"Milczenie porusza wszystkich"

Muzyka, obok matematyki, jest najbardziej uniwersalnym językiem świata. Doskonale wie o tym Ada, kobieta, która od szóstego roku życia nie wypowiedziała ani słowa. Nikt, nawet ona sama, nie wie, dlaczego. Ukochany fortepian jest jedynym narzędziem, dzięki któremu może przekazać swoje emocje i uczucia. Ada wraz z córką, Florą, musi opuścić rodzinny dom w Szkocji, by zająć miejsce u boku przyszłego męża w odległej Nowej Zelandii. Po przybyciu na miejsce małżonek kobiety sprzedaje instrument przyjacielowi. Aby odzyskać fortepian Ada wplątuje się w dziwną, bardzo dwuznaczną sieć uczuć z jego nowym właścicielem – Georgem.

Nie ma chyba osoby, która nigdy nie słyszała o „Fortepianie”. Jane Campion zdobyła tym obrazem wiele nagród, robiąc bezprecedensowy wyłom w zmonopolizowanym przez mężczyzn zawodzie reżysera. Dziś chyba bardziej skupiamy się właśnie na tym, co zmienił „Fortepian” w Kinie, niż na jego subiektywnych dla każdego widza walorach artystycznych. Spójrzmy więc na film Campion nie przez pryzmat nagród i wyróżnień, lecz poprzez świeże spojrzenie spróbujmy rozliczyć się z jednym z najważniejszych filmów pierwszej połowy lat 90.

Jaką najważniejszą naukę przekazuje nam „Fortepian”? Czy jest to film o potędze muzyki czy raczej o samotności człowieka spowitego w wieczną ciszę? Jest to opowieść o zniewolonych kobietach czy o wyzwoleniu poprzez nadzieję i miłość? Myślę, że przede wszystkim o ludziach. O tym, jak krzywdzimy się nawzajem i jak trudno jest nam wyrwać się z więzów losu i beznadziei. Campion w swojej opowieści dokonała zastraszająco wspaniałej rzeczy: stworzyła zadziwiająco uniwersalną opowieść, nie zatracając równocześnie indywidualizmu postaci. Ada jest tak żywą postacią, jej rysy są na tyle wyraziste, że podczas seansu mamy wrażenie, że ta kobieta musiała kiedyś istnieć, a jej historia jest prawdziwa. Campion wspaniale komponuje strukturę opowieści, dbając o detale (wspaniałe postacie starych panien). Reżyserka jak ognia unika kiczu i tanich wzruszeń, dzięki czemu powstał film chłodny i surowy, przez co jeszcze bardziej poruszający.

Każdy z bohaterów „Fortepianu” jest istotą zagubioną, przygniecioną przez życie i trudny los. Ada i George mają jednak dusze buntowników, którzy nawet po latach niewoli mogą poderwać się do walki. Gdy zaczynają się ich spotkania, na których kobieta ma uczyć nowego właściciela fortepianu gry na tym instrumencie, od początku towarzyszy nam uczucie, że tych dwoje połączy silna więź. Są do siebie tacy podobni - oboje są gotowi zrzucić okowy, z którymi już prawie się pogodzili. Tylko razem mogą osiągnąć wolność, walka każdego z nich z osobna skazana jest na niepowodzenie. Nawzajem podsycają w swoich duszach ogień walki. Los skazał ich życie na przegraną, ale oni rzucają mu wyzwanie. Wolność nie dokona się bez cierpienia i poświęcenia.

W osobnych kategoriach rozpatrywać należy postać męża Ady, Stewarta. On również jest zniewolony, ale brak mu odwagi tych dwojga. Stewart w zasadzie jest tchórzem, chce się utrzymać na powierzchni dzięki żonie. Kobieta jest dla niego bardziej narzędziem, które powinno poddać się woli mężczyzny, niż partnerką w trudach, opoką i skałą. Czy Stewart jest niebezpiecznym szaleńcem czy po prostu zagubionym w samotności człowiekiem? Tej kwestii nie chciałbym rozstrzygać ostatecznie i końcową ocenę tej postaci zostawiam każdemu widzowi do własnej dyspozycji. Jedno nie ulega wątpliwości - to Ada i George są zwycięzcami.

A jaką rolę w tym wszystkim pełni tytułowy fortepian? Z pewnością jest narzędziem, dzięki któremu pozbawiona daru mowy Ada może wyrażać swoją osobowość. Jest więc darem, a jednak ja skłaniałbym się również ku stwierdzeniu, że jest przekleństwem. Ada żyje w kloszu swego instrumentu. Otoczona jego dźwiękami czuje się bezpieczna, jednak przez bardzo długi okres czasu nie widzi tego, że tkwi w miejscu. Używając pewnej alegorii można powiedzieć, że nie może udać się tam, gdzie nie może zabrać fortepianu. By osiągnąć pewne szczyty musi się od niego uwolnić i to jest najtrudniejsza decyzja w jej życiu.

Reżyserka znakomicie prowadzi cały film i potyka się zaledwie kilka razy. I chociaż są to potknięcia zauważalne, to jednak nieujmujące wiele formatowi dzieła. Mamy tu całą serię fantastycznych ujęć (na czele z genialną sceną, w której Sam Neill pozbawia Holly Hunter pewnej części ciała), których jedyną wad jest to, że tworzą jedynie wybitną, a nie bezbłędną, genialną całość. Holly Hunter za swoją rolę zdobyła chyba wszystkie liczące się nagrody świata i naprawdę na nie zasłużyła. Pozbawiona jednego z podstawowych narzędzi gry aktorskiej, głosu, stworzyła niesamowitą kreację. Za pomocą mimiki i mowy ciała zdolna jest przekazać widzowi całe spektrum emocji. Nieźle radzą sobie także Hervey Keitel oraz młodziutka Anna Paquin (chociaż Oscar za rolę drugoplanową to kwestia jak najbardziej dyskusyjna). Nawet Sam Neill całkiem dobrze wypada w swojej roli.

Grzechem byłoby pominąć milczeniem wspaniałą muzykę Michaela Nymana oraz świetne, chłodne i wyraziste zdjęcia Stuarta Dryburgha.

Pisząc tę małą analizę „Fortepianu” starałem się bardziej przedstawić moją interpretację filmu. Uważam, że Campion stworzyła swoisty manifest wolności. Wolności kobiety, mężczyzny, człowieka. Wolności, do której każdy z nas został stworzony i o której nie wolno nam zapominać. Ty, oglądając ten sam film, możesz dojść do skrajnie różnych wniosków, bo jak napisałem wcześniej, „Fortepian” to uniwersalna opowieść, którą Ty odbierzesz na swój własny, unikatowy sposób.

5
  • To wcale nie "mała analiza" a bardziej rozłożenie aspektów filmu na części pierwsze...zresztą znakomite.

    Czym ten film jest dla mnie...? Jak go widzę ja...?
    Tak właściwie najpierw go słyszę, a potem dopiero widzę...:)
    Na tle surowej scenerii, gdzie słońce częściej mówi dobranoc, niż dzień dobry, splata się świat równie surowych ludzi, postaci smutnych.
    Więcej milczenia niż słów...
    Ktoś ładnie to wyraził, że narratorem filmu jest muzyka, to ona nam opowiada o wielkich namiętnościach cichych bohaterów, gdyby nie muzyka, w ogóle byśmy tych namiętności nie poznali...!
    Film mówi o tym, że trzeba dążyć do wolności, że warto pokonywać przeszkody, a dokonywanie trudnych wyborów po prostu ma sens.

  • Niejedna recenzja niewątpliwie tego pięknego i mądrego filmu mogłaby pozazdrościć tej "małej analizie". Gorąco polecam! Gratuluję założycielowi tematu!

  • Genialna analiza filmu! Czapki z głów.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: