Rozczarowanie

Film w sumie o... niczym. Momentami ciekawił, ale większość czasu był niestety nudny. Dla mnie zrobiony trochę na siłę, bez pomysłu.

84
  • użytkownik usunięty

    możesz dodać coś więcej???

    rozumiem że Niezgodna za to jest bardzo "ciekawa"???

  • A u mnie odwrotnie. Film dla fanów H. Pottera, zrobiony z rozmachem, pełen efektów specjalnych, z dobrą obsadą i ciekawą historią. Bawiłem się świetnie wraz z swoim synem. Nie ma dłużyzn, płynna akcja. NY lat dwudziestych ukazany w pełnej krasie. Czekam na kolejne odsłony. 8/10

    • A mnie obsada rozczarowała i w sumie zrujnowała potencjał filmu ;\ Colin Farrell? Johnny Depp? Eddie Redmayne? Może jeszcze całe Hollywood tam zaprosić? W takich produkcjach lepiej sprawdzają się mniej znani aktorzy, wówczas mielibyśmy na ekranie Scamandera a nie Redmayne'a...

      • Deppa mamy raptem kilka sekund, Farell był beznadziejny (nie mam do niego zaufania odkąd obejrzałem Zimową opowieść i Ukojenie - fatalne gnioty). Ale Redmayne jako ekscentryczny miłośnik zwierząt z autyzmem (a konkretnie zespołem Aspergera) był całkiem niezły.

        • Wg mnie, Redmayne pokazał już wszystko, co miał do pokazania i teraz wypada na ekranie jak mierna podróbka samego siebie...
          A co do Deppa.. to owszem, w pierwszej części ukazał się tylko na kilka sekund, ale nie oznacza to, że jego rola na tym się kończy! Wręcz przeciwnie, w drugiej i trzeciej części będzie grał jedną z głównych postaci! W ogóle cała jego prezencja i charakteryzacja zrujnowała mi postać legendarnego Grindelwalda ;\ Wydaje mi się, że gorzej być nie mogło...

    • Jestem fanką H.Pottera, ale ten film niezbyt mi się podobał i zgadzam się z autorką wątku. Efekty specjalne spoko, ale cała reszta kompletnie bez polotu. W dodatku cały czas miałam wrażenie, że aktor grający główną rolę jest jakiś upośledzony. Jakby miał kręcz szyi czy coś. Dziwnie jakoś się poruszał, a jak do kogoś mówił, to miałam wrażenie, że swoją wypowiedź kieruje gdzieś w przestrzeń, a nie do tej osoby. Ogólnie jakoś nie mogłam wykrzesać z siebie sympatii do tych najważniejszych bohaterów, ani przejmować się zbytnio ich losami. Cała historia też jakaś taka wyrwana nie wiadomo skąd, bez sensownego wprowadzenia. Miałam wrażenie, jakbym oglądała jakiś odcinek serialu, którego wcześniejsze odcinki pominęłam. Choćby ten cały Grindelwald. W ogóle nie wiadomo skąd się wziął ani nie wytłumaczono w jaki sposób stał się zły, przez co ta postać była kompletnie nijaka i mało przekonująca. W H.P. była chyba o nim mowa, ale zwyczajnie już nic nie pamiętałam, a to przecież bez sensu, żebym miała specjalnie oglądać jeszcze raz H.P., żeby się tego dowiedzieć. Dzieciom ten film jak najbardziej może się spodobać, ale dla dorosłego widza jest jednak za płytki, a historia opowiedziana za bardzo "po łebkach"

      • Dodam jeszcze, że nawet nie bardzo było widać, aby aktorzy jakoś wczuli się w te swoje role. Aktor grający Scamandera, to już w ogóle wypowiadał swoje kwestie kompletnie bez emocji, jak jakiś robot. Jednym słowem puste widowisko, nastawione tylko na efekty specjalne

        • Co do Scamander'a to tłumaczę sobie jego zachowanie (przede wszystkim unika on kontaktu wzrokowego) długim przebywaniem z owymi fantastycznymi zwierzętami. A tu jak wiadomo, zwierzęta nie zawsze tolerują wpatrywania się w oczy, wolą bardziej łagodną postawę, którą własnie Newt oddawał bardzo dobrze moim zdaniem w całym filmie. Jest on też trochę odludkiem, czego dowodzi przecież to, że nie był popularny i lubiany w Hogwardzie.

  • też mi się wydaje ze film moze byc nudny. HP tak naprawde wciagal swoja fabula i hsitoria, zagadki etc

  • Dokładnie, straszna nuda.

    • Możesz mi powiedzieć, w którym momencie się nudziłeś? Bo naprawdę nie wiem, jak można się nudzić na filmie, w którym cały czas coś się dzieje. Po prostu film nie dla ciebie i temat magii cię nie interesuję i jest dla ciebie nudny:P Ktoś cię zaciągną siłą na ten film?

      • Ja już po 10 minutach zacząłem spoglądać na zegarek, takiego dna dawno nie widziałem.

      • Grunt to dobre tempo i odpowiednie przeplatanie scen spokojnych z tymi bardziej żwawymi. Jak w filmie przez 2 godziny wszystko wybucha z (kilkunastosekundowymi przerwami na dialogi), budynki się walą, itp. to po kwadransie nie mogę się doczekać, by wreszcie się to skończyło. A właśnie przypomniało mi się, jak film nie mógł dobiec do końca. I jeszcze jedna scena. I jeszcze jedna. O teraz koniec. A jednak nie, jeszcze epilog.
        W takim Logania były może trzy sceny akcji, ale jak się zaczynało coś dziać, to autentycznie mi rosło ciśnienie, czułem moc. W fantastycznych zwierzętach wszystko mi spowszedniało.
        To tak jak w piłce nożnej. Każda bramka jest emocjonująca, bo wpada ich kilka na mecz (albo wcale). Gdyby mecze kończyły się wynikiem 74:58 to gole nie byłyby tak ekscytujące.

        • Naprawdę, nie jestem pewny czy byliśmy na tym samym filmie. Budynki waliły się, gdy poszli do Tiny? A może, kiedy zwiedzali walizkę Newta?^^^ pewnie chodzi ci o scenę w gabinecie Henrego? xD Myślę, że jesteś mugolem i to po prostu to filmy nie w twoim guście (Bo pewnie nie lubisz też filmów o Harrym). W Loganie mówisz, też byłem i również mi się podobał, według mnie tematyka magi nie jest dla ciebie, nie porwała cię, więc kolejne piękne sceny były dla ciebie nudne. Ja mam to samo z filmami SW, po prostu nie są dla mnie:P

          • No teraz to się czepiasz, napisałem w uproszczeniu, że budynki się walą, ale dobrze wiesz o co mi chodzi. Raz budynki "metamorfują", ktoś kogoś goni, ktoś ucieka, przez miasto gania nagrzane zwierzę przypominające nosorożca, sam fakt gorączkowej pogoni za uciekającymi, niesfornymi i dziwacznymi zarazem zwierzętami sprawia, że tempo jest bardzo podkręcone. Generalnie ciągle się coś dzieję, a mnie już takie filmy z nieustanną wartką akcją po prostu męczą. To samo miałem np. na Strażnikach Galaktyki.
            I teraz się zdziwisz, ale ja jestem miłośnikiem uniwersum Harryego Pottera, cykl przeczytałem dobre kilkanaście razy. Filmy oczywiście nie dorastają książkom do pięt, ale przynajmniej są w jakimś stopniu ich wierną adaptacją. Może dlatego miałem bardzo wysokie wymagania wobec tego filmu i tak bardzo mnie odrzucił. Angielski klimat zastąpiono amerykańskim, teraźniejszość zastąpiono 1926 rokiem, nie ma Hogwartu, nie ma znanych bohaterów, zostało raptem kilka drobnych nawiązań i galopująca akcja.

            • Nawiązania są na tyle szczątkowe, że jeśli ktoś nie obejrzał, nie słyszał ścieżki dźwiękowej i nie czytał Pottera, nie odczuje ich w tej konfiguracji.
              Faktem jest, że jeśli chodzi o moje widzimisie i głód filmowy, mam taki kaprys, aby film mnie wciągnął bez reszty, intrygował i kazał rzucić wszystko tu i teraz, aby się w niego "wbić", ale czasem kuszę się na dany temat, a bo tak, bo lubię. Obejrzałam niczego nie zakładając, nie nastawiając się na klimat, czy jego brak.
              I ... nie było to czas stracony, jednak zdecydowanie za dużo (i za długo) tego wiercącego się czegoś, czym C. Farrell popisuje się jakby nie zamierzał przestać i nieustannej akcji w sensie demolki, która jak to przesyt - umiera we własnym nadmiarze. Mojej prywatnej młodzieży, film się podobał, ale i oni stwierdzili, że akcja męczy. Efekty specjalne uznali za nie zawsze adekwatne, no i na kolejne części czekać nie będą, tak jak czekali na H.P.

      • Panie bzdury pleciesz ;) to że komuś się ten film nie podobał to nie znaczy że nie lubi HP. Mi się on bardzo podobał, a moja do tego czytała książki (HP). Mimo wszystko Fantastyczne... nas wynudziły. Uganianie się za zwierzakami jakoś nie jest emocjonujące ;)

  • Zdecydowanie się nie nudziłam, ale fakt - rozczarował mnie. Liczyłam na orgazm umysłu, tymczasem otrzymałam miłe łaskotanie za uchem.

  • Zamęczyła mnie ta niekończąca się demolka - 3/10 !!!

  • weszłam na forum, żeby sprawdzić, czy tylko mnie film zmordował niesamowicie. nie czerpię satysfakcji z krytykanctwa, no ale dla mnie film lipa, niczym mnie nie urzekł, w 90 minucie już odpadłam i zaczęłam sprzątać a film sobie leciał w tle i chyba nic nie straciłam...

  • To samo odczucie. Film o niczym, główny wątek o "obskurodzicielach" doczepiony w połowie filmu na siłę. Słaba rola Farella, a całość mogłaby równie dobrze nosić zupełnie inny tytuł, bo poza kilkoma nawiązaniami do uniwersum Harrego Pottera z samym Harrym Potterem i jego światem nie ma kompletnie nic wspólnego. Serio? Zero Hogwartu? Dumbledora, który żył w tamtych czasach i zasłynął z pokonania Grindelwalda? (Swoją drogą - uwaga spoiler - wiedziałem od razu kto jest czarnym bohaterem i kogo gra Farell, ale dziwi mnie fakt, że podobno Dumbledore pokonał czarnoksiężnika, a w filmie zrobił to Scamander.

  • Film nudny i nijaki. Reżyserował go D. Yates, człowiek ,który w powszechnej opinii spartolił 3 części HP. Niestety z tego co wiem będzie on również reżyserował pozostałe części Fantastycznych zwierząt...Cóż, niemag nigdy nie będzie dobrym czarodziejem...

  • Zgadzam się. Harrego mogę oglądać w kółko i mi się nie nudzi. Niestety fantastyczne zwierzęta znudziły mnie po pierwszych 30 minutach... Miałam nadzieje, że film będę oglądać z ciekawością i spędzę przy nim świetny czas z rodziną lecz nie mogliśmy się skupić, bo prawie usypialiśmy. Poprzeplatane wątki nie łączyły się w spójną całość. Główny wątek tego chłopaka, który był obscuro został wepchnięty nagle i nie został nawet rozbudowany. Większość filmu to efekty specjalne, co prawda bardzo wysokiej jakości ale co za dużo to nie zdrowo. Zawiodłam się i nie rozumiem skąd taka wysoka ocena na filmwebie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: