak pedofil, albo baba znęcająca się nad dziećmi, absolutnie obrzydliwy skrzat z obleśnie powykręcanymi paluchami.
    - albo ukazujący USA i tamtejszą społeczność czarodziejów jako bezrefleksyjnych faszystów, przykładowo pani prezydent momentami jest jak dyktator, inny przykład to scena ze skazaniem dwóch czarodziejów na karę śmierci: nikt nie oponuje, nikt się nie odzywa, osoby ubrane na biało z sadystycznymi uśmiechami wykonują odrażający wyrok, no jak rany, nawet w Rosji Stalina mieli - polityczne ale zawsze - sądy! :D raczej nie wykonywano wyroków ŚMIERCI na podstawie ustnego polecenia urzędnika! :D

    2) sceny okropności w stylu znęcania się nad Kredensem, nad dziećmi, albo rozpaczliwa scena patyczaka walczącego z oddaniem w obrzydliwe łapska skrzata. Cholera nawet karalucha dali!!!

    3) zwyczajna nuda, właściwie nic się nie dzieje, pół filmu biegają, drugie pół Newt oprowadza Kowalskiego po jego obórce

    4) brak sensu, logiki, myśli przewodniej filmu, W FABULE PANUJE CHAOS, bezjajeczny finał kończy historię sprowadzającą się do biegania w poszukiwaniu zguby. Jednak Brzdąc w opalach to to nie jest

    5) monotonne dialogi o niczym, które można porównać do " kupiłem-dziś-mleko, a-ty" a-ja-kupiłem-chleb" " dobrze" "idę-na-dwór" "wyrzuć-śmieci-po-drodze" "tak-zrobię"

    W tym filmie nie ma nic z atmosfery uniwersum HP. W filmach i książkach było zło, były okropności, było znęcanie się nad dziećmi, były morderstwa, było zastraszanie, były sceny łamiące serce. Ale wszystko miało SENS, były zachowane związki przyczynowo-skutkowe, Zło NIE było infantylne i trywializowane. Graves - Grindewald nie może się równać z Voldemortem i Umbridge, znęcanie się nad Kredensem budzi odrazę i tylko tyle, nie całej gamy uczuć jakie wywołuje Harry u Dursleyów, czy pod mściwym okiem Snape'a.
    Zastraszone Ministerstwo w UK ma ruch oporu, wiemy co się tam stało, że takie jest w pewnym momencie - w USA wychodzi na to, że tępy faszyzm i brak poszanowania praw i godności człowieka jest rzeczą całkowicie normalną. Brak jakiejkolwiek refleksji nad Złem, jest ono pokazane dla taniego efektu szokowania.
    Konflikt i animozje czarodziejsko-mugolskie w HP pokazane są w wiarygodny sposób, widzimy zarówno fanatyków jak i zwyczajne relacje. Tu jest tylko jakaś dziwna wojna toczona przez świrów po obu stronach.
    Motywacje bohaterów są kompletnie niewidoczne i niezrozumiałe. Dlaczego nie pokazano o co chodzi Tinie, determinacji Grindewalda i o co mu właściwie chodzi. Newt niby chce tylko ogarniać swoją oborę - ale to nie przeszkadza mu wpędzać swoich podopiecznych z jednych stresowych sytuacji w drugie, obracając wszystko w żarty. Dalibyście komuś tak nieodpowiedzialnemu swojego psa lub kota? Bo ja na pewno nie! :D
    TEN Grindewald ma się NIJAK do książkowego. Rowling opisuje go jako prawie równego Dumbledorowi, człowieka pełnego pasji, silnie umotywowanego, kogoś, kogo charyzma uwiodła tłumy, uwiodła samego Albusa będącego pod jego silnym wpływem, o czym mówił nawet jego brat! W filmie to wręcz bezduszny urzędnik w dobrze skrojonych szatach. Siła Grindewalda w książkach polega na jego uroku, pasji, inteligencji, w FILMIE UDERZA MŁODEGO CHŁOPAKA PIĘŚCIĄ, nosz KU*WA.
    W książkach jest powiedziane, że Grindewald miał ideały, o których mógł dyskutować godzinami, w filmie nie dość, że właściwie nie wiadomo o co mu chodzi, to na koniec rzuca tekścik na poziomie białasa obrażonego na Black Lives Matter, że All Lives Matter :D Jedyne na co mam ochotę to kopnać go w rzyć jak rozkapryszonego gównarza!
    No i w filmach HP jest scena ucieczki Grindewalda zagranego przez uroczego młodego przystojniaka, który mógł łatwo zbałamucić Albusa, jakim cudem w filmie jest grany przez zapijaczonego oblecha Deppa? :DDDD

    Podsumowując: nuda, chaos, antypatyczni bohaterowie i przede wszystkim BRAK MAGII. HP opierał się na zachwycie Magią oraz im dalej w fabule: cuda jak i problemy, Dobro i Zło przez tę Magię wywołane. Wszystko w rękach nietuzinkowych bohaterów, począwszy od Harrego, przez Malfoyów, Wesleyów, Dursleyów, Dumbledorów, skończywszy na Voldemorcie, Snape'ie i Umbridge. Na sukces HP złożyła się wartka, logiczna akcja, ludzcy bohaterowie, którzy mówią i zachowują się jak ktoś, kogo moglibyśmy spotkać w realu.
    Nic takiego nie ma w Fantastycznych Zwierzętach. Szczerze to nie wiem, jak Rowling mogła np. napisać dialogi braciom Wesleyom i Newtowi. Niebo a Ziemia!

  • Autorze, masz całkowitą rację. Jakoś zupełnie nie czułam magii w tym filmie. Niby bohaterowie rzucają zaklęcia, są te fantastyczne zwierzęta, ale wszystkiego jest za mało.
    Strasznie się wynudziłam, a oglądanie gry aktorskiej głównej postaci to już zupełnie mnie dobiło. Liczyłam na jakiegoś charyzmatycznego badacza egzotycznych magicznych stworzeń, a tutaj pojawia się jakiś dziwny zakompleksiony dziwak, który boi się spojrzeć komuś w oczy. Oglądałam z tym aktorem film o Hawkingu i nie mogłam się wyzbyć wrażenia, że tutaj odegrał identyczną rolę. Śmieszne jest to, że filmy z HP były kręcone w nowoczesnym świecie gdzie technologia powinna przytłaczać świat magiczny, ale zupełnie tego nie robiła. Za to w tym filmie ludzie jeżdżą zabytkowymi samochodami, latarnie ledwo świecą, a widz ma wrażenie że czarodziejów nie ma.
    Reżyser zupełnie się nie postarał przenieść magii do świata mugolów i wyszła z tego jakaś dziwna papka. Wątek walki z czarodziejami, który zapoczątkowała nawiedzona macocha zupełnie nie został rozwinięty. Ot stuknięta babka adoptuje dzieci i je bije, bo może. Brakowało mi tutaj jakiejś konkretnej fabuły i wątku przewodniego, bo gonitwa za zwierzakami i enigmatyczna walka z tajemniczą mocną jest zwyczajnie lipna. Żadna ze mnie fanka czarodziejów, ale Pottera obejrzałam jednym tchem i się nie nudziłam, ale niestety w tym filmie pomimo iż są czarodzieje to widz ich nie czuje. Z góry uprzedzam że nie czytałam książki(o ile taka jest) więc odnoszę się jedynie do emocji jakie wywołał u mnie film. Niestety jedynie 5/10. Oczekiwałam czegoś lepszego.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: