form23

Ja widzę tu trochę sprzeczności. Postać jest dwuznaczna. Z jednej strony zdradza swoją prawdziwą rodzinę, a z drugiej jest fajny dla "nowej rodziny". Gdyby chodziło mu tylko o zalicznie fajnej mamuśki z blokowiska, to chyba nie siliłby się na bycie miłym dla córek. Zakładam, że nie chciał od początku wykorzystać Mii i nie zrobił tego z premedytacją, nawet jeżeli mu się podobała. Odbieram to raczej jako incydent, efekt nastroju, alkoholu itp., co oczywiście nie zwalnia go z odpowiedzialności. Może przez bycie miłym dla Mii, zagłuszał wyrzuty sumienia? Robiąc źle na jednym polu chciał nadrobić na innym?... Po tym jak Mia porwała jego córkę, jedynie ją uderzył. Dlatego, że nic więcej nie mógł zrobić (gdyby w grę wchodziła policja, wyszłaby na jaw jego zdrada), czy może dlatego, że czuł, że też wyrządził jej krzywdę?

  • filomara filomara

    Zgadzam się z Tobą, ta postać jest niejednoznaczna i dzięki temu ten film jest dobry, ani biały - nie czarny. Szukałam recenzji i podoba mi się Tadeusza Sobolewskiego (można przczytać na serwisie gazety), a ze stron prywatnych na blogu: http://polecaci.pl/magda/.

    • Binula Binula

      Postać Connora jest zdecydowanie najciekawszą w całym filmie, gdyż ciężko ocenić go pozytywnie bądź negatywnie. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć czy ona mu się podobała od początku czy faktycznie zależało mu na tym, aby odkryła swoje możliwości. Było w filmie kilka momentów pełnych erotyki między nimi i nie mówię tu o scenie seksu. Są to sceny kiedy Connor niesie Mię do łóżka i w momencie kiedy niesie ją na barana znad stawu. To samo dotyczy sceny, kiedy uprawia seks z Joanne. Patrzy na Mię dwukrotnie, próbując ją tym sprowokować w sposób jednoznaczny. Z drugiej strony zaraz po nocy z Mią opuszcza Joanne i wraca do swojej rodziny. Do końca nie wiadomo po co pakował się w tą drugą rodzinę. Ech, uwielbiam ten film:-)

      • EnATkA EnATkA

        Postać Connora po Mii jest również bardzo ciekawa ,zwłaszcza ich romans(nie chodzi mi tu o noc z Mią )po prostu jak tu już koleżanka wyżej napisała zaczeło się od zanoszenia Mii do pokoju a skończyło się...no cóż ciężko go dokładnie ocenić zwłaszcza to ,że skrzywdził i zaliczył jednocześnie matke i córkę ale bez tego wątku jak i porwania corki Connora film nie byłby równie emocjonujący i zapadający w pamięć bo mi to raczej ciężko będzie odetchnąć:))

        • Binula Binula

          A jakie macie przypuszczenia odnośnie faktu, że znalazł sobie drugą rodzinę obok własnej?

      • olazpola olazpola
        ocena: 4

        Tą postać można oceniać wyłącznie negatywnie i nie ma w filmie nic na jej obronę. Wiem, że każdy może sobie interpretować jak chce, ale jak czytam że to postać "dwuznaczna" (cokolwiek to znaczy), to po prostu wiem, że autorem opinii jest dziewczyna niewiele starsza od Mii lub skrajnie naiwna. Facet po prostu chciał się zabawić, trochę pobzykać poza nudnym małżeństwem a uwiedzenie matki i córki to tylko dodatkowy smaczek. A co to za problem dla przystojnego trzydziestoparolatka wykorzystać zakompleksioną i zaniedbaną emocjonalnie piętnastolatkę, która pewnie pierwszy raz poczuła, że ktoś ją zauważa i docenia? Oczywiście jak już się wyszalał, wrócił na łono rodziny. Rzeczywiście, bardzo złożona postać.

        • Binula Binula

          olazpola, z Twoją oceną trafiłeś/aś jak kulą w płot, więc psycholog z Ciebie żaden, tym bardziej jasnowidz:-) Gdyby chodziło tylko o to, że facet chciał sobie poużywać matkę i córkę, film nakręciłby Żuławski, a nie świetna reżyserka jaką jest Andrea Arnold. Fakt, że nie zrozumiałeś/aś złożoności tej postaci, świadczy o tym, że najwyraźniej mało wiesz o relacjach międzyludzkich i psychice człowieka.

          • olazpola olazpola
            ocena: 4

            Nie będę się kłócić, ile wiem o relacjach międzyludzkich. Moim zdaniem Connor w tym filmie to najgorszy typ faceta- zdradzający i oszukujący swoje partnerki, manipulant który dba wyłącznie o zaspokojenie własnych potrzeb. Śmieszy mnie usprawiedliwianie tej postaci, bo ja nie widzę żadnych ku temu podstaw. Wszystkie stwierdzacie, że Connor zdecydowanie prowokował Mie. Ale już seks na kanapie to raczej wina nastroju i alkoholu ;-) Btw. alkohol jest to jeden z najbardziej absurdalnych powodów zdrady podawanych przez facetów, którzy nie mają jaj (przebija go chyba tylko: "my, mężczyźni, oddzielamy miłość od seksu"). Po pierwsze, nawalony facet nie jest zdolny, z czysto hmmm technicznych powodów ;-) Po drugie, zastanówcie się czy same po piciu tracicie na tyle kontrolę, żeby zdradzać. Mężczyźni to nie jakiś inny gatunek, tak samo są świadomi swoich czynów. Alkohol w tym wypadku to było tylko puste słowo faceta, który musiał powiedzieć coś usprawiedliwiającego, po tym jak przeleciał piętnastolatkę (do czego przecież dążył).
            Spróbuj odpowiedzieć na postawione przez siebie pytanie- dlaczego po seksie Connor zupełnie traci zainteresowanie Mią, jej wielką taneczną karierą, irytuje się kiedy ona przyjeżdża do niego do domu? Dlaczego już nie jest "miły"?
            I powiem tylko tyle. Kobiety same sobie robią pod górkę takim myśleniem, jak tu widać w powyższych postach. Mamy tu klasyczny przykład faceta bez odpowiedzialności i przyzwoitości, a wy nie potraficie jednoznacznie potępić tak karygodnego postępowania (zdrady żony i kochanki, manipulowanie naiwną nieletnią i jej wykorzystanie) i szukacie jakichś głębokich, emocjonalnych przyczyn postępowania Connora. Właśnie z powodu tego "złożonego" sposobu myślenia wielu kobiet, tacy mężczyźni uważają kobiety za naiwne i bez skrupułów je wykorzystują.
            Nie widziałam innych filmów tej reżyserki, ale ten mi się nie podobał. Akurat nie z powodu postaci Connora, bo ta była ciekawie nakreślona i dobrze zagrana. No i jest to dość rzadko spotykany typ charakteru w filmie, choć w życiu realnym niestety doskonale znany.

  • mirror_mirror mirror_mirror
    ocena: 9

    Dla mnie na wizerunek Connora składają się następujące fakty:
    1. Mając żonę i córeczkę sypiał z inną kobietą
    2. Wyraźnie flirtował z Mią, mimo iż sypiał z jej matką
    3. Przespał się z piętnastolatką i to, że był pijany nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Skoro był dość trzeźwy, aby uprawiać seks, to powinien też być dość trzeźwy aby pomyśleć co robi.
    4. Okłamywał swoją kochankę i żonę.

    No cóż, jego postać mnie nie urzeka i generalnie wydaje mi się dość obrzydliwa. Fakt, że po porwaniu córeczki "tylko" uderzył Mię nie wybiela jego postaci. Jak słusznie zauważyła autorka wątku, gdyby doniósł na policję, musiałby wyjść na jaw jego podwójny romans z mamuśką i córką.

    Po tym jak Mia odnalazła jego dom nie próbował z nią porozmawiać, przeprosić, naprawić tego co się stało. Po prostu wręczył jej banknot i odesłał do domu.


  • Szynszyll_2 Szynszyll_2
    ocena: 9

    to ja Wam napisze jak to wyglada z punktu widzenia faceta w wieku Connora ;)

    faceci juz tak maja, ze chca sie podobac KAŻDEJ kobiecie ktora IM sie podoba. jezeli ktoras z Was 'wpadnie mi w oko' to chyba oczywiste, ze staram sie 'wpasc w oko' jej. kwestią emocjonalnej dojrzałości jest to jak taka sytuacja sie rozwinie. trzydziestoparoletni facet zdrowy na glowe nie kokietuje nastolatki i nie przekracza juz od pierwszych chwil znajomosci pewnych granic - ja bym corce mojej kochanki nie zdejmowal spodni w lozku i nie pozwolil sobie na dawanie jej klapsa w tak badz co badz intymna czesc ciala jak posladki. Connor od samego poczatku staral sie zblizyc do Mii i to co sie stalo przed telewizorem jest tego prosta konsekwencja.

    dlaczego ludzie tak sie zachowuja - bo to nie tylko nasz 'problem'?

    powod jest jeden - a wlasciwie dwa - chec dowartosciowania sie i 'nakarmienia' wlasnych malych kompleksow, ktore nie pozwalaja normalnie zyc i raz po raz wpedzaja w klopoty - chociazby rodzinne - oraz seks, na ktory wedlug Felliniego mamy ochote co 8 i pol sekundy.

    Connor wybiera na ofiare - bo ja tak odbieram Mię - dosc latwy cel. I od poczatku konsekwentnie stara sie sprawowac nad nia kontrole wiec w konsekwencji daży do jej zranienia - jest to kolejna taka osoba na jego drodze zaraz po zonie, corce i matce Mii.

    jest czlowiekiem niedojrzalym emocjonalnie - małym 'niszczycielem' - ktorych wkolo nas dosc sporo sie kreci.

    a jak ulatwione maja zadanie niech swiadczy Wasze zaciekawienie nad jego osoba i niejednoznaczna jego ocena... ku rozwadza...

    • Binula Binula

      Bardzo dziękuję za tę ciekawą analizę postaci Connora:-) Mam jedno pytanie- dlaczego taki facet jak Connor zainteresował się w ogóle Mią? Miał żonę, Joanne, więc na brak powodzenia narzekać nie mógł, co więc go popchnęło do tego, aby osaczyć (tak odbieram jego zachowanie od początku filmu- seks nie był przypadkowy, on od początku znajomości z Mią zmierzał ku temu, a poszlaki są chociażby takie, że prowokował ją, będąc w łóżku z Joanne czy chociażby wyżej wspomniane dawanie klapsów) 15letnią dziewczynę, która zarówno fizycznie (dla mnie ona wyglądała jak mała zagubiona dziewczynka), jak i emocjonalnie nie ma takiemu 30-latkowi nic do zaoferowania.

      • Szynszyll_2 Szynszyll_2
        ocena: 9

        co rozumiesz przez " taki facet jak Connor"? to znaczy " jaki facet"? i dlaczego mialby sie nie " w ogóle" zainteresować Mią? co taiego " ma" Connor czego " nie ma" Mia?

        idac dalej piszesz, ze Mia nie ma nic fizycznie jak i emocjonalnie Connorowi do zaoferowania. pytanie tylko czy Connor chce czegos " emocjonalnego" w pozytywnym tego slowa znaczeniu - bo w negatywnym Mia daje Connorowi poczucie władzy ktore pozwala chociaz na chwile poczuc mu sie kims waznym i silnym - zona wyrzuca go z domu, zostaje ponizony przez kobiete wiec chce to sobie zrekompensowac.

        co do " fizycznosci" - Connor nie chce partnerstwa, chce dominacji i podziwu dla swojego " wielkiego kutasa". sadze, ze nawet wygladajaca na zagubiona 15-latka moze dac komus traktujacemu ja serio duzo dobrego - " emocjonalnie" i " fizycznie" ;)

        • Binula Binula

          przepraszam, że dopiero teraz, jakoś przeoczyłam tą odpowiedź- "taki facet"- normalny trzydziestolatek, przystojny, mający dość okazji do podrywu i {nie}zobowiązującego seksu. Cóż Connor ma, czego Mia nie ma? Doświadczenie, realizm, itd, itp. Za dużo, żeby wymieniać.
          Co do jego chęci poczucia się kimś ważnym- ja tego tak nie odebrałam. Myslę, że on sam, tak jak Mia, jest zagubiony w życiu i korzysta z nadarzającej się okazji. Zgadzam się natomiast co do tej władzy- zdecydowanie kręci go to, że ma nad nią przewagę w sferze seksualnej, co widać w scenach jego seksu z Joanne, tekstów podczas seksu z Mią, komplementów, itd. Widząc jej "chłopaka" czuje się zagrożony i zaczyna działać. Myślę, że gdyby chodziłoby mu tylko o władzę, ciągnąłby ten związek dalej.
          Z jego rozmowy telefonicznej nie wynika, że żona wyrzuciła go z domu, tylko on odszedł od niej. Ona do niego dzwoni, to on nie chce rozmawiać. Wraca do niej na swoich warunkach i w określonym przez siebie czasie (po nocy z Mią).

          • jacawraca jacawraca
            ocena: 8

            "Widząc jej "chłopaka" czuje się zagrożony i zaczyna działać" - i tu jest pies pogrzebany, Connor jest zdobywcą, rywalizuje więc informacja o partnerze go "aktywuje", potwierdzają to jego teksty w trakcie stosunku (masakra :). Poza tym sprawa jest banalna, zaliczył ją bo jest ładna i tyle, raczej nie wyglądała na 15-stolatkę, aktorka która grała Mię miała wówczas 18 lat.

  • justdanek
    ocena: 6

    Ehhh, proszę was...
    "Z jednej strony zdradza swoją prawdziwą rodzinę, a z drugiej jest fajny dla "nowej rodziny"."

    Co masz na myśli pisząc, że jest fajny? To, że pożyczył dziewczynie kamerę, a może to iż dał jej kilka funtów na wódkę? Connor był "miły" dla Mii bo wiedział, że tylko tak zyska jej zaufanie. W życiu 15-latki nie ma nikogo kto by się nią zainteresował, nikt jej nie szanuje: grupka chłopaków, znajome z blokowiska, a nawet własna matka i siostra. Co prawda nie wiemy kiedy dziewczyna straciła ojca lub czy go w ogóle poznała, jedno jest pewne słowo 'mama' nie ma dla niej żadnej wartości. Może dlatego dąży do bliskości ze starszym mężczyzną, a wtedy Connor wykorzystuje nadarzającą się okazję i spełnia swoje pożądania. Zwróćmy uwagę na życie Connora, ma kochającą żonę, małą córeczkę, jego status majątkowy jest na przyzwoitym poziomie. Wydaje się, że ma wszystko co powinno czynić go szczęśliwym, a mimo to prowadzi podwójne życie. Wielu osobom wyrządził krzywdę, a wszystko przez to, że nie potrafił utrzymać swojego kutasa na wodzy.

    • Binula Binula

      Chciałabym jednak zauważyć, że w momencie kiedy Connor spotyka się z Joanne, nie wiemy dokładnie jaki jest "status" jego związku. Prawdopodobnie zostawił żonę (rozmowa telefoniczna przy stawie) i wyprowadził się z domu. Moim zdaniem on nie robił tego wszystkiego, aby zyskać jej zaufanie, gdyż chciał ją wykorzystać. Po prostu widział co te dziewczyny mają w domu i chciał je jakoś dowartościować. A historia jego "romansu" z Mią to już zupełnie inna bajka.

      • wiejka wiejka
        ocena: 6

        Ciekawy wątek widze tutaj powstał:).
        Ja jednak obstawiam za opcją, ze całe"dowartościowywanie" Mii jest powierzchownie niby fajne, bo w końcu dziewczya przez chwile czuje sie ważna, czuje, ze moze cos osiągnąć, a każdy z nas, gdyby miał takie wychowanie, albo raczej jego brak, garnąłby sie do osób, które w taki sposób mowią nam, że są wyjatkowe, każdy chce sie dla kogokolwiek liczycc.Widać jakie to było ważne dla Mii w scenie, gdzie tańcząc przed samochodem na prosbę Connora, gdy słyszy reakcje mamy, że sie"posika ze śmiechu", widać jak ja to skrzywdziło, robisz cos z pasja, sprawia Ci to przyjemnosc a nagle ktos brutalnie(caly czas mowie tu o psychice)sprowadza Cie na ziemie.Niestety, jak tutaj walczyc o swoje marzenia, jesli każdy od poczatku Ci powtarza, ze jestes nieudacznikiem, jesli nie masz totalnie żadnych autorytetow, wiec Twim zdaniem, zycie po prostu takie jest.I końcwka filmu, gdzie niby w smieszny, ironiczny sposob zostaja pogrzebane marzenia dziewczyny.Troche dla mnie smutny moment, a nawiazujac wnim do postaci Connora, przeciez Mia pokazywala mu tę ulotke, mógł ją uprzedzić, jakiego rodzaju jest to praca, ale tego nie zrobił, tylko ją nadal namawiał, po co?żeby zobaczyła, jaki jest kochany i wspierajacy:/?No nie wiem;).

        • Binula Binula

          Tego z tą ulotką też do końca nie rozumiem, wynika z niej jednoznacznie, że to będzie taniec na rurze, a on, że ma spróbować. Nie wiem, być może reżyserka chciała w ten sposób pokazać, że w takiej mieścinie nie ma opcji tańczenia w inny sposób (chociaż Mia ogląda występy rówieśników na YouTube), więc lepszy rydz niż nic. I pod względem tego tańca Connor jest dla mnie niejednoznaczny- przekonywał Mię, że warto walczyć o swoje, tymczasem musiał widzieć, że ona się kompletnie do tego nie nadaje (mam na myśli taniec ogólnie, a nie na rurze). Można to zinterpretować jako lizusostwo z jego strony, aby zyskać jej zaufanie i sympatię, niemniej burzyłoby to całą koncepcję filmu.

          • justka007 justka007

            nie ma co dywagować nad tym, dlaczego jej powiedział, że świetnie tańczy i się nadaje. Po prostu Connor mówił Mii to, co ona chciała usłyszeć. Mia dzięki temu jeszcze bardziej się do niego emocjonalnie przywiązywała, jemu dodawało to animuszu i wzmacniało w nim poczucie władzy. A kiedy pojawiła się konkurencja w osobie młodego chłopaka, Connor wykorzystał sytuację, że matka była pijana i przyspieszył bieg wydarzeń. Zagadał po raz kolejny o pasję dziewczyny, do tego trochę alkoholu, zmysłowa muzyka, ona przekroczyła pewne bariery wstydu tańcząc przed nim w sposób zupełnie inny niż do tej pory, czyli mniej buntu, więcej kobiecości (nawiasem mówiąc najwięcej tam nieporadności było). Doskonale wiedział wówczas czego chce.Swoją potrzebę dominacji ujawnił również wtedy, gdy kazał jej usiąść bliżej. To nie on z pożądania rzucił się na nią, tylko kazał podjeść do siebie, czekał (!), aż to ona do niego przyjdzie.
            Dla mnie postać Connora jest jednoznaczna - facet potrzebował się dowartościować. Aczkolwiek nie zakładam, że od początku założył sobie, że upiecze dwie pieczenie przy jednym ogniu. Myślę, że raczej wyszło to przy okazji. W jakiś sposób ta dziewczyna go zaintrygowała, mniej lub bardziej nieświadomie podjęła grę przez niego rozpoczętą,a on się sprawdził jako facet i ...wrócił do rodziny.

  • Innocence_17

    Na samym początku myślałam, że tylko Mu tak naprawdę zależy na tych dziewczynach...
    Jednak się myliłam, facet chciał tylko wykorzystać!

    • Ginny15 Ginny15
      ocena: 10

      W filmie nie jest pokazane w jakich okolicznościach Connor poznał matkę Mii (Tak się to odmienia?).
      Jedną z wielu opcji jest ta:
      Connor pokłócił się z żoną, mieli się rozwieść.
      Zaczął spotykać się z matką Mii. Jednak gdy zobaczył jej starszą córkę zrozumiał, ze fajna z niej dziewczyna.
      Może brakowało mu córki? Zaczął zachęcać dziewczynę aby goniła swoje marzenia, pomagał jej,pożyczał pieniądze i kamerę.
      Jednak z czasem Mia zaczęła pociągać go fizycznie. Może nawet coś do niej czuł?
      Przecież gdyby chciał ją wykorzystać to zrobiłby to. Potem mógłby się zasłonić tym że był pijany. Ale on przerwał to co między nimi zaszło i w dodatku się wyprowadził.
      Na trzeźwo przemyślał parę spraw, pogodził się z żoną. Może nie chciał, żeby jego żona i córka były takie jak Mia i jej matka. Żeby jego dziecko wychowywało się w normalnej rodzinie.

      Nie ukrywam, ze zakończenie mnie zdziwiło. Mia porwała Connorowi córkę, a on zamiast z nią porozmawiać po prostu dał jej w twarz i bez słowa odszedł.
      Pokazał kto dla niego jest ważniejszy i dał dziewczynie do zrozumienia, ze w jego życiu nie ma dla niej miejsca.
      Szkoda tylko, że w taki sposób.

  • noorey noorey
    ocena: 8

    Teraz widzę, jaka ze mnie głupia siksa (a niedawno przestałam być nastolatką), bo ja w trakcie oglądania odebrałam go raczej pozytywnie. Raczej. W każdym razie uważałam, że miał przyjazne intencje wobec Mii, a seks tłumaczyłam tak jak on impulsem i alkoholem. A późniejszą ucieczkę z mieszkania - nie jako wypełnienie misji zaliczenia wszystkiego, co wypadało w tym domu, ale po prostu wyrzuty sumienia. Nie wiem sama, dla mnie postać pozostanie złożoną, aczkolwiek to co piszecie wyżej ma sens i gdy życie mnie ciężej doświadczy, przyznam wam pełną rację ;)

    • nastka_3 nastka_3

      Każdy z Was ma ciekawe spostrzeżenie nt Connora. Właśnie wasze opinie przekonały mnie do przemyślenia tego, jaki naprawdę jest Connor - jego postać jest pozytywna czy negatywna? Otóż nie potrafię tego ustalić. Za każdym razem, gdy próbuję o tym myśleć, najchętniej obejrzałabym ten film po raz kolejny.
      Po pierwszym obejrzeniu filmu byłam zdania, że Connor jest postacią negatywną, gdyż popełnił zbrodnię odbywając stosunek z osobą nieletnią. Mimo tego, że ustaliłam, że nie jest on tym 'dobrym' coś w nim wzbudzało (i nadal wzbudza) moją sympatię względem jego osoby. Nie wiem czy to przez moje uwielbienie do Michaela Fassbendera i jego uśmiechu czy może to jednak postać przez niego grana ma na celu wywoływanie takich właśnie emocji. Może zapytam tych, którzy nie znali wcześniej tego aktora lub jest On im obojętny, czy wzbudził On waszą sympatię jako Connor? Sporo osób, które wypowiedziały się wyżej postrzegają go negatywnie, ale nie wiem jakie odczucia mają względem samego aktora.
      Po ponownym seansie moja sympatia względem Connora nadal jest taka sama, chodź Binula uświadomiła mi pewną rzecz o której nie wiedziałam. Mam tu na myśli scenę seksu obserwowaną przez Mie. Nie zauważyłam tego, że Connor dwukrotnie na nią spogląda. Przecież On się nawet nie speszył. I jak wcześniej myślałam, że jego sympatia względem Mii jest bezinteresowna, tak teraz nie jestem już tego pewna. Dochodzi jeszcze fakt ogłoszenia z sex clubu. Wcześniej nie wpadłam na to, że Mia nie wiedziała na co się pisze. Nie sądziłam, że to był powód jej rezygnacji (scena w clubie). Myślałam, że słysząc początkowe nuty 'California Dreamin' dotarło do niej, że znowu jest sama, nie ma nikogo kto w nią wierzy, Connor odszedł, więc i ona ucieka. Teraz widzę, że mogłam to sobie przesłodzić.
      Wielu rzeczy w tym filmie nie potrafię rozgryźć, co oznacza, że czeka mnie jeszcze sporo seansów.:)

      • e_koneserka
        ocena: 8

        Moim zdaniem Connor jest postacią negatywną, Fassbender zagrał ją z wdziękiem, ale tak to miało wyglądać, na zewnątrz facet wzbudzający sympatię, a w środku wcielenie zła. Dlaczego Connor tak się zachowywał? Czy dlatego, że taki był, czy może robił to z nudów? Może potrzebował urozmaicenia w swoim życiu, dodatkowej adrenaliny i dlatego nawiązał romans z matką Mii, a później wykorzystał i ją samą. Bo nie ulega wątpliwości, że czekał na taką okazję i zrobił to celowo. Zachował się wobec niej perfidnie, ale jedno jest pewne, że to dzięki niemu Mia postanowiła zrobić coś ze swoim życiem. Może to był dla niej impuls, żeby działać i nie być ofiarą, jak jej matka, którą wciąż wykorzystywali kolejni faceci. Jest takie powiedzenie, które mi tu pasuje "Co nas nie zabije, to nas wzmocni "

        • em_kej em_kej
          ocena: 5


          i alleluja. nie ma co sie rozrzewniac nad ambiwalentnoscia tej postaci. jest ewidentnie negatywna.
          conor przedstawia typowego smca alfha, ktory poprzez przyjazna powierzchownosc zawsze ma tyle seksu ile chce, ile potrzebuje.
          kochance mowi, ze mieszka z matka, takie klamanie nie ma dobrych intencji.
          pewnie zdradzal zone juz nie raz wiec co mu po tym jesli przeleci takze córke, nic.
          nawet to lepsza wymowka, zeby zniknac. matka bedzie obwiniac corke a nie conora. poza tym, dziewczyna mu sie podobala,
          bo prawdopodobnie jako seksoholik (lub cos na ta modle) wystarczy, ze kobieta porusza biodrami i juz mu staje.
          no i jeszcze wciska, powtarza, kit dziewczynie "jestem pijany", łał to ze jest pijany to wie, ;]

          oczywiscie szkoda nam tak ladnie zaczynajacego sie rozmansu (jak w lolicie, przy tym mega seksowny michael, jest na co popatrzec) ale koniec mowi sam za siebie.
          przez to, ze michael tak dobrze gra czarna owce( utajnioną) kobiety, ktore uwielbiaja dume i uprzedzenie, maja trudnosc pogodzenia sie z faktem a nie raczej z prostotą przekazu.

          pamietajmy, ze michael wykorzystuje 15 -latke, do tego hm taka buntownicza, biedaczka nie ma ojca i mily facet jest dla niej autorytetem.
          wiec wobec powyzszego, to uderzenie w twarz o ktorym mowicie powyzej bylo raczej ponizej pasa. facet ma za duzo czelnosci, bzyka kogo popadnie, bije kogo popadnie a on ma byc nietykalny, bo co ? bo jest facetem.
          dziewczyna bardzo dobrze zrobila, ze porwala corke. mianowice, myslalam nawet, ze zaprowadzi ja do swojego domu, wtedy michael zostal by wydany przed kochanka a kto wie moze i przed zona.
          wg. mnie byla to udana nauczka, tylko czy michael ja zrozumial. niech sie dowie jak to jest zrobic w bambuko cudze córki,
          kobiety ogolnie. mozliwe ze w przyszlosci taki conor II "wybzyknie" jego corke a potem wnuczke.
          mezcyzni maja to do siebie ze robia przykrosc innym kobietą natomiast nie mysla o ty, ze jakby ktos zgwalcil jego corke , matke etc. nie byloby to takie przyjemne jak wtedy gdy on to robi.

  • morven morven
    ocena: 8

    Hm. Myślę, że tu nie ma co się wdawać w rozważania typu: "jacy są mężczyźni naprawdę"; przynajmniej ja pod tym kątem w ogóle nie patrzę na ten film. I sama refleksja nad tym, czy Connor jest pozytywną czy negatywną postacią, też moim zdaniem trochę traci sens. To jest obraz dość... powściągliwy, wymykający się jednoznacznej interpretacji, bo też żadnej nie narzuca. Ale myślę, że wiele wyjaśnia tu sam proces kręcenia - z tego co Fassbender mówił, nie było scenariusza znanego aktorom od początku zdjęć, reżyserka dawała im po kilka stron dziennie. I może dlatego też ja na przykład nie widzę tu premedytacji. Przykro mi, drogie panie, ale Connor nie jest wcieleniem zła. Byłaby to pewnie wielka ulga, gdybyśmy mogli tak właśnie tłumaczyć sobie ludzkie postępowanie. Zamiast tego mamy zwykłego (sympatycznego? przystojnego? empatycznego?) mężczyznę, który potrafi robić rzeczy miłe i mniej miłe (jakkolwiek zechcemy to nazwać). A to jest o wiele trudniejsze do zniesienia niż wizja zła wcielonego.
    I strasznie ciekawe jest dla mnie takie zestawienie - Connor był dla Mii znacznie milszy niż jej własna matka. A jednocześnie... czy nie jest tak, że to matce na niej tak naprawdę zależało, a Connorowi nie? To boleśnie prawdziwe i strasznie, strasznie mądre ze strony Arnold - to spostrzeżenie, że żyjemy w takim świecie, gdzie czasami nasze zachowanie jest tak paradoksalne. I niewytłumaczalne.
    Osobiście bardzo mi się ten film podobał, bo nie szuka łatwych wyjaśnień. W ogóle nie szuka wyjaśnień. Dla mnie to tak, jakby reżyserka rzucała nam w twarz tę historię i patrzyła, co z nią zrobimy. I dlatego ten film - i Connor właśnie - zostawia takie wielkie 'wtf' na twarzy. Życie.

    • grimpilgrim

      Według mnie trafiłaś w sedno swoją interpretacją i znakomicie spointowałaś całą dyskusję i różne jej tory na które się rozwinęła. Bardzo mądra wypowiedź i genialnie kontrapunktująca powstałe wcześniej teorie oparte głównie na pewnych skrytych uprzedzeniach i przekonaniach słusznych lub nie ale na pewno zbyt osobistych by jednoznacznie określić daną postać (lub teoretycznie osobę realną bo ludzi o podobnych cechach jak Connor jest mnóstwo) po kilku scenach pokazanych w filmie. Myślę że takie wypowiedzi jak ta świadczą dobitnie że film jest udany i znaczący. Mimo że nie oszalałem na jego punkcie jakoś specjalnie ale na pewno pozostanie w domowej filmotece.

wczytuję Ladowanie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: